Ola – Nauczycielka języka angielskiego w gimnazjum

O sobie napisała: Całkowicie z powołania, chociaż z przypadku. Do szczęścia potrzebująca duszy „w stanie podgorączkowym”, kochająca zbyt wiele uciech świata tego. Podróżująca po Polsce, po Europie i na krańce świata z misiem Paddingtonem. Nie umie żyć bez literatury, muzyki i…
Prowadzi blog :Nauczyciel trochę inaczej : http://nauczycieltrocheinaczej.blog.pl/2016/06/29/koniec/
Z okazji uzyskania awansu zawodowego Nauczyciel mianowany, w czerwcu 2016 napisała:

Koniec – krótki nekrolog w hołdzie gimnazjum
Teraz zrozumiesz. Wyjdzie ci na dobre. Oczy ci się otworzą. Dwa pożegnania. Jedno do życia. Drugie do śmierci. Dwa sukcesy. Jedna porażka. Prawie jak cztery wesela i pogrzeb.
Poniedziałek, 27.06.2016
Biała sukienka, wysokie szpilki i 5 bukietów kwiatów. Jadę zdawać egzamin. Pewna siebie opowiadam o metodach i formach pracy. Prezentuję swój dorobek z dumą. Wyjazdy, warsztaty językowe, propagowanie zdrowego i aktywnego stylu życia, dwa wychowawstwa. Entuzjazm i wiara, że dużo mogę. Później 6 pytań od komisji. Na 5 odpowiadam śpiewająco, z jednym mam problem, ale po krótkim naprowadzeniu już wiem o czym mówić. Komisja prosi mnie o wyjście. Czekam na korytarzu na werdykt. Jestem zadowolona. Po kilkunastu minutach wracam do sali. Zdała pani. Jesteśmy dumni. Jedno z najlepszych mianowań, możliwe nawet najlepsze. Wspaniale. Gratulujemy! Wręczam kwiaty. Jestem szczęśliwa. Ja – nauczyciel mianowany. I to mianowany nie byle jak! Mogę wszystko, nie ma na mnie mocnych! 

