Wychowuj swoje dzieci tak, aby…

Nie wiem, czy jestem człowiekiem zakręconym pozytywnie, czy też negatywnie,  ale mając dużo wolnego czasu śledzę fejsbukową rozmowę ludzi prowadzoną przy pomocy piktogramów, emotikonów jak i tradycyjnych słów na tematy ważne i jeszcze ważniejsze. Często biorę udział w takiej wymianie opinii, a zdarza się, że zainicjowany moim wpisem wątek rozmowy nieoczekiwanie rozwija się w całkiem sensowną Polaków rozmowę…     Nie pretenduję do miana moderatora tych debat, ale co ciekawsze wątki staram się wykorzystywać do pisania kolejnych tatulowych opowieści. Uważam, że wszelkie moje fantazjowanie na temat jak mogłaby przebiegać taka rozmowa jest znacznie gorsze od autentycznych wypowiedzi.
Dzisiaj chciałbym zająć się problemem zapewniania sobie opieki i wsparcia świadczonego na starość przez własne dzieci.  Treść tego mema jest nadzwyczaj wymowna i powszechnie akceptowana, a jak jest z jego realizacją? Myślę, że każdy człowiek może natychmiast opowiedzieć po kilka niesamowitych historii pochodzących z jednego i drugiego bieguna tego problemu. Ja też mam w zanadrzu dużo takich opowieści. Mógłbym opowiedzieć  na przykład  o bezprzykładnym poświęceniu się dzieci, które solidarnie opiekujących się w domu chorą matką, która od prawie trzech lat jest w śpiączce, jak i o córci (obecnie już ponad 60 letniej kobiecie), która przeżyła życie właściwie nie pracując, bo żyła na koszt i odpowiedzialność rodziców. Mogę też opowiedzieć o ojcu mającym czwórkę dorosłych dzieci, które go nie chcą znać, bo gdy rodzice byli w konflikcie, to wybrały mamusię i przy niej pozostały. Bywa tak, że złe i niewdzięczne są dzieci, ale też często bywa tak, że winni są jednak rodzice. Różnie z tym jest i dlatego tak często wracamy w rozmowach do tego drażliwego tematu.
W kościele katolickim przez trzy kolejne niedziele czytane były zapisy katechizmu dotyczące czwartego przykazania. Przypomnę : Czcij ojca swego i matkę swoją. Nie wiem, czy to jest akcja ogólnopolska, czy tylko dotyczy naszej diecezji dość,  że to czytanie na tyle poruszyło moją wyobraźnię, że skopiowałem sobie te trzy rozważania, aby dokładnie się w nie wczytać i móc do nich powracać. Pierwsze z nich napisano z punktu widzenia dziecka, drugie od strony rodzica, a trzecie traktuje o pożądanej relacji wszystkich w stosunku do władzy, której też należy się szacunek, posłuszeństwo i cześć. Dla mnie jest to instrukcja, po którą powinni sięgnąć zarówno wierzący jak i niewierzący, bo wychowanie, kultura, etyka to przecież tematy ponad religijne i ogólnoludzkie.
Dzisiaj rano napotkałem na fejsbuku na udostępniony przez wirtualną znajomą tekst : http://mamadu.pl/120763,nienawidze-swoich-rodzicow-nie-bede-sie-nimi-opiekowac-czy-zawsze-jestesmy-winni-starszemu-pokoleniu-pomoc
Pod drastycznym w wymowie artykułem wywiązała się rozmowa:
– Ja – No i ma czego chciał… Jeden odszedł, a drugi pozostał…
– Elżbieta  –  Nie rozumiem komentarza
