Sierpniowe Rocznice – Powstanie Warszawskie

W przeddzień obchodów kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego ktoś udostępnił na fejsbuku zdjęcie zasłużonej łączniczki z opisem jej dokonań. Pod tym materiałem ktoś inny zamieścił obrzydliwy i wulgarny komentarz. Ktoś inny odpowiedział mu podobnymi w formie i treści słowami, których nie warto cytować . Dodałem tylko link do piosenki : Dziś idę walczyć mamo https://www.youtube.com/watch?v=sqlPPQM2f7M
Dodałem też swój komentarz: Bez komentarza, bo zbędny…  Czekam na odzew, a w międzyczasie udostępnię swój tekst sprzed 5 lat. Nie otrzymałem do dzisiaj przekonującej  odpowiedzi na postawione tam pytania. Może tym razem…

Sierpniowe Rocznice

Ranek przyniósł wspomnienie nadzwyczajnego wydarzenia sprzed  lat. Radio już w pierwszych porannych audycjach nawiązywało do wydarzeń 1 sierpnia 1944 r. Telewizja Polska pokazała film w reżyserii Janusza Morgensterna z 1979 roku pt. Godzina „W”. Przypominałem sobie ten film w miarę oglądania kolejnych scen. Młodzi ludzie – piękna Ewa Błaszczyk jako łączniczka i sanitariuszka była jakby odzwierciedleniem upływającego czasu – przekonująco odgrywali swoje role mocno zaangażowanych w konspiracyjne działania żołnierzy. W sposób naturalny niemal cieszyli się z nadchodzącej Godziny „W” . Powtórnie oglądanie tego filmu, zrealizowanego przecież na długo przed demokratycznymi przemianami jakie przyniósł nam rok 1989, już samo w sobie było interesującym przeżyciem. Jeśli uwzględnić całą wiedzę o powstaniu jaką udało mi się przyswoić w tzw. międzyczasie to muszę przyznać, że dzisiejszy dzień i pytania jakie mnożono we wszystkich mediach mocno mną poruszyły. Nawet w kościele ksiądz przybliżający okres w jaki wchodzimy raczył zwrócić uwagę na dzisiejszą rocznicę, na zbliżającą się rocznicę Cudu nad Wisłą, na wydarzenia sierpniowe, z których wyrosła Solidarność… Sporo tego, co? I pytania, pytania…
– Czy tamten zryw miał sens polityczny, militarny, każdy?
– Jak wyglądała by Polska gdyby powstanie się udało?
– Jak wyglądała by Polska gdyby do powstania nie doszło?
– Czy dzisiejsza młodzież jest na tyle patriotyczna, aby tak samo odpowiedzieć na wezwanie zniewolonej Ojczyzny jak pokolenie Kolumbów?
– Czy SIERPIEŃ, miesiąc żniw, wpisany jest jakoś w naszą historię zrywów?
– Czy sierpniowe zrywy przyniosły spodziewany plon tego, co posiano wcześniej?           Takich pytań nasuwa się mnóstwo. Dużo jest też odpowiedzi formułowanych przez ekspertów różnych dziedzin nauki i różnych orientacji politycznych. Tu też ma zastosowanie nasze uniwersalne prawo, z którego wynika, że: – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wszystkie te wydarzenia były przecież kulminacją tego, co przeżywano w tamtych czasach. Bunt przeciw ciemiężycielom narastał wystarczająco długo, aby sprawni przywódcy mogli go odpowiednio zorganizować i skierować przeciw okupantom. Młodzi powstańcy byli ponadto uczniami czy studentami szkół, w których wychowanie patriotyczne i obronne (PW) miało zupełnie inny niż obecny wymiar i zakres. Powstańcy w taki, czy inny sposób angażując się w ruch czynnego lub nawet biernego oporu jak np. sabotaż i inne formy zorganizowanej działalności przyjęli godzinę „W” jako spełnienie oczekiwań. Oni wierzyli, że zwyciężą jeśli tylko podejmą walkę z całym zaangażowaniem. Bezgranicznie ufali swoim dowódcom. Skutki wszyscy znamy. Wiele z pytań jakie dziś stawia się znawcom przedmiotu nie znajdzie wyczerpującej odpowiedzi, bo nikt nie pokusi się o przewidywanie w rodzaju : – Co by było gdyby…? My Polacy mamy w narodowym dorobku jeszcze i taki zryw, na jaki nikt bez mała się nie zdecydował. Czy inne narody podziwiają nas za to? Myślę, że inne narody wciąż mało o tym wiedzą, bo bardziej było znane powstanie w getcie warszawskim niż nasz narodowy zryw. Niezależnie od oceny Powstania Warszawskiego dobrze się stało, że Prezydent Warszawy Lech Kaczyński tak mocno zaangażowany w sprawę budowy Muzeum Powstania przyczynił się do upowszechnienia tej wiedzy. Głównie wśród młodzieży szkolnej, która tłumnie, bo w ruchu wycieczkowym odwiedza tę placówkę.
Czy dzisiejsza młodzież przypomina w czymś swoich warszawskich rówieśników z 1944 roku? Ja myślę, że uwzględniając różnice cywilizacyjne młodzież zawsze jest taka sama. Nie ma co porównywać dzisiejszego dość dostatniego życia w stabilnym demokratycznym kraju z życiem w tamtej Polsce. Od wojny szczęśliwie upłynęło już wystarczająco dużo lat, aby wychować dwa pokolenia myślących właściwie tylko o sobie i swoich sprawach obywateli.