Ten sam dzień. Koniec naiwności. Wiadomość jak bomba wybucha w moim sercu. Ale jak to?! Nie możecie mi tego zrobić!? Przecież przed chwilą uzyskałam kolejny stopień awansu zawodowego. Mam plany na kolejne lata. Nawiązałam współpracę z instytucjami. Mam pomysł na promocję i rozwój naszej placówki…
To koniec. Likwidujemy. Wygaszamy gimnazja, a wraz z nimi twój śmieszny zapał do pracy. Twoje niemądre nadzieje. Przecież wiedziałaś, że tak będzie. Nie powinnaś była liczyć na nic innego. Głupie, głupie dziecko. Czy nam ciebie żal? Niekoniecznie. Raczej nie. A czemu miałoby być? Przecież współtworzyłaś wylęgarnię kryminalistów. I jeszcze chciałaś tego bronić. Ale widzisz,  prawda zwycięży. Lud przemówił. Nikt tu ciebie nie chce z tą twoją szkołą. A właściwie, to wiesz co? Tak naprawdę, to mamy cię totalnie gdzieś. Jakoś sobie poradzisz. A jeśli nie, to już nie nasza sprawa. My tylko przyszliśmy naprawić świat. A że po trupach? To zasypiemy popiołem i po krzyku. Zrobimy wielki krok nad tobą i pójdziemy dalej. Do lepszej przyszłości, gdzie nie ma takich wynaturzeń jak GIMNAZJUM (brrr… aż ciary przechodzą na sam dźwięk słowa). Możemy ci ewentualnie zostawić łopatę. Może się odkopiesz. Nie życzymy powodzenia. Ale życzymy, żebyś siedziała cicho.
I tak właśnie pani minister zwolniła mnie w dzień mojego mianowania. Zwolniła z odroczeniem. Dała mi miłosiernie rok. Rok pracy na tonącym statku…
W zakończeniu tego gorzkiego w wymowie tekstu znajdziemy jeszcze objaśnienie:
Dwa sukcesy: moja klasa i mianowanie.
Jedna porażka: nieumiejętność obronienia tego, w co wierzę, pomimo działań i zaangażowania.
Nie wytrzymałem i skomentowałem:
Współczuję Olu, ale i gratuluję zarazem tego mianowania. Weszłaś na kolejny stopień wtajemniczenia, co wraz z doświadczeniem spożytkujesz nie w tej, to w innej szkole, albo i poza nią. Trudno dyskutować z JKaczyńskim o reformie oświaty, bo z tym zamysłem szarżował w kampanii wyborczej i jak widać skutecznie przekonał ludzi o tym, że całą winę za braki w wychowaniu młodzieży miało utworzenie gimnazjów. Jak je zlikwiduje, jak zmieni programy nauczania, to wychowa sobie nowe społeczeństwo zdolne zrozumieć jego idee „dobrej zmiany”. W ten sposób powstanie IV Rzeczypospolita , a ludzie będą żyć w szczęściu i dobrobycie.
Odpowiedź Oli brzmiała następująco:
– A ja Tobie dziękuję Tatul za wsparcie, przede wszystkim to udzielone na Twoim blogu w komentarzach. Może to dziwne, ale pomogłeś mi uporać się z czarnymi myślami. Przez cały czas widzę przed oczami obrazek z rozlanym mlekiem i kotami 🙂
To był czas przed wakacjami. Ola pisała bardzo ciekawe teksty, ale ja tam nie zaglądałem, aż do dnia dzisiejszego. Gdy usłyszałem informację o tym że właśnie dzisiaj kończą się (aż 9 dniowe) konsultacje na temat reformy i wdrażanej w ramach niej nowej podstawy programowej, to pomyślałem o tym żeby zaglądnąć do bloga Oli, bo może tam znajdę informacje o tym jak przeżywają czas porażki pracownicy gimnazjów. Nie pomyliłem się. Przeczytałem tekst związany z rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego, który nie tylko dla autorki był inny niż wcześniejsze. Oto co napisała: Inaczej było. Z wielu powodów.
Początek roku szkolnego 2016/17. Nawet nie próbuję udawać, że wszystko po staremu. Ten statek zaczął już tonąć, a my, jak ta orkiestra na Titanicu – gramy do samego końca. Nie spuszczamy z tonu. Biała sukienka (a przecież powinna być czarna na żałobę!), wysokie szpilki z czerwoną podeszwą i makijaż. Tylko krok taki trochę mniej żwawy, tylko uśmiech niekoniecznie sięga oczu… Ale przecież widziałeś mnie dzisiaj na rozpoczęciu, jak siedziałam z nie do końca obecną miną w ławce. Jak szłam do pokoju nauczycielskiego, odpowiadając na pozdrowienia z jakimś bladym uśmiechem. Nie zawróciłam samochodu. BO JESTEŚ DLA MNIE WAŻNY. Bo dlatego w tej szkole dalej pracuję. Bo muszę jechać z Tobą na konkurs do Szczecina, omówić po raz setny Present Simple, przygotować do FCE, zapoznać Cię z tajnikami wymowy i transkrypcji, albo powiedzieć Ci po prostu na której jesteśmy stronie. Muszę skończyć, co zaczęłam. Nie. Nie muszę. Chcę. Ale Ty musisz zrozumieć, że moja sytuacja się zmieniła, bo pracuję w miejscu bez przyszłości i bez klasy. A TY jesteś powodem, dla którego zostaję. To chyba dużo. Więc wiedz, że wielkie przed Tobą zadanie. Mam nadzieję, że podołasz. http://nauczycieltrocheinaczej.blog.pl/2016/09/01/konca-poczatki-czyli-rozpoczynam-20162017-w-gimnazjum/
Czytelnicy Oli i tym razem wyrażali jej słowa pocieszenia i wsparcia:
– Ania – Jestem przerażona tymi pomysłami PIS-u. Było potężne zamieszanie z wprowadzeniem gimnazjum, po to tylko by jakiś czas później je usunąć. To chore. Trzymam za Ciebie kciuki Olu i wszystkiego dobrego!
– Ola – Ja też jestem przerażona. Dziękuję za trzymanie kciuków, przyda się
– Cieszę się, że są jeszcze nauczyciele, dla których uczeń jest najważniejszy. Znaczy, ze szkołą nie jest źle.
– Ola – Ano są tacy nauczyciele, całkiem sporo nawet. Tylko się często zniechęcają po jakimś czasie i właściwie trudno im się dziwić.
– Tatul – Choć Titanic tonął, to orkiestra grała. Pracujesz Olu więc graj w tej orkiestrze najlepiej jak potrafisz. Nobles oblige… powiadali ci, którzy musieli trzymać fason i nieść kaganek oświaty między lud. Musimy do nich nawiązywać – Ola – Staram się, naprawdę się staram. Sama praca sprawia mi tak dużą przyjemność jak wcześniej. Wymyślam ciekawe lekcje, robię tony kartkóweczek (tak, można to liczyć na tony) i nawiązuję bliskie relacje z uczniami (oczywiście z zachowaniem tego niezbędnego dystansu, który przypomina kto jest uczniem, a kto nauczycielem). Tylko z tyłu głowy ciągle kołacze się ta myśl, że statek tonie. A ja utopić się nie chcę, więc muszę powoli myśleć gdzie wypłynąć.
– Iga – Ty nigdy nie utoniesz Ola. Jesteś cudownym nauczycielem. Bardzo mnie wzruszyły Twoje słowa, myśli… Podnosisz moją wiarę w człowieka, w pedagogów.
Ps. Nie smutaj się, warto trwać do końca na Titanicu. Mimo wszystko.
– Ola – I póki co trwać będę. Ten rok na pewno. Kolejne chyba też, bo jakoś tak dziwnie mi to wszystko opuszczać… Byłam wczoraj w Szczecinie z uczennicą na finale ogólnopolskiego konkursu z języka angielskiego. Były dwie kategorie: gimnazjalna i licealna. Prowadząca też pracuje w gimnazjum. I znowu mnie taki smutek naszedł, że tego gimnazjalnego etapu już nie będzie niedługo. Ale takie komentarze jak Twój podtrzymują mnie na duchu. Dziękuję.

