Egzamin szóstoklasisty

Scenka rodzajowa:
Jedziemy z żoną krakowskim tramwajem siedząc na poczwórnym miejscu. Obok nas przy oknie siedzi młoda mama z synkiem – na oko jeszcze z podstawówki. Nie tracą czasu na rozważanie tego co za oknem, bo to dobrze znają, a oznaki wiosny są wszędzie. Oni rozmawiają, a właściwie to mama przepytuje synka z gramatyki języka polskiego. Pytania są formułowane tak precyzyjnie, że obstawiam zawodowe zainteresowanie tej pani językiem polskim, a zwłaszcza gramatyką. Syn odpowiada równie precyzyjnie ,a jeśli w czymś nie wyczerpuje tematu, to mama dopytuje o więcej szczegółów i on dopowiada. Mama potwierdza słuszność odpowiedzi, a czasem coś jeszcze uzupełnia lub powtarza, aby wzmocnić proces zapamiętywania. Żona uśmiecha się do nich z wyraźnym podziwem dla wiedzy chłopca, a ja daję jej sygnały, aby zachowała kamienną twarz, gdyż obawiałem się, że takie sygnały mogą speszyć młodego i przerwą tę imponującą konwersację. Niestety doszło do tego bez względu na nasze reakcje, bo ich podróż się skończyła i po prostu wstali aby wyjść. Żona zdążyła jeszcze zapytać się o przyczyny przeprowadzanego egzaminu i okazało się, że to w związku z egzaminem szóstoklasisty.
Byliśmy pełni uznania dla tego abiturienta podstawówki, który wykazał się wiedzą, jakiej my, byli nauczyciele – wprawdzie innych przedmiotów – możemy mu zazdrościć. Podziwialiśmy też sposób formułowania zdań, zakres używanego słownictwa oraz swadę z jaką się wypowiadał ten chłopiec. Był jakby zaprzeczeniem modelu dzisiejszej młodzieży, która (bez zbędnego generalizowania) całą swoją uwagę skupia na tele, czy innym smart – fonie, a na pytania odpowiada monosylabami wykazując wielkie zniecierpliwienie kolejnymi pytaniami.
Ze świeżym wciąż doświadczeniem byłego nauczyciela pozostaję  pod wrażeniem głębokiej wiedzy tego chłopca, ale jednocześnie zastanawiam się nad celowością tak głębokiego poznawania i ugruntowywania wiedzy językowej u chłopca żyjącego w naszych czasach. Niektóre kraje wycofują się z nauki pisania, uznając to za przeżytek dawno minionych czasów, a stawiają na rozwój nowoczesnych środków komunikacji. Wkroczyliśmy przecież w epokę technologii IT , a ta wymaga całkiem innych kompetencji. Jeśli będzie tak dobry we wszystkich dziedzinach jakie poznał w podstawówce, to …
No właśnie. O to chciałem dzisiaj zapytać.  – Jak spożytkować taką wiedzę już w gimnazjum, a później w liceum, na studiach, aby nie cofać się w rozwoju i w efekcie zdobyć kwalifikacje zdolne przynieść jakiś materialny pożytek, bo z czegoś przecież trzeba żyć…
Sprawdzian, który napiszą we wtorek, 5 kwietnia, uczniowie klas szóstych szkoły podstawowej, jest sprawdzianem pisemnym. Składa się z dwóch części. Nie można go nie zdać… http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1602392,Sprawdzian-szostoklasisty-2016-najwazniejsze-informacje-dla-uczniow
Jakich pytań się spodziewać?
(…) Wszystkie zadania na egzaminie sprawdzają wiadomości i umiejętności określone w podstawie programowej kształcenia ogólnego dla klas I-VI dla trzech przedmiotów, to znaczy:
– w zadaniach z języka polskiego pojawią się na przykład takie, które sprawdzą, czy uczeń potrafi wyszukać w tekście informacje wyrażone wprost i pośrednio lub czy potrafi stworzyć spójny tekst na tematy związane z otaczającą rzeczywistością…
Jeszcze jedna informacja ważna dla poruszanego tematu:
   Sprawdzian szóstoklasisty po raz ostatni. Obecni piątoklasiści nie przystąpią już do sprawdzianu szóstoklasisty. Test napisany przez dwunastolatków w kwietniu 2016 roku będzie ostatnim. – Sprawdzian nie pełni funkcji selekcyjnej czy też rekrutacyjnej, jego wyniki służą wyłącznie diagnozie umiejętności uczniów kończących szkołę podstawową, która nie musi się odbywać w formule powszechnego egzaminu zewnętrznego – wyjaśnia decyzję minister edukacja Joanna Dębek, rzecznik prasowy MEN.
(…)Jak podkreśla dyrektorka SP nr 5, zadaniem szkoły podstawowej jest wzbudzić w dziecku ciekawość świata i zapał do nauki, a nie zmuszanie ich od najmłodszy lat do uczestnictwa w wyścig szczurów. – Sprawdzian służy porównywaniu szkół. Nie powinno tak być. Każdy nauczyciel stara się jak najlepiej realizować podstawę programową. Wiele zależy jednak od tego, z jakimi uczniami pracuje. Wpływ na ich wyniki ma nie tylko szkoła, ale też dom rodzinny – mówi M. Grzemba-Wojciechowska.

