Podróż za wielką wodę

Minęło siedem lat od ostatniego pobytu w domu naszych dzieci Małgosi i Mariusza. Widywaliśmy się w tym czasie w Polsce  przy różnych okazjach służbowych i rodzinnych, no i poprzez Skypa, ale to przecież co innego niż wspólne zamieszkiwanie. Decyzja aby nadrobić zaległości i wyskoczyć na parę tygodni z okazji Pierwszej Komuni wnuka Tomasza zrodziła sie wkrótce po ustaleniu terminu tej podniosłej uroczystości. Nie była to łatwa decyzja. Oboje zapracowaliśmy sobie na szereg dolegliwości, które należało brać od uwagę. Ostatecznie przekonały nas słowa Małgosi:

– No już bez przesady z tym wiekiem i chorobami. My gościmy tu panią odznaczaną przez wielkich tego świata, która przybyła z Polski mimo, że liczy sobie 100 lat, a wy macie obawy? Proszę to skonsultować z lekarzem, wykupić polisę od nagłych, a nie spodziewanych, zabrać zapas leków i meldować się u nas…

Ostro zabraliśmy się za załatwianie wiz, później biletów i tysiąca różnych spraw. Termin początkowo wydający się dość odległym w nawale rozjazdów i różnych załatwień stawał się coraz bliższym. Wreszcie nadejszła ta wiekopomna chwiła… jak mawiał pan Pawlak. Pojechaliśmy wpierw do córki Ani do Krakowa,  aby skoro świt zameldować się na lotnisku w Balicach. Bez ich pomocy nie bylibyśmy w stanie zrealizować zamierzenia.
Kto rano wstaje, temu Pan Bóg wspaniałe widoki daje. Tak było i tym razem, Gdy Piotruś nawijał kilometry na obwód kół w swoim samochodzie ja robiłem zdjęcia zasnutym poranną mgłą łąkom, wzgórzom i dolinom jakie mogliśmy podziwiać z okna samochodu. Gdy do tego pokazało się wschodzace na czerwono słońce, to już radość była pełna.

Odprawa przebiegła sprawnie i po krótkim grzaniu silników polecieliśmy w stronę Berlina. Miałem kolejną okazję popatrzeć na naszą piękną Polskę prezentującą archaiczną  ( w porównaniu z Niemcami) strukturę agrarną ale za to jak urokliwą. Kwitnące właśnie rzepaki pięknie kontrastują z zielenią zboż i beżowo wyglądajacymi polami świeżo zaoranej gleby. Znacznie barwniej to wygląda niż w Niemczech. Mój aparat uwiecznił kolejne widoki, które będą przypominać tę wyprawę i czynione poczas niej obserwacje i przemyślenia.

Lot do Berlina trwał póltorej godziny. Przemarsz na inną stronę lotniska  gdzie był odprawiany samolot do Chicago wymagał trochę gimnastyki, ale wszystko wraz z odprawą nie trwalo długo. Nawet wejście do szeroko kadłubowego samolotu odbyło się tuż po zajęciu miejsc przez pasażerów biznes clas. Tym razem nie mieliśmy szczęścia do miejsc przy oknie. Siedzieliśmy po środku, tuż przed toaletami, za młodym małżeństwem z młodym dzieckiem na rękach i na wysokości skrzydeł. Było tak głośno, że nawet słuchawki od telewizorka umocowanego w oparciu foteli przed nami nie dawały szans na wyciszenie odgłosu silników, no i płaczu dziecka, któremu wyraźnie nudziła się tapodróż. Na szczęście dziewczynka pozytywnie reagowała na nasze zabawianie  i okresowo wyciszała swoje żale. Miło było obserwować zainteresowanie stewardes młodą rodziną i pomoc jaką jej udzielały uśmiechnięte nie tylko służbowo panie.

Ponad 9 godzin lotu do Chicago, to wyczyn nie mały, a gdy dodamy do tego przelot z Krakowa i odprawę w Berlinie, to mamy całe 12 godzin tortury zwłaszcza dla pośladków i kręgosłupa. Cóż, miłość wymaga poświęceń. Daliśmy radę, jak to się teraz powiada.

Chicago przywitało nas chłodem wynikającym z silnego wiatru, co – nomen omen, nie jest czymś dziwnym w tym „Wietrznym mieście” jak go od lat nazywają. Współczująco myśleliśmy o naszych dzieciach i wnukach biorących udział w paradzie z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, jaka odbywała się w tym samym czasie w centrum Chicago. Miłość wymaga poświęceń, więc chłopcy z mamą maszerowali wraz z załogą Polish Museum of America, a zięć uczestniczył w paradnym przejeździe motocykli  trasą pochodu w ramach swojego klubu Sokół Riders. Przywitaliśmy ich dopiero po zakończeniu ceremonii – nieco zmarzniętych , ale szczęśliwych.

25 uwag do wpisu “Podróż za wielką wodę

  1. Cieszę się razem z Wami. Udało się spotkać z Rodziną, zobaczyć Wnuki, stanąć na starym lądzie, a przede wszystkim przeżyć emocje związane z wielkim dniem Komunii Wnusia. Trzeba było podjąć ten ważny krok i udało się. Gratuluję.