Tu, mimo upływu kilku miesięcy od edycji tego tekstu zamieściłem swój kolejny komentarz i prośbę zarazem:
– Tatul – Olu droga, Twoje obawy wyrażone w tym wpisie powoli się materializują. Jeszcze słychać krytykę pomysłu likwidacji gimnazjów, jeszcze są sprzeciwy środowiska nauczycielskiego ale wszystko wskazuje na to, że koniec blisko. Jak wygląda ten czas w szkole, w gronie nauczycielskim, wśród młodzieży i rodziców? Byłbym wdzięczny za wypowiedź wprost z frontu walki.
Czekam na odpowiedź i jak tylko się pojawi to ją przytoczę w komentarzach.
Na koniec jeszcze jeden cytat z tego bloga:
… Ale powiem Ci, że mnie ostatnio dobija przede wszystkim to, co dzieje się w Oświacie naszej polskiej. Jeju… tragedia jakaś… Nikt tu nikogo poważnie nie traktuje, nie ma z kim rozmawiać, nie ma do kogo się odwoływać i wychodzi na to, że dosłownie wszyscy ucierpią na tych reformach, tylko niektórzy jeszcze o tym po prostu nie wiedzą.

 

 

26 uwag do wpisu “Ola – Nauczycielka języka angielskiego w gimnazjum

  1. Smutne i zniechęcające jest u nas to, że jedni budują, drudzy rujnują. Myślę, oczywiście, o kolejnych rządach. Wydaje się, że ekipy nie służą Polsce i jej obywatelom, tylko ciągłemu udowadnianiu, że to co zrobili poprzednicy było złe. Takie myślenie i działanie nie służy nikomu, a spowalnia naszą ,,polską lokomotywę” gospodarczą i oświatową. Drepcemy w miejscu, bo trzeba na sam przód zmieniać to co wprowadzili inni. Nie ważne, czy było to słuszne, uzasadnione. Złe z zasady, bo pomysł wyszedł od innej opcji politycznej. Absurd, durnota, myślenie na poziomie przedszkolaków. Przepraszam przedszkolaków. Jest wiele przykładów na potwierdzenie moich słów i dotyczy nie tylko rewolucji w oświacie. Chociaż przypomnę w tym miejscu agonię szkół zawodowych, w wyniku błędnych decyzji tych, którzy chcieli w Polsce mieć samych studentów, i mieli, tylko że pracy dla większości z nich nie było w wyuczonym zawodzie. Pracują w miejscach, gdzie wystarczyłoby ukończenie trzyletniej szkoły zawodowej. W innych dziedzinach życia też absurd władzy goni kolejny absurd.
    Współczuję Oli. Znam nauczycielkę podobną do niej. Młodą, ambitną, poświęconą bez reszty pracy w swoim gimnazjum, dla dobra uczniów. Jej obawy, nie tylko o siebie, ale także o młodzież są w pełni uzasadnione. Zapewne tacy pedagodzy jak Ola i moja znajoma znajdą miejsce by realizować swoje plany, przekazywać wiedzę, w najlepszym wydaniu, młodzieży. Wiem też Tatulu, że niepewność i obawa o swoje jutro może zniszczyć szczery zapał i zniechęcić do wysiłku, na długo.
    Miejmy nadzieję, że ludzie pokroju Oli przetrwają tę trudną sytuację i nie zaczną szukać pracy w innym zawodzie. Duży udział w kształtowaniu młodych ludzi, mają nauczyciele. Kiedy odejdą najlepsi…………………. nie będzie dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie Tatulu:)

