Niech w święto radosne…

Ostatnio przypomnianą na blogu Opowieść wielkanocną kojarzyłem z moim osobistym i raczej duchowym przeżywaniem Świąt. Boże Narodzenie – to noc Wigilii, Pasterka…
Wielkanoc – to ranek Rezurekcji, po przeżytym w kościele Triduum Paschalnym. Tak było gdy ponad 40 lat temu  przychodziła na świat moja młodsza córka Ania i tak jest obecnie. W ten sposób czuję się dobrze przygotowany do przeżywania wciąż na nowo tego jedynego w roku poranka, kiedy idę w procesji wokół naszego kościoła, a dzwony dzwonią, a petardy wybuchają dając dodatkowe efekty akustyczne potęgowane we wnętrzu otwartego na oścież kościoła. Uduchowiony tłum ludzi śpiewa , a ten śpiew wzmocniony przez system nagłośnienia jest słyszalny chyba w każdym zakątku Bogorii.    Tylko kilka razy opuściłem ze względów zdrowotnych Rezurekcję i to przydarzyło mi się również w tym roku. Nie czułem się na silach pójść wraz z żoną w tym pochodzie. Poszła sama i po powrocie opowiedziała mi jaki był przebieg obchodów tegorocznej Wielkiej Niedzieli. Ludzi dużo – mimo chłodu i deszczu co sprawiło, że  początek procesyjnej kolumny doganiał jej koniec. Były jednak wybuchy petard (pamiętacie tekst Na Sanctus łubudu…?) A poza tym jak to  się ostatnio coraz częściej zdarza i tym razem nie miał kto nieść feretronów, nie było komu zrobić zdjęć, by w ten sposób utrwalić przeżycia, urodę miejsca i czasu wspólnych przeżyć. Moi Facebookowi znajomi mieli fotorelację z całego Triduum, za wyjątkiem finału właśnie, czyli Wielkiej Niedzieli. Ciekawe, czy się ktoś o to upomni?

W tej sytuacji swój religijny obowiązek zrealizowałem na popołudniowej mszy świętej. Ludzi tyle co w ławkach, kaplica Grobu Pańskiego pusta, na ołtarzu pozostawiona po porannej procesji figurka Chrystusa Zmartwychwstałego… Msza sprawowana przez ks. Andrzeja,  byłego proboszcza, a obecnie rezydenta miała jednak liczne odniesienia do przeżytego czasu i wielkości dzisiejszego święta. Jeszcze jeden ważny – myślę że nie tylko dla mnie element ceremoniału. To pieśń na rozpoczęcie śpiewana dzięki wyświetlaczowi przez wszystkich. Oto jej tekst:
Niech w święto radosne
Paschalnej Ofiary
Składają jej wierni uwielbień swych dary.
Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Maryjo, Ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,
I świadków anielskich i odzież, i chusty.
Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
A miejscem spotkania będzie Galilea.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy.
O, Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy
.

Śpiewając z innymi i uświadamiałem sobie jak autor wiekowego tekstu pięknie oddał to, co się tej nocy stało. Ten efekt wzmocnił jeszcze ksiądz celebrans słowami wygłoszonej homilii. Ucieszyłem się z tego, że tak właśnie los ułożył mój dzisiejszy dzień. Na zakończenie ksiądz po raz kolejny złożył nam życzenia i poprowadził modlitwę o to, aby spełniły się życzenia, które otrzymaliśmy z okazji świąt jak i te, które sami złożyliśmy innym.

Po powrocie do domu przeglądnąłem to, co świat ludzi znajomych  miał mi do powiedzenia w dniu dzisiejszym i wśród różnych życzeń znalazłem taki anonsik mojej byłej uczennicy Ewuni:
Nie chcę nikomu życzyć dziś ani jajka ani żadnego skaczącego zająca. Nie świętuję ani jajek ani kurczaków  ani  zająca ale ZMARTWYCHWSTANIE MOJEGO PANA I ZBAWICIELA JEZUSA CHRYSTUSA. Życzę więc wszystkim radości i nadziei płynącej ze Zmartwychwstania. 😊
Skomentowałem odręcznie:
 Brawo za odwagę głoszenia swojej prawdy Ewuniu. Miłego świętowania
Otrzymałem w tym roku mnóstwo życzeń jakie były w obiegu i jakie moi Facebookowi znajomi udostępniali wszystkim swoim znajomym za pośrednictwem Messengera . Było tam mnóstwo kurczaków, zajączków, innych zwierzaków oraz jajek na biało i zapisanych, a znacznie mniej treści jaki liczą się dla mnie i dla Ewy

Wszystkim, którzy tu zaglądają życzę świątecznego klimatu nie tylko na czas świąt. Niech on trwa wiecznie

7 uwag do wpisu “Niech w święto radosne…

  1. Ultra pisze:

    Tradycja z zajączkami, koszyczkiem, życzeniami przy świątecznym stole, a nawet szukaniem zajączka w ogrodzie jest ważna, bo łączy rodzinę, a najmłodszym kojarzy się z radością. Poza tym każdy inaczej przeżywa, bo jesteśmy różni. Jeden potrzebuje wewnętrznej ciszy, inny bliskości ludzi, więc narzucanie przeżywania świąt nie jest dobre dla nikogo. Jestem za tym, by każdy miał możliwość własnych przeżyć.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.