Ja, jako były nauczyciel Wam to powiem…

Początek roku szkolnego bywa  inspiracją dla wielu ludzi. W tym roku spotkałem sporo interesujących wypowiedzi pisanych z pozycji uczniów,  studentów, nauczycieli, rodziców lub tylko obserwatorów naszej rodzimej edukacji, którą tak wszyscy lubimy, że chcemy ją nieustannie reformować i usprawniać. Dodatkowo ZNP prowadzi spór zbiorowy z rządem o poziom nakładów na edukację w tym na wynagrodzenia dla pracowników oświaty, co podgrzało atmosferę na linii społeczeństwo- szkoła.  Jak oni śmią żądać podwyżek? Mają tyle wakacji i wolnego czasu jak nikt inny, a jeszcze im źle… To tylko niektóre z poruszanych w debacie publicznej kwestii.
Kiedy dzisiaj rano zaglądnąłem do mojego  blogowiska, to zauważyłem, że hasłem dnia w kategorii Społeczeństwo jest od wczoraj NAUCZYCIEL.  Przeglądnąłem tytuły i pierwsze zdania postów zaliczonych do dyżurnego tematu, aby zatrzymać się na tekście zaczynającym się od słów:
Szkoła – oprócz niewątpliwych swych zalet – ma również wiele wad. Jedną z nich są ciężcy nauczyciele, dzięki którym okres, który mógłby być ciekawą i przyjemną przygodą, zmienia się w stresogenne, odpychające środowisko. Czy winę za to ponoszą na pewno nauczyciele?
Kilka poniższych punktów powinno pomóc ci radzić sobie z nauczycielami. 
Nauczyciel to też człowiek i ma swoje problemy!
Zmień wizję, spójrz na niego inaczej…
Przeczytałem do końca i skomentowałem, a uznając, że tekst zawiera sporo istotnych podpowiedzi dla uczestników szkolnego teatrum poleciłem go u siebie na fejsbuku z dopiskiem:
Szkoła, czy studia, to czas kiedy niezmiernie ważne jest ułożenie sobie pozytywnych relacji na styku uczeń – nauczyciel . Natrafiłem dzisiaj na kilka rad, które polecam wszystkim myślącym i to po obydwu stronach barykady: http://oliwiakarpowicz.blog.pl/2015/08/29/back-to-school-2-jak-radzic-sobie-z-nauczycielami/
Tekst pochodzi z końca sierpnia i jak widać nie znajduje zainteresowania. Może więc moja interwencja coś zmieni w temacie docierania ważnych słów pod strzechy?
Ot naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle… zaśpiewałem sobie znaną i zarzucaną mi przez niektórych frazę .
W podobnym tonie wypowiada się dyżurny mój nauczyciel p. Dariusz Chętkowski prowadzący na łamach Polityki Belferbloga :  Oto wstępne słowo do tekstu jaki polecam w temacie:
Początek roku szkolnego zaowocował licznymi wywiadami z osobami, które radzą nauczycielom, jak mają pracować: http://chetkowski.blog.polityka.pl/2015/09/09/co-moze-nauczyciel/

Nieco niżej mamy jednak jasno wyrażone stanowisko:
Nauczyciele nie znoszą, gdy ktoś próbuje nimi pokierować. W ogóle w tym zawodzie tylko jedna rada cieszy uznaniem, a brzmi ona tak: “Chcesz dobrej rady? No to posłuchaj: „Nie słuchaj żadnych rad…” – Dalszy wywód wypada przeczytać samemu, a do tego zagłębić się w  wielce uczoną dyskusję.

Wczoraj byłem na okresowym badaniu lekarskim i musiałem swoje odsiedzieć w poczekalni. Świadomy tego zabrałem książkę, aby jakoś łatwiej to znieść. Nie szukałem czegoś konkretnego. Zabrałem książkę, która pozostawiła nam córcia. Wielce obiecujący tytuł brzmi : Jesteś cudem autorstwa Reginy Brett. Oprócz tytułu zainteresował mnie podtytuł :
50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym.
Kto by nie chciał skorzystać z takich lekcji, prawda?

Z kilku przeczytanych w poczekalni lekcji poruszyła mnie lekcja 3:
– Nie ważne ile masz na koncie – możesz mieć ogromny wpływ na świat. Poświęcona była wprawdzie pracownikom socjalnym, ale znakomita część miała odniesienie do pracowników oświaty. Pozwolę sobie zacytować:
stary kawał o złodzieju, który mierzy do pracownika socjalnego, krzycząc: „Pieniądze albo życie!”, na co ten odpowiada: ”Przykro mi, pracuję w pomocy społecznej, więc nie mam pieniędzy… ani życia”.
To samo można powiedzieć o policjantach, nauczycielach, i osobach wykonujących wiele innych zawodów, które znajdują się na froncie życia. Ci ludzie odgrywają bardzo ważną rolę, ale często zarabiają bardzo niewiele… Nie mają dużo na koncie. A może jednak?

