Z perspektywy dziadka…

Rzadka okazja: Zdjęcie dziadków z wnukami na tle genealogicznej ściankiIMG_6425

Doczekałem się kolejnych świąt Babci i Dziadka. Prawie co roku poświęcałem temu świętu sporo miejsca, zarówno tu na blogu, jak i na Facebooku. Pisałem o znaczeniu babć i dziadków w kształtowaniu atmosfery rodzinnej, o pomocy w wychowaniu wnuków i o samych dziadkach, których los zwłaszcza w końcówce ich życia bywa bardzo trudny, aby nie powiedzieć okrutny.    Mnóstwo materiałów na ten temat udostępnia się właśnie w tym okresie. Można się z nich sporo dowiedzieć o kondycji zdrowotnej, fizycznej i materialnej ludzi starych, o roli w jakiej chcielibyśmy widzieć swoich dziadków i dziadków swych dzieci, o ich wkładzie w wychowanie swoich następców po mieczu i po kądzieli. W tym roku też gromadziłem linki do ciekawszych materiałów, aby je zacytować jako uzupełnienie własnych przemyśleń. Tymczasem życie spłatało mi niespodziankę. Na dwa dni przed świętem Babci z dalekiego, a bliskiego mi sercem Chicago otrzymałem wiadomość od córki o tym, że może mi się przytrafić okazja wypowiedzi na temat roli dziadka na odległość, gdyż pytano ją o namiary na mnie jako takiego właśnie dziadka na odległość. Oczywiście zgodziłem się spełnić taką prośbę i wkrótce otrzymałem list od pani redaktor z pytaniami, na które na gorąco odpowiedziałem. Oto historia tej rozmowy na odległość:
Dzień dobry Panie Czesławie. Nazywam się … pracuję w Dzienniku Związkowym w Chicago, aktualnie nad artykułem z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka dotyczącym dziadków na odległość . Tak się właśnie złożyło, że szukam bohatera – dziadka na odległość. Od słowa do słowa – ktoś zasugerował Pana i dlatego uprzejmie proszę Pana o wypowiedź na następujące pytania.

– Jak to jest być dziadkiem na odległość, jak odbywa się Pana kontakt z wnukami tutaj w Chicago, jak często jest on „na żywo”, a jak często za pomocą zdobyczy technologii oraz jakich zdobyczy? Odpowiedziałem co następuje:

– Mój i nasz kontakt z wnukami jest tak długi jak ich życie. Żona, a okresowo również ja byliśmy z nimi niemal corocznie od czasu ich narodzin po dzień dzisiejszy. Każdy pobyt w Chicag, jak ich pobyt w Polsce, to sporo wspólnie spędzonego czasu wypełnionego zabawami, czytaniem książek, rysowaniem, majsterkowaniem. To wspólne wyjazdy do różnych miejsc i zwyczajne rodzinne życie. Przeżywanie tych zdarzeń zaowocowało wieloma zdjęciami, filmikami, rysunkami, a nawet rzeźbami, które zawędrowały ze mną do ich domu lub powstawały tam na miejscu. Córka bardzo dba o to aby te ślady naszego pobytu były eksponowane w domu i zaświadczały o naszych relacjach,

– Jaka jest Pana zdaniem najważniejsza rola dziadka i jak udaje się ją Panu spełniać na odległość?

– Istnieje dość powszechny pogląd, że „Babcia to Anioł, a dziadek, to Stróż”. Razem mogą sporo zrobić dla zachowania rodzinnej tradycji, wpojenia zasad, które sami wyznają, bo przykład jest najlepszym nauczycielem. Brak częstego kontaktu utrudnia spełnienie tej roli i wypełniania swoistej misji wobec wnuków. Staramy się rozmawiać z wnukami za każdym razem gdy kontaktujemy się z dziećmi, ale nie jest to łatwe. W pewnym okresie życia wnuków taka rozmowa ogranicza się jedynie do potwierdzania lub zaprzeczania, bez rozwijania swoich myśli. Słyszymy więc „tak” lub „nie”;  fajnie”; jest OK” chociaż chcielibyśmy usłyszeć coś więcej. Uważam, że niezależnie od sytuacji trzeba starać się podtrzymywać relacje na możliwie ciepłym poziomie, a pogłębiać je w czasie wspólnego przebywania na wakacjach. Ja staram się podsyłać pocztą e-mailową jakieś ciekawostki mogące zainteresować chłopców, ale nie znam skuteczności tych zabiegów

– Jakie są największe wyzwania oraz obawy dziadków na odległość, którzy nie mają możliwości częstego fizycznego obcowania z wnukami?

– Wielkim wyzwaniem jest odczuwalna potrzeba utrzymanie więzi międzypokoleniowej. Tu jednak same dobre chęci nie wystarczą. Trzeba by wyzbyć się wszelkiego rygoryzmu, nakazów i zakazów, bo to nie prowadzi do ocieplenia relacji, a raczej do odrzucenia. Nie jest to ani łatwe ani w pełni możliwe. Obaw jest jeszcze więcej, gdyż świat, w którym żyją wnuki jest diametralnie inny niż świat naszych dzieci, a co dopiero mówić o dziadkach. Nie znamy ich towarzystwa, tematów które ich zajmują , ich emocji, czy aspiracji. To wymyka się z naszego pola obserwacji, ale mamy nadzieję na pozytywne skutki wspólnie z dziećmi prowadzonego procesu wychowawczego

W moim blogu <Tatulowe opowieści> odnajdą w przyszłości (jeśli tylko zechcą) ślady naszych spotkań, kronikę rodzinną, są przecież także adresatami mojego pisania. To przedłużenie nas.

