Mam pytanie: – Kto napisał Plan Zrównoważonego Rozwoju dla Polski ?

W poczekalni mojej przychodni lekarskiej zastałem na stoliku kilkanaście grubych i śliskich magazynów dla pań i niczego dla panów? Przekopałem się przez stos gazet, o tytułach zupełnie mi nie znanych i już miałem zrezygnować, gdy na samym dnie zauważyłem znane mi czasopismo Forbes. Przeglądnąłem i wydało mi się intrygujące zdjęcie przedstawiające dość zniszczoną dłoń w naszych barwach narodowych i tytuł przebiegający w poprzek: 5 zadań dla Polski .
Był to raport opracowany w październiku 2015. Na górze, jak to na okładkach bywa znajdował się napis dotyczący autorstwa:  McKinsey&Company, a na dole dopisek: We współpracy z Forbes. Całość  stanowiła na tyle ciekawy dla mnie temat, że byłem zaintrygowany  właśnie w tym, czasie ogłoszonym Planem Zrównoważonego Rozwoju, zwanym w skrócie planem Morawieckiego, który elektryzował zapowiedziami dobrobytu jaki osiągniemy za 15 lat, jeśli dokonamy w naszej gospodarce potrzebnych zmian strukturalnych i nie tylko takich. Zanim przejdę do przeglądu treści wyjaśnię tylko, że:
– McKinsey&Company, to globalna firma doradztwa strategicznego doradzająca od 80 lat największym firmom  i rządom państw w całym świecie. Posiada 100 biur w 61 państwach świata, w tym również powstałe w 1993 r w Warszawie.
– Forbes –  amerykański dwutygodnik o tematyce biznesowej, założony w 1917 przez a B.C.Forbesa . Od 16 grudnia 2004 roku istnieje także polska edycja miesięcznika Forbes, wydawana przez Axel Springer Polska.
– Mateusz Morawiecki  człowiek niezwykle wykształcony i kompetentny, który porzucił bardzo intratną posadę w prywatnym banku, aby16 listopada 2015 objąć urzędy wicepremiera i ministra rozwoju w rządzie Beaty Szydło. Pracował cichutko, ale ta cisza była zapowiedzią mającej nastąpić rewolucji w zarządzaniu naszą gospodarką i przestawieniem jej na nowoczesne tory, pozwalające nawiązać konkurencyjną walkę o rynki światowe. Swój plan miał ogłosić w przededniu tzw. Studniówki rządu. Dotrzymał obietnicy. Ogłosił.
W doniesieniach prasowych czytaliśmy słodko brzmiące zapowiedzi:
…Przeciętny Kowalski w Polsce będzie zarabiał tyle, co przeciętny obywatel w UE za 15 lat – zapowiedział wicepremier, a zarazem minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Taki jest m.in. cel planu rozwojowego, przyjętego przez rząd. Po decyzji rządu plan został przedstawiony przez premier Beatę Szydło i wicepremiera Morawieckiego na konferencji prasowej…