Ten chłopiec i dom, w którym się on wychowuje stawiają sobie wysokie wymagania. Szkoda, że nie jest to powszechną zasadą przewyższającą obiegową regułę wyrażającą się w słowach : – A co ja, będę z tego miał?
Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9156309,nie-bedzie-sprawdzianu-szostoklasisty,id,t.html

 

28 uwag do wpisu “Egzamin szóstoklasisty

  1. ~Antoni Relski pisze:

    Wszystko ta jakoś ode mnie odległe.
    Wiem wiem – Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży wychowanie
    Ja tak zbyt blisko spojrzałem
    POzdrawiam

    Polubienie

  2. Ciekawa jestem jak długo będzie trwała fascynacja chłopaka do języka ojczystego, czy z biegiem lat i otoczenia porzuci swoje zainteresowania i zmieni styl bycia?
    A może jednak pozostanie przy swoich przekonaniach i będzie się rozwijał, aż stanie się wybitnie uzdolnionym i będzie osiągał sukcesy naukowe? Kto wie? Dużo zależy od rodziców i kierunku jaki obiorą.

    Mój syn bardzo dobrze się uczył w szkole podstawowej. Nauczyciele mówili, że jest inteligentny i uzdolniony. Wychowawczyni raz wspomniała, że syn powinien iść indywidualnym tokiem nauczania dla wybitnie uzdolnionych. Na tym się jednak skończyło. Potem przyszedł wybór gimnazjum. Szkoła zamiast poinformować i pokierować nas, byśmy odpowiednio zajęli się edukacją naszego syna, brzydko mówiąc wypięła się na nas. Posłaliśmy syna do gimnazjum, które znajdowało się blisko naszego miejsca zamieszkania i miało status „szkoła z klasą”. Jak się potem okazało nie miało to nic wspólnego z tą nazwą. Syn na początku się bardzo starał, ale niestety poziom nauczania w tej szkole pozostawiał wiele do życzenia. Myśleliśmy nawet nad przeniesieniem syna, lecz baliśmy się żeby mu tym nie zaszkodzić. Syn z biegiem czasu przestał się uczyć, co prawda jakiś czas był ponad klasą, ale z czasem jego poziom zaczął się wyrównywać, aż do momentu, gdy zaczął odstawać od reszty. Teraz jest dorosły i radzi sobie całkiem nieźle, ale po tej całej sytuacji, żałujemy, że nie drążyliśmy tematu nauczania dla wybitnych. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak duże znaczenie ma wybór szkoły, a zwłaszcza gimnazjum.
    Szkolnictwo w naszym kraju mocno kuleje, brak dobrych nauczycieli z odpowiednim podejściem pedagogicznym do uczniów i sposobem nauczania jest marny. Czegóż więc możemy oczekiwać od naszej polskiej młodzieży?

