Mam robotę dla panów Jurgiela i Szyszko

025Czy wiecie jak cennym owocem jest aronia? Przetwory z niej, to prawdziwe panaceum na wiele chorób i skuteczny sposób wzmocnienia własnej odporności.

W ubiegłym roku znajomy pozwolił mi zerwać sobie ile tylko chcę, bo nie ma co z tym robić i kury sobie objadają dojrzałe owocki. Tak też się stało. Z aronii zrobiliśmy sobie dżem i gąsiorek wina – specjalnie dla mnie. Dżemem zajęła się nasza córka i bardzo sobie go chwali. W tym roku wspomniała że warto odświeżyć zapasy, bo się przydadzą. Nie ma sprawy, odpowiedzieliśmy.
Przyszedł czas na telefony. Pierwszy wykonano do tego samego pana co w ub. Roku. Czy moglibyśmy kupić aronii? – pyta żona
– Oj pani Elżuniu, słyszę . W ubiegłym roku było zatrzęsienie, a w tym roku wszystko ptaki zjadły. Nawet kury na tym straciły – odpowiedziała nasza znajoma. Żona nie rezygnując zapytała swoją koleżankę która ma kilka krzewów o to samo:
– Oj Elżuniu – słyszę, Ty wiesz, że w czasie suszy podlewałam aronię aby obfite zawiązki owoców dojrzały, a pewnego dnia przy podlewaniu zauważyłam, że nie ma ani jednej kiści czarnych owoców. Tak mnie urządziły paskudne ptaszyska, zwłaszcza szpaki, które stadami latają.
Moja siostra poinformowana o problemie odwiedziła targowicę i znalazła tam jedną panią, która miała skrzyneczkę ale po 7 zł.
– Oj mało owocu w tym roku – powiedziała sprzedająca. To przez ptaki, których tyle się zalęgło, że aż strach.
Faktycznie, szpaków coraz więcej. Ja sam podkarmiłem szpaki w zimie dziwiąc się, że nie odleciały, a one w dowód sympatii urządziły sobie dwa gniazda w najbliższym sąsiedztwie domu. Lęgi miały obfite, a wiec pewnie pojawią się również w nadchodzącej zimie. Słoneczników nie wysiewam bo mam ich sporo przez to podkarmienie. Teraz już siedzą na nich szczygły, a pewnie wkrótce dołączą sikory. Objadają skutecznie owoce czarnego bzu rosnącego w granicy z sąsiadem.
To co piszę to refleksje ogrodnika działkowca, a co mają powiedzieć rolnicy i wypasieni sadownicy, którym przymrozki odebrały szanse na zarobek, a jak się komuś udało ochronić jakieś owoce, to teraz zjadają je ptaki. Odstraszanie przez kanonadę nic nie daje bo się przyzwyczajają do hałasu. Pomyślałem więc sobie, że zawiadomię Państwo o klęsce nieurodzaju na owoce i nad urodzaju na ptaki. Wspólnie możemy więcej. Jak dotrze to do dwóch panów z tytułu tej opowieści, to oni na pewno coś zaradzą. Poradzili sobie z dzikami, łosiami, wilkami, to może znajdą sposób na plagę ptactwa

20 uwag do wpisu “Mam robotę dla panów Jurgiela i Szyszko

  1. U nas się udały tylko zboża i prawdopodobnie jako tako okopowe. Generalnie z owocami klapa. Do słoików kłaść było ogórki, pomidory, paprykę i inne warzywa. Należało pamiętać o szczawiu, nawet jeden z posłów polecał, ale kto by pomyślał, że będzie z owocami tak licho. Ministrowie teraz zajęci, szkody po nawałnicach, Unia atakuje o Puszczę, pewnie czau nie mają. A swoją drogą, szpaki umieją sobie radzić, siatki nie za bardzo pomagają. Jest nadzieja jeszcze w grzybach. Ziemniaków pewnie nie zabraknie, cebuli też, kupimy słoniny i przeżyjemy! Pomyślcie z małżonką i pakujcie co jeszcze dostępne i się wekuje. Pozdrawiam. 🙂 🙂

    Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        Jak to Tatulu „zakończyć tę działalność”? Licznik pokazuje, że dzisiaj odwiedziło Twój blog ponad 100 osób. I zapewne większość z nich to stali czytelnicy, regularnie czytający nowe wpisy.
        Oczywiście Tatulu Twój blog, Twoja decyzja. Mnie w każdym razie będzie smutno gdy go zabraknie.
        Pozdrawiam

        Polubienie

      • Tatul pisze:

        Dziękuję za Twoją opinię MarioR. Jest z rodzaju tych krzepiących i bardzo potrzebnych każdemu piszącemu bez odzewu lub z niewielkim udziałem komentujących.
        Przemyślę.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  2. Tatulu, nie mów głośno, nie podsuwaj pomysłu, ponieważ rząd traktuje z powagą tego typu zamysły.Toż w całej Polsce strzały będzie słychać…
    Mój znajomy przykrył włókniną swoją aronię i trzy borówki. Ptaki mu nic nie zjadły. Pomysł musi być, by mieć plony.
    Zasyłam serdeczności