– Czesław – Jeden odszedł w zapomnieniu, bo nie zrobił niczego aby się pojednać, a drugi pozostał z myślami, bo się nie ugiął…
– Elżbieta – Jak myślisz Czesławie, czy pojednanie po traumie z dzieciństwa jest zawsze możliwe?
– Czesław – Przeczytaj w tym aspekcie czwarte przykazanie i komentarz do niego w katechizmie . Nie tylko możliwe, ale konieczne…
– Elżbieta – Nie wszyscy skrzywdzeni przez rodziców szukają wsparcia w kościele, a więc co z ateistami, którzy nie wierzą w Boga, który pozwolił na ich krzywdzenie przez rodzicieli!
– Czesław – Zasady etyki są ponad wyznaniowe
– Elżbieta – Oczywiście, że tyrani zmieniają się na progu odchodzenia i dopiero wówczas proszą o przebaczenie, ale nie muszą go otrzymać.
– Czesław – Nie muszą, ale ich przykład może być pouczający dla innych. Ten młody też może doczekać podobnego potraktowania, bo to jeszcze przed nim. – –
– Elżbieta – On napisał wyraźnie, że kocha swoje dzieci i stara się dawać im dobry przykład. Nie bije swoich dzieci czym popadnie, a więc jest to zupełna odmiana i nie czerpie złych wzorców.
– Czesław – Daj mu Boże jak najlepiej, ale rachunek z relacji do własnego ojca też musi zapłacić.
– Elżbieta – Ano i mamy konsensus.
– Czesław – Umieć żyć, to największa i najważniejsza umiejętność, którą powinien posiąść każdy.
– Elżbieta – Dodam, że jeśli w porę nastąpi opamiętanie, to złe czyny zasługują na przebaczenie, ale bywa często już na późno.
– Czesław – Bo, umieć żyć….
– Elżbieta – Umieć żyć, ale jakże wielu nie umie…
– Anna – Jak kto sobie zasłużył tak ma i obojętne czy to jest rodzic, czy znajomy…
– Urszula  – Dziecku trzeba dać dużo miłości, to podstawa i poczucie bezgranicznego bezpieczeństwa.
– Renata  – Nie ma na to złotego środka, chociaż moim zdaniem najważniejsza jest nauka szacunku do drugiego człowieka, nie rozpieszczanie go nad wyraz, aby do końca życia nie traktował rodziców tylko jak skarbonkę. Jeśli do tego dopuścimy, skończymy w domu spokojnej starości, a dzieci będą odbierały tylko naszą rentkę;)
– Czesław – Oby tylko rentka wystarczyła na pokrycie kosztu pobytu rodziców w pensjonacie „Słoneczna Jesień”. Może trzeba będzie dopłacić?
– Aleksandra – Teraz takie czasy młodzi są zapracowani i nie maja czasu dla rodziców uważam ze domy spokojnej starości to dobre rozwiązanie .
– Czesław  – Tak dobre, że ok 1/3 pensjonariuszy zmarłych w DPS Szwecji (do której szybko zmierzamy) nie ma kto odebrać …
– Wanda – Wychowujesz syna na porządnego człowieka, a on się wiąże z lafiryndą i wszelkie poświęcenia idą w niwecz.
– Ewa Węgrzyn ja mam córkę,  ale zgadzam się z panią.
– Barbara –  mam wspaniałego syna, a pod wpływem lafiryndy zmienił się i teraz nas nie zna tylko naszymi pieniędzmi uszczęśliwia wybrankę /już wszystko sprzedał co dostał/ może przyjdzie czas na rozum.
– Kristina  –  On się już nie zmieni, bo jest już taki typ. To ty go widzisz takiego wspaniałego. On odziedziczył to w genach i czy tą, czy z inną lafiryndą będzie tak samo się zachowywał.