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Dziękuję Gabuniu za szeroko zakrojoną odpowiedź. Też mam nadzieję, że w Krakowie istnieje możliwość wyboru gimnazjum dla wybitnie uzdolnionych uczniów i ten mały ekspert od gramatyki języka polskiego będzie mógł się tylko rozwijać.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  3. To jest trochę smutne, bo chłopiec ( tak wynika z Twojego opisu) jest naprawdę inteligentny, mądry, posiada sporą wiedzę i jest bystry. Tylko szkoda, bo jeśli nie trafi w klucz odpowiedzi to może na teście wypaść słabo, bo tak w dzisiejszych czasach funkcjonują szkoły – uczą jak dobrze wstrzelić się w klucz odpowiedzi do testu.

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Też brałem to pod uwagę. Mama tego chłopca była zapewne nauczycielką, a więc dobrze wiedziała jakie są procedury, a mimo tego przygotowywała syna do tego poziomu, jaki nam przypadkiem zademonstrował.
      Ja myślę, że jest się nad czym zastanowić

      Polubienie

  4. Z szacunku do autora postu się wypowiadam. Jesteście/byliście „belframi”, wiecie co czynić trzeba. Moje spostrzeżenia? Nie zawsze pomóc mogą rodzice, z różnych powodów. Wiem z własnego doświadczenia, że prawie wszystko zależy od nauczycieli. Nauczanie, wyławianie talentów czy też prowadzenie uczniów to Wasza domena. Są przedmioty, których nie ogarnąłem, ale tylko dlatego, że nie potrafiono nas w to wciągnąć. Są też takie, które prowadzili nauczyciele z wiedzą, z powołania, na których było pięknie i ciekawie. To czy właściwym są egzaminy, tego nie wiem, pewnie są też inne sposoby. I jeszcze jedno, w „moich czasach” do szkoły chciało się chodzić, dzisiaj z tego co obserwuję jest już inaczej. Przepraszam, jeśli coś w tym moim rozumowaniu nie jest logiczne, ale to tylko mój subiektywny punkt widzenia. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    • Wszyscy wiedzą, że to wyławianie talentów nie jest sprawą nauczycieli. Nad nimi, choćby byli najlepsi z najlepszych jest jeszcze organ założycielski trzymający kasę. Tam się decyduje ile oddziałów stworzyć, a więc i to ile ma być uczniów w klasie oraz to, czy szkoła może (choćby jedna w dużym mieście) przyjąć geniuszy i odpowiednio ich prowadzić do sukcesu.
      Gabunia doświadczyła tego dylematu i o tym napisała.
      Nasz system oświaty również zabrania różnicowania uczniów na lepszych i gorszych bo gimnazja miały w założeniu zlikwidować różnice i wyrównać szanse uczniów pochodzących z małych wiejskich szkółek.
      Im dalej w las tym więcej drzew…Prawda?
      Obecna pani minister jest pełna pomysłów i będzie je wdrażać w życie, więc może się poprawi?

      Polubienie

      • Korci mnie na polemikę, nie tyle z Tobą, lecz z tym wszystkim o czym piszecie. Powiem krótko, przecież w resorcie, kuratoriach itp. pracują pedagodzy. Co priorytety Im się zmieniły? Polityka przed fachowością? To postawić na ludzi, którzy rozumieją inaczej. Owszem można inaczej rozkładać akcenty:
        -w historii,
        -w jęz. polskim,
        -w wychowaniu obywatelskim itp,
        ale tylko akcenty, nie zakłamywać, pamiętać kim jesteśmy. Matematyka, chemia, fizyka przecież są te same dla każdej opcji politycznej będącej u steru. Na koniec uparcie powrócę do pierwotnej mojej myśli: WIELE ZALEŻY OD WAS NAUCZYCIELI, bez względu co wymyślają kuratoria, resort. Potrzebni nauczyciele pracujący z sercem, nie tylko w oparciu o Kartę Nauczyciela. By dopełnić prawdy powiem, że Wasz zawód, powołanie darzyłem i darzę należnym szacunkiem. W sumie uczono mnie 18.5 roku, więc widziałem to i owo. Pozdrawiam. 🙂