Ucząc przez ponad 20 lat przedmiotu przysposobienie obronne w szkołach średnich byłem świadkiem stopniowego przeobrażania się programu nauki tego przedmiotu, polegającego na stopniowym odchodzeniu od problematyki wojskowej, czy wojennej w kierunku obrony cywilnej. Obecnie niemal połowa wymiaru lekcji dotyczy pierwszej pomocy przedlekarskiej. W pozostałych tematach sporo miejsca zajmują problemy bezpieczeństwa wobec zagrożeń cywilizacyjnych jak skażenia i zakażenia czy klęski żywiołowe. I tak ma być. Wychowujemy do współistnienia i współpracy międzynarodowej, a nie do wojny. Kształtujemy zupełnie inny rodzaj patriotyzmu niż ten preferowany w II Rzeczpospolitej.  Dzisiaj trzeba żyć i rozwijać się dla Ojczyzny, a nie walczyć orężem i ginąć dla Niej.
Młodzi ludzie odczuwający potrzebę życia w sposób zorganizowany mają duże możliwości spełniania się w organizacjach paramilitarnych jak choćby reaktywowany Związek Strzelecki „Strzelec”, czy też poprzez przynależność do dwóch związków harcerskich. Istnieją również inne formy działania na rzecz podnoszenia umiejętności obronnych. Dla zainteresowanych.  Ważne, aby politycy, którzy wszystkie nasze manifestacje i strajki potrafili bez przelewu krwi przekuć w formy państwa demokratycznego, zakotwiczonego w paktach obronnych i polityczno – gospodarczych Europy i Świata znaleźli swoich dobrych kontynuatorów. Ważne, aby to, co jeszcze doskwiera w naszej młodej demokracji zmieniać pokojowo i ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie jak się marzy niektórym. Marzy nam się wszystkim jedno wezwanie i dążenie: Nigdy więcej wojny!!! I to nie tylko w naszym kraju.
W czasie gdy trwała wojna w byłej Jugosławii w naszej telewizji pokazywano program skierowany przeciwko wojnie. Zapamiętałem śpiewany przez wszystkich występujących artystów utwór do wiersza Wojciecha Młynarskiego Odgłosy wojny, którego fragment tu przytaczam:

Dłoń mej Córki piłkę chcąc chwycić
nagle ściska się niespokojnie,
na ekranie ranni, zabici,
Córka pyta czy będzie wojna ?

Fonia wzmacnia wystrzałów echo,
wizja zbliża krew na ekranie,
mowie: Córko, to tak daleko
i wiem, że kłamię…

Jak bolesne szkło pod powieką
kaleczące źrenicę bystrą
wojna nigdy nie jest daleko,
wojna zawsze jest bardzo blisko.

Blisko skroni i blisko serca,
blisko mózgu, blisko sumienia,
blisko myśli, co mózg przewierca:
gdzie jest rada, gdy rady nie ma ?

Blisko klonów na mej ulicy,
skweru, co się może stać grobem,
blisko leku i znieczulicy
i skargi Niobe.

Jak bolesne szkło pod powieką
kaleczące źrenicę bystrą
wojna nigdy nie jest daleko,
wojna zawsze jest bardzo blisko…

53 uwagi do wpisu “Sierpniowe Rocznice – Powstanie Warszawskie

  1. ~Kneź pisze:

