Se-na-gol nie zasłużyli?

Paolacy...

Nie jestem typowym kibicem. Nie mam szalika w narodowych barwach, nie maluję twarzy białą i czerwoną farbą, nie uważam sportu za najlepszy ze sposobów zaspokajania narodowych ambicji podsycanych mrzonkami o naszej potędze. Mimo tego poświeciłem prawie kwadrans na oglądanie naszego meczu otwarcia. Gdy zauważyłem, że gra po jednej i drugiej stronie składa się z misternych ( w zamiarze) podań i bezwzględnym kryciu przydzielonych przez sztabowców zawodników, a nic z tego nie wychodzi, to oszczędzając swoje nerwy wyszedłem do ogródka, gdzie zielono, spokojnie i ćwierkająco .    Pożytecznie spędziłem czas, w którym miliony lepszych ode mnie kibiców żyło tylko jednym:
Wygrają, to oczywiste, tylko jaką różnicą bramek?
   W moje zajęcia i rozmyślania wtargnął nagle przebywający u nas wnuk Tomek, który przybiegł oznajmić mi nowinę:
– Dziadzia, już po meczu… Przegraliśmy dwa do jednego…
– Dziękuję za tę wiadomość, bo chociaż jest smutna, to trzeba brać sprawy tak jak się wydarzają
– odpowiedziałem.
Nie wiem, czy usłyszał gdyż spieszył się do jeszcze ważniejszych zajęć.
Po powrocie do domu dowiedziałem się z Onetu jak to leciało…
Nadal nie milkną komentarze. Wśród śród nich przeważa krytyka piłkarzy, którym zarzuca się bardzo dużo. Jak zwykle w sytuacjach gdy podgrzana nieodpowiedzialnym zachowaniem dziennikarzy atmosfera „dzielenia skóry na niedźwiedziu” nie znajdzie potwierdzenia w faktach przychodzi czas na odreagowanie. Frustracja musi znaleźć sobie jakieś ujście i znajduje, najczęściej w komentarzach, pod relacjami, czy ocenami meczu. „Winni” są bezwzględnie wskazywani i poniewierani. „Lewy” stał się całkiem lewy, a Szczęsny najbardziej nieszczęsny. Nawałka… nawalił na całej linii z planem taktycznym i związanym z nim ustawieniem zawodników. Wszystko jest do bani, koniec snów o potędze…
Nawet największy wśród naszych polityków piłkarz – Donald Tusk naraził się opinii zażartych wrogów opinią wskazującą na słowa Górskiego.”Dopóki piłka w grze…”
Nie będę przytaczał komentarzy pod tym twitterowym „ćwierkaniem”. Chyba wszyscy je znają.
Ja nadal żywię nadzieję, ze nasi poczynili wiele obserwacji i wprowadzą potrzebne korekty przed kolejnymi meczami w grupie. Chłopcy zrobią co możliwe, a dziennikarze powstrzymają się przed nadmuchiwaniem balonika próżności i zwykłego chciejstwa. Jeśli po tych zabiegach nie wejdą do kolejnej fazy rozgrywek to nie mam zamiaru posypywać głowy popiołem… I tak mam ją zupełnie siwą.
Liczę na to, że zachowanie Senegalczyków https://www.facebook.com/askar.aisin/posts/1708652505837665 (po zwycięskim meczu – posprzątali swój sektor) trafi do wyobraźni naszych kibiców i choć taką z tego wyciągniemy korzyść…

15 uwag do wpisu “Se-na-gol nie zasłużyli?

  1. Byłem kibicem, i miałem szalik, ale na tym kończą się moje rozbieżności z Tobą. Dalej jestem tego samego zdania – będzie co … będzie, a bramki są dwie, wystarczy tylko wiedzieć do której warto strzelać. 😉 😀

    Polubione przez 1 osoba

  2. Marek Jan pisze:

    Mecz był żenująco słaby i słusznie dostali manto. To wszystko się stało na własne życzenie i nawet pomogli Senegalczykom. Pycha i pogarda dla przeciwników oraz ” mocarstwowe” kalkulacje słusznie zostały ukarane
    Mnie najbardziej wkurza to stadionowe chamstwo, darcie mord w fałszywym odśpiewywaniu stadionowym „hymnów”, durne i nadęte komentarze różnej maści „znawców”, którzy paru sensownych zdań nie potrafią sklecić poprawną polszczyzną , ryki i bredzenie jak w malignie sprawozdawców radiowo – telewizyjnych i cała ta szemrana otoczka jaka temu wszystkiemu towarzyszy.
    Lubię pooglądać mecz na wysokim poziomie, ale muszę wyłączyć dźwięk by nie słyszeć bredzenia komentatorów i stadionowych ryków tej całej pseudo kibicowskiej hałastry.
    Nie sądzę by się pozbierali do niedzieli i prawdopodobnie zbiorą na garba od Kolumbijczyków, którzy również wzięli zasłużone w pełni wały od Japończyków, zaskoczeni ich formą, choć to chłopaki raczej miernego wzrostu i postury.
    No cóż, trener Nawałka ma czas na występowanie w reklamach , to mu pewnie owego czasu zabrakło do solidnego przygotowania drużyny narodowej a komentatorzy nadymali balon narodowej pychy i buty ile tylko wlezie, Senegalczycy wbili tylko szpilkę…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Marek Jan pisze:

    Może pasują tu słowa starej piosenki:
    „Po co nam to było
    po co nam to było,
    jeszcze nic się nie zaczęło
    a już się skończyło”…
    To się okaże.
    Nie życzę im przegranej, broń Boże, ale pewne i to poważne symptomy rozsypki naszej drużyny widać jak na widelcu, w końcu Senegalczycy tak czy owak do tuzów piłki się nie zaliczają i dostać od nich baty to dość poniżające ( vide opinia Macieja Szczęsnego, który synowi i całej drużynie nie szczędzi gorzkich wyrzutów).
    Mecz z Kolumbią to walka o przetrwania dla obu drużyn, więc może będzie ciekawie. Pożyjemy- zobaczymy.

    Polubione przez 1 osoba

    • Czy to do mnie? 🙂 Bo nie pojawiło się w moich powiadomieniach.
      Nic się nie zmieni. Są drużyny, których styl gry bardzo lubię i wynik nie jest w stanie tego zmienić. Mój tata np chwali Niemcy i ja go rozumiem, bo grają czysto, synchronicznie i efektywnie, ale przy tym nudno, przewidywalnie i brak tam takiej gorącej krwi, jaką prezentuję właśnie Hiszpania, czy moja ukochana Brazylia 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.