Będziemy mieli własny prąd z kupionego na kredyt atomu

Zbliża się 30 rocznica katastrofy czarnobylskiej. Pani Ewa Ewart z TVN24w swojej cyklicznej niedzielnej audycji telewizyjnej (24.04.)poświeciła czas i miejsce temu właśnie wydarzeniu. Pokazano wieloaspektowo problem od chwili jego zaistnienia, poprzez niezwykle skomplikowaną akcję ratowniczą, która na dobrą sprawę trwa po dzień dzisiejszy i zarysowano perspektywę  dalszego rozwiązywania problemu. Ta perspektywa, to okres 24 tysięcy lat gdyż tyle trwa okres połowicznego rozpadu plutonu 239, który stanowi największe zagrożenie.Nad czwartym reaktorem przywalonym tysiącami ton betonu i stali tworzącej tzw. sarkofag zbudowano kolejny, tym razem jest to stalowa budowla, pod osłoną której stanie się możliwe usuwanie skażonego materiału jaki po katastrofie i dotychczasowych zabiegów ratunkowych tam pozostał.  Czeka nas jeszcze wybór miejsca, gdzie na tysiące lat można te wszystkie radioaktywne odpady umieścić, no i problem wykonania operacji demontażu, odpowiedniego „zapakowania” niechcianego urobku i przewozu w nowe miejsce składowania.
Chyba nikt jeszcze nie policzył kosztów poniesionych na 30 letnią już akcję ratunkową , ale kiedy to zrobią, to wypadałoby ustalić opłacalność sięgania po ten  rodzaj energii i to nie tylko w skali jednego państwa ale całego świata. Skutki awarii nie są wszak problemem jednego, choćby najbogatszego kraju ale poprzez łatwo rozprzestrzeniające się skażenie również  jego sąsiadów i całych kontynentów. Nikt nie potrafi wykazać na ile  nowotwory, a również  inne choroby cywilizacyjne zależą od skażenia jakiemu ulegli ludzie. Chorujemy, umieramy, a dlaczego to nam się przytrafia wielokrotnie częściej niż naszym przodkom z poprzedniego pokolenia? Czy to jest wina lepszej diagnostyki? A może gorszego materiału genetycznego, gorszych warunków środowiskowych, naszych własnych zaniedbań?

Wszyscy w skali świata potrzebujemy coraz więcej energii elektrycznej. Wiele państw wytwarza prąd w elektrowniach jądrowych i wypadki jak ta w Czarnobylu nie są częste, a skutki aż tak dotkliwe. Jak będzie u nas w Polsce?
W czasie tamtej awarii mieliśmy już daleko zaawansowaną budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Nawet reaktory zbudowane dla tej elektrowni w bratniej Czechosłowacji były już stopniowo dowożone na plac budowy. Strach przed skutkami i zwątpienie w niezawodność radzieckiej techniki wzięły wtedy górę. Budowy zaniechano. Ogromne nakłady poniesione na etapie wstępnym budowy zaprzepaszczono przez zaniechanie, tak jak wiele chybionych inwestycji okresu schyłkowego słusznie obchodzącej do lamusa historii systemu zwanego u nas PRL-em. O ile tamten zamysł poprawy bilansu energetycznego porzucono, to nie znaczy, że odstąpiono od niego raz na zawsze. Potrzeby energetyczne wciąż rosną, a energetyka oparta na naszym czarnym bogactwie czyli węglu, zwyczajnie nie nadąża. Porozumienia klimatyczne zaostrzają wymogi i nakładają na rządy podjęcie środków zaradczych. Wydaje się, że nie ma odwrotu od tego posunięcia i dlatego coś się jednak robi w kierunku budowy własnej elektrowni jądrowej. Przeglądając Internet znalazłem artykuł z kwietnia br. w którym przeczytałem że: …Przedstawiciele Ministerstwa Energii, z ministrem Krzysztofem Tchórzewskim na czele, w ostatnich tygodniach kilkukrotnie zapewniali, że polski program jądrowy powinien być kontynuowany. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy ogłoszony zostanie przetarg zintegrowany mający wyłonić m.in. dostawcę technologii.W przyjętym przez rząd PO-PSL w styczniu 2014 Programie Polskiej Energetyki Jądrowej zapisano, że uruchomienie pierwszego bloku jądrowego w Polsce nastąpi w roku 2024. W ubiegłym roku PGE w korespondencji technicznej z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE) zapowiedziała, że pierwszy blok jądrowy ruszy w roku 2029. Dawne Ministerstwo Gospodarki szacowało, że 220 polskich firm jest zainteresowanych udziałem w polskim projekcie jądrowym, z czego 58 ma doświadczenie w tej dziedzinie. Polskie firmy pracują, bądź pracowały, m.in. na budowach bloków jądrowych Olkiluoto III w Finlandii oraz Flamanville 3 we Francji. http://www.elektrownia-jadrowa.pl/co-z-przetargiem-na-budowe-elektrowni-jadrowej.html
PS. PGE EJ 1 – spółka celowa, której zadaniem ma być wybudowanie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej o mocy około 3 tys. MW już działa. Oto jej strona http://www.pgeej1.pl/ Tam właśnie znalazłem tę informację:

Rozpoczęcie budowy pierwszego bloku planowane jest ok. 2020 r. W rządowym programie energetyki jądrowej pierwszy blok ma ruszyć z końcem 2024 r. Program ten stwierdza m.in., że ostrożnie szacowane nakłady inwestycyjne związane z przygotowaniem i realizacją budowy pierwszej elektrowni o mocy ok. 3000 MW mogą kształtować się na poziomie 40-60 mld zł, przy uwzględnieniu nakładów na przygotowanie terenu i infrastrukturę pomocniczą.

Pora zacząć się przyzwyczaić do tego rozwiązania. Miejmy nadzieję, że wybiorą technologię bezpieczną i nie dopuszczą do powstania tzw. błędów ludzkich

18 uwag do wpisu “Będziemy mieli własny prąd z kupionego na kredyt atomu

  1. To coś pokrewnego z moją branżą. Myślenie w tym temacie jest różne. Produkcja energii elektrycznej to jedna z najważniejszych spraw w kraju. Obecne elektrownie mają swój wiek, potrzeba myśleć co dalej. Najlepiej, gdyby rozwijać energetykę wielokierunkowo : modernizować elektrownie istniejące, wszak węgla mamy pod dostatkiem, rozwijać odnawialne źródła energii, budować elektrownie jądrowe itd. Każdy aspekt w podjęciu decyzji jest ważny : względy gospodarcze, ekonomiczne, środowiskowe, bezpieczeństwa itp. Może myślę wstecznie, ale uważam, że nic tu na „chybcika”. Nade wszystko prowadzić racjonalną gospodarkę energetyczną, tak w obszarze wytwarzania, przesyłu, użytkowania energii elektrycznej. Bardzo dużo jest jeszcze eksploatowanych energochłonnych odbiorników energii. Najprościej zobrazować to na domowych odbiornikach, przypomnijmy sowie „stare” źródła światła i obecne, popatrzmy na nasze AGD itp. To wszystko kosztuje, na to potrzeba czasu. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    • Dzięki że wpadłeś. Trudny to temat, ale przecież nic nie jest łatwe dopóki łatwe się nie stanie. Trzeba rozmawiać, oswajać rzeczywistość, oszczędzać energię, ale i przygotować się na nowe wydatki, bo przecież to my zapłacimy za tę konieczną modernizację górnictwa i energetyki.
      Podobno nasza elektrownia w Połańcu wystawiona jest na sprzedaż i jak to się mówi „szału nie ma”. Pamiętam jak ją budowano, ale było to na początku mojej aktywności zawodowej i minęło całkiem dużo lat. Modernizacja prowadzona bez przerwy nie ujęła tych lat. Podobnie jest z wieloma innymi elektrowniami. Na ludowo mawiano „Grunt to prund” i tu się nic nie zmieniło. Można go kupić u innych ale można w ten sposób stracić niezależność energetyczną.
      Nie łatwe to sprawy, o nie…

