Gdy dwaj starsi panowie rozmawiają o filmie, to trzeci słucha…

1 marca wystartowała w „mojej ” Jedynce Polskiego Radia nowa audycja, której nadano tytuł „Twarzą w twarz”. Twarz prowadzącego – a może nawet bardziej jego głos – są znane większości słuchaczy radia(kiedyś Radio Zet, teraz Jedynka PR) i oglądaczy telewizji (Milion w rozumie). Jest to Janusz Weiss. Będzie odtąd w każdy poniedziałek zapraszał do studia ciekawych ludzi, aby przybliżyć słuchaczom ich drogę życiową, dorobek , a zarazem podejmować próbę dokonania wraz z nimi bilansu tego, co im się udało, a co pozostaje nadal w sferze marzeń. Na pierwszy ogień przybliżono nam postać jednego z najbardziej zasłużonych reżyserów Krzysztofa Zanussiego, którego twarz, a również i głos są mi dobrze znane. Dla zainteresowanych podaję link do tej audycji : http://www.polskieradio.pl/13/5113/Artykul/1589399,Krzysztof-Zanussi-feminizm-jest-jak-cholesterol
   Bardzo kulturalna rozmowa na tyle mnie wciągnęła, że chętnie wysłuchałem jej do końca i mimo późnej pory podzieliłem się z żoną swoimi przemyśleniami na tematy poruszone przez dwóch panów o podobnej – w zakresie skomplikowania – drogi życiowej. Redaktor Weiss zaczynał swoją edukację od chemii, aby wylądować na polonistyce, a pan Zanussi studiował przez ponad 10 lat zaczynając od fizyki, następnie na filozofii , aby wreszcie zakotwiczyć na reżyserii w szkole filmowej. Swoim brakiem zdecydowania w tym, co chciałby robić w życiu wpędzał w czarną rozpacz swoich rodziców, którzy jedynakowi chcieli nieba przybliżyć. Dodatkowo jeszcze wyleciał z tych ostatnich studiów, gdy zaczął podejmować próby reżyserowania swoich filmowych pomysłów na wzór nowej fali, której wpływom uległ podczas pobytu w Paryżu. Ostatecznie po roku przerwy w studiach powrócił na uczelnię i teraz jest zapewne jej chlubą i dumą. W tym miejscu uświadomiłem sobie, że czas, który wspominał to lata sześćdziesiąte. On, starszy ode mnie o parę lat chłopak był wtedy studentem kiedy ja byłem uczniem technikum w Bydgoszczy i podlegałem tym samym fascynacjom. Oto co napisałem o tamtym czasie na blogu:
Kolejny czynnik mojej pozaszkolnej edukacji, to moja edukacja filmowa. Rodzice stwarzali mi możliwości finansowe, a trochę sobie dorabiałem rozładunkiem wagonów z węglem, aby chodzić do kina. Znałem cały repertuar kin bydgoskich, a dzięki temu poznałem najlepsze nazwiska reżyserów światowego kina jak np. Godard, Antonioni, Visconti czy nazwiska gwiazd, które do dzisiaj pozostają legendą kina jak Brigitte Bardot, Claudia Cardinale, Sofia Loren, Catherine Deneuve, Jean-Paul Belmondo i wielu innych. Dziewczyny zbierały wtedy i wklejały do zeszytów fotosy i ciekawostki z życia gwiazd, a więc czasopisma typu Film i Ekran uzupełniały tę edukację
Gdy sięgnę pamięcią w swoje doświadczenia z filmem polskim to twórczość  Krzysztofa Zanussiego jawi mi się jako nieporównywalna do innych i raczej trudna w odbiorze. Zastanawiałem się wtedy nad tym dlaczego reżyser korzysta wciąż z tych samych aktorów oraz nad tym dlaczego porusza się wokół …
Teraz, już po wysłuchaniu tej radiowej rozmowy dokonałem przeglądu krytyki jego twórczości i zanotowałem kilka charakterystycznych wypowiedzi  http://culture.pl/pl/tworca/krzysztof-zanussi

