Chrześcijańskie poradnictwo Papieża Franciszka

Nie wiem jak kto, ale ja jestem głęboko zanurzony w trwające od trzech dni w Krakowie Światowe Dni Młodych. Słucham, obserwuję w telewizji (nawet w TVP 1), czytam w Internecie niemal wszystko co tytułem sprawozdań, czy tylko komentarzy się tam pojawia. Wciąż  jestem pod urokiem papieża Franciszka doceniając nie tylko treść Jego przekazu ale i formę w jakiej to realizuje. Z niewątpliwą radością czytam komentarze praktykujących katolików, jak i agnostyków, a nawet ateistów, którzy jak np. p. Meller wygłaszają dla przykładu takie oto opinie: Czytaj dalej

Podziękuj nauczycielowi… Jeśli masz za co…

W ostatnim czasie moja żona przeszukując Internet natrafiła na artykuł tyczący szkodliwości glutenu, a właściwie braku takiej szkodliwości dla osób nie obciążonych celiakią – nietolerancja na gluten – białko zawarte m.in. w pszenicy. Artykuł pochodził z Instytutu Sadkiewicza . Gdy mi na gorąco relacjonowała treść tego opracowania, to zwróciłem uwagę na nazwisko Sadkiewicz. Czytaj dalej

Rząd się wyżywi, a co z pozostałymi?

Ostatnie przed wakacjami posiedzenie Sejmu zaplanowano na 4 dni. Ciężka praca, ale bez pracy nie ma kołaczy – jak powiadają. Kołaczy więc mamy sporo, bo to przepchnięto przez Senat ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, przyjęcie stanowiska prezydenta w sprawie przywrócenia poprzednio obowiązującego wieku emerytalnego… Mamy zatem coś dla ludu, a dla siebie?

Nie zapomnieli dzielni posłowie o sobie i o swoich wnosząc pod obrady projekt ustawy o wynagrodzeniach dla establishmentu . Pojechali mocno po bandzie, ale widać lepsze jest ostre postawienie problemu z zakreśleniem stawek niż kapanie po parę złotych, albo strachliwe trwanie przy starych wynagrodzeniach, których bała się ruszyć PO. Nawet przychylny w wielu sprawach wicemarszałek Tyszka był zdegustowany dając temu wyraz na twitterze w króciutkim ale wymownym komentarzu: Tak PiS-owi uderza władza. Podwyżki: B. Szydło +8 tys. zł Ministrowie +5,5 tys. Wiceministrowie +5 tys. A. Duda +4,5 tys. Posłowie +2 tys.
Krytyka na jaką wystawili się projektodawcy nowych zasad wynagradzania i dobrodzieje przerosła ich wyobrażenia. Często stosowane w Sejmie „rozpoznanie walką”- używając terminologii wojennej – tym razem przyniosło dobre rozpoznanie siły przeciwnika, ale i wskazało na bardzo pogarszające się zaufanie do władzy, jak i oceny, czy sprawy  Polski zmierzają w dobrym, czy złym kierunku . Wszyscy znamy argumenty zwykłych Polaków, emerytów pielęgniarek i innych grup zawodowych, dla których … Nie ma pieniędzy.
Dość powiedzieć, że rozpoznanie nakazało władzom Polski , a zwłaszcza władzom partii rządzącej Polską wycofać się z projektu zanim zapomnieliśmy o argumentach przytaczanych na jego poparcie.Szybciutko przedstawiono kolejny projekt i jeszcze szybciej się z niego wycofano. Sam Prezes wszystkich prezesów podobno nic o tym nie wiedział i tak doszło do tego, że „wyszło szydło z worka”. Już więcej wiemy o motywach i ideach panujących w tej partii, zwłaszcza po zwycięskich wyborach.
Walka jednak nie skończona, bo posiedzenie jeszcze trwa, a większość może wszystko przegłosować jako że lud tę jednolitą większość ustanowił.
Taktycznie to ma sens jako, że w czasie wakacji lud się uspokoi i sprawa przyschnie, albo zostanie przykryta nowymi sensacjami, a tych nie zabraknie.