    Polubienie

    • Ja rozmawiałem z kilkoma nauczycielami pracującymi w gimnazjum i znam ich stosunek do tego co sie teraz dokonuje. Panika trwa już jakiś czas. Ludzie kalkulują, obliczają swoje szanse na ocalenie miejsc pracy w podstawówkach. W szkołach średnich jeszcze nie wiedzą jaki będzie przyszły nabór, ale już wiedzą że sporo ewentualnych godzin lekcyjnych jakie się pojawią z nowym z zwiększonym naborem są w stanie wchłonąć i zagospodarować swoimi kadrami bez przyjmowania nowych ludzi. Jednym słowem wszyscy siedzą na minach i czekają na to kiedy nastąpi wybuch w postaci wypowiedzeń pracy. Dokona się to w czerwcu.
      Ola da sobie radę, ale praca może oddalić się o wiele kilometrów i godzin dojazdu. Może być również tak, że odejdzie ze szkolnictwa do innej pracy gdzie angielski jest w cenie

      Polubienie

  2. Odwiedzam blog Oli, bo to superowa dziewczyna, taka wielkim sercem i wrażliwą duszą, no i przede wszystkim kochająca swoją pracę . Co do likwidacji gimnazjów, przyznam, jestem wielkim przeciwnikiem. Tak wiem, początki też budziły niechęć, ale skoro wszystko sobie już poukładaliśmy, skoro mamy dobre wyniki w Europie, to dlaczego teraz wszystko burzyć.( nieuzasadniona była więc krytyka, że to obniżenie poziomu edukacji i mechaniczne przyswajanie wiedzy do zaliczenia testów). Mam dziecko, które było pierwszym rocznikiem gimnazjalnym, mam też takie, które jest ostatnim, i pomimo, że reforma edukacji już nie będzie dotyczyć moich dzieci , mówię stanowcze NIE.
    Słówko jeszcze do komentarza Elżbiety. To, że mamy tyle osób studiujących, to chyba dobrze, wiedzy nigdy za wiele tylko problem w tym, że z reguły po studiach marzy się każdemu ciepła posadka za biurkiem i jeszcze w miarę dobrze płatna , dlatego też przeżywaliśmy taki bum na kierunku marketing i zarządzanie. Teraz tok myślenia jest już troszeczkę inny, powstają nowe kierunki, zgodnie z zapotrzebowaniem rynku.
    Może ktoś sobie pomyśli, że się wymądrzam ale to wszystko piszę podpierając się przykładem moich dzieci. Gdy większość oblegała zarządzanie ona studiowała gospodarkę przestrzenną (wielkiego problemu z podjęciem pracy nie było).. koleje dziecko studiuje logistykę, czyli też taki konkretny kierunek i chyba na czasie.
    ” Naszej Oli”, życzmy , by to życie zawodowe poukładało się na nowo, mam nadzieję, że kierownictwo doceni jej pracę, jej kontakt z młodzieżą i jej zaangażowanie… niewielu jest nauczycieli, którzy sądzą, że „KARTKÓWKA NIE JEST KARĄ ” 😉

    Polubienie

    • Ola będzie rada jak tu zaglądnie.
      Podobnie oceniam ten boom na studiowanie. Namnożyło się magistrów szkolonych na zasadzie”Control C + control V i magistra będziesz miał”. Teraz wypada im schować dyplom do szuflady i chwytać się tego co się trafia, a trafia się coraz więcej. Wskaźnik bezrobocia obniżył się do 8 proc. a więc zaczyna się tzw. rynek pracownika, a nie pracodawcy.
      Ja zmieniałem pracę chyba 10 razy i zachwalałem młodzieży ten typ kariery. Zapewnia wszechstronny rozwój i rozrywkę, bo wciąż trzeba się uczyć z uczącymi i podbijać nowe środowiska.
      Pozdrawiam