… Nauczyciele nie zarabiają tyle ile są warci. Nie przechwalają się swoimi pensjami, domkami nad morzem i wakacjami spędzanymi na południu Francji. Ich pensja razem z dodatkami może się wydać żałosna, biorąc pod uwagę ile czasu i energii wkładają w planowanie lekcji, ocenianie klasówek, pomoc uczniom i uspokajanie zdenerwowanych rodziców. Nauczyciele są ważni, bo lepiej niż ktokolwiek inny potrafią nakłonić dzieci do ciężkiej pracy. Dzięki nauczycielom trójka z plusem może znaczyć dla ucznia tyle co Medal Honoru(USA) jeśli dał z siebie wszystko. Z drugiej strony piątka z minusem może być jak jedynka, jeśli dziecko wie, że mogło lepiej się postarać. Nauczyciele potrafią sprawić, ze rodzice drżą ze strachu na zebraniach albo przy słuchawce telefonicznej. Czytając wiersz Maliego, przypomniałam sobie pana Ricco, mojego nauczyciela angielskiego w dziewiątej klasie. Mógł zostać, kim tylko zapragnie. Mógł osiągnąć wszystko, co zapragnie. Uwielbiał operę, poezję i dobre wino, ale uczył opryskliwych dziewięcio klasistów w gimnazjum Brown Junior High w Ravennie w stanie Ohio jak napisać jeden porządny akapit.
Był jeszcze pan Maske, który prowadził chór w mojej szkole średniej. Do dziś czasem śpiewam pod prysznicem partię altów z musicalu West Side Story, której mnie nauczył. Zazdrościłam sopranom ich melodyjności, ale on pokazał, że każda partia ma znaczenie – nawet ta najmniejsza. Nie wierzyłam mu, dopóki nie zajęliśmy swoich miejsc w Sali koncertowej. Mogłabym przysiąc, że brzmimy prawie jak Mormoński Chór Tabernakulum. Zawsze gdy słyszę Hymn Bojowy Republiki, widzę jego dłonie, tańczące w powietrzu, by połączyć nasze drżące głosy w jedną piękną pieśń.

I był też pan Roberto, który przynajmniej raz w tygodniu powtarzał mi: „Nie ma czegoś takiego jak darmowy lunch, Brett”. Ten nauczyciel biologii używał nazwisk uczniów jak kropki w każdym zdaniu. Był naszym osobistym instruktorem musztry  z Korpusu Piechoty Morskiej. Dzięki niemu segreguję śmieci. Dzięki niemu podnoszę kamienie w strumyku, żeby sprawdzić, co pełza pod spodem. Dzięki niemu przycinam rośliny, żeby lepiej rosły. Dzięki niemu chciałam być strażnikiem leśnym.

Nie pamiętam nazwisk wielu innych nauczycieli, ale nigdy nie zapomnę, ile im zawdzięczam. To zasługa jakiegoś nauczyciela, że umiem prowadzić budżet domowy, rozumiem, na czym polega procent składany i potrafię obliczyć, ile farby potrzeba do pomalowania pokoju o wymiarach trzy na pięć metrów. To zasługa jakiegoś nauczyciela, że wprost uwielbiam czytać – a kiedy człowiek uwielbia czytać, otwiera się przed nim cały świat.
Wielu ludzi właśnie tym zajmuje się w pracy. Otwieraniem świata dla innych. Niestety, często znajdują się na szarym końcu listy płac. Nie mają dużo na koncie. Coś jednak mają. Co mają na koncie?
Taylor Mali powiedział o nauczycielach – mają na koncie więcej, niż większość ludzi zgromadzi przez całe życie. Zmieniają świat.

Zmęczeni czytaniem? Tak jak ja przepisywaniem tego tekstu z lekcji No.3?  Jeśli tak to przepraszam, ale ja, jako były już nauczyciel… chciałem to właśnie powiedzieć i posłużyłem się słowami p. Brett, na które dość przypadkowo natrafiłem.