Ludu, cóżeś ty uczynił – pytają poprzez plakaty we Wrocławiu. Czy tylko tam?

Zdjęcie, czy ramka ?

Wśród pamiątek z pobytu  u córki Małgosi mam jedną szczególną. Jest to upominek z okazji Dnia Ojca, który świętowaliśmy podwójnie – po amerykańsku, czyli o tydzień wcześniej  i po polsku, czyli tak jak  u nas tatusiowie świętują. Zdjęcie w ramce. Zdjęcie całkiem nawet udane, pochodzi sprzed trzech lat, kiedy to wspólnie przemierzaliśmy Polskę w czasie wakacji rodzinnych. Nie widziałem go dotąd. Ramka dość specyficzna, bo tyle na niej treści, że aż dech zapiera. Całość bardzo interesująca i oryginalna zarazem. Jako upominek wręczony mi wraz z życzeniami stanowi upamiętnienie tamtej chwili i zajmuje poczesne miejsce  w naszym mieszkaniu. Dlaczego? Oceńcie państwo sami.
Przy okazji nasunęło mi się wspomnienie pewnej opowieści o  Żydach, którzy jak wiemy zawsze byli symbolem przebiegłości i to nie tylko w żartach i kawałach. Otóż tak to leciało:

Pewien mądry Żyd chciał wywieźć z Rosji złoto. Długo myślał jak to zrobić i w końcu wymyślił. Kazał przetopić złoto w postać bogato zdobionej ramy, w której umieścił portret Stalina. Na granicy celnik zapytał :
– Co pan tu przewozi?
– Niech Pan się mnie nie pyta co przewożę tylko kogo przewożę… Celnik zasalutował i sprawa została zakończona.
Pozostał jeszcze problem wwozu tego nabytku do Izraela. Tamtejszy celnik zapytał:
– Kogo nam pan tu przywozi?
– Niech się mnie pan nie pyta kogo przewożę, tylko co przewożę – odpowiedział nasz spryciarz i tak zakończył sprawę.

Żart nie zupełnie pasuje do mojego przypadku, bo na granicy nie pytano mnie kogo, ani co przewożę, ale pewien sprytny zabieg w tym widzę, bo ten portret w tej ramce powinien chyba stać na biurku mojej córki, prawda?

Jedność obcowania

Kolejne moje urodziny oprócz obfitości napływających za pośrednictwem Fejsbuka  sympatycznych życzeń przyniosły mi też wiele przemyśleń na temat tego – co już za mną jak i tego, co daj Boże jeszcze przede mną. Jeśli życzenia się spełnią. Listę osób, które zechciały poświecić mi w tym dniu swoją uwagę otwierała najbliższa rodzina. Mamy z żoną taki wieloletni już zwyczaj składania sobie życzeń urodzinowych tuż po rozpoczęciu się naszych świąt. Polecam, jako że to sprawdzona metoda i w naszym 45 letnim trwaniu przynosiła zawsze miłe efekty.

Rankiem, gdy włączyłem komputer czekały na mnie życzenia od zespołu Facebooka z listą kilkunastu wpisów bieżących i wspomnieniami urodzin sprzed lat. Pomyślałem, że miły to zwyczaj i że w ankiecie na temat : Czy zespół Facebooka dba o swoich użytkowników jaki mi podesłano przed paru dniami mogłem wpisać że „dba”, albo nawet” bardzo dba” zamiast ostrożnego: „Nie mam zdania”. Następnym razem się poprawię – pomyślałem i przeszedłem do dalszych powiadomień. Tu czekała mnie niespodzianka. Bardzo miła niespodzianka zawarta w tekście umieszczonym na blogu mojej córki Małgosi noszącym tytuł, który uczyniłem tytułem mojej dzisiejszej opowieści. Oto link do tej notki.
Przyznam, że oczekiwałem na takie podsumowanie od czasu,  gdy sam poczyniłem takowe i umieściłem je na blogu pod adresem: LINK
Doczekałem się. Jestem zbudowany oceną naszej małżeńskiej pary dokonaną publicznie przez dorosłą córkę, a moja żona podziela tę opinię. Liczba polubień tego tekstu wskazuje na to, że nie tylko my jesteśmy pod jego wrażeniem. Nasza radość była tym większa, że druga córka Ania z rodziną przebywa aktualnie z nami i dopełnia nasze rodzinne, szczęśliwe życie. Dzięki czemu faktycznie czujemy się jednością.