        Polubienie

      • A, to ja odpowiem z przyjemnością na Twoje zaproszenie do polemizowania 🙂
        Zgodzę się z Tobą Note Jedrek w tym co tu piszesz, bo o ile Kuratoria mają decydujące zdanie w wielu kwestiach, to jednak dużo zależy od nauczycieli. Ich zaangażowanie w swoją pracę, umiejętność porozumiewania się z uczniem i przekazywania wiadomości oraz zachęcania do ich przyswajania, czy rozwijania się w danej dziedzinie, może to na prawdę przynieść zadowalający rezultat.
        Mój syn dzięki dobremu nauczycielowi w szkole podstawowej polubił historię, ale niestety w gimnazjum miał nieodpowiedniego nauczyciela, który swoim złym podejściem do uczniów i do przedmiotu całkowicie zniechęcił go do pogłębiania wiedzy.
        No cóż mam szacunek do nauczycieli, ale jeśli oni go nie mają do swoich uczniów, to ciężko jest wymagać tego od młodzieży.
        Uważam też, że nie każdy z grona pedagogicznego się nadaje do pracy z młodzieżą, a tym bardziej do ich nauczania.

        Pozdrawiam Note Jedrek słonecznie 🙂

        Polubienie

      • Dziękuję. Problem jest, skąd wziąć tylu tych, którzy sercem uczą a nie Kartą Nauczyciela jak pisałem. Rzetelny nauczyciel też może być, byle potrafił swą wiedzę przekazać, przy tym by był szlachetnym i prawym. Pozdrawiam. 🙂

        Polubienie

  5. — egzamin szóstoklasisty …. właśnie moje najmłodsze dziecko dzisiaj do niego przystąpi… czy się stresuję…. ? ….. twierdzi, że nie, ale pewnie mówi tak, by racze mnie uspokoić… orłem w nauce nie jest, choć blisko czołówki… matematyka, to jego ulubiony przedmiot…. da radę 🙂
    – pozdrawiam

    Polubienie

  6. Osobiście cieszę się z zaniechania egzaminu szóstoklasisty. Jest wiele innych możliwości sprawdzania osiągnięć szkolnych dzieciaków. Też związanych ze stresem, ale nie aż tak piętnujących. Moje myślenie jest dość proste – cieszę się, że w moich czasach dopiero matura była wyzwaniem.

    Polubienie

    • Witaj Ewo.
      Ta zmiana jest sensowna. Ciekawe czy dojdzie do zapowiadanej przez PiS likwidacji gimnazjów i wprowadzenia egzaminu wstępnego do szkoły średniej. To byłyby pożądane zmiany wymuszające poważne traktowanie nauki przez uczniów, którym wystarczy „miernota 30 punktów”

      Polubienie

      • Ja szłam właśnie takim programem. Po ukończeniu 8 klasy pisało się egzamin i w zależności jaką ocenę się dostało tam były szanse się dostać. Egzaminu nie pisałam, bo mi się upiekło 🙂 Miałam świadectwo z czerwonym paskiem, a że w tym liceum, do którego chciałam iść był konkurs świadectw, to dostałam się bez problemu. To też jest dobre rozwiązanie, by uczniowie bardziej się starali, a nie patrzyli tylko by zaliczyć dopa i przejść dalej 😉

        Polubienie

  7. ~Dreptak Zenon pisze:

    A ja mocno odbiję od ogólnego tonu wypowiedzi i powiem tak: KOSZMAR!!!
    Koszmarna mamusia, koszmarna sytuacja i koszmarny bachor z tego wyrośnie! Przetrącony, zmanierowany i sfrustrowany!
    Nigdy, pod żadnym pozorem, nie przeprowadzaliśmy z naszymi dziećmi takiej tresury! Nigdy nie zmuszaliśmy ich do tego typu wykuwania formułek! Nigdy też nie wymagaliśmy od klepania ich na wyrywki!!!
    A efekty? Cóż, stopnie może i nie były rewelacyjne, ale już na egzaminach nasze błyszczały – wszystkie były w ścisłej czołówce szkolnej – w kolejnych szkołach!!! Nie potrzebowały przygotowania do szablonowych odpowiedzi – nasze je rozumiały!
    My zachęcaliśmy nasze dzieciaki wzbudzając zainteresowania, zachęcając do czytania, podsuwając lektury, właściwe gierki, filmy, rozmawiając na wiele tematów, wcale nie związanych z programem. Nasze dzieci uczyły się poprawnych wypowiedzi od urodzenia, zdobywały wiedze intensywniej od innych nawet o tym nie wiedząc, a ze szkolnych programów realizowały pewną średnią, która im była potrzebna do swobodnego funkcjonowania w szkole. Niektórzy nauczyciele to rozumieli, inni nie. Ile ja się nasłuchałem dziwnych uwag, sugestii, że jako rodzina wielodzietna sobie nie radzimy, że niewłaściwie nadzorujemy dzieci… Jako jedyny rodzic w klasie np. powiedziałem, że nie sprawdzam dzieciakom tornistrów i nawet nie mam zamiaru!!! Mina wychowawczyni była tak kwaśna, że o mało nie parsknąłem śmiechem, a rodzice na zebraniu patrzyli na mnie jak na nienormalnego!!!
    Ale spotykałem też i takich, którzy potrafili powiedzieć, że są zachwyceni, bo dziecko rozumie co do niego się mówi, bo rozumie tekst, który czytało, bo wykazuje dużą samodzielność w myśleniu i wnioskowaniu, albo rozwiązuje zadania grubo spoza zakresu programu.
    Mógłbym tak długo i gęsto opowiadać o naszych szkolnych przypadkach, ale na szczęście to już poza nami.
    A temu dziecku z notki bardzo współczuję i szczerze mi go żal, bo ma wyjątkowo głupią mamusię i jeżeli ona jest nauczycielką, to zgroza!!!!

    Polubienie

    • Bardzo Ci dziękuję Zenonie Dreptak. Srogo oceniasz opisany przypadek, a przecież niczego nie wiemy o tej parze ludzi.
      Gdyby przyjąć ze ta pani jako samotna matka wychowując synka wypracowała sobie z nim taką właśnie płaszczyznę porozumienia: Nauka to ważna rzecz. Nie zawsze jest tak, że uczymy się dla korzyści lub kariery, ale bywa też tak, że znajdujemy w niej wartości niedostępne ludziom, którzy nie cenią sobie nauki.
      W opisie starałem się podkreślać fakt, że młody potrafił wnioskować i bardzo pięknie się wypowiadał. Wnoszę z tego, że jest bardzo zdolny i zajdzie wysoko.
      Podobno wczorajsza Wyborcza zamieszczała tegoroczne pytania z języka polskiego . Jakoś nie zajrzałem aby sprawdzić, czy konieczna była tak doskonała znajomość gramatyki aby odpowiedzieć na maksa

      Polubienie

      • ~Dreptak Zenon pisze:

        Ależ ja doskonale wiem, co napisałem! Znam takie mamusie (nauczycielki) i znam ich dzieci. Może to i miłe, do czasu. Wcześniej czy później ta sytuacja nabrzmieje i wybuchnie z siła i konsekwencjami nie do przewidzenia! Tak czy inaczej, opisana sytuacja napawa mnie zgrozą i przerażeniem! Nasze dzieciaki zbuntowały by się w jednej chwili, a i my nigdy w ten sposób ich nie traktowaliśmy. Owszem, dochodziło również i u nas do tego, że trzeba było również w pewien sposób do pracy gagatka „zagonić”, ale nie w autobusie!!!
        Natomiast dziecię traktowane przez mamusię w taki sposób jak powyżej znam i ono jest już całkiem dorosłe, i musiałem go usunąć ze znajomych na fb, bo to co wypisywało i udostępniało nie licowało z żadnym poziomem. To nie jest jedyne znajome dziecię tego typu, ale tu musiałem interweniować, a jak wiesz do delikacików nie należę. 🙂

        Polubienie

    • ~Dreptak Zenon pisze:

      Oho, chyba się szykuje kolejna „dobra zmiana”, tym razem w szkołach?! Nastąpiła jako taka stabilizacja, to trzeba zamieszać? Artykuł tendencyjny i jak widzę przygotowujący do kolejnych czystek, tym razem wśród nauczycieli. A okazja będzie dobra, jak się zlikwiduje gimnazja.
      Co do obciążeń lekcyjnych uczniów, to są one za duże i przeładowane bzdetami. Do tego coraz mniej jest wiedzy zintegrowanej – historia, geografia, kultura – w szkole brak powiązań w programach. Nauka w oderwaniu od pokrewnych dyscyplin. Uczeń wychodzi ze szkoły zmęczony, musi uzupełniać braki w domu, nauczyciele zamiast pracować szarpią się z papierologią i równają poziom w dół, bo na prace ze zdolniejszymi nie mają szans.
      Coraz gorzej jest też z przedmiotami ścisłymi – tu również zdolniejszy uczeń nie ma wielkich szans na prawdziwy rozwój. Owszem nasi chłopcy mieli szanse, ale gdy trafiali na obojętność ze strony nauczycieli, to dobrze że mieli w podobnym kierunku uzdolnione rodzeństwo.
      A zarobki? Owszem, na tle innych środowisk to już całkiem przyzwoite, ale jak widzę, władzusię już kłuje w oczka? 🙂

      Polubienie

      • Po mistrzowsku zarysowana diagnoza . Dziękuję Zenonie.
        Jaka będzie ta kolejna zmiana to przekonamy się dopiero po pewnym czasie. Dość długim czasie.
        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

  8. Dzisiaj kształci się dzieci, przede wszystkim z myślą o skutecznym rozwiązywaniu testów. Nie dba się o czytanie lektur, nie trzeba się uczyć wierszy na pamięć, zabija się samodzielne myślenie i całość podporządkowuje schematowi, wymyślonemu przez jakiegoś mądralę. Szkołom zależy na miejscu w rankingach, a wysokie osiągną wtedy, gdy uczniowie dobrze rozwiążą testy. Moja najmłodsza córka skończyła liceum w 2010 roku. Koszmar. Chodziła do drugiego w rankingach liceum w moim mieście. Uczniowie wyselekcjonowani już przy naborze, same orły. Nauczyciele, powiedziałabym, przeciętni. Mało słyszałam na wywiadówkach innych informacji. Priorytet testy, klucz, czas, szybkość i podobne. Ta metoda nauki zabija w zarodku samodzielne myślenie.
    Chłopiec, z Twojego tekstu nie ma szans na rozwój swojego uzdolnienia. Schemat go wchłonie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubienie

  9. Przyznaję wiele racji Zenonowi. Przyklaskuję świadomemu wychowaniu i szeroko rozumianej metodzie samodzielności myślenia. Obecnie jest tak, że nauczyciel ma być posłuszny władzy i papieromanii, a uczeń podporządkowany i posłuszny wszystkim. Rodzice, wbrew pozorom, nie mają wpływu na kształt szkoły. O ministerstwach zmilczę, bo wstyd. Złego nauczyciela też nikt nie zwolni. Szkoda dzieci, które zamiast uczyć się rozumieć, wpruwają na pamięć do egzaminu, by potem zapomnieć. Testy może wykształcą cyborga, ale chyba nie o to chodzi.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.