(…)Filmy Zanussiego nie dają się zaliczyć do jakiegoś nurtu polskiej czy światowej twórczości filmowej. Reżyser ten nie ulega modom ani cudzym gustom. Sam tak mówi: Moje kino wywodzi się przede wszystkim z literatury, jest rodzajem ludzkiej mowy. Idea wizualności kina zawsze budziła moje wątpliwości. („Film” 1992 nr 17)
Podobnie wypowiada się na ten temat Paweł W. Stachowski: – Obraz i warstwa fabularna, szczegóły miejsca i czasu mają (w filmach Zanussiego) znaczenie drugorzędne. Jego filmy zamieniają się w rozpisane na dialogi rozmowy.
(…)
W swoich dziełach Zanussi porusza odwieczne problemy: miłości, śmierci, szczęścia i sumienia, przyglądając się, jak objawiają się one w dzisiejszym świecie…
(…)
We wszystkich filmach Zanussiego czuje się szczególnie mocno obecność autora. Nie tylko w wywodach i beletrystyce (…) lecz także, a może przede wszystkim, w manipulowaniu planami, obrazami, które często wynikają nie z logiki opowieści, lecz z logiki myślenia autora. Chodzi mi o te momenty, gdzie – między wierszami, między obrazami – słyszy się jego głos, widzi się bieg jego myśli, czuje puls emocji. (Aleksander Jackiewicz, „Kino” 1981 nr 01)
(…)
Ks. Andrzej Luter pisał o twórczości reżysera, że „Zanussi swoimi filmami prowokuje – zadaje nam kluczowe pytania: czy duchowe bogactwo, religia, wiara mogą być wystarczająca i przekonującą odpowiedzią na zło, cierpienie, które samo w sobie nie ma żadnego sensu i czy mogą być dostateczną odpowiedzią na tajemnicę śmierci?” („Kino” 2009 nr 06)
(…)
Na początku swojej kariery kręcił wyjątkowo nowatorskie filmy, teraz stał się klasykiem kina, nieraz uznawanym za niemodnego twórcę – napisał Łukasz Maciejewski. („Dziennik”, Nowa Kultura, 2008.09.26)
Znalazłem również ciekawy tekst w którym reżyser tak mówi o twórczości:
Artystą jest się dopiero wtedy, gdy umie się coś zrobić dobrze na pięć sposobów i umie się wybrać ten, który jest najlepszy.
To były pozytywne oceny. Ponieważ w życiu, tak jak na scenie bywa różnie, to dla odmiany zamieszczam również parę negatywnych ocen krytyka: Oto Jakub Majmurek w artykule pt: Kino twórczego zastoju napisał:
(…) Trudno chyba o polskiego reżysera, którego twórczość z ostatnich lat budziłaby wśród kinomanów młodego pokolenia większą niechęć niż Krzysztof Zanussi. Jego filmy wydają się zupełnie oderwane od problemów współczesnego człowieka, są zamknięte w kręgu tych samych, wiecznie powracających tematów, tej samej, coraz bardziej zużytej ikonografii, drażnią naiwną moralistyką, która zamiast mierzyć się z problemami etycznymi, zagaduje je na śmierć. Filmem, w którym wszystkie te tendencje są najlepiej widoczne, jest bez wątpienia „Suplement”, najsłabsze – jak dotąd – dzieło reżysera. Pamiętam, że ze wszystkich opinii na temat filmu najbardziej trafiła do mnie krótka notka anonimowego internauty, który pod recenzją na jednym z portali napisał: „Skąd pan Zanussi wziął tych ludzi? Takich ludzi nie ma!”. Przekonanie, że „takich ludzi nie ma”, jakoś uparcie towarzyszy mi, gdy oglądam kolejne filmy kręcone przez Zanussiego… Gdy patrzy się na jego współczesne dokonania, trudno uwierzyć, że jest to jeden z najwybitniejszych polskich autorów filmowych, którego wczesne dzieła są ciągle żywą propozycją artystyczną i intelektualną. Najlepszy okres w twórczości Zanussiego przypada na lata 1969–1982, otwiera go „Struktura kryształu”, pierwszy w pełni dojrzały film artysty, zamyka „Imperatyw”, ostatni, moim zdaniem, naprawdę godny uwagi obraz reżysera. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to w kinie europejskim czas największego rozkwitu filmowego modernizmu. Twórczość Zanussiego z tamtych lat trzeba rozpatrywać jako ważny element tej formacji, jej estetycznych i intelektualnych poszukiwańGdzie podziały się wszystkie te problemy we współczesnej twórczości Zanussiego? (…)Co takiego stało się z Zanussim, że zaczął kręcić filmy, w których nie tylko zanika, ale wręcz odwraca w swoje przeciwieństwo wszystko to, co stanowiło o prawdziwej wartości jego najciekawszych dzieł?… (…)Filmy Zanussiego z ostatnich lat, choć poprawne warsztatowo, są sztywne, akademickie, nie ma w nich eksperymentów z formą i językiem filmowym, nie ma ducha twórczych poszukiwań. Filmy Zanussiego z lat jego świetności były częścią najwspanialszych artystycznych przygód światowego kina – reżyser inspirował się tym, co w kinie najlepsze, a też sam inspirował największych. Dziś, choć Krzysztof Zanussi gości na festiwalach filmowych odbywających się w najbardziej nawet odległych zakątkach globu, w jego filmach w ogóle nie widać zainteresowania tym, co dzieje się we współczesnym, światowym kinie, nie ma jakiejkolwiek próby nawiązania z nim dialogu…
Surowa ocena kończy się podsumowaniem:
(…) lektura kolejnych filmów jednego z największych mistrzów polskiego kina (piszę to bez cienia ironii) wywołuje uczucie narastającego zażenowania, tym silniejszego, im wspanialsze były stare filmy Zanussiego.
Wysłuchałem opowieści reżysera o jego rozumieniu sztuki filmowej jak i tego co powiedział o krytyce i o krytykach filmowych. Dokonał on również oceny tej dziedziny twórczości, której się poświęcił bez reszty. Zauważyłem że krytyka polskich feministek jaka go spotkała bardzo go zabolała, co nie oznacza, że odrzuca krytykę jako taką. Zapisałem sobie jego definicję artysty i jego dzieła, bo należałoby ją przyjąć jako wytyczną w kształceniu przyszłych artystów i to we wszelkich dziedzinach sztuki. Przypomnę: – Artystą jest się dopiero wtedy, gdy umie się coś zrobić dobrze na pięć sposobów i umie się wybrać ten, który jest najlepszy. Poznałem wreszcie jego plany artystyczne na przyszłość i będę chciał te dzieła zobaczyć, aby przekonać się, czy ulegnie presji wymogów stawianych przez współczesne kino polskie i światowe, czy też zostanie wierny swoim środkom wyrazu, które są już dobrą i cenioną marką światową.
Tu przypomniał mi się tekst wystąpienia prof. Grzegorzka – apelu do ludzi mediów i sztuki, który brzmiał następująco:
„Żyjemy w krainie manipulacji i kłamstwa, która osiągnęła niebywały poziom. Jesteśmy jej współtwórcami, a nie bezwolnymi ofiarami. Jako artyści musimy wypracować w sobie aktywną postawę wobec świata. Nie kompromitujmy złotych myśli, bo być może są prawdziwe. Starajmy się być autentyczni i szczerzy. Bierzmy odpowiedzialność za otaczający nas świat – podkreślił prof. Grzegorzek. – Nie jedzmy makaronów obsypanych chemicznym proszkiem i zalewanych wrzątkiem. Nie oglądajmy Polsatu, TVN-u i programów propagujących totalny brak inteligencji. Nie współtwórzmy takich obrazów. Nie mielmy w głowach toksycznych internetów, głupot, plotek, kłamstw, oszczerstw, dyskredytowania i ignorowania podstawowych wartości. Nie promujmy pozłotka, Las Vegas i odzierania nas z godności w stylu: zoperowałam sobie pochwę, aby odzyskać szczęście…” http://m.lodz.wyborcza.pl/lodz/1,106512,18986191.html?disableRedirects=true
Odpowiedzi na ten temat gość p. Weissa nie udzielił