– Wanda – Obrażasz mnie lub mojego męża, ale może to właśnie ty jesteś dla swoich teściów taką lafiryndą i zwalasz to na geny.
– Maria – Serce nie sługa. Trzeba syna zrozumieć Wanda. Nie oceniaj tak ,,srogo” osoby, którą pokochał Twój syn, a życz im szczęścia. Pozdrawiam. – – – – Marzena – Pani Wando, rozumiem Panią doskonale… Niestety.. pozostaje tylko czekać…
– Aleksandra  –  Dzieci dorastają i odchodzą zakładają swoje rodziny nie można ich zatrzymać na sile i wpier… sie w ich życie. Takie są koleje losu i trzeba sie z tym pogodzić. A jeżeli chodzi o drugą połowę to trzeba ja akceptować niezależnie od tego jaka jest, bo to jest wybór twojego dziecka i tego nie zmienisz.
– Marcin – 16 lat byłem wydaje mi się dobrym i kochającym ojcem i czułem się przez moje pociechy kochany w przeciwieństwie do mojej byłej żony. Ale cóż teraz mają nowego tatę , a do mnie nawet nie zadzwonią smutne…ale prawdziwe.
– Violetta – To przykre, współczuję. Moja córka nie widziała ojca już 8 lat, to też przykre, choć mówi mi że , już nie „boli”
– Czesław  – Ja też znam takie przypadki, w których tata mając czwórkę dzieci jest praktycznie samotnym człowiekiem.
– Kristina  –  Bo może ten tata nie jest za bogaty i dzieci mu nie nadskakują. No cóż, ja mam jedną córkę, z którą całe życie miałam problemy. Myślałam, że jak pociecha dorośnie, spoważnieje. Nic z tego. Teraz jest dorosła i nadal mnie dręczyła aż zerwałyśmy kontakt. I jest spokój, tylko serce krwawi, a oczy często płaczą. Oj, to życie zakłamane.
– Marcin –  Ma Pani rację tamten tata ma kasę i dom wyremontowany moimi rękami. A ja muszę zaczynać od początku, ale wspiera mnie moja Lilli czyli nowa partnerka.
– Urszula – Dziecku trzeba dać dużo miłości to podstawa i poczucie bezgranicznego bezpieczeństwa.
– Elżbieta – To nie jest takie proste , wychowujesz i dajesz w miarę wszystko , potem nic nie wiadomo co będzie w twoim dalszym życiu . Ciesz się tym, że masz marna emeryturę i chleb i to tyle , na nic więcej nie możesz liczyć .;-):’
– Maria –  ,,umiesz liczyć – licz na siebie,- Nie chciałabym nikomu przeszkadzać. Lepiej w ,,SŁONECZNEJ Jesieni „ jak pisze p. Czesław.
– Agata – Pytanie -jak w dzisiejszych czasach to zrobić, gdy wartością jest…pieniądz…A nie rodzina szacunek do drugiego…trudne, ale warto próbować…
– Danuta  – Jak masz kasę , czyli wysoka emerytuje,  która wystarczy na Dom Spokojnej Starości, to opiekę masz zapewnioną. Problem pojawi się w wypadku kiedy dzieci będą musiały dopłacić i nic tu nie znaczy wychowanie tylko możliwości finansowe dzieci
– Monika  – Ale smutno tutaj. Przykre to bardzo. Moja” cząstka mnie” jest przy mnie co mnie uszczęśliwia, a co bedzie potem nikt nie wie. Na razie cieszę sie z tego co mam teraz.
– Marcin – Ja za bardzo nie mam na co liczyć
– Czesław – To jest właśnie problem dla coraz szerszego grona ludzi będących już w „smudze cienia”.
Długa ta rozmowa, prawda? I menconca – jak powiedział pewien góral o swojej babie, z którą się rozstawał z tego właśnie powodu.

