Ola – Nauczycielka języka angielskiego w gimnazjum

O sobie napisała: Całkowicie z powołania, chociaż z przypadku. Do szczęścia potrzebująca duszy „w stanie podgorączkowym”, kochająca zbyt wiele uciech świata tego. Podróżująca po Polsce, po Europie i na krańce świata z misiem Paddingtonem. Nie umie żyć bez literatury, muzyki i…
Prowadzi blog :Nauczyciel trochę inaczej : http://nauczycieltrocheinaczej.blog.pl/2016/06/29/koniec/
Z okazji uzyskania awansu zawodowego Nauczyciel mianowany, w czerwcu 2016 napisała:

Koniec – krótki nekrolog w hołdzie gimnazjum
Teraz zrozumiesz. Wyjdzie ci na dobre. Oczy ci się otworzą. Dwa pożegnania. Jedno do życia. Drugie do śmierci. Dwa sukcesy. Jedna porażka. Prawie jak cztery wesela i pogrzeb.
Poniedziałek, 27.06.2016
Biała sukienka, wysokie szpilki i 5 bukietów kwiatów. Jadę zdawać egzamin. Pewna siebie opowiadam o metodach i formach pracy. Prezentuję swój dorobek z dumą. Wyjazdy, warsztaty językowe, propagowanie zdrowego i aktywnego stylu życia, dwa wychowawstwa. Entuzjazm i wiara, że dużo mogę. Później 6 pytań od komisji. Na 5 odpowiadam śpiewająco, z jednym mam problem, ale po krótkim naprowadzeniu już wiem o czym mówić. Komisja prosi mnie o wyjście. Czekam na korytarzu na werdykt. Jestem zadowolona. Po kilkunastu minutach wracam do sali. Zdała pani. Jesteśmy dumni. Jedno z najlepszych mianowań, możliwe nawet najlepsze. Wspaniale. Gratulujemy! Wręczam kwiaty. Jestem szczęśliwa. Ja – nauczyciel mianowany. I to mianowany nie byle jak! Mogę wszystko, nie ma na mnie mocnych! 