21 uwag do wpisu “Gdy dwaj starsi panowie rozmawiają o filmie, to trzeci słucha…

  1. Ten trzeci z tego postu słuchał uważnie, bardzo uważnie. Z tekstu postu to wynika, że zna się na rzeczy, spokojnie może wchodzić do dyskusji na trzeciego. Może kiedyś Pan Weiss Cię zaprosi? Poważnie mówię, nie pozwalam sobie na żarty. Tematyka tycząca się Twoich doświadczeń życiowych mogłaby być ciekawa. Co do meritum sprawy to krytycy filmowi zachowują się różnie. Jedni piszą rzetelnie, inni tendencyjnie, niekiedy na zamówienie. Twórcy zaś tworzą po swojemu, to ich praca, to ich dzieła. Także dalej niektórzy kłamią, naciągają.To co my mamy wspólne, to czasy szkolne i rozładowywanie wagonów. Ja robiłem to w wakacje na wąskotorówce w naszym mieście. Wtedy o złotówki było trudno. Ciekawych poniedziałkowych audycji życzę i pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    • Gdzie konia kują, tam żaba nogi nie podstawia” – tego się trzymam. Wielcy tego świata nawet nie wiedzą o moim istnieniu.
      Chciałem tylko zwrócić uwagę na nasze lata ANDRZEJKU. To co piszemy, mówimy już nie musi się podobać młodym. Odchodzą z krytyką, czy tylko uzasadnieniem swoich decyzji ,która może być dla nas bolesna. Tak odebrałem wypowiedź obydwu panów.
      Dzisiejszy świat żąda złagodzenia zasad, które dla nas wydawały się nienaruszalne – stąd religia, moralność, a nawet zwyczajna przyzwoitość traktowane są jak anachronizm, przeżytek, frajerstwo …
      Zabawa do utraty tchu, do zatracenia, bo żyje się raz, a sumienie? Co to jest sumienie?

      Polubienie

      • Wiem, że cnota pokory to jedna z podstawowych, pozytywnych cnót. Tu się lekko wyłamię. To, że nas nie znają, nie oznacza, że aż tak bardzo od nich odstajemy. Też tak kiedyś myślałem. Doświadczyłem, bywa inaczej. Tak, my pozostajemy na uboczu, pokorni, inni zaś prą do przodu na wszelkie sposoby. Wielu ma ku temu predyspozycje. A inni? Co, byłbyś złym kuratorem oświaty?Z tym drugim zgadzam się w pełni. Rodzi się tylko pytanie : dokąd to wszystko zmierza? Sumienia pozamykano w sejfach. Dziękuję, pozdrawiam. 🙂

        Polubienie

      • Wiem Andrzeju że znasz dużo osób m.in pochodzących ze świata filmu i masz prawdziwsze zdanie o nich niż mogę mieć ja.
        Kariera, awanse itp. zawieruchy na szczęście są już poza nami i nie musimy się nimi interesować. Wyścig szczurów niestety wciąż trwa, a teraz mamy szczególne przyspieszenie. Niech się ścigają, podgryzają, podkopują i wykopują, byle pamiętali o regule trzech kopert, prawda?
        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