      Polubienie

    • Moja starsza córka, podobnie jak Twoje dziecko Alinko, była pierwszym rocznikiem gimnazjalistów. Nie przyszło mi nawet na myśl, by stawiać pytania o zasadność tej reformy. Wprowadzono ją, wydaje się, po wielu latach funkcjonowania, z korzyścią dla naszego systemu nauczania i naszej młodzieży. Kosztowała zapewne podatników ogromne pieniądze. Teraz wracamy do tego co było, nowe wydatki, nerwy i obawy całego środowiska nauczycielskiego, uczniów też. Po co? Na tle Europy, nasze szkolnictwo wypada dobrze. Moja córka była na wymianie licealistów we Francji, tam tez studiowała. Jej poziom wiedzy na tle obcokrajowców był imponujący. Podobnie jak wielu rodziców, chociaż zmiany nie dotyczą moich dzieci, jestem zdecydowaną przeciwniczką powrotu do tego co było.
      Kształcenie w zakresie wyższym młodych ludzi jest wielkim osiągnięciem Polski. Jestem dumna z tego i popieram działania, w tym zakresie, naszych władz. Chodzi mi Alinko o to, że kraj żeby dobrze funkcjonować, potrzebuje również dobrych tokarzy, kucharzy, piekarzy, cukierników, kierowców, szewców. Był okres, dość długi, kiedy zaprzestano prawie całkowicie, uczyć ludzi ZAWODU. Pamiętam jak moja firma przestała przyjmować młodzież na praktyki, które były integralną częścią nauki zawodu. Uczniowie szkól gastronomicznych (kucharze, kelnerzy, cukiernicy) mieli ogromny problem żeby załatwić sobie praktyki. Im nie potrzebna była możliwość studiowania, tylko powszechna dostępność i możliwość praktycznej nauki zawodu. Szkoły techniczne, zawodowe poddawane były powolnej agonii. Teraz powraca się do reanimowania szkolnictwa zawodowego, tylko pod inną nazwą.Nie wiem, czy na stanowisku kasjer-sprzedawca potrzebny jest magister z dyplomem chemika? Setki młodych ludzi wybiera studia na kierunkach, które nie są oblegane, bo tu nie trzeba spełniać żadnych wymogów poza maturą. Z góry wiedzą, że rynek pracy nie da im zatrudnienia w wyuczonym zawodzie. Czy to ma sens, Alinko?
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Polubienie

      • Wybór szkoły średniej, a później studiów powinien być przemyślany, a nie przypadkowy. Kilka lat uczyłem podstaw przedsiębiorczości, gdzie temat wyboru dalszego kształcenia był szczególnie eksploatowany. Nie wiele udało się przekazać, gdyż zdarzały się osoby, które zamierzały studiować w Krakowie, czy Kielcach nie wskazując kierunku studiów. Miasto było ważne bo tam byli znajomi, bo wiele się działo itd… Dla wielu ważny był „kwit na inteligencję” a nie konkretny zawód, czy kompetencje.
        Tak już jest, że jedni wiedzą czego chcą, a inni twierdzą, że „jakoś to będzie, bo jeszcze tak nie było żeby jakoś nie było”.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  3. Już parokrotnie się w tym temacie wypowiadałem. Nie rozumiem jednego, teraz chcą przywrócić to co było kiedyś, to w czym i ja jako uczeń uczestniczyłem. Potem zmieniono system, prawdopodobnie na bardziej efektywny, na ten z gimnazjami.Tamten, ten z moich czasów był zły? Coś mi się wydaje, że wtedy i teraz chodzi o to by było raczej efektownie! Najgorzej, że nie mogą się porozumieć sami nauczyciele, to potwierdza, że nie sprawy merytoryczne decydują lecz polityczne. Podobnie jak w innych dziedzinach. I jeszcze jedno. Uczniowie odbierają wiedzę w różny sposób, wiele zależy od samych nauczycieli. Może temu należy poświęcić więcej uwagi? O Panią Olę jestem spokojny, skoro jest tak wartościowa, w tym nowym też sobie poradzi. Gorzej mogą mieć poloniści, historycy, tu bez odpowiedniej interpretacji się nie obejdzie. Na koniec moje osobiste spostrzeżenie, niech nauczyciele swą pracą, zachowaniem przywrócą należny szacunek temu pięknemu zawodowi. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    • Nasze doświadczenia szkolne są podobne. Chodziliśmy do siedmioklasowej podstawówki, a później LO lub szkoła zawodowa. Nie myśleliśmy o tym, czy to jest dobra czy zła struktura placówek oświatowych. Podczas rozmów z nauczycielami o ich obecnym losie pytałem również: – co na to uczniowie?
      Odpowiedź brzmiała : A co mają mówić? Żyją bieżącymi sprawami. Teraz ćwiczą do egzaminu końcowego, czy próbnej matury aby się dostać do szkół średnich. Później się zobaczy.
      Teraz dużo się mówi o reformie, ale i to ucichnie. Tak już jest, że nowe budzi strach i opór
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. I ja zaglądam do Oli. To mądra, nowoczesna kobieta. Ubolewam jednak nad wszystkimi nauczycielami, mam w bliskiej rodzinie, znam ich oceną sytuacji. Ubolewam nad młodymi nauczycielami, z otwartymi, pełnymi pomysłów głowami. I oni i uczniowie są ofiarami. A najgorsze, że niewiele mogą zrobić. Pozdrawiam tatulu 🙂

