Praca. Jestem wykształcona, a nikt nie chce mnie zatrudnić…

Nawet nie wiem kiedy na Fejsbuku dokonano zmiany podłączając prywatne wiadomości do aplikacji Messengera. Myślałem, że wprowadzono jakiś nowy komunikator pozwalający nawiązywać rozmowę przez telefon, a mało korzystałem z takich możliwości. Tym bardziej byłem zdziwiony, gdy parę dni temu przypadkowo nacisnąłem zakładkę Messenger na swoim fejsbukowym koncie. Odkryłem tam wiele prób nawiązania kontaktu ze mną, a nawet listów o różnej treści pisanych przez nieznane mi osoby, którym kiedyś spodobały się moje wpisy pod demotami, czy zamieszczanymi  różnymi sentencjami. Wiele wpisów pochodziło od osób, które już zlikwidowały konta, a więc nawiązanie kontaktu stało się niemożliwe. Tym bardziej poruszył mnie zapis rozmowy z byłą uczennicą, która ukończyła studia (takie jak chciała), a nie mogła znaleźć sobie pracy. Takich sytuacji jest mnóstwo, ale ta rozmowa przebiegała z jakimś żalem kierowanym pod moim adresem. Żalem o to, że mnie się udało przepracować 45 lat i doczekać emerytury, a ona, wykształcona i ambitna  nie może znaleźć sobie pracy. Nie wiem jak potoczyły się losy tej kobiety, a nawet nie wiem kto to był, bo poza imieniem „A” nic o niej nie wiem. Tak to leciało:
Rozmowa z absolwentką mojej szkoły przeprowadzona 5 lat temu:

A – Witam. Co u Pana ciekawego słychać?
Ja – Kończą mi się wakacje, a zaczyna emerytura. Nie wiem jak to zniosę.
A – Pan przynajmniej ma emeryturę a ja? byłam w 25 szkołach i nie mogę znaleźć pracy jak tak dalej pójdzie to nie zapracuję na emeryturę
Ja – Jeszcze nie mam. Czekam na pierwszą wypłatę. Miejmy nadzieję, ze to się zmieni
A – chciałam się przyjąć do biedronki ale nie mam szans bo mam wyższe wykształcenie a pierwszeństwo mają z wykształceniem zawodowym
Ja – Jaka jest Twoja specjalność
A -edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna z rewalidacją dzieci z niepełnosprawnością umysłowa
Ja – Taka szkoła istnieje w Broninie koło Buska i w Gnojnie koło Chmielnika
A – Myśli Pan że nie byłam? A tak szczerze? Żałuję że nie poszłam do zawodówki, nie lubię siedzieć i nic nie robić, a po zawodówce miałabym jakiś fach w ręku i mogłabym znaleźć pracę.
A – Mój mąż robi to co lubi po studiach dostał dobrą pracę firma w niego inwestuje, facetom jest łatwiej, no niestety mnie szkołę wybrali rodzice. Czesław – Nie jesteś zatem w złej sytuacji. Mąż zarobi na Waszą rodzinę. Moja młodsza córka jest w takiej samej sytuacji. Wychowuje dziecko i marzy o tym, że kiedyś powróci do zawodu
A – ale ja się czuje jak pasożyt nie lubię być na czyimś utrzymaniu, nawet jako studentka mogłam pracować, a teraz? Brak perspektyw na pracę, a na dziecko nie jestem jeszcze gotowa
Ja – Rozumiem co czujesz, ale życie jest takie jakie jest. Żywi nie tracą nadziei. Ja nie mam możliwości pomóc, a jako nauczyciel mogłem jedynie przestrzegać przed błędami wyboru i robiłem to na lekcjach jak i na blogu
A – nie należę do osób, które przyjmują pomoc od kogokolwiek, jestem całkowicie niezależna, czy jakoś skomentuje? Hmm, prawda jest taka, że dla mnie jest już za późno na zmiany. Czasu nie cofnę szkoły nie zmienię. Studia skończyłam takie jakie chciałam, ale tu gdzie mieszkam nie mam możliwości się zrealizować, a na przeprowadzkę nie mogę sobie pozwolić. Muszę przyjąć to co daje mi los i jakoś się pogodzić z tym, że mogę nie dostać pracy w zawodzie
Ja – Nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja tylko 22 lata z 4o-tu pracowałem w szkole. Skończyłem Technikum Przemysłu Spożywczego w Bydgoszczy i w wieku podobnym do Twojego nawet nie wyobrażałem sobie jak potoczy się życie
A – Tak, ale kiedyś było inaczej, łatwiej. A teraz? Jak się nie ma znajomości, to się nie ma niczego. Więc najlepiej zacząć kraść
Ja – Agnieszko, co Cię ugryzło? Wszystko jest na nie? Masz kochającego męża i szansę na szczęśliwe życie, to mało?
A – bo mnie to denerwuje strasznie jestem na nie bo państwo odbiera mi od talerza wręcz mnie okrada przez 3 lata dorabiałam sobie na kasie, zero składek, ubezpieczenia nawet to stażu pracy mi się to nie liczy,  a chcąc pracować uczciwie nie daje mi na to szansy, Pan jest na emeryturze może cieszyć się teraz życiem bo dostał Pan możliwość pracy, a ja nawet nie mam szansy pomyśleć o dziecku
Ja – To państwo Cię zatrudniało, czy pracodawca prywatny?
A – byłam zatrudniona na umowę zlecenie przez hipermarket. Ja nie jestem na nie tylko nie lubię siedzieć i nic nie robić. Tyle się mówi że młodzież jest leniwa nic nie robi, a prawdy jest w tym tyle, że nawet jeśli chce pracować pracy dla mnie nie ma ja niestety jestem pracoholikiem i kobietą więc ze względu na ten fakt muszę sobie ponarzekać
Ja – Agnieszko,” na bezrybiu i rak ryba”. Szukaj pracy takiej jaka jest w zasięgu
A. szukam
Ja – I dobrze. Ja zmieniałem pracę chyba osiem razy i za każdym razem uczyłem się na nowo. Muszę się pożegnać. Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam
Ja -Trzymaj się Agnieszko. Nie poddaj się zwątpieniu, bo to do Ciebie nie podobne.  Powodzenia.