  2. Kino, od zawsze, dzieliło się na komercyjne i ambitne. Zresztą, każdy rodzaj sztuki można poddać takiemu rozgraniczeniu. Myślę, no właśnie, że tworzyć coś co się dobrze sprzeda, przyniesie milionowe zyski, jest prościej i łatwiej (biorąc pod uwagę współczesne możliwości techniczne). Czerwony od krwi ekran, dziesiątki rozbitych samochodów, kilka trupów i rannych tuziny, niewiele ma wspólnego z wartością obrazu. Tu widz nie musi myśleć, wystarczy kubek popcornu, puszka coli i zabawa przednia przez półtora godziny. Sala Multipleksu zapełniona, zyski zagwarantowane i…………….po wyjściu nic poza zachwytem nad efektami specjalnymi nie ma się do powiedzenia. Tak odbieram filmy komercyjne. Kiedy idę do kina chcę z seansu coś zabrać na dłużej, jakąś myśl, filozofię życia, zmaganie się człowieka z Losem, dobrem, złem. Szukam dociekliwego spojrzenia na człowieka, przez twórcę filmu. Mistrzem, niedoścignionym, który potrafi mnie zachwycić swoim spojrzeniem na świat i ludzi, przez krzywe zwierciadło, jest Woody Allen. Podobnie odbieram filmy Krzysztofa Zanussiego. Chyba, do najbardziej znanych obrazów tego reżysera należy ,,Cwał” z Mają Komorowską w roli głównej.
    W swojej twórczości Krzysztof Zanussi porusza problemy egzystencji, przemijania, szarpanie się człowieka z życiem, trudne problemy, wybory. Jego kino, to raczej filozoficzne obrazy, kino ambitne, które należy do widza wybranego, wybrednego, szukającego w filmie, odpowiedzi na nurtujące go pytania. Widz Zanussiego, nie jest biernym gapem, chce uczestniczyć i odkrywać z reżyserem zawiłości świata i ludzi. Ten rodzaj filmów, nigdy nie będzie miał widowni ogromnej, nie będzie dawał wielkich pieniędzy, ale nie będzie rozmywał się w setkach filmów, które są do siebie podobne. Tu widać indywidualność, niepowtarzalność ich twórcy.
    Pozdrawiam Tatulu:)

    Polubienie

    • Tak i ja sądzę Elżbieto. To z myślą o wymogach współczesnego skomercjalizowanego rynku sztuka wysoka pikuje w dół. To dlatego w proteście przeciw tym tendencjom dyrektor łódzkiej filmówki powiedział to, co powiedział.
      Rzecz w tym, aby twórcy i ich dzieła sztuki miały taki wymiar jak to określa Zanussi.
      Dzisiaj powiadomiono o nagrodzie za całokształt dla Gajosa. Wieczorem dali wartościowy film z jego udziałem . To „Ucieczka z kina wolność”. Warto sobie przypomnieć zwłaszcza, że zmiany w telewizji publicznej i tryndy w Ministerstwie Kultury budzą niepokój. Oto link:

      http://vod.pl/filmy/ucieczka-z-kina-wolnosc/9hmgt#0

      Polubienie

  3. Lena Sadowska pisze:

    Witam.
    Cóż… Dyskusja – co pretenduje do miana sztuki i z jakich powodów, a co nie – trwa od Starożytności.
    Gdy przeczytałam Twój tekst, pomyślałam sobie:
    Co za szczęście, że dziś możemy pozwolić sobie na luksus posiadania własnego zdania na każdy temat.
    Tak naprawdę przecież i tak wszystko zależy od odbiorcy. Minęły te czasy, gdy jedno słowo Krytyka, Autorytetu, Władcy stanowiło o „być” albo „nie być” twórcy.
    I bardzo dobrze.
    Inną sprawą jest to, ilu ludzi chce z tego przywileju skorzystać. Bo o wiele trudniej podjąć wysiłek zrozumienia, niż powtarzać bezmyślnie za innymi.
    A problem z młodymi pokoleniami polega na tym, że z zasady są „anty”. Mają przy tym niezachwianą pewność, że tylko oni mają rację. Pokora przychodzi z wiekiem 🙂
    W 1981 roku Grzegorz Markowski śpiewał:
    „Hej prorocy moi z gniewnych lat obrastacie w tłuszcz.
    Już was w swoje szpony porwał szmal, zdrada płynie z ust.”
    Dziś ma sześćdziesiąt dwa lata i jakoś mniej chęci do oceniania 🙂
    Nie wiem, czy pamiętasz „W małym dworku” Witkacego. Moim zdaniem to wspaniały przykład na obrazoburczość młodych.
    Moim zdaniem największą rolę w wychowaniu dzieci powinni odgrywać rodzice. Ja z dumą stwierdzam, że moje dziecko nie robi zdziwionych oczu na Słowackiego, Moneta, czy Beethovena. Pochlebiam sobie, że wychowuję je na prawego człowieka. Jednocześnie nie zabraniam mu mieć własnych zainteresowań. Mam okazję obserwować otoczenie, w którym się obraca i są to przyzwoici młodzi ludzie, którzy wiedzą co to przyjaźń, lojalność, współczucie.
    Pozdrawiam.

