Ludzie wszystko wiedzą i wiele ci powiedzą…

W komentarzach do poprzedniej opowieści znalazło się kilka życzeń, a wśród nich prośby o relacje z Chicago. Odpowiedziałem, że postaram się napisać o swoich wrażeniach z pobytu. Pora więc dobrać się do realizacji tej obietnicy.

Gdy byłem tu ostatnio, a był to lipiec i sierpień 2009, to sporo miejsca poświęcalem opisom miejsc i wydarzeń w których uczestniczyłem jako gość wprowadzany przez moją córkę. Wystarczy zajrzeć do archiwum bloga i wybrać na początek teksty z lipca 2009 . W opowieści  poświęconej inspiracjom cytowałem mistrza estrady Charlesa Aznavoura: „Pod koniec wywiadu, jak to zwykle bywa w takich razach, autor pyta Mistrza: – Co jest dla pana natchnieniem i gdzie je pan znajduje? Inspiruje mnie ulica, mówi pytany. Prawda znajduje się wszędzie, choćby na ulicy. Przede wszystkim trzeba się nauczyć obserwować ludzi. Prawda jest w mediach, codziennie można czytać gazety, oglądać telewizję, słuchać radia. Tam są tematy – niektóre nam umykają, inne nie… Dzisiaj z pełną świadomością użyję ponownie tego cytatu. Opisywanie miasta, czy zamieszczanie na blogu zdjęć interesujących miejsc jest dzisiaj zbędne. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki hasło i natychmiast toniemy w obszernych materiałach na szukany temat i to w materiałach przygotowanych przez proesjonalistów. Do tego napotykam na problem techniczny jakim jest pojemność na zdjęcia jaką przydzielili organizatorzy tego blogowiska. Limit ten wynosi 100 Mb i koniec, a ten już dawno mi się wyczerpał. Na pewno nie znajdziemy tam ludzi i ich historii jak również przeżyć, jakich obcowanie z nimi nam dostarczyło. To trzeba zrobić samemu. Tak postępuję od dawna.

Celem naszej podróży było spotkanie z naszymi dziećmi i wnukami w miejscu, gdzie uwiły sobie gniazdko, gdzie pracują, spotykają się z zaprzyjaźnionymi ludźmi. Okazją była I Komunia Święta, do której przygotowywał się nasz Tomek. Odwiedzaliśmy z nim kościół na Trójcowie tak na etapie przygotowania do komunii, w trakcie uroczystości jak i w czasie tzw. białego tygodnia. Dodatkowym doświadczeniem była wizyta w szkole polskiej jaką ten kościół prowadzi. Tam obaj chłopcy spędają każdą sobotę, a w tych dniach już zakończyli rok szkolny, odebrali świadectwa z promocją do następnych klas. We wszystkich tych miejscach byliśmy przedstawiani różnym ludziom, w tym i znajomym z naszych poprzednich pobytów. Było więc dużo okazji do wymiany opinii, dzielenia się spostrzeżeniami, czy do rozpytywania o różne sprawy, którymi tu się żyje. Kościół na „Trójcowie” prowadzą księża wywodzący się z Towarzystwa Chrystusowego, którzy uczynli go kościołem misyjnym, a dzięki zaangażowaniu wybitnych księży zdolnych przyciągnąć do tego miejsca liczną tu Polonię uratowano kościół przez upadkiem, odremontowano go ogromnym nakladem pracy i dzisiaj prezentuje się okazale nie tylko jako zabytkowy obiekt, ale jako miejsce spotkań w czasie organizowanych tu wydarzeń, nie tylko o charaktere kościelnym. Parafia żyje, a więzi międzyludkie nawiązwane poprzez nią wydają się mocne i trwałe. W podziemiu kościoła jest duża sala z zapleczem pozwalającym organizować tu różne spotkania, z balami sylwestrowymi włącznie. W obiektach przykościelnych prowadony jest nawet przytułek dający schronienie sporej grupie Polaków, którym się tu nie powiodło. Szkoła czeka na modernizację, która  poprawi warunki sanitarne i sprzętowe. Kiedy to nastąpi, tego jeszcze nikt z pytanych ludzi nie potrafił powidzieć. Chodzi tu o spore pieniądze. Zakończony właśnie nabór do zerówki, szkoły podstawowej i liceum wskazuje na utrzymującą się popularność szkoły wśród ludzi zatroskanych o poziom języka polskiego, wiedzy o kulturze i historii naszej – wciąż jeszcze pierwszej Ojczyzny rodziców i szybko amerykaniującej się młodzieży. Miejmy nadieję na to, że trudności zostaną przezwyciężone i kolejny rok szkolny będzie równie udany jak poprzedni.