13 uwag do wpisu “Ja, jako były nauczyciel Wam to powiem…

  1. Nie uprawniony, ale się wypowiem. Kiedyś krótko z konieczności uczyłem na Koszarowej. Ten epizod wyleczył mnie na zawsze z tego zawodu. Nauczyciel musi mieć zdrowie ! Dobre pieniądze tylko dla dobrych nauczycieli. Tych z powołaniem, wiedzą i umiejętnościami. Pozostali to półka niżej, więc adekwatnie z płacami. Mam prawo do sformułowania takiego wniosku, przez ponad 18 lat byłem słuchaczem. Sporo widziałem i sporo słyszałem przez te lata. Do dziś mam przed oczyma obrazy z tamtych lat, te dobre i te gorsze. Pozdrawiam Pana belfra ! Chylę czoła przed prawdziwymi nauczycielami. 🙂

    Polubienie

    • Witaj Jędrzeju, dziękując za komentarz pragnę dodać że chyba wszyscy mamy w pamięci zarówno dobre jak i złe przykłady jakich dostarczyli nam nauczyciele spotkani na przestrzeni naszego życia. To przecież bardzo liczna grupa ludzi, a nasze doświadczenia obejmują jeszcze nauczycieli naszych dzieci i dzieci naszych znajomych…
      Liczy się ostatnie zdanie,a Twoje jest godne podkreślenia

      Polubienie

  2. Z tego, co wiem, to nauczyciele cały czas przekładają wajchy dziwnych zmian w szkolnictwie i cały czas czekają na godziwe zarobki. Dobry nauczyciel zarabia tyle samo, co nieudolny, a tego ostatniego zwolnić nie można. I kołomyja ze sztywnymi podstawami programowymi. Słowem, nic się nie zmieniło, współczuję „siłaczkom”.

    Polubienie

    • Ultro, to nie nauczyciele inicjują i przeprowadzają zmiany. Od tego są wyżej postawieni, którzy niekoniecznie są nauczycielami.
      A pieniądze???
      Kiedyś, gdy byliśmy w Szwajcarii u znajomych to ci przedstawiali nas swoim znajomym jako nauczycieli. Kiwano ze zrozumieniem i uznaniem dla naszej pozycji ,bo to „middle class”. Gdy dowiedzieli się, że jedna nasza pensja nie wystarczyła aby opłacić bilety autobusowe do Szwajcarii dla 4 osób, to byli jeszcze bardziej zdumieni

      Polubienie

  3. Twoje podsumowanie Tatulu – mocno trafne. Powstaje więc pytanie, skąd się bierze ta niechęć, ten negatywny odbiór nauczycieli? Muszę przyznać, że choć przekazano mi w szkole wiedzę, (której bez szkoły bym nie miała – niby logiczne) to wcale nie odczuwam tego „zawdzięczania”. Miłości do czytania „nabawiłam się” sama, nikt mi jej nie zaszczepił.
    Tak sobie jednak myślę, że jaki to by nie był zawód, zawsze znajdzie się na niego jakiś minus 🙂

    Polubienie

  4. Wierzyć w przypadki? Czasami zdarza się tak, że przeczytany artykuł, nagłówek, post na blogu przeczytaliśmy we właściwym momencie naszego życia. Upewnia nas w czymś, kieruje na właściwe tory. Nauczycieli z powołania życzę wszystkim uczniom.

    A tak na marginesie polecam książki Reginy Brett – „Jesteś cudem”, „Bóg zawsze znajdzie ci pracę” , ” Bóg nigdy nie mruga”

    Polubienie

    • Zaprosiłem czytelników do podążania tropem moich myśli po przeczytaniu zaledwie rozdziału książki, czyjegoś bloga… Staram się realizować zapowiedź daną w podtytule bloga „Poczuj się jak słuchacz opowieści ojca wracającego po pracy do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przemyślał i przeżył….Masz rację w tym że czasem nie trzeba wiele aby zmienić nasze nastawienie względem czegoś czy nawet zaangażowanie się w coś. Wszyscy potrzebujemy inspiracji i wsparcia.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  5. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Prezes wszystkich prezesów koniecznie chce wygrać wszystko co w tym roku postawimy na stole. Użył skutecznej przynęty jakim są prezenty socjalne dla młodych rodziców, młodych pracowników i starych emerytów, wykluczonych.
    Zapomniał niestety o protestujących nauczycielach, lekarzach, pielęgniarkach, rolnikach, a nawet o policjantach i prokuratorach.
    To są setki tysięcy ludzi słusznie domagającej się od „prawej i sprawiedliwej władzy” tej sprawiedliwości właśnie w ocenie ich wkładu w dobrostan i rozwój społeczeństwa.
    Czy się doczekają?
    Oto mój osobisty wkład w sprawę poprawy samopoczucia nauczycieli.

    Polubienie

  6. Mieszczka.com pisze:

    Sprawiedliwość społeczna ma wymiar subiektywny.
    Jeśli chodzi o kadrę pedagogiczną, wielka szkoda, że nie jest darzona autorytetem społecznym, tak jak na to zasługuje. To dzięki ich pracy każdy obywatel potrafi czytać i pisać, zdobywa wiedzę o świecie.
    Godziwe wynagrodzenie należy się każdemu kto pracuje zawodowo, ale w zawodach strategicznych, do jakich zalicza się m.in. szkolnictwo, powinno być naliczane na zasadach szczególnych.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.