Pokoju nam trzeba, tak w kraju jak i na świecie …

17 września to pamiętna, tragiczna rocznica w historii Polski. Wkroczenie Armii Czerwonej na ziemie polskie i zagarnięcie terenów uzgodnionych pomiędzy Ribbentropem i Mołotowem jako strefa wpływów ZSRR nazywamy IV Rozbiorem Polski. Jego skutki odczuwamy po dzień dzisiejszy.
W tym roku mija 73 rocznica zakończenia II Wojny Światowej. Nasz rząd stara się o umieszczenie na terytorium Polski bazy wojsk Amerykańskich aby wzmocnić zdolność obronną i podnieść poziom bezpieczeństwa. W tym samym czasie wciąż trwa wojna na Krymie, a Armia Czerwona uczestniczy w zakrojonych na szeroką skalę manewrach mających zwiększyć jej gotowość do działań wojennych. Przeciw komu zamierza te siły skierować?
Jak na tym tle wygląda problem walki o pokój na świecie?
Oto wspomnienie obchodów Międzynarodowego Dnia Pokoju. Taki sam dzień wkrótce będziemy obchodzić. Czy z takim samym skutkiem???

Tatulowe opowieści

Dzwon pokoju 21 września obchodzony jest  Międzynarodowy Dzień Pokoju. W kalendarzu znalazłem na ten temat taką informację:

Obchody Międzynarodowego Dnia Pokoju rozpoczyna Sekretarz Generalny ONZ, który uderza w Dzwon Pokoju znajdujący się przed nowojorską siedzibą ONZ. Widnieje na nim wymowny napis „Niech żyje absolutny pokój na świecie”… Wyobraziłem sobie taki moment, szczególnie że kiedyś byłem na terenie siedziby ONZ w Nowym Jorku i pamiętam jak ten teren wygląda. Nawet pamiętam umieszczoną tam rzeźbę, będącą darem narodów Związku Radzieckiego dla ONZ o szczególnej nazwie i przesłaniu „Przekuwanie miecza w lemiesz”. Tablicy o której mowa nie zauważyłem ale to nie jest najważniejsze. Ważne jest to uderzenie w „Dzwon Pokoju”. Klękajcie narody… Po takim uderzeniu, wykonanym zapewne przy wielkiej” pompie” i w asyście mnóstwa oficjeli przywódcy światowi maczający palce w tym aby wojny trwały i przynosiły im same korzyści zadrżeli i skulili się w ramionach i przestraszeni wracali do swoich krajów i do swoich…

View original post 298 słów więcej

Reklamy

20 uwag do wpisu “Pokoju nam trzeba, tak w kraju jak i na świecie …

  1. CyryliMetody1 pisze:

    Szanowny Panie, jest msza święta, przekażcie sobie znak pokoju. Przekazujemy. Potem wychodzimy. i co? I nic. Nie mówię o innych. Mówię o sobie. Niestety … Bo pokój zaczyna się ode mnie.
    Pozdrawiam,

    Polubione przez 2 ludzi

  2. CyryliMetody1 pisze:

    Szanowny Panie, jak dotychczas, pokój jakoś się trzyma. Przynajmniej jeżeli mówimy o wojnie i Polsce. Jesteśmy chyba jedynym pokoleniem w historii, które nie zaznało wojny (może się mylę, nie jestem dobry w historii). Moja Mama urodziła się w czasie I Wojny światowej, potem Powstania Śląskie, potem II Wojna Światowa. Wywózki na Sybir, okupacja, niemiecka, radziecka, dylematy, decyzja za które trzeba będzie kiedyś zapłacić … Każda ówczesna rodzina tego doświadczyła.
    jedna z bliskich mi Blogerek jest z urodzenia jaślanką. w czasie II Wojny światowej cale Jasło zostało wysiedlone i zburzone. Zapewne dotknęło to też Jej Babcię. Trudno sobie wyobrazić co przeszła. Ale Blogerka opisuje Babcię jako osobę pogodną, ciepłą, której dużo zawdzięcza. to dobrze. My tych okropności nie znamy, nie doświadczyliśmy. Nie obawiałem się o życie moich dzieci, nie musiałem się tułać. Moje dzieci nie walczą, nie są brane do obcych armii. I to cenię sobie bardzo. To jest obecnie chyba wyjątkowy okres w naszej historii. Pozdrawiam,

