Stańczyk

Facebook przypomniał mi dzisiaj zamieszczone niżej zdjęcie Stańczyka, które udostępniłem przed paroma laty. Gdy zajrzałem do niego to nie mogłem się oderwać od treści komentarzy jakie pod nim  zamieścili moi byli uczniowie i znajoma blogerka. Postanowiłem udostępnić całość rozmowy licząc na to, że  przyniesie pozytywną odpowiedź ze strony Państwa. Do zdjęcia dodany był następujący tekst:
Od czasu kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten obraz i wyraz twarzy Stańczyka, to już nie mogłem uwolnić się od pytania:
 – Co mu brakowało do szczęścia? Pojawiły się wkrótce następujące  wypowiedzi:
– Ewelina –  bezpiecznej Ojczyzny
– Czesław – Mnie co innego nurtuje. Rozdźwięk między pracą a życiem…
– Elżbieta –  Może był zbyt zajęty i zatroskany i na miłość czasu nie stało. 🙂
– Czesław – A może król nie rozumiał jego żartów, bo był zbyt głupi aby to zrozumieć
– Elżbieta – No i tak się zamartwiał, bo mówił, a nikt tego nie rozumiał i stąd troska 🙂
– Czesław – Właśnie. To tragiczne robić to, co nas nie kręci, prawda?
– Elżbieta –  Może on chciał dobrze, ale napotkał głupich ma świeczniku, To tak jak teraz, czyli nic się nie zmieniło 🙂
– Czesław – Teraz nie ma nadwornych błaznów, ale nie ma próżni, są inni na usługach. A może on przewidywał koniec swojej profesji?
– Elżbieta – Nadwornych błaznów zastąpili teraz rzecznicy poszczególnych partii. Przypomina mi się Hofman taki piękny i mądry, a teraz wygląda podobnie 🙂
– Czesław –  Może… To tylko człowiek i trapiły go zapewne podobne do naszych problemy zdrowotne. Może zgagę miał…
– Peter – A może  to, że musiał zabawiać innych, utrzymywać atmosferę. A nikt nigdy nie troszczył się o jego uczucia po godzinach pracy
– Czesław – On jest w swoim kostiumie , a to znaczy, że jest w pracy
– Peter – A tak prawdę mówiąc jeśli bym musiał siedzieć w takim kostiumie to tez bym miał podobny wyraz twarzy. 😉
– Czesław – Fotel ma raczej wygodny
– Peter – A może  to, że nie mógł pogodzić życia rodzinnego z pracą, bo tak prawdę mówiąc dobrym przykładem byłby Robin Williams, to że jest błaznem to jedno, ale jak zachować harmonię pomiędzy tym co grał, a istnieniem jako normalny człowiek?
– Czesław – To jest ważna kwestia. Pracowałem w USA razem z chłopakami, którzy byli malarzami po uczelniach polskich, a tam malowali mieszkania. Kaplica…
– Peter – Jak moja babcia mi mówiła praca nie hańbi. A ostatnio czytałem artykuł o tym jak Polska oddaje najlepszych fachowców za darmo do Europy Zachodniej. A jak to smutno, że ci młodzi wykształceni ludzie muszą szukać życia poza granicami naszego kraju. I do tego w 90 procentach nie w swojej specjalności.
– Peter – Wspominam często lekcje PO i pana historie z USA. Jak ten czas szybko leci…
– Czesław – I pewnie mają podobne miny do Stańczyka… Tak jest Piotrze. Coraz starsi jesteśmy. Ale cieszy mnie to, że jeszcze pamiętasz tamte szkolne kontakty
– Peter – Jak że zapomnieć, po tych to właśnie lekcjach zostałem zainfekowany podróżą i zdobywaniem nowych szczytów. Prosty chłopak z małej wsi, wyjechałem do Anglii zacząłem na budowie potem policja, a teraz mieszkam na wyspie po środku Atlantyku i właśnie dostałem pozycję jako zastępca menagera w Destylarni szkockiej Whisky. I to zaczęło się od lekcji PO. Może być pan z siebie dumny. 😉
– Czesław – Piotrusiu, ja i szkocka wódka?  A dumny się robię jak paw. Nie wiem jak ogon złożyć abym mógł się zmieścić w łóżku
– Peter – Ha ha. No to dobrze, bo praca nauczyciela to nie tylko wtłaczanie wiedzy, ale również inspiracja i motywowanie do czynu. Łatwo jest stoczyć się na dno i żalić się na wszystko. Ale ja chciałem czegoś więcej. Zobaczyć świat i pokazać, że mogę wszystko. To skąd pochodzę, nie musi mnie ograniczać, czy hamować wręcz odwrotnie. Lepiej próbować łapać gołębia na dachu niż cieszyć się z Wróbla. ( moja wersja polskiego przysłowia).. – Czesław – Jak pięknie piszesz Piotrze. Moja żona zagląda mi przez ramię i też tak ocenia naszą korespondencję. Znam parę sentencji nauczycielskich, które pasują do opisanej przez Ciebie sytuacji. Gratuluję ci spełnienia marzeń. Piotrusiu napisz, jaka to wyspa, abym mógł się chwalić taką znajomością
– Peter – Dziękuję i może pora spróbować szkockiej whisky. Jak będzie gotowa za pięć lat to wyślę na ocenę. 🙂 i dziękuję za inspiracje. Adres podam Panu na prix, ok.?
– Czesław – Ja świateł nie gaszę , ja czekam … Jak śpiewa Daugszewicz – Posłuchaj przed snem: https://www.youtube.com/watch?v=BJBLi8u4HGU

Tak sobie pogadaliśmy, a Peter zapewne zasłuchał się w piosenkę i na tym poprzestał. Parę miesięcy temu Peter zamieścił zdjęcie, na którym widoczny jest  z Księciem Walii Karolem. Wynika z tego, że w swojej pracy awansował skoro dostąpił zaszczytu rekomendowania Księciu produkowanych w swojej firmie trunków.

Ja pozostałem z przeświadczeniem, że warto rozmawiać, bo nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co taka rozmowa przyniesie

Reklamy