   Minęło parę lat od tamtej rozmowy. Na rynku pracy zaszły kolosalne zmiany, bo jak przeczytałem w rozmowie z prezesem NBP bezrobocie doszło do 5 proc. Mamy zatem rynek pracownika, a nie pracodawcy. To powinno pomóc Agnieszce… pod warunkiem, że porzuci marzenie o pracy w wyuczonym zawodzie, a zajmie się tym, na co w jej otoczeniu istnieje zapotrzebowanie .
Byłoby też wskazane, aby nie obciążała byłego belfra (jednego z bardzo wielu) odpowiedzialnością za jej trudności

33 uwagi do wpisu “Praca. Jestem wykształcona, a nikt nie chce mnie zatrudnić…

  1. Na początek o tej zmianie na Fb. Po omacku klikałem, to co mi potrzebne wreszcie rozszyfrowałem.
    Z nauczaniem i pracą od wielu lat jest poważny problem, którego nie mogę ogarnąć. Wiem o różnych zależnościach:
    -znacznie więcej absolwentów, mniej miejsc pracy,
    -ekonomia w miejscu pracy, duże różnice w płacach,
    -potrzeby pracodawców a specjalności po ukończonych szkołach,
    -brak należytego szacunku do pracy, do pracowników,
    -wychowanie młodego pokolenia,
    – i wiele innych.
    Wiem, że to trudne, ale czy nie potrafimy, czy też nie chcemy tego rozwiązać? Są pewnie ludzie i metody by temu zaradzić. Najbardziej mi żal tych wartościowych młodych ludzi. Pozdrawiam. 🙂 🙂

    Polubienie

    • Najnowszy raport NBP o sytuacji ekonomicznej w Polsce mówi o tym, że:
      Prognozy zatrudnienia na I kwartał 2017 r. utrzymują się na wysokim poziomie i wskazują na jego dalszy wzrost. Analitycy banku piszą, że:

      Od ponad 3 lat więcej firm planuje wzrost zatrudnienia niż jego spadek (w I kwartale br. będzie to odpowiednio 13 proc. i 8 proc.). Wskaźnik prognoz zatrudnienia pozostaje zdecydowanie wyższy od swojej długoterminowej średniej. .. http://businessinsider.com.pl/finanse/plan-morawieckiego-jaka-bedzie-gospodarka-w-2017-r/vl10bvl
      Pytania, które postawiłeś znalazły się w centrum zainteresowania władzy bo dawno dostrzeżono, że uczelnie na wielu kierunkach zajmują się robieniem kasy i wypuszczaniem bezrobotnych absolwentów. Dużo się zmienia w Resorcie p. Gowina jak i u p. Zawadzkiej. Efekty przyjdą jednak za wiele lat – jeśli w ogóle przyjdą.
      Mam nadzieję, że cytowana Agnieszka dostrzeże ten tekst i sama wypowie się na poruszane tematy.
      Pozdrowionka