    Polubione przez 1 osoba

    • Podzielam Pański pogląd w tej sprawie. Mój Tato z 1906 roku wiele mi opowiadał z okresu swojego dzieciństwa. Miał 12 lat jak Polska odzyskała niepodległość. Pamiętał zasługi Marszałka a jego zdjęcie na kasztance stało na jego stoliku do ostatnich dni życia. Odszedł w 2000 szczęśliwy że doczekał emerytury, dorobił się czegoś i żył w dostatku. Nie czekał na to, że ktoś mu coś da, coś zapewni. Pracował ciężko i oszczędzał

      Polubione przez 1 osoba

      • CyryliMetody1 pisze:

        Szanowny Panie, poruszył Pan bardzo ujmującą mnie kwestię. Ciągłość pokoleń i przekazywanie wiedzy, też tej rodzinnej przez pokolenia. Teraz coraz więcej rodzin ma przerwaną ciągłość pokoleń, babcia, dziadek, ojciec, matka, dzieci, wnuki … A przecież dziecku potrzebna jest nie tylko miłość rodziców, ale i dziadków, a może i pradziadków. I znajomość swych korzeni. Tylko dziadkowie mają czas i wiedzę, aby opowiadać wnukom o rodzinie, jak było dawniej. Oczywiście wnuki to wyśmiewają, nie słuchają, ale zawsze coś z tego zostanie. Coś, co będzie owocowało dopiero po kilkudziesięciu latach. I to nie tylko w sferze moralnej ale i historycznej. Ja pamiętam, jak moja Ciocia, która w II Wojnie Światowej uciekła z Chorzowa do Lwowa, opowiadała jak rosjanie rozstrzeliwali ludzi, zaraz do dołów, zasypywali ziemią i odjeżdżali. A ziemia się jeszcze ruszała. Jak Wujka aresztowano na ulicy, jak to było, co czuła. Druga Ciocia wyrzucona do Kazachstanu, opowiadała jak tam żyli, jak szla z gen Andersem , jak Wujek walczył pod Monte Casino. . I wiele innych opowieści. Ja byłem za głupi aby to słuchać, aby starać się zrozumieć. Teraz żałuję, bo wiele mogłem się dowiedzieć. Ale coś zostało. Przekazywanie tej wiedzy, opisywanie tych przeżyć z pokolenia na pokolenie jest bardzo ważne. Dlatego robi Pan wspaniałą robotę, Pozdrawiam,

        Polubione przez 1 osoba

      • Dziękuję. W założeniu do bloga zakładałem pisanie swoich obserwacjach i przemyśleniach z myślą o swoich dzieciach i wnukach. Jak na dziś, to córki rzadko tu zaglądają a wnuki są jeszcze zbyt młodzi aby sięgać po takie treści. Nie odpuszczam sobie jednak licząc na to, że może kiedyś, kiedy mnie już nie będzie… sięgną do źródeł wiedzy o moich czasach, doświadczeniach i przemyśleniach. Mój Tato nie opowiadał mi wszystkiego tak sam z siebie a ja już żałuję tego, że niezbyt dociekliwie pytałem i w dodatku nie zapisywałem tego co usłyszałem. Spóźniony żal, bo już nie ma podobnych wiekiem świadków historii toczącej się w Bogorii i okolicach.
        Kłaniam się

        Polubione przez 1 osoba

  3. Andrzej MrAB0604 pisze:

    Przykre to, ale prawdziwe ! „Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny”… po łacinie: ” Si vis pacem, para bellum” … przysłowie łacińskie wywodzące się od słów Liwiusza. Jest wiele zaczepnych narodów, myślących o tym by drugich sobie podporządkować. Tak było, tak jest, pewnie i tak będzie. To co się teraz mówi i robi na rzecz pokoju, póki co wystarcza. Na jak długo?