-Jakie są największe marzenia takich dziadków?

– Marzy nam się sytuacja sprowadzająca się do tego, że rodzice naszych wnuków spełnią się w swej roli lepiej niż my to sobie wyobrażamy. Marzy się nam doczekanie na ich usamodzielnienie się oraz to, że w ich wyborach i postawach będziemy odnajdywać cząstki samych siebie.

Napisałem i natychmiast odesłałem. Wiem, że w najnowszym numerze Dziennika Związkowego jest ten materiał, a w nim przytoczone powyżej moje poglądy ubrane w lepiej, czy gorzej sformułowane słowa. Nie znam jeszcze pełnej wersji artykułu, gdyż jego digitalizacja zwykle trwa parę dni. Gdy tylko otrzymam link do całego artykułu, to nie omieszkam go to udostępnić. Sygnalizując temat chciałem zaprosić państwa do wypowiedzi na temat babciowania, czy dziadkowania na odległość. Sądzę, że wśród gości zaglądających na tę stronę nie brakuje dziadków i babć tęskniących za swoimi dziećmi i wnukami przebywającymi bliżej lub dalej, ale na pewno za daleko od nich samych. Nie zawsze mają taki sam pogląd jaki ja tu zaprezentowałem ale na pewno równie gorąco kochają swoje wnuki i pragną im nieba przychylić…

Gdy pisałem te słowa jedna z moich fejsbukowych znajomych zamieściła na swoim koncie okazjonalny wiersz:

Dla Babci:

,,wejdź proszę
brama otwarta
załóż papcie
na obolałe stopy
otul się miłością
ubierz
domowy fartuch
ten odświętny
i wyrusz na randkę
pod ramię ze światłem
po kwitnących tulipanach”
[T.J.Chlebowski, z tomu „Nieobojętność”]

Polubiłem, bo ładnie napisane i skomentowałem:
Otulę się, otulę, a jeszcze lepiej byś zrobiła, gdybyś ty mnie otuliła… Odpowiedź była natychmiastowa:
zrobię to dla Ciebie, gdy spotkamy się w niebie… Twoja Babcia…🙂
Pięknie Babcia odpowiedziała… musi… Bardzo kochała…

Reklamy

9 uwag do wpisu “Z perspektywy dziadka…

  1. Z lekkim niedowierzaniem patrzyłem na Twoje imię i nazwisko czytając ostatnie wydanie Dziennika. Bycie dziadkiem, babcią…. ileż za tymi słowami skrywa się znaczeń, wspomnień i emocji, dla mnie to przede wszystkim ruch. By pozostać aktywnym, by być aktywnym fizycznie i sprawnym umysłowo gdy przyjdzie czas na „dziadkowanie”. Podziwiam takich ludzi, ty do nich należysz, którym najnormalniej w świecie się chce i potrafią być dziadkiem, to rzadkość.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję za te słowa. Pełnienie funkcji dziadka przychodzi samo. Trzeba się tylko poddać fali, która niesie i starać się, starać nadążyć za czasem, za wyzwaniami i oczekiwaniami dzieci i wnuków.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  2. Piękny wiersz, taki ciepły, dokładnie jak prawdziwa Babcia 🙂 Artykuł też bardzo ciekawy i Twoje wypowiedzi Tatulu są pełne mądrości i dojrzałości życiowej. Pisałam już kilkukrotnie i nadal to podtrzymuję, że Wasza rodzina powinna być przykładem dla wielu pokoleń i innych ludzi, tyle w Was radości, empatii, dobra, że aż serce rośnie, gdy się na Was patrzy. Sama jeszcze nie jestem babcią, mamy jednego syna i nie wiemy, gdzie się osiedli na stałe i co będzie robił w życiu, a jeśli wywieje go gdzieś daleko od nas, to przypominając sobie Twoje rodzinne opowieści Tatulu będziemy się starać nad budowaniem ciepłych relacji i więzi z wnukami jeśli takowe będą 🙂 by mogły nas dobrze wspominać i o nas mówić.

    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję Gabuniu za ciepłe słowa. Myślę, że podobnie myśli wielu dziadków i chociaż nie czują potrzeby publicznej wypowiedzi na ten temat, to byliby skłonni zgodzić się ze mną. Przyznam że liczyłem na szerszą dyskusję, ale Dzień Babci minął, Dzień Dziadka dobiega końca, a dyskusji wciąż nie widać.
      Córka pociesza mnie że najważniejsi z mojego punktu widzenia ludzie już zapoznali się z moimi staraniami i poznali moje stanowisko w tej sprawie, a co najważniejsze mogli skonfrontować to, co piszę, z tym co robię w tym temacie, tzn. oboje robimy jako dziadkowie
      Życie płynie sobie dalej…
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.