    Polubienie

    • Witaj Leno.
      Dziękuję za wzbogacenie poruszonych wątków swoimi przemyśleniami. Czytając o młodości nasunęły mi się słowa znanej sentencji wschodu: Gdyby młodość wiedziała, a starość mogła… – byłoby mądre, przemyślane życie, zawsze kierujące się rozsądkiem. Ale gdzie miejsce na wzloty i upadki? Byłoby mądrze, ale i nudno. – jak napisał ktoś w pierwszym z brzegi tekście jaki mi pokazała przeglądarka. Te różnice faktycznie są tak stare jak ludzkość, a przynajmniej jak pisane ślady naszej twórczości. Tak już pozostanie i dobrze, bo to jest twórczy bunt służący wszystkim, bez względu na wiek.
      Bardzo podoba mi się to co piszesz o wychowaniu. Gdyby tak mogło być w większości polskich domów, to byłoby się czym cieszyć. Bywa jednak odwrotnie. Młodzi sami się wychowują i to na swój, opisany tu sposób. Oferta jest przebogata. Mając nad swoimi rodzicami przewagę w zdolności korzystania z dobrodziejstwa Internetu wybierają sobie to, co na danym etapie ich kręci, co modne, czym można zaszokować grupę, wyróżnić się aby zaistnieć. Nie chcę generalizować, ale mam w notatkach kilka wypowiedzi wybitnych profesorów z ogromnym dorobkiem, którzy oceniając poziom narybku akademickiego wpadają w czarną rozpacz. Dlatego dołączyłem ten cytat na końcu . Wywołał on spory ferment, ale czy przyniesie jakąś refleksję w czasach, gdy liczą się wyłącznie słupki oglądalności, wpływy z reklam i kasioraaaaa przede wszystkim?

      Polubienie

      • Lena Sadowska pisze:

        Wiem coś o tym, bo ludzkimi sprawami zajmuję się zawodowo.
        Te dzieciaki nie mają lekko. Właśnie dlatego, że teraz miarą człowieka jest „mieć”, a nie „myśleć”.
        I bardzo często właśnie nie mają wsparcia w zagonionych rodzicach.
        Ale ja po prostu nie mogę przestać w nie wierzyć. Nie mogę przestać wierzyć w ludzi, bo nie mogłabym im pomagać. Nie jestem naiwna, ale jeśli moja empatia może komuś pomóc, to nią wesprę. Zawsze.
        Pozdrawiam.

        Polubienie

      • Tylko dodam Leno małą informację, Ta dziewczyna o której napisałem kiedyś tekst „Nie wystarczy umieć pracować, trzeba jeszcze pracować ” napisała do mnie jakieś dwa lata temu. Ukończyła spokojnie zawodówkę, później ogólniak i pracując studiowała na kierunku ratownictwo medyczne. Dziękowała mi za to że byłem tym nauczycielem, który sporo zmienił w jej życiu. Byłem dumny jak pafffff
        Mam więcej takich historii.
        Nauczyciel ma otworzyć drzwi, a uczeń sam musi przez nie przejść – powiadają