Ten sam dzień. Koniec naiwności. Wiadomość jak bomba wybucha w moim sercu. Ale jak to?! Nie możecie mi tego zrobić!? Przecież przed chwilą uzyskałam kolejny stopień awansu zawodowego. Mam plany na kolejne lata. Nawiązałam współpracę z instytucjami. Mam pomysł na promocję i rozwój naszej placówki…
To koniec. Likwidujemy. Wygaszamy gimnazja, a wraz z nimi twój śmieszny zapał do pracy. Twoje niemądre nadzieje. Przecież wiedziałaś, że tak będzie. Nie powinnaś była liczyć na nic innego. Głupie, głupie dziecko. Czy nam ciebie żal? Niekoniecznie. Raczej nie. A czemu miałoby być? Przecież współtworzyłaś wylęgarnię kryminalistów. I jeszcze chciałaś tego bronić. Ale widzisz,  prawda zwycięży. Lud przemówił. Nikt tu ciebie nie chce z tą twoją szkołą. A właściwie, to wiesz co? Tak naprawdę, to mamy cię totalnie gdzieś. Jakoś sobie poradzisz. A jeśli nie, to już nie nasza sprawa. My tylko przyszliśmy naprawić świat. A że po trupach? To zasypiemy popiołem i po krzyku. Zrobimy wielki krok nad tobą i pójdziemy dalej. Do lepszej przyszłości, gdzie nie ma takich wynaturzeń jak GIMNAZJUM (brrr… aż ciary przechodzą na sam dźwięk słowa). Możemy ci ewentualnie zostawić łopatę. Może się odkopiesz. Nie życzymy powodzenia. Ale życzymy, żebyś siedziała cicho.
I tak właśnie pani minister zwolniła mnie w dzień mojego mianowania. Zwolniła z odroczeniem. Dała mi miłosiernie rok. Rok pracy na tonącym statku…
W zakończeniu tego gorzkiego w wymowie tekstu znajdziemy jeszcze objaśnienie:
Dwa sukcesy: moja klasa i mianowanie.
Jedna porażka: nieumiejętność obronienia tego, w co wierzę, pomimo działań i zaangażowania.
Nie wytrzymałem i skomentowałem:
Współczuję Olu, ale i gratuluję zarazem tego mianowania. Weszłaś na kolejny stopień wtajemniczenia, co wraz z doświadczeniem spożytkujesz nie w tej, to w innej szkole, albo i poza nią. Trudno dyskutować z JKaczyńskim o reformie oświaty, bo z tym zamysłem szarżował w kampanii wyborczej i jak widać skutecznie przekonał ludzi o tym, że całą winę za braki w wychowaniu młodzieży miało utworzenie gimnazjów. Jak je zlikwiduje, jak zmieni programy nauczania, to wychowa sobie nowe społeczeństwo zdolne zrozumieć jego idee „dobrej zmiany”. W ten sposób powstanie IV Rzeczypospolita , a ludzie będą żyć w szczęściu i dobrobycie.
Odpowiedź Oli brzmiała następująco:
– A ja Tobie dziękuję Tatul za wsparcie, przede wszystkim to udzielone na Twoim blogu w komentarzach. Może to dziwne, ale pomogłeś mi uporać się z czarnymi myślami. Przez cały czas widzę przed oczami obrazek z rozlanym mlekiem i kotami 🙂
To był czas przed wakacjami. Ola pisała bardzo ciekawe teksty, ale ja tam nie zaglądałem, aż do dnia dzisiejszego. Gdy usłyszałem informację o tym że właśnie dzisiaj kończą się (aż 9 dniowe) konsultacje na temat reformy i wdrażanej w ramach niej nowej podstawy programowej, to pomyślałem o tym żeby zaglądnąć do bloga Oli, bo może tam znajdę informacje o tym jak przeżywają czas porażki pracownicy gimnazjów. Nie pomyliłem się. Przeczytałem tekst związany z rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego, który nie tylko dla autorki był inny niż wcześniejsze. Oto co napisała: Inaczej było. Z wielu powodów.
Początek roku szkolnego 2016/17. Nawet nie próbuję udawać, że wszystko po staremu. Ten statek zaczął już tonąć, a my, jak ta orkiestra na Titanicu – gramy do samego końca. Nie spuszczamy z tonu. Biała sukienka (a przecież powinna być czarna na żałobę!), wysokie szpilki z czerwoną podeszwą i makijaż. Tylko krok taki trochę mniej żwawy, tylko uśmiech niekoniecznie sięga oczu… Ale przecież widziałeś mnie dzisiaj na rozpoczęciu, jak siedziałam z nie do końca obecną miną w ławce. Jak szłam do pokoju nauczycielskiego, odpowiadając na pozdrowienia z jakimś bladym uśmiechem. Nie zawróciłam samochodu. BO JESTEŚ DLA MNIE WAŻNY. Bo dlatego w tej szkole dalej pracuję. Bo muszę jechać z Tobą na konkurs do Szczecina, omówić po raz setny Present Simple, przygotować do FCE, zapoznać Cię z tajnikami wymowy i transkrypcji, albo powiedzieć Ci po prostu na której jesteśmy stronie. Muszę skończyć, co zaczęłam. Nie. Nie muszę. Chcę. Ale Ty musisz zrozumieć, że moja sytuacja się zmieniła, bo pracuję w miejscu bez przyszłości i bez klasy. A TY jesteś powodem, dla którego zostaję. To chyba dużo. Więc wiedz, że wielkie przed Tobą zadanie. Mam nadzieję, że podołasz. http://nauczycieltrocheinaczej.blog.pl/2016/09/01/konca-poczatki-czyli-rozpoczynam-20162017-w-gimnazjum/
Czytelnicy Oli i tym razem wyrażali jej słowa pocieszenia i wsparcia:
– Ania – Jestem przerażona tymi pomysłami PIS-u. Było potężne zamieszanie z wprowadzeniem gimnazjum, po to tylko by jakiś czas później je usunąć. To chore. Trzymam za Ciebie kciuki Olu i wszystkiego dobrego!
– Ola – Ja też jestem przerażona. Dziękuję za trzymanie kciuków, przyda się
– Cieszę się, że są jeszcze nauczyciele, dla których uczeń jest najważniejszy. Znaczy, ze szkołą nie jest źle.
– Ola – Ano są tacy nauczyciele, całkiem sporo nawet. Tylko się często zniechęcają po jakimś czasie i właściwie trudno im się dziwić.
– Tatul – Choć Titanic tonął, to orkiestra grała. Pracujesz Olu więc graj w tej orkiestrze najlepiej jak potrafisz. Nobles oblige… powiadali ci, którzy musieli trzymać fason i nieść kaganek oświaty między lud. Musimy do nich nawiązywać – Ola – Staram się, naprawdę się staram. Sama praca sprawia mi tak dużą przyjemność jak wcześniej. Wymyślam ciekawe lekcje, robię tony kartkóweczek (tak, można to liczyć na tony) i nawiązuję bliskie relacje z uczniami (oczywiście z zachowaniem tego niezbędnego dystansu, który przypomina kto jest uczniem, a kto nauczycielem). Tylko z tyłu głowy ciągle kołacze się ta myśl, że statek tonie. A ja utopić się nie chcę, więc muszę powoli myśleć gdzie wypłynąć.
– Iga – Ty nigdy nie utoniesz Ola. Jesteś cudownym nauczycielem. Bardzo mnie wzruszyły Twoje słowa, myśli… Podnosisz moją wiarę w człowieka, w pedagogów.
Ps. Nie smutaj się, warto trwać do końca na Titanicu. Mimo wszystko.
– Ola – I póki co trwać będę. Ten rok na pewno. Kolejne chyba też, bo jakoś tak dziwnie mi to wszystko opuszczać… Byłam wczoraj w Szczecinie z uczennicą na finale ogólnopolskiego konkursu z języka angielskiego. Były dwie kategorie: gimnazjalna i licealna. Prowadząca też pracuje w gimnazjum. I znowu mnie taki smutek naszedł, że tego gimnazjalnego etapu już nie będzie niedługo. Ale takie komentarze jak Twój podtrzymują mnie na duchu. Dziękuję.

Tu, mimo upływu kilku miesięcy od edycji tego tekstu zamieściłem swój kolejny komentarz i prośbę zarazem:
– Tatul – Olu droga, Twoje obawy wyrażone w tym wpisie powoli się materializują. Jeszcze słychać krytykę pomysłu likwidacji gimnazjów, jeszcze są sprzeciwy środowiska nauczycielskiego ale wszystko wskazuje na to, że koniec blisko. Jak wygląda ten czas w szkole, w gronie nauczycielskim, wśród młodzieży i rodziców? Byłbym wdzięczny za wypowiedź wprost z frontu walki.
Czekam na odpowiedź i jak tylko się pojawi to ją przytoczę w komentarzach.
Na koniec jeszcze jeden cytat z tego bloga:
… Ale powiem Ci, że mnie ostatnio dobija przede wszystkim to, co dzieje się w Oświacie naszej polskiej. Jeju… tragedia jakaś… Nikt tu nikogo poważnie nie traktuje, nie ma z kim rozmawiać, nie ma do kogo się odwoływać i wychodzi na to, że dosłownie wszyscy ucierpią na tych reformach, tylko niektórzy jeszcze o tym po prostu nie wiedzą.