    Polubienie

  5. Nigdzie tyle reform nie było przeprowadzanych jak w szkole. Dodam pozornych, czyli jakąś lekturę się wycięło, a na jej miejsce pojawiła się nowa. I dalej tysiące rzeczy nieważnych do zapamiętania, natomiast brak przygotowania do samodzielnego myślenia. Przeładowane programy, a treści nie przystają do zainteresowań. Ale na reformach zbyt wielu ludzi zarabia, więc lobby mocne i wajchy co jakiś czas przekłada. Szkoda tylko dzieci i dobrych nauczycieli.
    Serdecznie pozdrawiam,

    Polubienie

    • To prawda. My już sporo widzieliśmy i mamy na ten temat wyrobione zdanie. Zobaczymy co przyniesie ta reforma. Maszynka do głosowania jeszcze w grudniu przeforsuje ustawę o reformie, a później już tylko wdrażać, wdrażać i pasją zarażać
      Pozdrawiam

      Polubienie

  6. Niesamowite uczucie przeczytać tekst o samej sobie. Rumienię się tak, że chyba bardziej się nie da. Ciepło rozchodzi się po sercu. Dziękuję za tyle dobrych słów! Ostatnio ograniczyłam pisanie, bo boję się, że zaleję czytelników swoim rozczarowaniem i frustracją. To nie mija… wylewa się ze mnie wiadrami, chociaż wiele razy tłumaczyłam sobie, że żałoba za gimnazjami już za mną. Nieprawda. Ona się wręcz ukorzeniła i zapuszcza te swoje macki coraz głębiej.

    Od jakiegoś czasu codziennie przeglądam oferty pracy dla anglistów. Oczywiście szkoły językowe wyciągają otwarte ramiona. Jest też kilka ofert business English, uczenia online, albo zostania pomocnikiem św. Mikołaja (praca sezonowa ;)). No i zawsze można też przebranżowić się na pilota wycieczek i śmigać z młodzieżą po Wielkiej Brytanii. Fajnie… ano fajnie, ale… tak mi żal tego, co muszę zostawić. Patrzę też w liceum, ale tam, póki co, tylko po kilka godzin, etatu nie ma, trzeba by było łatać, albo połączyć z działalnością gospodarczą. Opcje są. Trzeba błogosławić ten dzień, w którym wybrałam anglistykę zamiast polonistyki.

    Bo przecież macie rację, że poloniście, historykowi, biologowi… im będzie dużo bardziej pod górkę. Albo chociażby osobom starszym, które mają ok. 50 czy 60 lat, a nadal świetnie uczą, dokształcają się i kochają to, co robią. Tak jak chociażby moja mama, która też uczy w gimnazjum (i do tego też angielskiego). Jest dyplomowana i bliska wieku emerytalnego. Czyli droga w zatrudnieniu, a do tego będzie musiała pokonać w rekrutacji setki młodszych od siebie stażystów, czy kontraktowych. Pomimo tego, że jest wspaniałym pedagogiem (czerpię od niej pełnymi garściami) i idzie z duchem czasu, zapewne niełatwo będzie jej udowodnić swoją wartość.