      Polubienie

  2. Pani Agnieszka ma dużo racji: niestety, teraz działają głownie znajomości.
    Jest kobieta zawiedziona, rozczarowana, przez co i zgorzkniała. I ja uważam, że trzeba sie otworzyć na przekwalifikowanie, inną możliwą pracę. W okresie transformacji też mi się to zdarzyło, z sukcesem, na szczęście. Co do wypowiedzi prezesa NBP byłabym raczej sceptyczna.Mówić można wiele, fakty są istotne. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • Faktycznie, papier wszystko przyjmie. Dane statystyczne też stały się narzędziem polityki, bo pan Morawiecki zamierza zweryfikować dane o rozwoju Polski w latach 2014 , 2015 – oczywiście w dół. Gdy je obniży, to obecne słabe wyniki zyskają na wyrazistości, tylko że w nas – zjadaczach chleba, dojdzie jeszcze podkopanie zaufania do kolejnej instytucji zaufania publicznego jaką powinien cieszyć sie GUS.
      Opisywany przypadek dotyczy jednak nauczyciela, a tu wchodzimy w fazę wygaszania gimnazjów i zagospodarowywania pracującej tam kadry. Nie ułatwi to życia nowym absolwentom

      Polubienie

  3. Tatulu, jako młodsze pokolenie mogę ci śmiało powiedzieć, że przez te 5 lat nic się na rynku pracy nie zmieniło. I jakich by procentów bezrobocia nie podawali, szanse na znalezienie pracy w zawodzie nadal są marne, z tym że teraz dochodzi jeszcze większa konkurencja bo wykształconych bezrobotnych po studiach jest dużo więcej niż kiedyś.
    Dzisiaj ludzie w ramach ratunku dla bezczynności albo wyjeżdżają za chlebem za granicę albo zakładają swoje biznesy, jeśli mają wystarczająco odwagi. Jeśli nie, pracują gdzie popadnie.
    Ja o swojej emeryturze nawet nie myślę, bo wiem że banda zlodzieji z Wiejskiej do spółki z ZUSem i innymi i tak mi wszystko roztrwoni, dlatego co moge, to odkładam do przysłowiowej skarpety, bo za 20-30 lat przynajmniej będe miała skąd dołożyć jak mi zabraknie na chleb.

    Polubienie

    • Na niektóre kwestie jakie poruszasz wypowiedziałem się w powyższych komentarzach. Zatrzymam się na ostatniej. Zabezpieczenie emerytalne. Warto zadbać o IV Filar. Zwłaszcza po skróceniu wymaganego do uzyskania emerytury wieku, a zwłaszcza kobiet. Skróci się ich staż, obniży się suma zgromadzonych składek, a wydłuży czas pobierania świadczeń. Wszystkie te składniki wpłyną na znaczącą obniżkę emerytur. Dobrze więc robisz oszczędzając na starość.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        Ten IV filar to rozumiem ta przywołana przysłowiowa koperta? Oficjalnie to mamy w Polsce chyba 3 filary emerytalne (tak mi się wydaje). Z których najpewniejszy jest akurat ten najbardziej krytykowany I filar, bo za niego odpowiada państwo. I dopóki ono będzie choć trochę „dychać”, to i jakieś emerytury będą wypłacane. III filar jest najbardziej może kuszący i opłacalny, ale też i najbardziej ryzykowny, zwłaszcza dla dłuższego, wieloletniego przedziału czasowego. Też można stracić, nie wiem czy wszystko, ale na pewno dużo.
        No i trzeba mieć te nadwyżki finansowe do lokowania. Wydaje się, że przy niskich dochodach jest to prawie niemożliwe, a jak podają statystyki połowa pracujących Polaków bierze „na rękę” mniej niż. 2,4 tys. zł miesięcznie.
        Jakoś tak biednemu wiatr zawsze w oczy 🙂

        Pozdrawiam

        Polubienie

      • Tatul pisze:

        Witaj MarioR po dłuższej nieobecności.
        Wspomniałem o IV Fialrze zabezpieczenia emerytalnego mając na muyśli swój niegdysiejszy wpis: http://tatulowe.blog.onet.pl/2013/01/11/nadal-marne-perspektywy-staruszkow/
        Miałem na myśli własne dzieci, które może zechcą opiekować się nami na starość, a przy okazji wyrównać braki wynikające z niedomogów I, II i II Filara.
        Różnie z tym bywa więc pora wcześniej zadbać o takie relacje aby one chciały.
        III Filar jest wspomagany przez Państwo poprzez wyjęcie spod opodatkowania dozwolonych kwot wpłacanych na IKE czy jak to się teraz nazywa.
        Można gromadzić w skarpecie, bo przy dzisiejszym poziomie stóp procentowych oraz inflacji to na jedno wychodzi.
        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        A, to o taki IV filar chodzi. Teraz wszystko jasne. 🙂
        Jeszcze do nie tak dawna (np. pokolenie moich babć) ten filar był dla wielu ludzi podstawowym i jedynym źródłem zabezpieczenia na starość (zwłaszcza na wsi). A opieka nad starym rodzicem była naturalnym obowiązkiem dzieci, a nie postawą „które może zechcą” ……
        I chyba nadal dla wielu przyzwoitych ludzi jest, jeśli nawet nie jako opieka osobista, to poprzez zorganizowanie pomocy od innych ludzi.

        Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        I jeszcze jedno. Dlaczego Tatulu zatytułowałeś powyższą notkę „Rozmowy bez pożytku” ? Ja jakieś „pożytki” jednak widzę, przynajmniej dla siebie, nawet jeśli jest to tylko spędzenie miłej chwili na Twoim blogu. 🙂

        Polubienie

      • Tatul pisze:

        Przyznam, że trochę prowokacyjnie nadałem taki tytuł notce licząc na skierowanie dyskusji na ten tor.
        Miło że to napisałaś. Miodzio na moje zwątpienia.
        Kłaniam nisko

        Polubienie

  4. Nie rozumiem tego, że państwo zabiera niby na emerytury, a potem odpowiedzialność utrzymania przerzuca na dzieci. Dla mnie to coś najbardziej obłudnego. Czemu w innych państwach emeryci nie są straszeni, że jak dzieci za mało lub nie zechcą dokładać albo i nie mogą, to czeka głodowy żywot na emeryturze. Obrzydliwa pogarda, także dla tych, którzy pracują. Ja młodej się nie dziwię, skoro to jej pasja, bo sama nikim innym nie chciałam być, tylko tą nauczycielką. Zasyłam serdeczności.

    Polubienie

    • Droga Ultro, denerwujesz się niepotrzebnie. Jeśli masz chwilkę czasu to przeczytaj artykuł pod linkiem powyżej. Zamieszczone tam dane obrazują aż nadto wyraźnie gorzką prawdę, że Polaków nie stać na starość. Niskie renty i emerytury nie wystarczają na opłacenie miejsca w DPS- ach i ktoś musi dołożyć. Dlaczego nie rodzina?
      To jest temat rzeka…
      A co do wyboru zawodu, to jestem za realizacją zamiłowań i pasji ale … Z czegoś trzeba jednak żyć.
      Pozdrawiam jak nauczyciel może pozdrowić nauczycielkę. Czapką do ziemi, po Polsku…

      Polubienie

  5. W rozmowach z „młodymi” często pojawia się ten problem: powinno się brać pracę, jaką dają, czy czekać na tę wymarzoną? Głosy są różne. Decyzje nie zawsze zgodne z wygłaszanymi poglądami. Ja miałam szczęście – może nie dostawałam od razu takiej oferty o jakiej śniłam, ale pracę miałam i udawało mi się ją polubić. Najgorzej gdy nic się młodym nie oferuje. A tak bywa coraz częściej.