      Polubienie

  2. ~Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    „Ale nie ważne by złowić króliczka, ale by gonić go”…
    Z polską EJ1 jest podobnie. Zrobiono plany, za które wzięli kasę fachowcy, ogłoszono pomysł, za który niektórym politykom „wzrosło” a innym „opadło”, zaczęto się przymierzać do lokalizacji dzięki czemu wartość NIEKTÓRYCH terenów wzrosła a NIEKTÓRYCH spadła…
    Zestaw ruchów, które są obarczone dwoma niewiadomymi:
    – kasą i
    – czasem
    Kasy na razie nie ma i raczej nie będzie, poza PGE (może jeszcze PSE) nie widać kolejek inwestorów do wydania MILIARDÓW USD na inwestycję, która zacznie się zwracać za 20 lat (może)…

    A W MIĘDZYCZASIE zmieni się władza, która będzie miała swoją koncepcję i „apiać od nowa”… wszystko rozpoczynamy od „0”.

    Inaczej mówiąc kilku prezesów dostaje niezłą pensję, kilku specjalistów zarobiło „na fuchach” a i tak nic z tego nie wyjdzie 😉

    Polubienie

      • ~Krzysztof z Gdańska pisze:

        Dokładnie!
        Mój kolega „pracuje” przy EJ1 – czyli jeździ oglądać miejsce i dyskutować oraz przygotowywać kolejne wersje „programów”
        Oczywiście nie można powiedzieć, że nic się nie dzieje. Toczą się rozmowy z władzami lokalnymi, przeprowadza się analizy ale…
        Wystarczy jedno zdanie prezesa (kiedyś nazywanego „pierwszym sekretarzem” ) i cała idea EJ1 „pójdzie się gonić”.
        Myślę, że wszyscy to wiedzą, dlatego działania są „dość opieszałe” 😉

        Polubienie

      • tatul pisze:

        W tekście podałerm link do strony tej spółki, na której wyczytałem że w tym roku wydadzą 1,5 mln zł na wspomaganie gmin w których planuje się inwestycje

        Polubienie

  3. W naszym kraju problemem jest także permanentny brak działania. Temat znany od lat, tony dyskusji przerobione, na tym się kończy, ponieważ czyjeś interesy przeważyły, a dla partyjnych to jest woda na młyn do mielenia. Kiedyś słuchałam dyskusji na ten temat, w której naukowcy przedstawili opracowane rozwiązania. Stwierdzili, że nie wolno skupić się na jedne opcji. I zacząć działać. To było wiele lat temu. Nic się nie zmieniło, a tymczasem słuchamy opowieści polityków, co by tu zrobić. I będziemy dalej słuchać międlenia niekompetentnych., dla których gospodarka jest mało znana, niestety.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Z czasów wybuchu Czarnobyla, pamiętam jak będąc małą dziewczynką musiałam wypić taki ohydny płyn.
    Teraz bardzo dużo ludzi, a w tym dzieci choruje na nowotwory. Dawniej rzadko gdzie się słyszało, by ktoś chorował, obecnie słyszy się wszędzie wokoło. Myślę, że sprawcą tych wszystkich nieszczęść jest ów wyżej wspomniany wybuch.

