Se-na-gol nie zasłużyli?

Paolacy...

Nie jestem typowym kibicem. Nie mam szalika w narodowych barwach, nie maluję twarzy białą i czerwoną farbą, nie uważam sportu za najlepszy ze sposobów zaspokajania narodowych ambicji podsycanych mrzonkami o naszej potędze. Mimo tego poświeciłem prawie kwadrans na oglądanie naszego meczu otwarcia. Gdy zauważyłem, że gra po jednej i drugiej stronie składa się z misternych ( w zamiarze) podań i bezwzględnym kryciu przydzielonych przez sztabowców zawodników, a nic z tego nie wychodzi, to oszczędzając swoje nerwy wyszedłem do ogródka, gdzie zielono, spokojnie i ćwierkająco . Czytaj dalej