Dlaczego nie odczuwamy potrzeby wyrażania uznania i podziwu?

   To pierwsze pytanie wydaje mi się oczywistością, bo chyba każdy tak robi i zapewne nie zawsze podziela punkt widzenia drugiej osoby. No a to drugie pytanie? Czy jest zasadne? Tak się jakoś w życiu składa, że jeśli nawet doceniamy czyjś wkład w życie mniejszych, czy większych społeczności, jego talent organizacyjny, wkład jego czysto fizycznej, czy koncepcyjnej pracy, to czy faktycznie odczuwamy potrzebę mówienia mu o tym? Ot, tak zwyczajnie, aby dać świadectwo czegoś jedynie po to, aby poczuł satysfakcję z tytułu uznania dla jego starań, czy nawet podziwu dla jego dokonań? Świat nie jest sprawiedliwy i nie docenia każdego, kto na to ewidentnie zasługuje. Dlatego ludzki gest, słowo, uśmiech, uścisk dłoni drugiego człowieka ma często ogromne znaczenie.

Co nam przeszkadza w takim życzliwym podejściu do drugiego człowieka? Przecież wiemy, że on natychmiast może czymś podobnym się nam zrewanżować i będzie miło nam wszystkim.
Kiedyś, gdy jeszcze pracowałem w szkole, to na lekcjach wychowawczych robiłem tego typu zajęcia. Po wprowadzeniu w temat zwracałem się do słuchaczy z apelem:

– Odwróćmy się teraz do naszego sąsiada w ławce i spróbujmy z uśmiechem powiedzieć mu coś miłego, o fryzurze, makijażu, modnym ciuszku, o czymkolwiek. Było przy tym sporo zamieszania, ale to szybko mijało i zwyciężało zwyczajne rozbawienie i ogólne przytulańsko. Warto jednak odnotować, że wymieniano się uprzejmościami tylko z tymi, którzy siedzieli obok. Ci siedzący nieco dalej już nie ryzykowali wyjścia z ławek. Ktoś może powie, no tak, ale to było w klasie, wśród młodych i znających się ludzi. Na ulicy jest już inaczej. Pewnie tak, ale może warto spróbować?

Podobno gdy powiemy obcej osobie zwykłe „Dzień dobry” raz i drugi, to przy trzecim spotkaniu da się już dostrzec uprzejme oczekiwanie, a nawet wyprzedzające pozdrowienie. Skąd się to bierze?

Może, jak zawsze to bywa problem tkwi w tym… kto ma zacząć?

 

 

 

13 uwag do wpisu “Dlaczego nie odczuwamy potrzeby wyrażania uznania i podziwu?

    • Wiele społeczeństw postępuje podobnie. Jeśli nie ma nagłego pogorszenia sytuacji, to ludzie przestają interesować się sprawami innych i patrzą na świat z pozycji: A co ja z tego będę miał? Lubimy taką nudnawą ale stabilną rzeczywistość i głosujemy na takich co nam obiecują to zapewnić. Co do klonowania, to nie dałbym złamanego grosza za to, że eksperymenty z klonowaniem ludzi już są prowadzone.
      Świat już dawno podzielił się na tych, którzy wiedzą i na tych, którzy nie wiedzą i dlatego ze wszystkim oglądają się na tę pierwszą grupę