Rząd z ochotą zaliczył plan do swoich sukcesów, bo… jeszcze Polska nie miała takiego planu – jak powiadano po obu stronach barykady. Zgodnie z programem odpowiedzialny rozwój ma się opierać na pięciu filarach: reindustrializacji, rozwoju innowacyjnych firm, kapitale dla rozwoju, ekspansji zagranicznej, zrównoważonym rozwoju społecznym i regionalnym. Jak ocenili ten plan to ekonomiści?
Profesorowie o ogromnym dorobku jak chociażby Ryszard Bugaj, czy Witold Orłowski wypowiadali się już wielokrotnie podkreślając, że inicjatywa na czasie i ze wszech miar potrzebna, jednak planem jeszcze nie jest jako, że nie ma w nim szczegółowego zapisu pozwalającego skupić się nad podstawowymi kwestiami, które powinny być wewnętrznie uzgodnione i odpowiadać na pytania:
Co będzie się robić, kto będzie wykonawcą, kiedy i za co to będzie zrobione.
Inny dziennikarz w innym już czasie napisał:  Pułapka planu. Czy Mateusz Morawiecki okaże się skuteczniejszy niż Michał Boni? Wizja Boniego przegrała z bieżącą polityką, wojną polsko-polską, słupkami sondaży opinii publicznej, czy wreszcie odmiennymi koncepcjami innych członków rządu, choćby ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego. Platformie zabrakło paliwa na realizację założeń raportu. Te same pułapki czyhają na plan Mateusza Morawieckiego.
Pod artykułem pojawiło się wiele komentarzy, a pośród nich ktoś taki jak ja napisał…
~ stary człowiek : Mam 70 lat i od lat ciągle słyszę od polityków i ichnich ekonomistów ( nie mylić z prawdziwymi) że Musimy, Musimy, Musimy tyle, że na tym Musimy się kończy, a potem podatki w górę, opłaty z roku na rok coraz wyższe, a my za……my i poza potem na plecach niewiele z tego mamy. Ale my musimy, bo jak nie my, to kto? Chcieliśmy zmiany tych co nas doją, no to sobie zmieniliśmy, a oni też mówią, że Musimy, bo przecież oni niczego nie produkują oprócz bubli prawnych, ale z tego w gospodarce nie przybywa. I koło się zamyka, widać taki nasz los.
    Prawda, że to jest przygnębiające? Tyle już mieliśmy  genialnych planów mających uczynić z nas potęgę światową na miarę naszych nieskromnych, a nawet mocarstwowych ambicji, że jeszcze jeden więcej nie powinien nas oburzać. Papier przyjmie wszystko – nieprawdaż? Budowaliśmy socjalizm według planów pięcioletnich, czy nawet czteroletnich , a realizowanych wtedy zwykle na rok przed terminem. Mieliśmy wielkie plany na korektę  socjalizmu na taki „z  ludzką twarzą”, który jak wiemy też nie wypalił. Kolejny plan zwany planem Balcerowicza wprawdzie wypalił ,ale jak pamiętamy wielu polityków z Koziej Wólki zbudowało sobie na krytyce tamtych zamierzeń  i samego Balcerowicza całkiem udaną własną karierę polityczną. Kolejne rządy tak go modyfikowały, że przestał przypominać to, co w założeniach miał zapewnić. Później był Kołodko, Hausner, Boni i pewnie paru jeszcze innych. Teraz mamy plan zwany Planem Morawieckiego i należy się przyglądać jak będzie dojrzewał i jakim się wreszcie urodzi. Czsy podzieli los tych wcześniejszych planów? 
Już po powrocie do domu przeczytałem spokojnie ten raport doszukując się podobieństw planu Morawieckiego z zadaniami dla Polski jakie wymieniono w materiale Forbesa.
Raport 2015 o pięknym i szeroko udokumentowanym w treści tytule: 5 zadań dla Polski zawierał takie oto zadania:
1. Zwiększenie produktywności we wszystkich sektorach gospodarki w szczególności w czterech o największym potencjale poprawy w stosunku do Europy Zachodniej (górnictwo, energetyka, rolnictwo, produkcja)
2. Przygotowanie dodatkowych projektów inwestycyjnych i zapewnienie kapitału o wartości do 2 bilionów złotych na ich finansowanie w następnej dekadzie.
3. Inwestycje w innowacyjność gospodarki, jako nowy etap po fazie „niskich kosztów”
4. Przeciwdziałanie negatywnym trendom demograficznym na rynku pracy.
5. Silniejsze  wsparcie dla biznesu oraz poprawa poziomu usług publicznych.

    Wszystkie te zadania mają podbudowanie teoretyczne i wsparcie opiniami ekspertów. Są na pewno słuszne i podejmowane w ostatnim momencie, aby obecną pespektywę rozwoju w ramach Unii Europejskiej i przyznane na ten cel pieniądze  wykorzystać nie na parki, boiska, pływalnie, chodniczki, drogi i dróżki prowadzące często do paru chałup wyludniających się wiosek, czy coś tak bzdurnego jak radomskie lotnisko bez lotnictwa pasażerskiego, ale na sensowne projekty przynoszące wymierne korzyści ekonomiczne i daj Boże społeczne. Mamy wszak dokonać prawdziwego skoku cywilizacyjnego.
Kto interesował się Planem Zrównoważonego Rozwoju Polski – nazwanym roboczo planem Morawieckiego, ten łatwo dostrzeże podobieństwo zadań określonych w dwóch omawianych tu planach. O zagrożeniach w realizacji tych planów napisano już więcej niż o korzyściach płynących z ich wdrożenia. Mam nadzieję, że porozmawiamy o tym w komentarzach