    Dwa lata przymierzałem się do napisania notki o powstaniu i rozpoczętą, skasowałem. Stało się i nie ma co gdybać. Natomiast można je ocenić od strony czysto wojskowej i tego błędu usprawiedliwić się nie da. Z grubsza konsekwencje były znane wcześniej i wiadomo było jakiego typu działania podejmie przeciwnik. Wiadomo też było, czego można się spodziewać po nadchodzącej Armii Czerwonej. Byłoby jak i w innych przypadkach „współpracy” – najpierw pozorny sojusz, potem zdrada i niewola.
    W szalonych głowach się narodził pomysł, że morze rozlanej krwi obudzi sumienia świata i tragedią było że myślano o naszej krwi, a nie wrogów. A prawa tego świata są takie, że sumienia się budzą, gdy własne interesy są zagrożone. Cudze nikogo nie wzruszą, a tamta wojna wyjątkowo na tragedie wszystkich uodporniła. Może gdyby Niemcy wiedzieli, że za zniszczenie Warszawy zapłacą Dreznem, Monachium, albo Poczdamem, to by się chwilę zastanowili, ale nic ponadto. Bo Stalina to naprawdę mało obchodziło, czy zginie dodatkowo pół miliona, czy milion Polaków. On swoich nie szanował i nie oszczędzał!
    Politycznie nie zyskaliśmy nic. Propagandowo nic. Historycznie nic, poza trauma i mitem. W tradycji pozostała legenda i opowieści o bohaterstwie.

    Polubienie

    • Szkoda, że nie napisałeś swojej oceny, ale dziękuję za te oceny zawarte w komentarzu. Wciąż liczę na dyskusję.
      Z aktualności chciałbym odnotować „Cud nad trumnami” , bo chyba już zapomnieliśmy o tym, że można świętować rocznicę razem. Rząd z opozycją i obaj prezydenci byli obecni w jednym czasie i w jednym miejscu i nie zagrzmiało

      Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Trzeba oddać hołd poległym, szacunek i wdzięczność tym co przeżyli. podziw dla wszystkich bohaterów i nigdy więcej takiej masakry, bo płacimy za to do tej pory.

        Powstańcy, po kapitulacji, szli do niewoli z podniesionym czołem, z bronią, wyposażeni wielokrotnie lepiej niż 1 sierpnia, a i tak nie mieli szans na wygranie tej walki. I nawet Niemcom zdarzyło się powiedzieć na ich widok – Ci dumni Polacy!

        Polubienie

  2. Pomału odchodzą ludzie tamtych dni. Pomału zaginie o nich pamięć i nie będzie komu dywagować, czy to było potrzebne, czy też nie. Pomału już nie będzie etosu powstańca i nie zostanie już nic!
    Nie chcę prorokować, ale tak chyba się stanie za nie długo.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • Nie byłbym tego pewny Kalino. Powstało bardzo aktywne muzeum do którego zmierzają tysiące wycieczek szkolnych. Sprzedaje się gadżety i skutecznie promuje się temat zrywu, o którym każdy ma inne zdanie

      Polubienie

      • Pamięć o zrywie, o którym w ostatnich latach zaczęło się dyskutować CZY miał sens czy nie, wkrótce wygaśnie.
        To element świadomej strategii, choć długoletniej tzw. wygaszania. W końcu żaden naród nie ma interesu w obchodzeniu rocznicy czegoś krwawego i bezsensownego.

        Polubienie

  3. Ja dzisiaj nieco inaczej … w ciszy i pokorze … w hołdzie i podzięce … wszak o ŚWIĘTOŚĆ … o NAJJAŚNIEJSZĄ … o STOLICĘ … idzie … podaję ten link …

    … to cząstka tego co należy się prawdziwym polskim patriotom … pochylam się głęboko … dumny jestem … 🙂

    Polubienie

  4. Chylę czoło przed powstańcami. Walczyli heroicznie. Żadne słowa tego nie oddadzą. Wystarczy pomyśleć o tym, że chodzili kanałami, w ciemności, wśród odchodów. Amerykanie, Niemcy czy Francuzi nigdy nie potrafili walczyć tak heroicznie.
    Ale powstanie było głupotą i zbrodnią. Zbrodniarzami byli członkowie polskiego rządu i władze AK, którzy pozwolili na powstanie. Głupotą było liczenie na to, że Stalin pomoże w czymkolwiek..
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

    • ~Maks -Tak dzisiaj oceniana jest tamta hekatomba Warszawy i jej mieszkańców. Nie brak i mocniejszych wypowiedzi. Co roku odżywa to w nas i zmusza do refleksji nad tym co by było z nami, gdyby teraz ktoś wplątał nas w jakąś nową zawieruchę

      Polubienie

      • No i proszę, nie dość że głupota to jeszcze zbrodnia. Tymczasem za granicą trwa rozcieńczanie winy za…no właśnie, trudno powiedzieć czy zbrodnie, w końcu gdybyśmy się tak nie stawiali, to wiele ofiar wojennych by przeżyło…
        Idea bezsensowności powstania jest jak guma ciągutka – w końcu wszyscy się do tej interpretacji przykleją. Znajomość realiów historycznych i psychologicznych tamtej epoki nie ma znaczenia.
        Smutek.

        Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        @~inwentaryzacja krotochwil

        Właśnie znajomość ówczesnych realiów daje podstawy do krytyki poczynań Komendy Głównej AK.
        Czy dowództwo wysyłające swych żołnierzy na pewną śmierć nie powinno ponieść za to odpowiedzialności?
        I czy szafowanie ludzkim życiem w imię realizacji jakichś „mocarstwowych” mrzonek, właśnie totalnie oderwanych od ówczesnej rzeczywistości nie zasługuje na historyczną krytykę? A los cywilnych mieszkańców Warszawy i ich bezmiar cierpień będących wynikiem powstania, to drobny szczegół? A to niby dlaczego?

        Polubienie

  5. ~Marchevka pisze:

    Dwa lata temu napisałam wpis o Powstaniu Warszawskim, a raczej o miejscach związanych z tym wydarzeniem w Warszawie i dostało mi się po łbie od osoby zaangażowanej emocjonalnie/rodzinnie.
    Ja nie czuję się w żaden sposób upoważniona do oceny wydarzeń tamtego sierpnia. Uważam jednak, że powinniśmy pamiętać o powstańcach i ich zrywie, bo nawet jeśli wiedzieli, że ich działania skutku nie przyniosą, nie siedzieli z założonymi rękami. Nie wywiesili białej flagi i nie unieśli rąk w górę. Nie poddali się, walczyli do końca. Prawdopodobnie potraktowali to jak postawienie wszystkiego na jedną kartę – być może wielu z nich wiedziało, że i tak czeka ich śmierć, więc lepiej zginąć walcząc, niż bezczynnie siedząc i czekając na odstrzał…

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Dziękuję Marchevko za tę opinię. Ja myślę podobnie.
      To jest fakt historyczny i wszelkie oceny i tzw. stanowisko w sprawie powinno uwzględniać tak motywy jak i zaangażowanie w realizację.
      Paryż ocalał za cenę na jaką nie było stać naszych przywódców. Praga ocalała z jeszcze innego powodu. Nasz Kraków jeszcze z innego. Oceniając po skutkach ówczesnych decyzji można mieć spory zawrót głowy.
      Pozdrawiam

      Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      Może się mylę, ale nie walczyli do końca, bo jednak na początku października doszło do kapitulacji, powstańcy złożyli broń i wraz z cywilami opuścili miasto. Do końca to walczyli powstańcy w getcie rok wcześniej.
      W powstaniu 1944 r. zginęło ok. 200 tys. osób po stronie polskiej i ok. 2,4 tys. po stronie niemieckiej.

      Polubienie

      • Tak było MarioR . Powalają te proporcje strat w ludziach i strat materialnych.
        Będziemy dzisiaj słuchać, oglądać i przeżywać… No i zastanawiać się

        Polubienie

  6. Na pytanie: „Co by było gdyby…?” odpowiedzi należy szukać poza Polską, i być może poza Europą. Nie wiem tylko czy warto, skoro świat z obojętnością patrzył na dobijaną Warszawę, i hitlerowców palących dom po domu …
    Myślę też, że ówcześni dowódcy Powstania zapomnieli o prostej zasadzie, że: „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. To co było możliwe za czasów II RP – gdy gen. Żeligowski wbrew światowym mocarstwom, i w zmowie z Piłsudskim, odbił nasze Wilno – nie było do powtórzenia później. Nie te czasy, nie to miejsce, i nie ci ludzie …

    Polubienie

    • No cóż „tatulu”, myślę, że na tym zakończymy naszą wielce porywającą wymianę komentarzy. Mam zresztą taki zwyczaj, że jeżeli ktoś po raz trzeci nie odpowiada, to ja się nie narzucam.
      Nadmienię tylko, że nie zamierzałem oceniać nikogo, bo dla mnie ci Powstańcy na zawsze pozostaną nieszczęśliwymi bohaterami. Dlatego zaproponowałem ocenę historii. Powstanie wybuchło bowiem w bardzo podobnych warunkach do „buntu Żeligowskiego”. Tak jak Wilno w 1918 r., tak i Warszawa w 1944 r. w wyniku powojennych ustaleń miały pozostać w granicach Rosji/ZSRR. Generał Żeligowski miał jednak za sobą Piłsudskiego, naczelnego wodza polskich Sił Zbrojnych, któremu podporządkowały się wszystkie polskie jednostki wojskowe w kraju i za granicą. Wilno – w wyniku międzynarodowych ustaleń – miały opuścić zwycięskie polskie wojska, Warszawa była zwyciężona i opanowana przez Niemców. Generałowie dowodzący Powstaniem Warszawskim (T. Komorowski i L. Okulicki) reprezentowali zaledwie jedną z trzech opcji politycznych (pozostałe to: AL i GL, oraz PSZ na Zachodzie). Niestety Naczelny Wódz gen. Sikorski był tylko wodzem na papierze i na emigracji. „To się nie mogło udać.”