Na koniec dnia Zespół Facebooka zapytał mnie czy moje urodziny były udane. Postanowiłem odpowiedzieć na to pytanie.
TAK!!! Moje urodziny należały do najbardziej udanych spośród tych, jakie zdarzyło mi się przeżywać w ostatnich latach. Mimo coraz odleglejszych czasów, w których miałem bezpośredni kontakt z uczniami, to z radością podkreślam, że nasza (wirtualna)znajomość jest nadal żywa i owocuje licznymi gestami życzliwości, a nawet sympatii. „Lajkując” każde z otrzymanych życzeń (a było ich około 400)zaglądałem do większości kont i przypominałem sobie twarze i przeżyte razem szkolne chwile. Bardzo Wam wszystkim dziękuję.
W domu zdmuchiwałem świeczki z torciku przygotowanego przez moją córunię i byłem honorowany w każdym momencie. Szkoda, że to trwa tak krótko, ale za rok, jak Wasze życzenia się spełnią, to…

Czy podzielacie naszą radość?

Był szczyt NATO. Co Wy na to?

Przeżyliśmy kolejny polityczny szczyt, w którego centrum, na chwilę znalazła się Warszawa. Prezydent Obama odleciał na kolejny szczyt… Będziemy teraz prowadzić długie i gorące spory na temat: – co dał nam ten szczyt, a co dało to intensywne szczytowanie całej Europie i Ameryce…  Tak zaczynałem swój felieton w 2011r. Oto Link do tamtego tekstu:

Zaczynając dzisiaj ten sam temat zacząłbym chyba tak samo. Media szaleją w pokazywaniu tego, co naprawdę się stało. W zależności od orientacji politycznej są to opisy, w których przeważa hura optymizm lub uzasadniany na różne sposoby sceptycyzm. Wymienia się twórców sukcesu – koniecznie z obecnego establishmentu, na co oburza się nie tylko opozycja , bo jak wiadomo sukces ma wielu ojców, a klęska jest sierotą. Karierę zrobiło hasło „wygumkowanie”, co używa się w kontekście pisania nowej historii polskich przemian przez władzę wskazujących na słusznych , a usuwającej niesłusznych ojców przemian. Nie ma wśród nich prof. Geremka, ale jest prezydent Duda, który był wtedy zaledwie asystentem na swojej uczelni. Inne wygumkowania są równie szokujące. Oto LINK:
Owoce tego szczytowania poznamy zapewne dopiero wtedy: gdy słowo stanie się ciałem, a więc po latach. Ważne są deklaracje o przyjaźni, zwłaszcza serwowane przez prezydenta największego mocarstwa (szkoda, że ustępuje), ale nie mniej ważne są pomruki drugiego mocarza , tego zza miedzy. Czy nasze sojusze podniosą nasze bezpieczeństwo? Czy sojusznicy wspomogą nas sprzętowo, a również i finansowo na podjętych kierunkach naszego włączenia się w zaprowadzanie ładu światowego?
Takie same pytania stawiałem przed pięcioma jak i przed dwoma laty. Przypomnę o czym pisałem w tamtych podsumowaniach:

Chcielibyśmy zarabiać na tym uczestnictwie przynajmniej na zasadzie sfinansowania przez USA naszego udziału w operacjach zbrojnych, w których uczestniczymy jako część składowa wojsk NATO.  Kandydat do władzy (a obecnie szara eminencja)wciąż tupie nóżką i wygłasza teorie o równości i partnerstwie opartym jedynie na… „tupaniu nóżką i twardych żądaniach”, z którymi muszą się liczyć wielcy tego świata. Bo jak nie, to… No właśnie.  To co wtedy?