    Polubienie

    • Gdy ja studiowałem (stacjonarno-zaoczne 1977-81), to pamiętam, że ci z dziennych kierowali do nas złośliwe pytanie: – Czym się różni wróbel od słowika? Sami odpowiadali: Wróbel studiował zocznie.
      Trochę nas to uwierało, bo każdy miał już rodzinę i jakąś pozycję zawodową, a więc bardziej znał życie niż studenci. Zapamiętałem też wypowiedź młodego absolwenta – prymusa na temat propozycji pracy z jaką pojawiali sie na uczelni przedstawiciele zakładów pracy. Nie rwał się do skorzystania z propozycji, bo „jeszcze przed nim wakacje, a poza tym musi się rozejrzeć”. Ja byłem wtedy szefem spółdzielni handlowo – usługowej i wiedziałem czego mógłbym się po takim studencie spodziewać.
      Wydaje się, że czas „Rynku pracodawcy” ustępuje „Rynkowi pracownika”. Będzie lepiej, ale chyba nie w oświacie i do tego zawężonej do dzieci z opóźnieniem intelektualnym

      Polubienie

  6. ~dorinka pisze:

    mnie tu bardzo dlugo ni było.. ojej ja nie wiem czy Pan mnie pamieta? Ale jestem bezrobotna więc pokusze się o komentarz. Otóż faktycznie ofert być może w stosunku do tego co było dwa lata temu jest ciut więcej ale raczej to zwykły fart i rotacja pracowników w moim małym mieście, otworzono nowe sklepy. skoro bezrobocie jest tak niewielkie to czemu płaci sie ludziom 1000 z kawałkiem… bo na miejsce jest dużo osób? a pracy tak mało i tak niepewnej ze nikt jej nie wymaga podwyzki… oprócz tego państwo okrada małych przedsiębiorców i ich pracowników. podatki są za wysokie przy tak małych firmach i pensjach. póki nie przestanie się ułatwiac zycia milionerom a nie zmiejszy sie podatków dla małych przedsiebiorstw i ich pracownikow nie widze w polsce szans na zmiany zarobkow to jest wina panstwa. pozdrawiam…

    Polubienie

  7. ~dorinka pisze:

    latwo kogoś oceniać. Czego nie wolno robić. w sumie mój byly pracodawca placil 2400 a ja dostawalam niecale 1500… czy to nie jest gruba przesada? dlaczego nie jest np jak w Anglii… że to najbogatsi głównie płacą? czemu to ściagac od biednych, albo klasy sredniej… hahaha…. klasy nie ubogiej powiedzmy sobie szczerze. pracownik 2400 powinien dostac 2000… to się nie ma co oszukiwać. służba zdrowia? drogi… jestesmy oklamywani. znów jestem bezrobotna.oo a gdzie brzoza? 😉 pozdrawiam.

    Polubienie

    • Witaj Dorinko, faktycznie dawno Ciebie tu nie było. Brzoza pojawia się od czasu do czasu więc może natrafi na Twój komentarz. Ja odpowiedziałem wczoraj ale teraz widzę, że mój komentarz gdzieś sobie uleciał w kosmos.
      Przykre że Ciebie dotknęło bezrobocie. Sporo jeszcze takich ludzi można spotkać. Miejmy jednak nadzieję no to, że zarówno reforma oświaty jak i zmiana zasad funkcjonowania wyższych uczelni zbliży podaż kadry – absolwentów szkół do popytu czyli oferty pracy przedsiębiorców.
      Na obniżenie składek, podatków i innych świadczeń raczej nie ma co liczyć. Coraz mniej pracujących będzie utrzymywać na rentach i emeryturach coraz większą rzeszę ludzi w wieku po produkcyjnym, a dziura w budżecie jest coraz większa. Ktoś musi na to wszystko zarobić…
      Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~dorinka pisze:

        my zarabiamy na obiady po 1000 złoty ludzi którzy nic nie robią pożytecznego dla kraju i jest ich o 70 % za dużo. ale poza różnica zdan jak milo ze mnie pan pamieta, niesamowite! pozdrawiam. ciepło!