      Polubienie

  1. To niezwykle ciekawy temat choć nie sądzę byśmy zbliżyli się do znalezienia prawdziwej odpowiedzi na forum tego bloga. Problem jest głębszy i bardziej złożony niż by to mogło się wydawać. To nie problem tego kto pierwszy ma lub powinien zacząć. Bardzo wiele zależy od nas, ale… jak zdefiniować NAS? Czym jesteśmy globalnie w stosunkach międzyludzkich? Najprościej opisać to jako wspólną wypadkową: wychowania, edukacji, kultury tego wszystkie co otacza nas w miejscu urodzenia, a potem podróżuje z nami jak bagaż przez całe życie. Uczymy się i nabywamy pewnych odruchów, zachowania behawioralne też mają ogromne znaczenie. A gdyby tak wszystko odłożyć na bok, całą tę psychologię, kulturę, a czasem nawet religię to się może okazać, że człowiekiem trzeba się urodzić, a historia ludzkości uczy nas, że nie każdemu to się udało. Nawet teraz, rozejrzyj się dookoła ile przemocy, nienawiści i złych słów: w szkole, w rodzinie, na ulicy… skupieni na JA/EGO zamykamy oczy na drugiego człowieka. Media społecznościowe podsycają dodatkowo taką tendencję i oto masz gotową odpowiedź na pytanie, które postawiłeś w tytule dzisiejszego postu. Wyrazić uznanie dla kogoś to również ocenić go według własnych zasad. Mieć do kogoś szacunek, to też stanąć na wyżyny własnego intelektu i posiadać własne zdanie, mieć własny osąd, a z tym ostatnio też oraz trudniej. Czekamy na to co powiedzą nam media, wręcz żądamy od nich odpowiedzi na najprostsze pytania z możliwych: jak szanować sąsiada? Jak kochać członków własnej rodziny? Jak pomóc w pracy koledze? Nie wiem dokąd idziemy ani dokąd dojdziemy, moim lekarstwem na przyszłość jest współ-czucie. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    • Czy Empatia nie byłaby lepszym lekarstwem od współczucia. Zajmowałem się kiedyś tym zagadnieniem i swoje rozważania zakończyłem słowami: WIĘCEJ ASERTYWNOŚCI – w życiu rodziców.
      WIĘCEJ EMPATII – w wychowaniu własnych dzieci. http://tatulowe.blog.onet.pl/2009/12/16/asertywnosc-i-empatia/
      Twój komentarz Dariuszu doskonale uzupełnia mój wywód i za to Ci dziękuję. Pogadać zawsze warto, choćby w gronie niewielu osób i bez zakładania, że to my mamy wyprostować wszelkie zawiłości i wskazać drogi jakimi należy podążać do naprawy tego świata.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  2. Podoba mi się ta zasada mówienia sobie miłych rzeczy 🙂
    To na pewno procentuje.

    Nie chciałabym tu oceniać starszego pokolenia, ale pierwszy raz spotkałam się z przypadkiem, kiedy ludzi w rodzinie wychowano tak, że ZAWSZE młodszy musi mówić „dzień dobry”. Tak jest w rodzinie mojego męża – jeśli ja nie powiem teściowej „cześć”, ona na pewno tego nie powie, a wręcz oczekuje, że ja zagadnę pierwsza, a ona (łaskawie) odpowie. Nie potrafiłam tego zrozumieć, bo przecież kiedy mieszka się na jednej posesji, nie zawsze zauważysz drugą osobę. Czasem np. gdy kopałam w ogrodzie, nie zauważyłam teściowej, która nie zagadała, nie pozdrowiła, tylko przemknęła chyłkiem, bez słowa i dopiero prostując plecy, mogłam zauważyć jej „tył”.
    Myślisz, że to taka ich rodzinna maniera, czy faktycznie dawniej tak było, że KONIECZNIE młody musiał pierwszy pozdrowić? Czy pozdrawianie młodszej osoby przez starszą jest jakąś ujmą?
    Miałam napisać o tym odrębny post i już się właśnie nad tym zastanawiam, bo jestem ciekawa zdania innych blogerów….

    Miłego dnia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Pan Kamyczek dokładnie określał kto komu pierwszy mówi dzień dobry, ustępuje miejsca itd. Starsi mieli to wpojone i wymagają, albo dla świętego spokoju nie mówią nic aby nie przypięto im łatki zachowawczych konserwatystów, więc nie krytykują, ustępują ale swoje wiedzą. Gromadzą tę wiedzę na czas rozrachunku z łamiącym zasadę osobnikiem
      Niestety młodsze rodziny w większości wypadków nie uczą dzieci tych zachowań i zwyczaj zanika o ja powiedziałbym .. Szkoda

      Polubienie

      • Szkoda, nie szkoda…mnie się wydawało, że wrodzona grzeczność nie musi kierować się normami i jeszcze nikt nie umarł od pozdrowienia młodszej od siebie osoby 😉
        Nie postrzegam tego za ujmę, ale omijanie kogoś bez pozdrowienia tylko dlatego, że jest schylony i nie dostrzega starszego, już tak 😉