   Jesteśmy mimo postępu w różnych dziedzinach wciąż w sytuacji ubogiego krewnego, który zaproszony na przyjęcie sam sobie wyznacza skromne miejsce w końcu stołu i raczej nie nadaje tonu, bo wie, że lepiej się nie wyrywać, aby nie skupiać na sobie uwagi.  Ubogi krewny korzysta z dobrodziejstw uczestnictwa w gremiach decyzyjnych wspaniałej rodziny, ale na znanych i akceptowanych przecież dwustronnie warunkach.  My jesteśmy w tej rodzinie.  Staramy się realizować przyjęte na siebie zadania, ale wciąż gdzieś tłucze się ten partykularny interes.  Co my z tego będziemy mieli?  Turcy dostają ogromną forsę, Rosja pomaga w wojnie prowadzonej w trudnym rejonie Afganistanu więc też coś z tego ma, a my?
Drugi , nieplanowany sukces tego szczytowania, to wyraźna krytyka prezydenta USA wygłoszona wobec zagrożenia demokracji w Polsze,  do czego prowadzą  poczynania obecnych władz Rzeczpospolitej . Mleko się rozlało. Sprawa ujrzała światło dzienne, bo cały świat dowiedział się o co się upominał Barack Obama i nawet najzręczniejsze odwracanie kota ogonem tego nie zmieni.

Ten wątek również poruszałem w słowach: I tak się toczy debata, którą nasz niedawny gość dokładnie zna, bo ma przedkładane w raportach z białego wywiadu dokładne sprawozdania o tym, co się dzieje w najbardziej nawet zaprzyjaźnionych państwach świata.  Ma przy tym globalne plany i cele globalne, w których dopiero widać naszą wielkość i znaczenie w grze, jaka się toczy o dominację w świecie.  Ma wreszcie swoje wewnętrzne problemy, przy których nasze wskaźniki zadłużenia, deficytu handlowego czy budżetowego to jego marzenie następnej (chyba) dekady. Polskie przysłowie przypominało: Znaj swoje miejsce w szeregu… Znaj proporcjum mocium panie… Gdy konia kują, to żaba nie powinna nogi podstawiać…  Ja wciąż uznaję ich mądrość i słuszność.  Czy jestem wyjątkiem?
Jeszcze na jedno przysłowie chciałem zwrócić uwagę. Pochodzi ono z USA, jak nasz najważniejszy gość. Aż dziwne, że nie użył tego wobec gospodarza.
„Jeśli spostrzeżesz, że jedziesz na zdechłym mustangu, to najlepszym rozwiązaniem jest zrezygnowanie z dalszej jazdy” – Porzekadło Indian ze stanu Dakota.

Kolejna, ósma już rocznica „Tatulowych opowieści”

Myszka blogowa
Od paru lat, w początkach lipca przypominam historię powstania mojego bloga czyniąc różne podsumowania i snując refleksje na ten temat. W tych samych dniach Facebook przypomina mi tytuły udostępnianych rocznicowych postów. Jest to zawsze okazją do sprowokowania czytelników do wypowiedzi na ten temat, a dla mnie do zapoznania się z opiniami na temat fenomenu społecznego jakim jest prowadzenie blogów. Sam też formułuję takie opinie i szukam w sobie przekonujących wyjaśnień dlaczego to robię i : – Co z tego mam – jak to w pytaniu  najczęściej formułowanym wobec mnie przez znajomych  i krewnych. Czytaj dalej