Zaufanie – jak zapałka, drugi raz jej nie zapalisz…

Rysunek Mleczki . Kopiując go przed laty nadałem mu tytuł: Kryzys zaufania

Obserwując polityków ogarniętych amokiem kampanii wyborczej można nabrać ostatecznego przekonania o tym, że nie liczą się już żadne wartości. Nie ma takiej rzeczy, której by nie wzięli do kalkulacji powodzenia wyborczego. Wszystko mogą obiecać, wszystko mogą zataić lub tylko przemilczeć, każdego mogą pozbawić dobrego imienia lub tylko przypisać mu złe intencje. Wszystko mogą zrobić z naszą zbiorową wyobraźnią, aby swoje nikczemności przemienić w sukces, z którego potrafią się cieszyć i korzystać na prawach wyłączności. Kampania nabiera tempa, a więc pora sięgać po „haki”, posłużyć się chwytami z przebogatego wachlarza „Czarnego PR”. Wszak w rodzimej gwarze śpiewano:
W Zakopanem, mieście równem, 
zabił juhas bacę gównem. 
Czy go zabił
czy nie zabił,
każdym razie go osłabiłHej!
Ale to politycy, którzy są inaczej skonstruowani i co się podkreśla nie wszyscy. W moich stronach kandyduje do PE poseł niezrzeszony, który wynagrodzenie uzyskiwane w sejmie przeznacza na cele społeczne i deklaruje robić to samo, jako europoseł. Sporo ciepłych słów wpisano na jego profilu Fb i większość komentujących obdarza go zaufaniem. Czy wygra? Tego nie byłbym pewny, ale jeśli tak to byłoby to potwierdzeniem tęsknot za prawdomównością i zwykłą przyzwoitością, (jeśli nadal wiemy, co to słowo znaczy).
Chyba jednak bardziej bolesne jest to, co ostatnio spotkało polskie duchowieństwo, zwłaszcza, że oskarża się go In gremio za grzechy popełnione przed laty i nie przez wszystkich przecież. Do tego chroniono ich przed odpowiedzialnością przenosząc do innych miejsc, gdzie nadal czynili zło. Odpowiedzialność zbiorowa też jest złem i przed tym trzeba przestrzegać szermując słowami i pobieżnymi przecież ocenami.
Dla mnie oznacza to wielkie duchowe rozterki. Kluczem jest zaufanie właśnie.
Nie ufamy politykom, handlowcom zwłaszcza z działu reklamy i marketingu, bankowcom, lekarzom, nauczycielom, dziennikarzom…(dopiszcie, komu jeszcze). Nie ufamy sobie nawzajem.
Kościół, a więc i duchowieństwo były enklawą zaufania do Boga, co dla wierzących jest wielką wartością, którą teraz mogą utracić. Jak jednak utrzymać to zaufanie, gdy ktoś ma choćby podejrzenie, że jego spowiednik, kaznodzieja, doradca duchowy jest przestępcą seksualnym albo żyje tak, jak to przystoi w małżeństwie?
Jak chrześcijanin ma żyć bez zaufania w to, co głoszą duchowni?
Dzisiaj przeczytałem w Onet artykuł o zapowiedzianym przyjeździe do Polski specjalnego delegata Papieża Franciszka. Zapraszam do lektury: LINK
Ufam Papieżowi. Jest szefem, który wie, że Jego firma bazuje na zaufaniu, a więc musi zrobić w niej porządek zanim wszystko straci swój sens i się rozpadnie