        Polubienie

  4. Kurcze, widzę więc, że nie tylko ja mam zakręconą ścieżkę zawodową. Z wykształcenia mediator rodzinny, w rzeczywistości asystentka ds marketingu. A z pasji pisarka. 🙂

    Polubienie

    • Mogę przypomnieć swoją Aniu, jest wielokrotnie bardziej złożona niż tych panów z wieczornej audycji. Same w tym zalety, bo trzeba się wciąż adaptować do nowych warunków, nowych ludzi, odmiennej pracy i uczyć się, uczyć i jeszcze raz uczyć.
      Powodzenia

      Polubienie

      • Zgadzam się. Nowe sytuacje to nowe doświadczenia, a pełen bagaż życiowych doświadczeń kształtuje nas i to mocno.
        Dziękuję i nawzajem 🙂

        Polubienie

  5. ~Antoni Relski pisze:

    Kiedyś oglądałem wszystkie filmy Zanussiego jak leci.
    Zatrzymałem się jakoś tak po filmie „Persona non grata”
    A teraz
    Teraz sam nie wiem
    Pozdrawiam

    Polubienie

  6. Kiedyś młody miał możliwość obcowania z dobrymi filmami, wybitnymi aktorami.Obecnie nafaszerowany telewizyjnymi bzdetami, serialami poniżej podłogi gubi się w odbiorze. Nie ma wyrobionego gustu, bo skąd. Aktorzy bardziej znani z plotkarskich portali niż aktorskich dokonań. Szkoda. I jeszcze nam się wmawia, że to my tę chałę bardzo lubimy. Temat – rzeka i niezmiernie ciekawy. Pozdrawiam.

    Polubienie

    • Tak jest Ultro, ja wspominam właśnie taki czas. Nie byłem krezusem, a mogłem kontrolować cały repertuar kilku bydgoskich kin. Teraz już mamy inne czasy. Kina upadały na rzecz wkraczającej szeroko w nasze życie telewizji, a teraz mediów elektronicznych. Media publiczne mają się skupić na działalności misyjnej, ale po ostatnich zmianach jeszcze tego nie widać. Kanał Kultura funkcjonuje ale oglądalność tam nie bije rekordów.
      Podobał mi się usłyszany kiedyś z ust starego aktora dowcip o gwiazdach: „Kiedyś aktor zostawał gwiazdą i to było ukoronowaniem jego talentu, zdobytej wiedzy i praktyki, a teraz wpierw zostaje gwiazdą, a dopiero wtedy zaczyna się uczyć rzemiosła – jeśli uzna, że to jest mu potrzebne”.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  7. I wielka szkoda, że Ci zwyczajni – niezwyczajni najczęściej siedzą w ukryciu. Nie promują siebie, dlaczego? Czyżby bali się rozgłosu, a może społecznej porażki?
    Filmy Zanussiego są pełne prawdy najczęściej tej gorzkiej, refleksji, życia tego realnego bez ubarwień i retuszów.
    Ludzie uciekają przed codziennością, nie chcą myśleć o tym co ważne w życiu, wolą komercję budowaną poprzez pryzmat piękna, bogactwa i władzy. To właśnie wiedzie prym w tym naszym współczesnym świecie.

    Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty Tatulu, którzy potrafią przekazać nam ważne aspekty życia i zwrócić uwagę na to co zanika zwłaszcza pośród młodego pokolenia, czyli naukę, kulturę i sztukę.

    Pozdrawiam i miłego weekendu życzę 🙂

    Polubienie

    • Na takich filmach mamy możliwość zastanowić się nad sobą, nad tym jak byśmy postąpili w konkretnej sytuacji, a nie każdy widz ma na to ochotę…
      Dziękuję za miłe słowa Gabuniu.
      To są tylko tatulowe opowieści , które niektórzy czytają dając mi satysfakcję płynącą z rozmowy z innymi ludźmi.
      Czy zauważyłaś podtytuł bloga?
      Proponuję w nim:
      „Poczuj się jak słuchacz opowieści ojca wracającego po pracy do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przemyślał i przeżył”

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.