13 uwag do wpisu “Wychowuj swoje dzieci tak, aby…

  1. Może to niewiarygodne, ale ja w tym miejscu i czasie nie mam żadnego wpływy na to co mnie otacza. Jeśli nawet to w niewielkim stopniu. Wobec rodziców i córki swoje obowiązki spełniłem tak dobrze jak tylko mogłem. Dziś o sobie myślę, że będzie tak jak będzie. Przecież nie ja jeden jestem w takiej sytuacji. Klepsydr w drukarni nie zamawiam. Pozdrawiam serdecznie. 🙂

    Polubienie

  2. Ja uważam, że na barki dzieci państwo zrzuca się obowiązek utrzymywania wszystkich rodziców, nawet tych, których dziecko nie zna. Ojciec odszedł w siną dal, pił całe życie, a obecnie przebywa w eksluzywnym domu kombatanckim ( bo tam było miejsce), a syn płacić musi 3,5 tys. mies. Wprawdzie złożył odwołanie, najął adwokata, ale trwa to już wiele miesięcy. Tak też bywa.
    Podoba mi się rozwiązanie angielskie: w momencie podjęcia pracy, wybierasz sobie dom, w którym chcesz spędzić starość i opłacasz sobie. Nie zatruwasz życia rodzinie, gdy staniesz się zrzędny, czy zachorujesz na alzhaimera. Są także dzienne domy pobytu rano przyjeżdżają ,zabierają, pamiętają o lekach, a na noc do domu. Wybór jest, bo i inna polityka państwa, które daje wiele możliwości. A w Polsce strach myśleć o starości.

    Polubienie

    • Wszyscy doceniamy wartość rodziny i walczymy o jej wzmocnienie, a jednocześnie chcemy aby obowiązki rodziny w coraz szerszym zakresie brało na siebie państwo. Coraz więcej oczekujemy od tego mistycznego PAŃSTWA, pomijając problem skąd ma ono brać pieniądze na na spełnianie naszych oczekiwań – bo przecież nie z naszej kieszeni – prawda?
      Ten system angielski może i jest dobry, ale jeszcze nie u nas. Zmierzamy w tamtą stronę, ale tęsknimy za tradycyjnymi rolami i funkcjami rodziny

      Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        Niejeden tak właśnie rozumie rolę państwa, jako mitycznego tworu, który powinien być lekiem na wszelkie społeczne bolączki i niedostatki.

        A państwo to nic innego jak nasze podatki dzielone mniej lub bardziej nieudolnie przez armię polityków wspieranych aparatem urzędniczym, którzy „swoje ” z tego i tak wziąć muszą i oczywiście biorą. Nieraz biorą o wiele za dużo w stosunku do efektów owego „brania”.

        Ktoś kiedyś powiedział, że domy starców, nie wiedzieć dlaczego nazywane „domami pogodnej jesieni”, to zemsta dzieci za żłobki.

        Polubienie

  3. ~JanSerce pisze:

    Ja niestety byłem zmuszony oddać mojego ojca do domu opieki. Nie miałem innego wyboru, zmusiło mnie do tego życie. Tata po wylewie wymagał całodniowej opieki, a ja z żoną miałem na utrzymaniu dwójkę swoich dzieci oraz kredyt za mieszkanie do spłacania. Rzucenie pracy nie wchodziło w grę, tak samo to, żeby tata zamieszkał z nami, bo i tak przez dużą część dnia musiałby sam leżeć w łóżku. Na szczęście udało nam się znaleźć dom opieki niedaleko naszego miejsca zamieszkania, http://www.domopiekigeravita.pl/ i wszyscy jesteśmy zadowoleni. Do taty mamy 20 minut, więc możemy go często odwiedzać. W weekendy zabieramy go do siebie, a dni robocze spędza pod opieką osób, które zajmują się tym zawodowo. Pracują tam naprawdę ciepli i wykwalifikowani ludzie, tata też jest zadowolony. Moim zdaniem oddanie rodzica do domu opieki to nic złego, pod warunkiem, że oddajemy go tam po to, by zapewnić mu profesjonalną opiekę, której sami nie jesteśmy w stanie zagwarantować. Oddanie by pozbyć się ciężaru to najgorsze świństwo jakie można zrobić wobec osoby, która Cię wychowała. Wielu rodziców zatrudnia przecież opiekunów do dzieci, wysyła je do przedszkola. Czym to różni się od domu opieki? Moim zdaniem niczym. I tu i tu zapewniamy najbliższej osobie opiekę podczas gdy my zarabiamy na jej utrzymanie.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.