    Polubienie

    • Dziękuję. Bardzo się cieszymy przylotu, który umożliwił pełne przeżywanie przygotowań, a później samej uroczystośći. Było bardzo podniośle i uroczyście. Udokumentowałęm wszystko na setkach zdjęć, które będą nam przypominać podróż i cały pobyt.
      Czas szybko leci, ale na szczęście jeszcze sporo przed nami.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  2. Podziwiam, w tak uciążliwej długiej podróży zajmujesz się swobodnie tym co dookoła. Ale do najbliższych się leci, nic nie jest przeszkodą, wszystko cieszy, prawda? Pozdrawiam wszystkich. 🙂

    Polubienie

    • Witam nowego czytelnika z Wrocławia.
      Chicago jest ogromnym miastem i wiele się tu dzieje . Ja spędzam ten czas na łonie rodziny i mało wiem o życiu miasta. Będę starał się o spełienie prośby i w kolejnych wpisach postaram się pisać o mieście i jego urokach.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  3. A mnie w te wakacje czeka 12 godzin lotu i nie wiem jak to przeżyję. Tyle jeszcze w samolocie nie siedziałam. Zresztą 9 godzin ciągiem również nie – mój rekord to 6 i pół, później 5 godzin przerwy na giga wielkim lotnisku w Dubaju i kolejne 6. Jakoś przeraża mnie „bezprzerwowy” lot na długi dystans. Przyłączam się do głosu Akumulatorów Wrocław – chętnie poczytam o Chicago, szczególnie, że to przecież z mojej anglistycznej dziedziny 😉

    Polubienie

    • Witaj Olu. Dawno tu nie zaglądałaś.
      Co do tych dalekich podróży, to one bywają męczące, ale są bardzo inspirujące zarazem.
      Tego co możemy zobaczyć na żywo nie zastąpi zaden film, czy zdjęcia.
      Dasz radę. Młodość jest atutem w podejmowaniu takich decyzji, a zwłaszcza w ich realizacji.
      Powodzenia

      Polubienie

      • Mam nadzieję, że dam radę 🙂

        Teraz mam bardzo intensywny okres w szkole. Przygotowuję się do mianowania, W ten weekend udalo mi się popełnić 26 stron sprawozdania z planu rozwoju zawodowego. Mam nadzieję, że w czasie wakacyjnym będę częściej odwiedzala bloga i sama więcej pisała.

        Pozdrawiam ciepło.

        Polubienie

      • Życzę powodzenia w awansie zawodowym.Jeszcze wspominam swój awans na dyplomowanego robiony z wielkim wysiłkiem na 5 lat przed emeryturą. Teczka dokumentacji to był opasły skoroszyt. Egzamin zdawałem w siedzibie Kuratorium.
        Powodzenia i miłych wakacji

        Polubienie

  4. A tak się właśnie zastanawiałam, co się stało, że taka cisza u Ciebie Tatulu.
    No proszę, cieszę się, że udało się Tobie i małżonce wreszcie zobaczyć swoje pociechy, te duże i te małe 🙂 Musiało to być mega przeżycie dla Was, troszkę pozazdroszczę, bo marzy mi się taka wycieczka do Stanów i chętnie poczytam Twoje opowieści Tatulu o Chicago.
    Jak odlatywaliście z Balic, to zapewne przejeżdżaliście niedaleko mojego domku 🙂
    Co do lotu, to faktycznie bardzo długo to trwało, chociaż słyszałam, że czasem przy międzylądowaniu czeka się potem na drugi samolot nawet kilka godzin. Ja najdłużej leciałam 5 godzin i to wydawało mi się długo, a dopiero 9 musi się dłużyć. Najlepiej jak się leci w nocy, to wtedy można przespać większość lotu, pod warunkiem, że się uda zasnąć.

    Pozdrowienia dla Ciebie Tatulu i dla rodzinki oraz dużo szczęścia 🙂

    Polubienie

    • Dziękuję za życzenia i wiarę w to, że będę pisał ciekawe relacje z pobytu i doznanych tu przeżyć.
      Balice stają się europejskim portem lotniczym, bo na prestrzeni czasu od ostatniej podróży do dzisiaj sporo tam nabudowano i zmodernizowano.
      Warunki lotu opisałem dość wiernie chociaż bałem się, że będzie to nudne dla ludzi, którzy dużo latają. Spać się nie dało więc zmęczenie narastało i nadal nie udaje się nadrobić zaległości. Wciąż nie dostosowałem się do zmiany czasu, chociaż bardzo się staram.
      Myślę, że stan równowagi wkrótce nadejdzie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  5. No tak te strefy czasu bywają najtrudniejsze do zaaklimatyzowania, a jaka jest różnica, 6 godzin tak jak w New Yorku?

    To udanego pobytu życzę i pozdrowienia ślę za wielką wodę 🙂

    Polubienie

    • Tu mamy 7 godzin do przodu.
      Trzeba podziwiać polityków, ktorzy prylatują na dwa – trzy dni aby coś wygłosić, z kimś się spotkaći wracają w wartki nurt zdarzeń. A ziewać nie wypada

      Polubienie

    • Wiemy , wiemy.
      Gdybyśmy nie przylecieli, gdybym się nie wybrał wczoraj do miasta, gdybym…
      Czy to tylko przypadki ???
      Miłe było to spotkanie i jako takie w pamięci pozostanie.
      Pozdrawiamy serdecznie

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.