        Polubienie

  8. A ja ostatnio coraz częściej słyszę w swoim otoczeniu, że pracy jest dużo, tylko chętnych brak. Młodzi mają często zbyt wygórowane wymagania i tak na prawde pojawia się pytanie, czy są tacy ambitni czy szukają dziury w całym, by tylko mieć wytłumaczenie, że nie mogą znaleźć pracy. Ja i tak jestem zdania, żeby podjąć pracę obojętnie jaką, każdy grosz się przecież liczy, a w między czasie można sobie szukać czegoś bardziej ambitniejszego.
    O swojego syna nie muszę się martwić, on się podejmie każdej pracy i wiem, że w życiu sobie poradzi i z głodu nie umrze 🙂 Natomiast już jego dziewczyna ma problem, bo tak w zasadzie to krótko przepracowała chyba w trzech firmach i już od razu wykłócała się o swoje, potrafiła tylko narzekać, a jakoś nie było widać żeby coś dawała od siebie i by się starała. Obecnie nie pracuje nigdzie, bo nic jej nie pasuje. Ech Ci młodzi, bo jak to mówią, że złej baletnicy, to i rąbek u spódnicy przeszkadza, a przecież dla chcącego nie ma nic trudnego 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      Oczekiwania młodych, które powinny być zaspokojone… To również temat rzeka. Należy się i już. Znam sporo młodych ludzi, którzy pracują w sklepie, handlują samochodami, motorami, wyjeżdżają na robotę do Niemiec, czy Niderlandów, a wreszcie na czymś dla nich najlepszym zatrzymają się na dłużej.
      Są i maruderzy, którym nic nie odpowiada.
      Co się sprawdza w życiu? To chyba widać gołym okiem.
      Życie jest dobrym nauczycielem ale dużo każe sobie płacić za naukę- powiedział ktoś mądry
      Pozdrowionka

      Polubienie

  9. ~dorinka pisze:

    młodzi to wszytsko ich wina. ciekawe że w Prlu mozna było złapać cokolwiek dla każdego było. dlaczego oceniacie to … a słowem zdobywanie doświadczenia zawodowego w dzisiejszych czasach jest czym innym. słyszałam rozmowe w moim mieście kolegi który mówil o pracy.. po zawodowce… wszytsko po znajomości tylko do **** po znajomości tak nigdzie nic nie ma. przeraziłam się. nie wiem jak jest. kwestia farta nie wszyscy go mają. może nie jest tragicznie… ale jak słychać nie jest nasz tak mało.. no jakies ułomne pokolenie. pan zna bezrobotna pani zna.. a ja jestem. czyli kazdy z nas zna zjawisko bezrobocia… czyli co z sufitu wziete ze pracy nie ma? w urzedzie zdziwili sie ze zalatwilam sobie platne praktyki.. wszyscy zalatwiaja bezplatne żeby zdobyć doświadczenie i gdzies prace… 3 miesiące za darmo ludzie pracują żeby potem dostać jakąś kase. kurcze… młodych wina. a co oprocz tych statystyk macie? przypominam ze masa ale to masa osob w ostatnich latach znalazla zatrudnienie za granicą. więc faktycznie bezrobocie sie zmniejsza.

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      Dorinka się zbuntowała…
      Napisałem ,że bywają tacy którzy sobie radzą i tacy, co u mamy siedzą czekając na odpowiednią ofertę.
      Różnie bywa. Ci, którzy wyjechali przywożą nie tylko pieniądze ale znajomość języka, ludzi i świata, który bywa bardzo różny od naszego.
      Wszystko dla ludzi

      Polubienie

  10. ~Marek Jan pisze:

    W dużej mierze zgadzam się z tym, że wielu młodych ludzi nie może znaleźć pracy, bo brak im stosownych układów, lub partyjniackich powiązań z aktualnie zarządzającą naszym krajem wybitnie klikowatą ekipą, która dzieli ludzi na naszych i nie naszych tylko z powodu wyznawanych poglądów i posiadanych partyjniackich powiązań.

    STOSOWNE KWALIFIKACJE TO JEST SPRAWA BEZ ZNACZENIA, BYLE BY TO BYLI „NASI” i tylko tacy.

    Doskonałym tego przykładem jest niejaki Misiewicz w MONie, który ma kwalifikacje co najwyżej ograniczonego umysłowo dyskotekowego wykidajły a zajmuje jedno z kluczowych stanowisk w tym państwie, że już o jego pożal się Boże szefie nie wspomnę, który od dawna powinien być pacjentem stosownego zakładu zamkniętego.

    Drugim dobitnym przykładem jest niejaki Wituś Waszczykowski, który już dawno przekroczył wszelkie granice głupoty i niekompetencji.

    Takich przykładów oczywiście można dać setki i tysiące a wszystko to nazywa się, jak na ironię, „dobrą zmianą” i dotyczy wszystkich szczebli zatrudnienia od gmin i powiatów począwszy, gdzie oprócz tego, od zawsze panowały „układy zamknięte”, bez względu na to, jaka opcja aktualnie sprawowała tam władzę.