        Miłego dnia, Tatulu 🙂

        Polubienie

  3. Antoni Relski pisze:

    „Podobno gdy powiemy obcej osobie zwykłe „Dzień dobry” raz i drugi, to przy trzecim spotkaniu da się już dostrzec uprzejme oczekiwanie”.
    Tak . Kiedy wprowadziłem się na moją wieś kłaniałem się moim nowym sąsiadom nie patrząc na wiek ani płeć. Hołdowałem tej zasadzie wzajemności i co? I mijam po kliku latach niektórych i jest dzień dobry tylko wtedy gdy ja jestem jako pierwszy. Dziwne bo niektórzy z nich są w wieku moich dzieci.
    Oczekiwanie owszem jest
    O tempora o mores !
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • A to niewdzięcznicy… Wyłamują się z reguły. Widocznie uznają, że za mało było aktów wkupywania się w ich środowisko. W małych miasteczkach i na wsiach podobnie raczej nie ma szans aby zyskać miano swojaka jeszcze w tym samym pokoleniu. Następne pokolenie też tego nie zapewnia. Mamy cóś takiego w genach i już
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. To jest tak jak z kobietami, wszystkich „wykochać” się nie da, ale próbować trzeba. 😉
    Tak na serio to wg mnie najważniejsza przeszkoda w poprawieniu stosunków międzyludzkich to narastające rozwarstwienie społeczne.
    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Też byłam tak nauczona od zawsze, że to ja powinnam pierwsza się odezwać do osoby starszej lub ustąpić jej miejsca. Odbierałam to zawsze jako mój szacunek do osób ode mnie starszych. Teraz uważam, że tak na prawdę każdemu należy się szacunek, czy to dziecku, czy seniorom 🙂 Dlatego wszystkich staram się traktować na równo, przecież mnie nie ubędzie jak pierwsza się odezwę do „małolata”, wszak powinniśmy dawać przykład młodszemu pokoleniu i nie tylko 😉
    Nie wiem dlaczego tak jest, ale jakoś ludzie patrzą na siebie wilkiem i jak tylko ktoś próbuje być miły to od razu każdy myśli, że musi mieć w tym jakiś własny interes, bo nic nie ma za darmo, nawet życzliwego słowa, czy uśmiechu. Często na mszy niedzielnej podczas pozdrowienia na znak pokoju można zauważyć, jakie kto ma nastawienie do ludzi. Jedni z życzliwością odwzajemniają mój uśmiech i słowa „Pokój z Tobą” podając rękę, a inni wręcz od niechcenia, czy nawet ze zniesmaczeniem coś tam bąkną tylko pod nosem.

    Od jakiegoś czasu postanowiłam sobie, że będę bezinteresownie komuś pomagać, ot takie zwykłe i drobne uczynki, na miarę moich możliwości ponieważ mam dość ciągłego słuchania, typu: „i po co się wysilasz, co z tego będziesz mieć” lub „ty się przejmujesz, a ktoś ma Cię w d…e”, albo „każdy myśli tylko o sobie”. To jest piękne, dawać uśmiech i dostawać uśmiech. Dobro ma na prawdę wielką moc i zawsze wraca 😉
    My z moją koleżanką np. codziennie piszemy sobie w sms „Miłego Dnia” i gdy któraś z nas się nie odezwie to myślimy o sobie i się zastanawiamy, czy coś się przypadkiem nie stało. To jest bardzo miłe wiedzieć, że ktoś gdzieś pamięta i dobrze mi życzy.

    A co do oceniania innych? Już dawno z tym skończyłam, bo mój bagaż doświadczeń nauczył mnie i uzmysłowił, że każdy ma prawo do swojego życia i podejmowania własnych wyborów, z którymi niekoniecznie się zgadzamy, każdy człowiek jest inny i to co nam wydaje się niestosowne, to dla kogoś innego jest odpowiednie. A poza tym towarzyszy mi od jakiegoś czasu pewne Motto, które mam u siebie na Blogu, mianowicie:

    „Zanim osądzisz mnie i moje życie,
    włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszłam,
    przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia.
    Wytrwaj tyle ile ja wytrwałam,
    upadnij tam, gdzie ja upadłam
    i podnieś się tak samo jak ja się podniosłam.
    Kiedy już naprawdę poznasz moją historię,
    będziesz miał prawo, żeby oceniać mnie i moje życie”.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Bardzo dziękuje Gabuniu za tak zaangażowany komentarz. Stosując Twoje zasady wobec każdego można poczuć zarówno wdzięczność niektórych ale i w wielu wypadkach zawód, bo będą tacy, którzy uznają, że się im to należy. A co do oceniania innych, to niestety mamy taką skłonność i ferujemy krzywdzące oceny.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.