      PS. To nie jest moja opinia, tylko wątek jaki zamierzałem poruszyć dla utrzymania dyskusji. Jak widzę dyskusja już się rozwinęła. Życząc więc powodzenia, dodam, że: „Miło było, ale właśnie się skończyło”.

      Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Anzai, porównanie Wilna z 1920 r. i Warszawy z 1944 r., ma się nijak do siebie, bo to zupełnie inne sprawy.
        T. Bór-Komorowski nie dowodził powstaniem. Gen. Sikorski nie był wtedy naczelnym wodzem bo od ponad roku już nie żył. Owszem, nie da się zaprzeczyć istnienia różnych opcji i formacji zbrojnych, ale w owym czasie jedyną legalną i uznawaną reprezentacją była Delegatura Rządu na Kraj, natomiast istniała już KRN, będąca komunistyczną namiastką nowych struktur władzy. Ledwie kilka dni wcześniej KRN powołała PKWN, a Rząd tymczasowy z Osóbką-Morawskim powstał dopiero pod koniec roku 1944. Oczywiście, że w tym czasie nie istniała organizacja pod nazwą Gwardia Ludowa (GL), bo została przemianowana przez KRN na Armię Ludową (AL).
        Tytułem uzupełnienia dodam że Naczelnym Wodzem był wtedy gen. Kazimierz Sosnkowski, a premierem Rządu na uchodźstwie Stanisław Mikołajczyk.

        Pozwolę sobie również wyrazić zdziwienie, że istnieje jakiś obowiązek odpowiadania na komentarze. Co prawda jest taki dobry zwyczaj, ale nie dość wystarczający do formułowania zarzutów, będących wystarczającymi do obrażanie się publicznie.

        Przepraszam Tatulu, że wszedłem tu poniekąd w nie swoje kompetencje, ale czasami tak miewam. 🙂

        Pozdrawiam.

        Polubienie

      • Kneziu masz rację, że Warszawa i Wilno nijak się mają do siebie i korelowanie ich sytuacji jest bezsensowne, ale dlatego właśnie podałem ten przykład. Chodziło mi głównie o to, że militarne podejmowanie akcji powinno mieć także militarne uzasadnienie, dlatego przytoczyłem zasadnicze różnice występujące w obu okolicznościach. Jak widzę nie odniosłeś się do tych zasadniczych argumentów wytykając mi nazewnictwo głów państwa i funkcje dowódców Powstania – a PRZECIEŻ NIE O TO CHODZI. Zarówno Piłsudski jak i Sikorski mieli problemy z akceptacją ich zakresu władzy, ale w danym okresie to oni przynajmniej teoretycznie byli decydentami. Fakt, że Sikorski zginął rok wcześniej nie ma większego znaczenia, bo Sosnkowski musiał być, i w zasadzie był kontynuatorem tej linii politycznej przynajmniej w odniesieniu do polityki Stalina, dlatego użyłem nazwiska Sikorski. Zresztą gen. Sosnkowski, w olbrzymim uproszczeniu, bo to dłuższa historia, „nie zdążył jeszcze wejść w buty Sikorskiego”.
        Sosnkowski, Mikołajczyk, Anders, Bór-Komorowski, Okulicki, Kukiel, Pełczyński i inni, mieli jednak – eufemistycznie przyjmując – zbyt wiele różnic poglądowych, aby akcja mogła się powieść także z politycznego punktu widzenia. Być może zarzucisz mi teraz Kneziu, że Mikołąjczyk też nie brał udziału w podejmowaniu decyzji o powstaniu (to kolejna moja prowokacja), ale przecież – podkreślam to jeszcze raz – chodziło mi wyłącznie o historyczne odniesienie się do tej daty 1 Sierpnia, a nie o nazwiska, funkcje, czy przydzielone role. A przyznasz chyba, że w Wilnie to Polacy byli zwycięzcami (pomimo sprzeciwu mocarstw), a Sikorskiego (czy jego spadkobiercę Sosnkowskiego, i in. wym.w.) nijak nie da się porównać z Piłsudskim. No i kluczowy punkt: Wyzwolenie Wilna, w przeciwieństwie do Powstania Warszawskiego, powiodło się.
        Co do „obowiązku odpowiadania na komentarze”, to pełna zgoda, jest to kwestia raczej dobrych manier. Myślę, że dobrze odebrałem intencje tatula, a ponieważ także „nie mam czasu na bieżącą analizę komentarzy innych komentatorów”, więc na tym chyba poprzestaniemy.
        Pozdrawiam

        PS Przepraszam „tatulu”, że rozwinąłem tę dyskusję nie bacząc na Twoją reakcję, ale tak to już jest.