    Polubienie

    • Otóż nie wystarcza, bo mieliśmy wojnę na Bałkanach, na Krymie, w Osetii ,Czeczeni, Gruzji, Iraku, Afganistanie, Kurdystanie…
      Pogadają i tak pozostanie jak było.
      Smutne to. Przypominają nam to słynne powiedzenie i świat się „szykuje” kupując u możnych tego świata broń i sprzęt wojenny. Testują go w wojnach lokalnych aby wzmacniać popyt.

      Polubienie

      • Andrzej Bryk pisze:

        Tak, to prawda. Miałem na myśli konflikt globalny, choć lepiej o takim nie myśleć. Te, które wymieniasz też pociągnęły wiele ofiar. Słusznie pytać można, w imię czego? Sprzedaż broni to czysta hipokryzja ! Długo by mówić i pisać na ten temat.

        Polubione przez 1 osoba

  4. Ultra pisze:

    Najsmutniejsze jest to, że ludzie wcale (mimo całej okropności wojen) nie chcą pokoju i nie uczą swoich dzieci, by żyć dla pokoju i cenić ten stan. Całe swoje życie słyszę o zbrojeniu, o dotacjach na wojsko, o szkoleniach młodzieży przez faszyzujące organizacje, o marszach nienawiści. Ten młody, pełen fantazji i zarażony wojną oraz wojenkami na górze, sięgnie po broń, pałkę i co tam będzie miał pod ręką, bo ma nasze przyzwolenie. I świata również. Kto słucha Tuwima, by rżnąć karabinem o bruk, bo twoja jest krew, a ich jest nafta. kto mówi głośno, że to idzie o władzę i ropę? Mydlenie oczu bohaterstwem jest na porządku dziennym, ale widać mężczyźni mają pięć żyć, więc mogą chodzić na wojny. Po całym świecie rozsiane groby nikogo nic nie nauczyły, podobnie jak ta nauczycielka życia i śmierci, czyli historia. Zatem, szabelki w dłoń, czas wydać miliony na zbrojenie i wojny. Nie dla pokoju.
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubione przez 2 ludzi

    • Gdyby to nastawienie udało się zmienić w skali światowej?
      Marne szanse – jak mawiają Francuzi.
      Nasze programy nauczania historii stawiają na politykę historyczną, a co do kształtu naszej historii, to po wystąpieniu prezesa wszystkich prezesów w Szczecinie nic nie wiadomo. Historię napiszą zwycięzcy, a oni jeszcze nie zakończyli marszu po swoje zwycięstwo

      Polubienie

  5. Ultra pisze:

    Historia zawsze mnie ciekawiła, ale w szkole pani kazała się uczyć stąd – dotąd plus daty. Koszmar mimo upływu lat. I nic nie zmieniło się do tej pory, poza poszerzaniem materiału (np.żołnierze wyklęci), co przy jednej godzinie jest jeszcze bardziej dramatyczne niż dawniej. Daty i bitwy mają czegoś uczyć i należy na faktach uczyć dyskusji, po co, dlaczego, jak do tego doszło, jaką naukę wyciągnąć z tych wydarzeń. Przedmiot przypomina obecnie raczej fakty dla faktów i to gorzkie: historię piszą zwycięzcy, stąd moje oburzenie, by nie ubierać w piękne słowa wydarzenia, które martwią nie tylko Polaków, bo świat się zbroi, wymyśla nowe rodzaje broni do zabijania, sieje nienawiść, więc co zbierzemy? Podobno jest taki przycisk, który wystarczy uruchomić https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/trump-tez-mam-przycisk-atomowy,803163.html
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.