    Polubienie

    • Witaj Ultro. Zbudowałem tę piramidę zależności aby uszczypnąć faceta, który zbyt pochopnie radzi sobie z nadmiarami zwierząt.
      Ciekawe czy uda mu się zlikwidować nadmiary dzików, bobrów, czy łosi
      Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ~MariaR pisze:

    Tak sobie myślę, że te szkody czynione przez ptactwo to może nie tyle wynik samego „nad urodzaju” tego ptactwa, ile nieurodzaj wszelkiego rodzaju owoców sadowniczych i leśnych – co skutkuje tym, że pokarmu „dzikiego” jest zbyt mało i ptactwo sięga po ten „ludzki”, bo czymś pożywić się musi.
    Dlatego Tatulu tak nie narzekajmy, bo mimo wszystko jesteśmy w lepszej sytuacji niż owi „ptaszkowie niebiescy, co to nie orzą ani nie sieją …”. Może trzeba będzie przerzucić się na banany i mandarynki (zamiast jabłek), bo już chyba są tańsze …. 🙂

    Polubienie

    • Być może tak będziemy robić. Może zaimportują z Rosji lub z Chin, Zobaczymy
      A ptaszki będę podkarmiał. To dla nich pozostawiłem kilkanaście słoneczników, bo lubię patrzeć przez okno jak przylatują i jak sobie radzą ze zdobywaniem pokarmu.
      Pozdrawiam serdecznie i upraszam o częstsze pozostawienie komentarzy

      Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        No i powiało optymizmem. 🙂 Zwłaszcza dla ptaszków.
        U nas jakoś tego nadmiaru ptactwa nie zauważam. Nawet słoneczniki na razie nie ruszone. Może poleciało gościnnie „na jesienny wypas” w Wasze strony?
        Za to ślimaków mamy w nadmiarze, co szczególnie widać przy wilgotniejszej pogodzie. 😦
        Może tym by się minister zainteresował?
        Pozdrawiam
        PS. Bardzo miły dla mnie jesteś Tatulu, ale wiesz jak to jest z wszelkim nadmiarem – co za dużo …. 🙂

        Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        To nie Ty Tatulu masz się miarkować w głoszeniu dobrego słowa otoczeniu (także mnie) :). Czyń to bez żadnych ograniczeń ani co do czasu ani formy.

        Ten przywołany przeze mnie „nadmiar” odnosił się tylko do moich potencjalnych komentarzy, kiedy to zachęcona przez Ciebie dobrym słowem mogłabym umiar stracić i tak się przyssać do forum, że byś mi musiał jako uciążliwemu trollowi „bana” postawić. 🙂
        Co byłoby przykre.

        Polubienie

      • Tatul pisze:

        Myślę że wszystko się ułoży z korzyścią dla nas obojga jak i dla „czytelni” .
        Tak po prawdzie, to muszę przyznać, że spotykamy się również na blogu Siostry Małgorzaty, gdzie z kolei ja na ogół milczę.
        Kłaniam się nisko

        Polubienie

    • Tatul pisze:

      Taka ochrona może być skuteczna w odniesieniu do ogródka działkowego. Sadu nie da się opakować. Stąd kanonady strzałów w sadach z czereśniami, wiśniami, a nawet z aronią.
      Pewnie że tak będzie jak piszesz. Zawsze po zimie przychodzi wiosna. Przy normalnych urodzajach owioców wystarczy dla ptactwa jak i dla sadowników.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. Chińczycy już przerabiali wybicie ptaków, w szczególności wróbli. Oskarżyli je o wyjadanie zapasów ryżu i zarządzili masowe wybijanie. Gonili biedne ptaki, aż padały z wycieńczenia. W następnym roku wystąpiła plaga robactwa, które wyjadło wielokrotnie więcej ryżu, podobnie jak i w latach następnych, zanim populacja ptaków się odrodziła. Bo nawet wróble żywią swoje młode owadami. Tak nielubiane szpaki wyjadają larwy, których inne ptaki nie tkną.
    Co do zakończenia działalności blogowej, to jestem chyba ostatnim, który by do tego zachęcał. Nie po to tu zaglądam, żeby autor kasował. 😀

    Polubienie

    • Szanowny Panie Zenonie. Niezmiernie mnie cieszy Pańskie zaangażowanie w rozwiązanie moich problemów z ochroną owoców przed ptakami. Dziękuję za podpowiedzi w tym temacie. Szczególnie cieszy mnie ta ostatnia kwestia. Jakoś smutno mi było, gdy w dwa dni po umieszczeniu posta pojawił się jeden komentarz. Uznałem że tekst jest mało ciekawy i muszę się głęboko zastanowić co dalej z tym zrobić.
      Cieszy mnie to, że bywasz ale smuci to,że nie pozostawiasz śladów odwiedzin .
      Mam nadzieję że chociaż co jakiś czas machniesz parę słów i pomachasz łapką

      Polubienie

      • Jest czas aktywności i czas na złapanie oddechu. A czasami może zwyczajnie na dystans? Ponieważ nic mnie nie goni i nie muszę pędzić po świecie za popularnością, to czasami sobie mogę pomilczeć. Jak zacznę publikować gołe baby to wtedy może i na autoreklamę się szarpnę? 😀 😀 😀
        A na razie jestem i „paczę”, realizując ostatni postulat, czyli macham w pozdrowieniu. 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.