Stary już był i dobrze że odchodzi…

 Chyba nie ma człowieka, który nie dokonuje w tych dniach choćby uproszczonych podsumowań minionego roku. Politycy nauczyli nas, że odchodzącemu trzeba zrobić audyt, aby nowemu zapewnić rzetelny start. Może wiec i w tym przypadku należy zrobić podobnie? Tylko, że jeśli nam coś w tym audycie wyjdzie nie tak jakbyśmy chcieli, to kogo obciążać winą za zaistniały stan? Chyba tylko siebie, prawda?

Czytaj dalej

Święto Świętej Rodziny i proza życia rodziny ludzkiej

Skończyły się święta, ale nie świętowanie. Mamy co świętować bowiem dzisiejsza niedziela jest Świętem Świętej Rodziny, a więc także odnosi się do tej zwyczajnej ludzkiej rodziny, w jakiej żyjemy. Z tej okazji w kościołach odczytano list Episkopatu Polski  na Niedzielę Świętej Rodziny. http://diecezja.waw.pl/4508   Czytamy w nim m.in. takie słowa:
Młodzi ludzie pytani o ideał szczęścia, niezmiennie odpowiadają, że chcieliby zawrzeć małżeństwo i założyć szczęśliwą rodzinę. Niestety, jak możemy to zaobserwować, z różnych powodów część z nich nie spełnia swoich marzeń, uciekając przed odpowiedzialnością. Czytaj dalej

Czy wolno bezkarnie zamieniać marzenia na wspomnienia?

    IMG_6753Podobno „Oznaką starzenie się jest rezygnacja z marzeń na rzecz wspomnień”. Nie wiem jak szeroko znana i uznawana jest ta sentencja, ale może właśnie teraz jest okazja aby to sprawdzić?
Już kilka razy zaczynałem kolejne opowieści od informacji o przypomnieniach jakie serwuje nam codziennie Facebook. Codziennie przypomina mi parę udostępnianych przeze mnie tekstów sprzed roku, dwóch, trzech… Każdego dnia mam więc zapewnioną porcję wspomnień. Ostatnio tematem wiodącym są święta Bożego Narodzenia przeżywane w domu, w szkole, na emigracji… Czytam tamte teksty jak i dyskusję, która  się wokół nich wytworzyła z zainteresowaniem i jestem przekonany co do tego, że teraz lepiej bym tego nie napisał. Często udostępniam je ponownie z myślą o tych osobach, które kiedyś nie zaglądały na moją stronę lub nawet gdy zaglądały, to znajdą tam równie emocjonujące wspomnienia jakie i mnie towarzyszą w tych wędrówkach .
Gdy kilka dni temu słuchałem  Jedynkowej audycji „Głos za głos”, a w niej wypowiedzi emigrantów, którzy wyjechali z kraju w poszukiwaniu lepszego życia, to moje myśli natychmiast powędrowały do moich wspomnień z czasów gdy sam byłem emigrantem. Gdy mówiono o „wysokich kosztach osobistych” jaką przychodzi płacić w trakcie realizacji takich przedsięwzięć, o tęsknocie za małżonkiem, za dziećmi, za swoimi kątami, to tym silniej odżywały we mnie moje własne wspomnienia. Opisałem je między innymi tu. Gdy zapytałem żonę o wypowiedź  na temat tamtego okresu naszego życia, to odpowiedziała mi:  – Gdybym miała jeszcze raz decydować o twoim wyjeździe, to za nic w świecie bym się na to nie zgodziła. Miała przy tym łzy w oczach.
Dzisiaj właśnie Facebook przypomniał mi tekst : Historia pewnej historii świątecznej , czym znowu wprawił mnie w stan refleksyjno – wspomnieniowy. Ten stanu ducha  uległ dalszemu wzmocnieniu gdy przypomniano mi jednocześnie zdjęcie mojej Bogorii pochodzące z okładki książki noszącej tytuł „Bogoria – Jest takie miejsce” autorstwa pana Roberta Rożka, równie zatwardziałego bogorianina . Jako uzupełnienie do tego zdjęcia zamieściłem przed dwoma laty link do piosenki Tutaj jestem wykonywanej przez Grzegorza Turnaua LINK  i to mnie dzisiaj ostatecznie  rozłożyło na łopatki. Prześledźmy jej tekst:
Tutaj jestem, gdzie byłem
Gdzie się urodziłem
Tu się wychowałem
I tutaj zostałem

Może lepiej by było, kto by to ocenił
Gdybym rzucił to wszystko, miejsce bycia zmienił
Mogłem jechać, wyjechać i stąd się oddalić
Ale jednak zostałem z tymi co zostali…