    Szkoda, że nasz kraj ma tak mało słonka, gdyby go było wystarczająco dużo, tak jak w ciepłych krajach, to na dachach montowane byłyby solary, to by dopiero była oszczędność 🙂

    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Witaj Gabunia. Ja byłem wtedy w Chicago i bardzo przeżywałem ten fakt katastrofy i będącego jej skutkiem skażenia. Wśród polonusów było wielkie poruszenie, bo wszystko co wynikało z katastrofy i oddalenia przeżywali tak samo. Próbowali pomóc wykupując w polskich aptekach ten słynny Płyn Lugola aby go przesłać do kraju swoim dzieciom. Mieliśmy świadomość tego, że zatajenie katastrofy wpłynęło na wzrost zagrożenia zdrowotnego dla dzieci, które ćwiczyły wtedy przemarsze w pochodach 1-Majowych zamiast siedzieć w domach i chronić się przed promieniowaniem. Podawanie Płynu Lugola też miało sens w pierwszych godzinach, czy nawet dniach po skażeniu, a nie po tygodniach jak to faktycznie wyszło.
      Tamte doświadczenia pokazały jak jesteśmy bezbronni wobec takiej katastrofy.
      Oby się to nigdy nie powtórzyło

      Polubienie

      • To jest najsmutniejsze, że w zasadzie nie słyszałam, by jakakolwiek katastrofa w naszym kraju była pozytywnie i sensownie załatwiona, zawsze była cała masa pomyłek i niedociągnięć, a potem za to wszystko płacili jak zwykle niewinni obywatele.

        Nic nie zapowiada zmian, a szczególnie tych dobrych, więc strach pomyśleć co będzie dalej. Póki co przed nami wielkie zagrożenie w postaci Światowego Dnia Młodzieży, oj będzie się działo, aż strach się bać.

        Polubienie

      • tatul pisze:

        Uczyłem przez 20 lat przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa. Te wszystkie szokujące wciąż nowinki podawałem uczniom jako ciekawostki uzupełniające wiedzę podręcznikową, która nie była zbyt obszerna. W takich dziedzinach na ogół przeważa zasada „wiedzieć że… ” nad zasadą „wiedzieć jak…”
        Jak jesteśmy przygotowani? To wyjdzie przy życiowej próbie i zdarzeniu jakiego każdy chciałby uniknąć

        Polubienie

  5. Przeżyłam to wydarzenie bardzo osobiście. Kiedy nastąpił wybuch elektrowni atomowej w Czarnobylu, byłam w ósmym miesiącu ciąży. Ponieważ wiadomość, która do nas dotarła z opóźnieniem, była wielką niewiadomą, budziła grozę w każdym Polaku. Najbardziej boimy się tego czego nie znamy, a o spustoszeniu i skutkach jakie niesie dla nas wybuch elektrowni atomowej nie wiedzieliśmy, bo władze zarówno ZSRR jak i PRL zataiły albo podawały informacje w skąpym zakresie. Poszłam do kościoła. Błagałam Boga, żeby nie pozwolił skrzywdzić mojego, od 10 lat oczekiwanego dziecka. Tak długo na nie czekałam, nie może tak się stać, że je stracę. Płakałam na cały głos w pustej świątyni. Potem pojechałam do lekarza, który prowadził moją ciążę. Uspokoił mnie. Pamiętam każde słowo jakie do mnie powiedział. Nie muszę się martwić, to, że dziecko jest w moim brzuchu, jest dla niego najlepsze co mogło je spotkać. Chronię go, nie doznało żadnego uszczerbku. Kamień spadł mi z serca. W terminie urodziłam zdrową córeczkę. Dzisiaj ma prawie 30 lat, jest zdrowa. Przepraszam, za komentarz tak bardzo osobisty, ale tamte dni tak pamiętam. Strach o dziecko zdominował wszystko.
    Pozdrawiam Tatulu serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję Elżbieto. To faktycznie bardzo osobisty komentarz. Ile kobiet przeżyło ten koszmar? Ile nadal uważa, że tamta katastrofa przyczyniła się do ogromnego wzrostu zachorowań na raka tarczycy i nie tylko?
      Przyszłość też niepewna

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.