    Jedno to likwidacja gimnazjów, a drugie to inne aspekty reformy. One też wcale nie są radosne…

    Tutaj zakończę, bo boję się, że końca nie będzie mojemu pisaniu.

    Raz jeszcze dziękuję wszystkim Dobrym Duszom za ciepłe słowa.

    Pozdrawiam wielce serdecznie!

    Polubienie

  7. Tytułem uzupełnienia, dla jasności w temacie Oli dodam jej odpowiedź na mój komentarz na jej blogu:
    „…Staram nie martwić, ale jakoś nie potrafię tego „martwienia” z siebie wyrwać. Do tego, wciąż czytam wypowiedzi pani minister i całej reszty, co raczej mi nie pomaga. Nie mogę się powstrzymać, kiedy otwieram Internet. Tak, przymierzam się do liceum. I, jak przeczytasz w komentarzu do Twojego wpisu, do wielu innych miejsc. Codziennie wpadam na jakiś „genialny” pomysł. Mniej więcej wygląda to tak, że rano jestem przekonana, że oto właśnie znalazłam swoją nową drogę życiową, a wieczorem rwę włosy z głowy, bo wszystko wydaje się bez sensu. Bliska jestem założenia swojej firmy. Może sama, może z mamą, która przy okazji jest koleżanką po fachu, a ma ten sam problem co ja obecnie (obie pracujemy w gimnazjach). Dobrym połączeniem byłoby pół etatu w liceum plus działalność gospodarcza. Jeszcze nie wiem, ale przecież nie usiądę na tyłku i nie zacznę płakać, bo to bez sensu. Główny problem jest w tym, że ja się czuję oszukana przez system, niezależnie od tego jak głupio by to brzmiało. Wystrychnięta na dudka, mała i nieważna. Ale o tym może więcej w odpowiedzi na drugi Twój komentarz pod innym tekstem.

    Ty masz dla mnie zawsze miłe słowo, dziękuję 🙂

    Polubienie

  8. Być może kiedyś będę wspominać te czasy jako moment, który w moim życiu zmienił wiele na lepsze. Kto wie. Ale i tak przeraża mnie reforma i krzywda wyrządzana uczniom. Przerażają mnie nowe podstawy programowe i widmo tych nowych podręczników.

    Ja myślę, że nie tylko młodych i ambitnych trzeba wspierać. Ogólnie, wspierać należy fachowców, którzy są prawdziwymi specjalistami w swojej dziedzinie, a do tego jeszcze pasjonatami, tryskającymi chęcią dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami z innymi. Dobra szkoła to taka, w której jest cały przekrój wiekowy pedagogów. Kto powiedział, że dobry pracownik, to młody pracownik? A przecież na uczelni nie brakuje sędziwych mędrców, którzy cieszą się wielkim autorytetem. W szkole, oprócz tego autorytetu wynikającego z posiadanej wiedzy, trzeba mieć jeszcze umiejętność dogadywania się z uczniami i tworzenia relacji (przynajmniej w gimnazjum tak jest). Jeśli ktoś ma te dwie rzeczy, to wiek nie gra roli. Znam pełno młodych osób, które całkowicie nie nadają się do nauczania, a tkwią w szkole, sprzedając uczniom błędne informacje. Często najważniejsze jest dla nich to, czy klasa ich lubi, a nie to, czego nauczą. I znam też starszych, którzy się nie nadają, bo żyją w jakimś innym świecie przeszłości. Albo zwyczajnie uczniowie wchodzą im na głowę. No i na odwrót, pełno jest też wspaniałych młodych pedagogów. I pełno jest wspaniałych starszych pedagogów. Nikt nie powinien być dyskryminowany ze względu na wiek. Ważne po prostu, żeby właściwe osoby były na właściwy miejscu 🙂 A często nie są…

    Mnie to strasznie frustruje, bo wielu starszych może po prostu odejść na śmietnik historii, a zamiast nich przyjdą młodzi i to nie tylko ci młodzi, zdolni i ambitni. To jest najgorsze. Że czasem wymiana będzie bardzo niekorzystna.

    No widzisz, pokłady frustracji się ze mnie wylewają, tak jak mówiłam 😉

    Ale kto sprytny, ten sobie da radę. Ważne, żeby zachować ducha walki.