Pomyślałem: „To samo słońce
wszędzie świeci
Więc gdzie byli dziadkowie –
– będą moje dzieci”

Nie ma co nigdzie jechać
Nigdzie się poruszać
Chyba, że Cię do tego
Niemoc życia zmusza

Pomyśl, że o tym nigdy się nie dowiesz
Jeśli wszystko zostawisz i pojedziesz sobie…

Autorem tekstu jest Michał Zabłocki.  Wiedział co pisze i zapewne sam to przećwiczył na sobie. Nie znam jednak jego życiorysu i nie wiem, czy mieszkał w dużym mieście jak choćby pan Grzegorz Turnau, czy małej mieścinie lub zgoła na wsi – takiej co to „daleko od szosy”- jak kiedyś mawiano. Bo to jednak nie to samo, prawda?
Pamiętam jak wychodząc z wojska (1967 r.) głosiłem szczere wtedy przekonanie, że jest mi wszystko jedno gdzie zamieszkam. Ot wezmę sobie mapę i z zamkniętymi oczyma wskaże to przyszłe miejsce osiedlenia. Znajomi uśmiechali się pobłażliwie. Ja tymczasem wróciłem do rodzinnego miejsca, gdzie rodzinny dom i wsiąkłem tu na stałe .
Może lepiej by było, kto by to ocenił
Gdybym rzucił to wszystko, miejsce bycia zmienił
Mogłem jechać, wyjechać i stąd się oddalić
Ale jednak zostałem z tymi co zostali..

Dzieci wybrały sobie inne miejsca i zapewne snują teraz własne rozmyślania w tym samym temacie.  My prowadzimy ustabilizowane życie i nie narzekamy na dokonane wybory. Jeszcze w miarę  sprawni, ale już mamy swoje przemyślenia na temat tego, co w każdej chwili zdarzyć się może. Nie zmieniamy jednak zdania co do tego, że…
Nie ma co nigdzie jechać
Nigdzie się poruszać
Chyba, że Cię do tego
Niemoc życia zmusza…
A ostatecznie jest tak, że zgadzamy się z autorem również w tej kwestii:
Pomyśl, że o tym nigdy się nie dowiesz
Jeśli wszystko zostawisz i pojedziesz sobie…

No, a teraz już do brzegu – jak mawia Klarka. Pora powrócić do pytania zawartego w tytule: Czy wolno bezkarnie zamieniać marzenia na wspomnienia?
Liczę na państwa komentarze…

Księżniczka na ziarnku grochu ma na imię… Konstytucja

Już  blisko święta. Przyjedzie do nas córka, a z nią moja wnusia. W nasze spotkania wpisane są już na stałe zajęcia typu czytanie bajek lub ich oglądanie. W tym ostatnim obszarze niestety bywam już niepotrzebny. Okazuje się, że dobór repertuaru, to sprawa indywidualna. Tak czy inaczej, to w trakcie przeglądania bajek natknąłem się na znaną wszystkim  bajkę Andersena, której tytuł uczyniłem tytułem tej opowieści. Czytaj dalej

Wsi spokojna, wsi wesoła…

Zaglądam jak co rano do swoich szufladek internetowej przestrzeni, a tam widzę nowy wpis  intrygujący już samym tytułem: Z punktu widzenia Drogi mlecznej… Czytam więc z zaciekawieniem:

Z punktu widzenia Drogi Mlecznej wszyscy jesteśmy mieszkańcami wsi – napis przy dworcu Warszawa Wschodnia od strony ulicy Lubelskiej
W kultowej polskiej komedii „Sami swoi” Kargul i Pawlak toczą sąsiedzką wojnę, ale to Kargul jest tłumaczem ostatniej spowiedzi matki Pawlaka, bo ksiądz jedynie po niemiecku… Córka Kargula zostaje matką chrzestną Pawlakowego syna, kiedy tę planowaną rozbolały zęby i nie mogła uczestniczyć w uroczystości chrztu…