        Polubienie

      • Ja też zacieram ręce 🙂 , bo jestem ciekawy, czy Kneź zaszczycił mnie swoim komentarzem tylko dlatego, że Sikorskiego połączyłem z Sosnkowskim (co chyba uzasadniłem), a Mikołajczyka pominąłem, i generalnie uprościłem nazewnictwo armii i funkcjonariuszy? Jeżeli tak, to podpowiadam: w moim komentarzu popełniłem jeszcze więcej „straszliwych” błędów, np. pisząc „Bunt Żeligowskiego…” z małej litery, nazywając T. Bora-Komorowskiego Komorowskim, nie wspomnę już o ltierówkach i interpunkcji. 🙂
        Co do Gwardii Ludowej, to nie będę wytykał, bo chociaż powstała ona już w 1942 r., a więc 2 lata przed Powstaniem:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Gwardia_Ludowa
        to mnie chodziło o sposób formowania tych sił zbrojnych. Otóż ze względu na „ogólny poziom zdolności wojskowych” (główny nabór GL to chłopi) od samego początku pojawiła się dwutorowość. Nie wnikam w relacje pomiędzy AK, Al, i GL, jednak wypada uczciwie przyznać, że Powstańcy Warszawscy nie mogli liczyć na poparcie całego wówczas narodu, szczególnie tam, gdzie zainstalowała się już władza proradziecka, a ich, Powstańców, akcja była niezgodna z ustaleniami Wielkiej Trójki. I tylko dlatego zdecydowałem się podnieść ten wątek, bo przecież Wilna nie oddaliśmy mimo, iż „Wielka Trójka” (uwaga Kneziu! To kolejna prowokacja) zdecydowała inaczej.
        Nie widząc jednak sensu dalszego dywagowania na tematy nieistotne zapraszam na swój blog, gdzie zapewne uda mi się dzisiaj wrzucić ten bardzo interesujący wątek historii Polski.

        Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Wybacz Anzai, ale nie mam zamiaru błądzić w meandrach Twoich mniej lub bardziej wyrafinowanych manipulacji. Ot, wskazałem kilka rzeczy kompletnie nieprawdziwych. Jak moglibyśmy w tej sytuacji znaleźć płaszczyznę porozumienia, gdy podstawowych faktów uzgodnić się z Tobą nie da?

        Polubienie

      • No, jeżeli chcesz dalej twierdzić, że przedmiotem naszego sporu jest rozstrzygnięcie czy GL to AL, a Sosnkowski jest politycznym spadkobiercą Sikorskiego, to faktycznie nie musimy błądzić. Wg mnie możesz też wierzyć, że 1 sierpnia 1944 r. jedyną prawowitą polską organizacją zbrojną była AK … wszak wiara przenosi góry.

        Polubienie

      • Anzai, nie miałem czasu na bieżąca analizę wpisów i pisanie swoich komentarzy do każdego wpisu. Zawsze traktowałem to miejsce jako rodzaj forum, gdzie bardziej kompetentni ode mnie ludzie wymienią swoje poglądy, a wszyscy czegoś się z tej wymiany opinii dowiemy.
        Nie pisałem swojego tekstu z punktu widzenia historyka i dlatego liczyłem na innych i n ie przeliczyłem się.
        Szkoda, że już podjąłeś decyzję i obwieściłeś pożegnanie z nami…
        Powodzenia
        Powidzenia

        Polubienie

  7. A cóż tu analizować; rozbierać na czynniki pierwsze i gdybać…? Westchnę sobie tylko – mój Boże, tych zapalonych dyskutantów, którzy wszystko wiedzą i mają zawsze rację, postaw w takiej sytuacji niech się wykażą swą mądrością w działaniu, a nie tylko nadaremnie strzępią sobie gębę.
    Co by było gdyby…
    Gdy­by dziś Je­zus po­wie­dział: „kto jest bez wi­ny, niech pier­wszy rzu­ci ka­mieniem” za­pew­ne nad Je­go głową prze­leciałby grad ka­mieni, krze­seł, cegłówek, gu­mowy wib­ra­tor i wszys­tko in­ne co byłoby pod ręką, bo dziś człowiek im ma więcej grzechów na su­mieniu, to tym bar­dziej po­zuje na świętego, najmądrzejszego i nieomylnego, rwącego się do roli sędziego czynu cudzego.. A ja pragnę tylko powiedzieć;
    CZEŚĆ ICH PAMIĘCI ! Nie nam ich oceniać, osądzać i komentować ich decyzje, ich wybory i ich działania. ONI już zostali osądzeni i ocenieni na Sądzie Ostatecznym.

    Polubienie

  8. ~Marek Jan pisze:

    „Nie nam ich osądzać”, po czym co zdanie, to osądzenie tych, którym osądzać „nie wolno”. Czy ty w ogóle czytasz to, co napisałaś?

