Jak Ci smutno – idź na cmentarz…

Jeszcze przeżywamy, jeszcze pamiętamy to, co los nam ofiarował w czasie tegorocznego spotkania z bliskimi na cmentarzach

Tatulowe opowieści

Przeglądając archiwum bloga zauważyłem, że w Necie nie ma tego tekstu. Powtarzam więc jego edycję aby go nie stracić:

Jak ci smutno – idź na cmentarz…

   Od młodzieńczych lat ciągnęło mnie do oglądania kościołów i cmentarzy.         Nie umiem tego wytłumaczyć. Byłem i jestem introwertykiem. Czy nastrój tych miejsc mnie urzekał, czy późniejsze zainteresowanie rzeźbą już wtedy się objawiało w ten sposób? Dość powiedzieć, że gdzie tylko byłem to odwiedzałem również te obiekty. Sporo wspomnień związanych z tą wędrówką opowiadam znajomym i moim uczniom. Podczas pobytu w Szczecinie w 1965 r, dzięki mojej przemiłej kuzynce, opiekunce i przewodniczce Ali zwiedziłem również cmentarz, który mnie oszołomił swymi rozmiarami. Piękne, szerokie aleje, drzewa i zadbane trawniki przypominały park. Ala pokazała mi też poniemiecki budynek z czerwonej cegły, gdzie było, jeszcze „za Niemca”, krematorium. Wtedy jeszcze go nie używano, gdyż musiało jeszcze wiele czasu upłynąć, aby społeczeństwo zaakceptowało tę formę pochówku…

View original post 945 słów więcej