Gdy rozpoczynałam pracę, jako nauczyciel na wsi „daleko od szosy”, powiedziano mi, że „sąsiad we wsi bliższy niż brat w Ameryce”. Kiedyś sąsiad z tej samej klatki schodowej niekoniecznie był przyjacielem, ale zawsze można było na niego liczyć. Symboliczna pożyczona szklanka cukru była „zadzierzgnięciem więzi” i pozwala wierzyć, że w razie nieszczęścia najbliżej mieszkająca osoba nie zamknie przed nami drzwi. Czy tak jest dzisiaj? Temat do dyskusji… (link)
Kto przeczyta cały tekst ten dowie się, że autorka nie wytyka nikomu złych nawyków, znieczulicy, czy braku kultury , a nawet wskazuje na pewne symptomy poprawy sytuacji w relacjach międzyludzkich. Ot, przedstawia tę kosmiczną myśl i swoje refleksje na ten temat. Pozostawiłem komentarz:
– Człowiek, człowiekowi, człowiekiem, co? Dałby Bóg…
– Oj, przydałoby się, przydało… wszak mamy XXI wiek naszej ery i chyba już czegoś się nauczyliśmy… – odpowiedziała autorka tekstu
– Często po mieście jazdę kontynuuję komunikacją miejską. Gdy na przystanku mówię dzień dobry, to jestem odbierany, jak co najmniej dziwak. Nie poddaję się, ale jak długo, to trudno powiedzieć. gdy pytam co w tym dziwnego, odpowiadają, nie w porządku, tylko to się nie zdarza na przystankach. – włączył się kolejny rozmówca
– … a jeśli powiem „dzień dobry” na przystanku lub w oczekiwaniu na otwarcie sklepu, ludzie pytają „Skąd się znamy?” …. dodała autorka . Odpowiedziałem następującymi słowami:
– Słyszałem kiedyś podpowiedź ludzi w temacie nawiązywania znajomości: „Powiedz komuś dzień dobry i powtórz to kilka razy, a doczekasz się, że ta osoba pierwsza cię pozdrowi.” Może warto spróbować?
– Popieram! Staram się zawsze mówić owe Dzień Dobry! Uspokoiła autorka.
Nie wiem czy dyskusja będzie się nadal toczyła, ale artykuł jest często odwiedzany więc jest taka nadzieja. Ja pozostałem ze swoimi myślami zwłaszcza w obrębie tej wsi, o której wspomniałem w tytule. Przypomniała mi się radiowa rozmowa ze znanym zakonnikiem O. Wacławem Oszajcą , który gdzieś tak przed rokiem omawiał obecne tendencje dotyczące  wzajemnego traktowania się ludzi. Jego obserwacje  poczynione w naszym społeczeństwie post solidarnościowym przecież wskazywały na to, że człowiek przestał być potrzebny, tak zwyczajnie po ludzku, a zaczęto ludźmi grać wykorzystując ich do swoich spraw. Wspomnienie ostatniej kampanii wyborczej są na tyle świeże, że wystarczą na doskonałe zilustrowanie takiej tezy.
Wyrażając swoje nadzieje na przyszłość o. Oszajca wskazał na to, że marzy mu się świat działający jak globalna wioska, ale z mentalnością wiejską, gdzie wszystko i wszyscy są sobie potrzebni i mają własne miejsce. Mimo, że i tam dzieją się czasem rzeczy złe, to jednak gdy na kogoś spadnie nieszczęście, to inni idą go wesprzeć. Ludzie mogą się nienawidzić, ale np. w razie śmierci idą na pogrzeb oddając zmarłemu ostatnią posługę… Tyle zanotowałem sobie z tamtej wypowiedzi i teraz te właśnie słowa przypomniały mi się po przeczytaniu wstępu do omawianego artykułu: Z punktu widzenia Drogi Mlecznej wszyscy jesteśmy mieszkańcami wsi – dlaczego więc zachowujemy się inaczej?
Czy prawdziwe jest powiedzenie, że człowiek wprawdzie wychodzi ze wsi, ale wieś z człowieka już nie?
Jan Kochanowski pisał dawno temu: (link)
Wsi spokojna, wsi wesoła!
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć zaraz wszytki?

Człowiek z tej pieczy uczciwie
Bez wszelakiej lichwy żywie,
Pobożne jego staranie
I bezpieczne nabywanie.

Kto jest premierem Polski?

Nie tak dawno pojawiła się na Fejsbuku zajawka ciekawego eksperymentu. Oto Filip Chajzer zapytał kilku młodych ludzi o to, kto jest premierem Polski. Oto link do tego materiału: http://noizz.pl/rozrywka/kto-jest-premierem-polski-filip-chajzer-zapytal-ludzi-na-ulicy-zdziwisz-sie-jak/yr2jkbm?fb_action_ids=1227945920548857&fb_action_types=og.comments
Zawsze sprawdzam co kryje się pod takimi zajawkami gdyż spodziewam się tego samego typu rozrywki jaki daje znany program „Matura to bzdura”. Tak było i tym razem. Czytaj dalej