Zamiast człowieka tylko religijnego wolę zwyczajnie przyzwoitego

Oto tekst jaki moja ulubiona blogerka ULTRA udostępniła w dniu obchodzonym w kościele jako Dzień Dobrego Pasterza. Ponieważ zgadzam się z nią we wszystkim o czym pisze to postanowiłem udostępnić jej tekst tak jakby był mojego autorstwa.
Zapraszam

bezpukania.eu

Tytułowe słowa padły z ust duchownego, o którym mówi się „ksiądz z ludzką twarzą”. O sobie mówi, że w liceum był pierwszym ateistą, a tamtym czasie ksiądz wywala go z religii, mówiąc: „Wyjdź szatanie”. Dopiero gdy pojechał na spotkanie wspólnot pod Poznań, pisze: „Dostałem w łeb od anioła albo poraził mnie prąd duchowy”.

Jan Kaczkowski to ksiądz odklejony od instytucji, gdyż jezuici nie przyjęli go do swego nowicjatu ze względu na niepełnosprawność, więc ma prawo napisać: „Przykro o tym mówić, bo Kościół ma usta pełne słów o człowieczeństwie czy godności ludzkiej”, a  przez jednego z przełożonych  nazwany został   „karykaturą księdza”. Zostać księdzem pomógł przypadek: „W szkole nie będzie mógł pracować, bo ma słaby wzrok, dzieci mu pouciekają” – pada argument. „A pieniądze widzi? Widzi. To święcić” mówi półżartem jeden z profesorów, rozładowuje sytuację, a Jan zostaje księdzem”.

Tymczasem  J. Kaczkowski zdaje egzamin nie z pieniędzy, a  z miłości chrześcijańskiej. …

View original post 903 słowa więcej