    Kobieto, jak już cytujesz Ewangelię, a robisz to przy każdej okazji i bez okazji też, to jest tam również takie zdanie: „jaką miarką mierzysz taką i tobie odmierzą”.

    I co by Jezus dziś powiedział i co by go spotkało, to własnie jest typowe „gdybanie”, które tak ochoczo innym zarzucasz. Nie masz bowiem zielonego pojęcia o tym, co Jezus mógłby ewentualnie dziś komukolwiek powiedzieć. I nie masz również pojęcia o tym, czy winni zostali osądzeni na Sądzie Ostatecznym, czy tez nie.

    Nikt tu nikogo nie osądza, przynajmniej ja tego nie zauważyłem. Natomiast każdy z nas ma prawo wyrazić swoja opinię na temat Powstania, bez względu na to, czy się to komuś podoba, czy nie. Więc racz się tu nie szarogęsić, co również masz w zwyczaju.

    Polubienie

    • ~Aisab pisze:

      Mężczyzno>nie musisz czytać moich komentarzy. Jak zerkniesz na tym blogu pod wcześniejsze notki, to sam przekonaj się, jak jesteś słowny ; nie zacytuję dosłownie, lecz miało to mniej więcej taki wydźwięk;; ” z podpisanymi od tyłu nie dyskutuję” i vice versa! Ongiś Tatul zauważył, że dawno nie zabierałam głosu na jego blogu, więc podałam wymówkę, lecz prawda jest taka, że jak tylko widzę Twój komentarz tutaj to spadam.
      A tak na marginesie – „uderz w stół to nożyce same się odezwą”. Skąd wiedziałeś, że pisałam o Tobie???
      Nie zamierzam na „cudzym” blogu prowadzić z Tobą wojny.
      Tatulu – g`woli wyjaśnienia;
      póki Jan Marek będzie Twoim gościem, póty ja odchodzę, już przez niego odeszłam [zresztą nie tylko ja] z innych blogów.
      pozdrawiam

      Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        Tatulu> czego nie rozumiesz?, że nie chcę być tu narażona na ataki Marka Jana? Cenię sobie polemikę i wymianę zdań, która poszerza moje horyzonty myślowe, lecz bez osobistych ataków, a takie komentarze jak ten Marka Jana
        ~Marek Jan
        1 sierpnia 2015 o 12:58
        ewidentnie dowodzą, że facet szuka ofiary.
        Nie ze mną ten numer….

        Polubienie

  9. ~Marek Jan pisze:

    Pytania Tatula:

    – Czy tamten zryw miał sens polityczny, militarny, każdy?
    – Jak wyglądała by Polska gdyby powstanie się udało?
    – Jak wyglądała by Polska gdyby do powstania nie doszło?
    – Czy dzisiejsza młodzież jest na tyle patriotyczna, aby tak samo odpowiedzieć na wezwanie zniewolonej Ojczyzny jak pokolenie Kolumbów?
    – Czy SIERPIEŃ, miesiąc żniw, wpisany jest jakoś w naszą historię zrywów?
    – Czy sierpniowe zrywy przyniosły spodziewany plon tego, co posiano wcześniej?

    Na Twoje pytania mam następujące, krótkie odpowiedzi:

    Ad 1.

    Powstanie było zbrodnią przeciwko narodowi polskiemu a zostało sprowokowane przez Okulickiego, który został wydelegowany do kraju, przez Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego, by właśnie powstaniu zapobiec. Zrobił coś dokładnie odwrotnego. Protesty części dowódców Naczelnego Dowództwa AK, zarzucających szaleństwo tego pomysłu, by powstanie wywołać, zostały skwitowane przez Okulickiego epitetami : kapitulanctwo i tchórzostwo. Okulicki nie wykonał rozkazu przełożonego, co w warunkach wojennych, kwalifikowało się pod sąd wojenny.

    Politycznie powstanie niczego nie mogło zmienić, bo w Jałcie ustalono strefy wpływów i Polska została przehandlowana Stalinowi.

    Pozostał etos i mit czynu powstańczego i wspomnienia tych, którzy walczyli a z każdym rokiem ich jest coraz mniej. Można tylko powiedzieć, szkoda tych, którzy polegli. Bardzo by się krajowi po wojnie przydali. I cześć i chwała tym, co przeżyli to piekło.

    Ad 2.
    Powstanie nie mogło się udać, bowiem powstańcy byli zbyt słabo uzbrojeni i nie dysponowali bronią ciężką. Mimo bezprzykładnego heroizmu żołnierzy AK, powstanie musiało upaść o czym doskonale wiedzieli dowódcy AK z Borem Komorowskim i Okulickim na czele. Rachuby na wsparcie powstania ze strony Stalina były oczywistym nonsensem, bowiem absolutnie nie leżało to w jego interesie a wcześniejsze poczynania NKWD na Wileńszczyźnie, powinny być wystarczającym dowodem na to, jak Stalin zamierza rozprawić się z AK.