    Pozdrawiam niedzielnie. Ogólnie Twój tekst dodał mi energii i chęci działania. To niesamowite, że ktoś, kto mnie zna tylko internetowo, tak we mnie wierzy, We mnie i we wszystkich, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.

    Polubienie

    • Pięknie piszesz i ze znawstwem problemu.
      Ja zmieniałem pracę chyba 10 razy. Byłem szefem i zwykłym robotnikiem, kontrolerem i kontrolowanym. Wydaje mi się ze znam się na ludziach.
      Będzie dobrze.
      Przy okazji zapytam: – Czy udostępniałaś gdzieś ten tekst? Liczba polubień i odwiedzin skoczyła mocno w górę.

      Polubienie

      • Udostępniłam na swoim fanpage na Facebooku (o czym na pewno już wiesz, bo widziałam, że polubiłeś) no i na swoim profilu 🙂 Wielu moich znajomych czytało. Niecodziennie piszą o ich koleżance na tak szanowanym blogu 😀

        Polubienie

  9. Myślę, że ta akurat wspaniała pani od angielskiego się odnajdzie. I będzie robić dobrą robotę. Tyle, że będzie jej trudniej. I trudniej będzie odzyskać wiarę w sens własnej pracy.

    Polubienie

  10. Tak jak prosił Tatul, zamieszczam tutaj część naszej konwersacji, dotyczącej nastrojów panujących u mnie w pracy – czyli właśnie w gimnazjum:

    Koniec bliski, ale powolne to będzie umieranie. Bo przecież jeszcze rok i kolejny, a później już cisza na korytarzach.
    Jak to wygląda pytasz. Bardzo różnie. Niektórzy nauczyciele wydają się zaprzeczać rzeczywistości. Po prostu do nich nie dociera, że to się dzieje. Inni już czegoś szukają. Jeszcze inni mówią, że martwić się będą w przyszłym roku. Ale ogólnie wesoło nie jest. Codziennie ktoś o tym mówi. Każda sprawa jest bardzo indywidualna. Co zrobi informatyczka, której tak obcięli godziny w siatce godzin, że będzie musiała pracować w kilku miejscach, żeby zarobić sensowne pieniądze? A najmłodsza już nie jest, więc szanse są nierówne. Co zrobi pani dyrektor? Czym teraz będzie kierować? Co zrobi historyczka, która będzie musiała uczyć teraz… hmm… inaczej? A co zrobi nauczyciel WDŻ? Gdzieś tam w liceum będzie opowiadał, że prezerwatywy i stosunek przerywany powodują raka piersi? Bo drugim problemem jest zmiana podstaw programowych, które m.in. spychają Teorię Ewolucji na dalszy plan. Nie chcę siać mitów, nie przestudiowałam ich jeszcze dokładnie. Na razie mówię, co wynika z rozmów w pokoju nauczycielskim.

    No i jest to przekonanie, że nikt nie słucha naszego głosu. Bo my pisaliśmy wiele listów, petycji i takich tam. Ba! My nawet rozmawialiśmy z niektórymi ważnymi osobistościami przez telefon. I co? I chciałoby się rzec brzydko, że… g… Słowa odbijają się od ściany. Ta ściana jest bardzo gumowa.

    A do tego u nas tak bardziej lokalnie, to też nic nie wiadomo. Czy przekształcimy się w liceum, czy w ogóle nic nie będzie. Perspektywa tego drugiego staje się coraz bardziej realna.

    A dzieciaki pytają jak będzie. I mówią, że jakoś tak dziwnie, że oni są ostatnim rocznikiem, że się sami snuć będą po korytarzach.
    I są troszkę przerażeni, bo przewidują, że wszyscy dobrzy nauczyciele się z tej szkoły wyniosą i nie będzie miał ich kto uczyć w trzeciej klasie.

    A ja teraz organizuję spotkanie opłatkowe absolwentów. I tak mi smutno, bo to chyba już będzie ostatni raz…

    Polubienie

  11. A najgorsze jest to, że jak w następnej kadencji albo jeszcze następnej przyjdzie nowa władza, to będzie chciała te przemiany naprawić. I tak się będzie ten młynek kręcić. A najgorsze że faktycznie nie ma u władzy kogoś kto się na oświacie zna, kto ma jakiś sensowny pomysł i doprowadzilby do pionu to co już jest.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.