    Choroba nepotyzmu jest w tym kraju powszechna, choć pod rządami aktualnych „dobroczyńców” przybiera cechy szczególnego wynaturzenia..

    Przedłużanie się takiego stanu rzeczy niechybnie prowadzi do radykalizacji poglądów szerokich rzesz młodych ludzi i grozi wybuchem społecznych niepokojów na wielką skalę.

    Jedynym antidotum zdaje się być własna działalność, ale to wymaga dobrego pomysłu i sporej kasy na rozruch oraz wiąże się z ryzykiem „dania ciała”, co wielu młodych zniechęca. Póki co jednak nie widzę innego rozwiązania. Zapotrzebowanie na tzw. fachowców jest duże i nie narzekają oni na brak klienteli zwłaszcza, jeśli okażą się nie być zdziercami i solidnie wykonują powierzona robotę.

    Niestety mamy „nadprodukcję” ( przepraszam za ten kolokwializm) magistrów z branż nietechnicznych i ci młodzi ludzie na pewno będą zmuszeni się przebranżowić w dającej się przewidzieć przyszłości i wykonywać zawody, na które istnieje rynkowe zapotrzebowanie bez względu na to jaka ekipa obejmie kiedyś władzę w naszym kraju.

    Polubienie

  11. Kiedy w wieku czterdziestu paru lat usiłowałem wrócić do mego pierwszego wyuczonego zawodu (nauczyciel – polonista), to okazało się, że jestem na to już… za stary!
    Na szczęście jeszcze za komuny miałwm zalegalizowany zawód artysy estradowego, toteż, tatulu, jakoś sobie radziłem.
    W starych ustaleniach już za parę dni byłbym emerytem (65l.), a tak mmuszę na to czekać jeszcze ponad rok.
    Obawiam się, że przez ten czas i posiwieć, i wyłysieć!
    Serdecznie pozdrawiam i niezmiennie zapraszam

    Polubienie

    • Za komuny pracowałem w kontroli lustracyjnej jednaj z central spółdzielczych. Jednym ze stałych tematów kontroli była sprawa powiązań rodzinnych w spółdzielniach. Niedozwolone było zatrudnianie osób spokrewnionych i spowinowaconych do II stopnia w linii prostej i bocznej. Gdy takie ujawniliśmy to wydawaliśmy zalecenia pokontrolne aby to wyeliminować i przestrzegać. Teraz nepotyzm stał się sprawą akceptowaną przez wszystkie kolejne rządy.
      Spodziewam się nowelizacji przepisów idących w kierunku akceptacji takich rozwiązań.
      Powiązanie

      Polubienie

    • Szkoda, że nie dostałeś się do szkoły. Ja zacząłem przygodę ze szkołą na skutek nagłego wakatu na stanowisku nauczyciela ekonomii politycznej i w drugiej dość rzadkiej specjalności rachunkowość rolna. Polubiłem, chociaż ucząc młodych sam musiałem się wciąż uczyć.
      „Siedem fachów, a ósma bida” – to wciąż aktualne powiedzonko z mądrości ludowej

      Polubienie

  12. ~Łukasz pisze:

    Witam. Porada dla Pani A.
    Dzisiaj świat należy do ludzi kreatywnych. Internet umożliwia dotarcie do tysięcy zainteresowanych, możliwości zarabiania jest również wiele. Należy tylko poszukać. Z taką wiedzą i wykształceniem szanowna Pani może kreować się na eksperta w swojej dziedzinie. Polecam siegnać po książkę „zdobyć rynek” swietna pozycja o wprowadzaniu prodykty na rynek. Dochód pasywny, prowadzenie bloga, copywriting, publikacja gier rozwojowych w Pani specjalności itd.
    Prosze wypisac swoje silne strony i zacząć szukać mozliwości, których jest naprawde sporo. Życze powodzenia.

    Polubienie

  13. ~Łukasz pisze:

    Przepraszam że dopisuje, ale nawet w filmie o twórcy facebooka, pada kwestia na temat stanowisk pracy. Brzmi to mniej wiecej tak „jeśli absolwent Harvardu nie może znaleźć wymarzonego stanowiska pracy samo sobie je stwarza.”
    Coś w tym stylu. Dziś jest dużo więcej możliwości.niż w latach 80-tych czy 90-tych. Powodzenia jeszcze raz.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.