Przyroda coraz częściej mówi nam: Sprawdzam…

Przeżyliśmy i nadal przeżywamy potężny wstrząs wywołany nawałnicą. Były ofiary śmiertelne, dużo rannych, a najwięcej poszkodowanych materialnie. Wciąż trwa usuwanie szkód i próba odbudowy domostw zdmuchniętych przez wichurę lub poważnie uszkodzonych. Szok wielu ludzi dotkniętych stratami nie ustępuje, bo perspektywa jesieni, a później zimy jest coraz bliższa. Jak się do niej przygotować, gdy siły brak, gdy samotna starość coraz bardziej paraliżuje chęć wyjścia z kolejnej opresji życiowej, a dach nad chałupą został zdmuchnięty? Czytaj dalej

Nie wiem, czy mam nadal lubić magazyny informacyjne?

Tak już ze mną jest od dawna, że w programach radiowych jak i telewizyjnych od zawsze najbardziej ceniłem sobie programy publicystyczne i reportaże. Wierzyłem, że jest to solidny kawał prawdy o ludziach i ich przeżyciach. Wczuwałem się w sytuację ludzi, którym poświęcano dany program i długo jeszcze pamiętałem o doznaniach jakich doświadczyłem przy oglądaniu lub słuchaniu. To dlatego dałem się wciągnąć, a z czasem przyzwyczaić do takiej formy obcowania z mediami. Mam blogowych znajomych zarzucających mi z tego tytułu wprost dziecięcą naiwność.  Może i jestem zbyt łatwowierny? Jeśli nawet tak jest, to należę do absolutnej większości naiwniaków spotykanych nie tylko w Polsce ale i na świecie. Czytaj dalej

My starsi, wciąż jeszcze liczni, proekologiczni…

Klika dni temu ktoś wrzucił na Fb film zawierający opowieść o rozmyślaniach pewnego 5o – latka, któremu kasjerka w sklepie zarzuciła brak zainteresowania ekologią tylko dlatego, że poprosił o „reklamówkę” zamiast przynieść ze sobą torbę na zakupy. Oto ten film: KLIK
Obejrzałem i niemal przy każdym kolejnym przykładzie „ekologiczności z konieczności” nachodziły mnie własne wspomnienia. Nie będę ich opowiadał, gdyż każdy kto przeżył tamten czas ma  swoje wspomnienia. Zróżnicowanie wynikało z zasobności portfeli, zaradności, układów i kontaktów ułatwiających zdobycie potrzebnych dóbr nawet zamieszkania  gdzieś pomiędzy biegunami Miasto – Wieś.
Zgodnie z sugestią zamieszczoną na końcu tego materiału udostępniłem go na Fb czekając na jakąś dyskusję. Reakcji nie było, a polubienie tego materiału przez sześć osób przy mojej liczbie znajomych najlepiej określa stopień zainteresowania jaki zdołałem wzbudzić. Moi młodzi przyjaciele nie żyli w tamtych czasach, a wspomnień swoich rodziców czy dziadków nie chcą słuchać, no bo ile razy już opowiadano im jakie to były czasy. Było… Minęło. Koniec. Żyją w innych czasach. Liczy się TERAZ.

Moje wspomnienia, to nie tylko obrazki z biednego i dość smutnego  dzieciństwa, ale również z pierwszych lat pracy w wiejskiej spółdzielczości handlowej. Monopolista na rynku wiejskim jak było w moim przypadku otrzymywał przydziały towarów  w ilościach, które dzisiaj byłyby zbyt małe dla jednego małego wiejskiego sklepiku. Zawsze był problem jak podzielić karton cukierków (10 kg) na 30 sklepów i co zrobić aby te cukierki pojawiły się w sklepie. Jak przed świętami podzielić beczkę śledzi na te wszystkie sklepy, albo miesięczny przydział papieru pakowego wynoszący np. 20 kg dla calej spółdzielni pomiędzy te sklepy aby wystarczyło do pakowania towarów sypkich (sól, cukier, kasze, mąka) sprzedawanych luzem. Wtedy nikt nie wymuszał na klientach przynoszenia własnych toreb, sami o tym wiedzieli.
Ucząc przedmiotów zawodowych związanych z handlem miałem okazję nawiązywania do doświadczeń przeszłości. Gdy było to dowcipnie podane to jeszcze jakoś trafiało do wyobraźni, ale co z tego pozostało w głowach? Tego się już nie dowiem.
Podobnie było z ekologią. Realizując kilka tematów związanych z ochroną środowiska miałem okazję zaobserwować jak mało uczniowie wiedzieli o sposobach możliwego włączenia się w domowe przedsięwzięcia służące poprawie środowiska, a przy okazji poprawiające budżety rodzin. Tak się wtedy złożyło, że któryś z tygodników zamieścił artykuł wskazujący na 10 sposobów mogących pomóc przyrodzie. Jakże odkrywczo brzmiały w kolejnych klasach czytane wciąż od nowa takie sposoby jak gaszenie zbędnego oświetlenia, wyłączanie z sieci urządzeń stand by, wymiana urządzeń domowych na energooszczędne klasy AAA, oszczędzanie wody (prysznic zamiast wanny). Oszczędzanie ciepła poprzez termoizolację, nie korzystanie z napojów sprzedawanych w puszkach i z torebek foliowych itd.
Rachunki płacą rodzice, nieprawdaż?
Ciekawe jakie refleksje nasuną się naszym czytelnikom i komentatorom

Wesele z niespodzianką

Bywamy na weselach, ale z racji wieku częściej bawimy z obowiązku niż dla przyjemności. Scenariusz jest na ogół znany. Po ślubie, składaniu życzeń i wręczeniu prezentów para młoda, a za nią wszyscy goście udają się do domu weselnego, gdzie w progu oczekują ich rodzice i reszta gości. Każdy wchodzący otrzymuje kieliszek szampana, aby wznieść toast za młodych z obowiązkowym odśpiewaniem rytualnego Sto Lat. Później pierwszy taniec młodych, obiad, a dalej już tylko rundka tańca, konsumpcja, rundka tańca i znowu konsumpcja… Ktoś wznosi toast, młodzi słodzą gorzką wódkę i dość długo ją dosładzają, a gdy już mają dość tego słodzenia, to uwaga przenoszona jest na innych. Czytaj dalej