    Ad 3.
    Tak jak wyglądała po wojnie ( terror komunistyczny ). Być może Warszawa by ocalała, lub zniszczenia nie były by tak wielkie, jak po powstaniu. A co najważniejsze, ocalałby kwiat polskiej młodzieży, ludzi wartościowych, bardzo potrzebnych po wojnie, którzy poszli do piachu. Te straty są najdotkliwsze, porównywalne z Katyniem.

    Ad 4.
    Myślę, że tak. I mam nadzieję, że kolejny raz tego nie zmarnujemy.

    Ad 5.
    Pewnie jest, aczkolwiek może to tylko przypadek.

    Ad 6.
    Fenomenem jest to, że udało się wyjść z komuny pokojowo, praktycznie bez strat. Cześć i chwała tym, którzy się do tego przyczynili. To ogromnie ważne i niebywale cenne w kraju tak ciężko doświadczonym jak Polska.

    Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Chyba 3 lata po wojnie przyszli po K.K. Baczyńskiego – nawet nie wiedzieli że nie żyje, ale wiedzieli że mają go zamknąć i osądzić za zbrodnie przeciwko… tu można sobie dopisać jakie.

        Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        @~inwentaryzacja krotochwil

        Co to znaczy ” też by poszedł do piachu”?

        Dla ciebie ludzkie życie to pestka?
        Gdyby ci przyszło nadstawiać własny tyłek, też byłbyś taki beztroski?

        Tak czy siak do piachu? No darujesz, ale tego rodzaju stwierdzenia są nie do przyjęcia.

        Istniała możliwość zakonspirowania się lub przerzutu za granicę tych najbardziej zagrożonych stalinowskim terrorem.
        W końcu grupa powstańców żyje do dziś i jakoś to wszystko przetrwali, żyli i pracowali dla naszego kraju.

        Polubienie

  10. ~Stokrotka pisze:

    Jako urodzona Warszawianka i żona historyka, który ma w domu wielką półkę najróżniejszym książek nt. Powstania Warszawskiego pozwolę sobie napisać w ten sposób:
    Nie chciałabym być matką czy babcią takiego młodziutkiego powstańca, nie chciałabym też w czasie tych 63 dni mieszkać w Warszawie i przeżywać lub ginąć lub poniewierać się w obozie, nie chciałabym aby w latach powojennych kłócono się, oceniano, lekceważono, wytykano, kpiono….
    Chciałabym natomiast aby nastała CISZA – cokolwiek ona znaczy. Wczoraj w godzinie „W” byłam na ulicach Miasta Niepokonanego i stałam w milczeniu ….
    A o 63 dniach też u siebie kiedyś pisałam.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Rozumiem Twoje stanowisko Stokrotko i szanuję je.
      Politycy, jak to politycy chcą wykorzystać każdą okazję aby załatwiać swoje interesy. Nie uszanują żadnej świętości, chociaż wiele głosów o takie właśnie traktowanie ofiar „Miasta Niepokonanego” prosi.
      Od paru już lat żyjemy emocjami typu: Będą buczeć i gwizdać, czy uszanują prawo poległych do ciszy nad ich wspólnym grobem. Obchody 71 rocznicy dostarczyły nowych materiałów do przemyśleń.
      Pozdrawiam niedzielnie

      Polubienie

  11. ~Marek Jan pisze:

    Moim zdaniem bardzo znamienna jest w swej wymowie wypowiedź uczestnika powstania prof. Ciechanowskiego:

    Ciechanowski nie podziela opinii, że to młodzież parła do walki.

    – Decyzję podjęło trzech generałów: Tadeusz Bór Komorowski, Tadeusz Pełczyński i Leopold Okulicki za namową płk. Chruściela ostrzegającego, że trzeba zacząć teraz, bo może być za późno, w obecności delegata rządu, który nie był wojskowym, bez wysłuchania opinii innych członków KG AK: płk. Pluty-Czchowskiego i płk. Kazimierza Iranka-Osmeckiego – tłumaczy Ciechanowski.

    – Bór Komorowski i Okulicki nie znali się na polityce wielkich mocarstw, czego właściwie trudno było od nich oczekiwać. Na polityce znał się Pełczyński, jako długoletni szef wywiadu przed wojną. Bór Komorowski wspaniale nadawał się, ale na komendanta Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, a Okulicki był znany w wojsku, jako zabijaka. Bór mówił o nim, że był człowiekiem do wypitki i wybitki. To był „chojrak” – ocenia Ciechanowski.

    Więcej o tym: http://www.polskatimes.pl/artykul/3524813,prof-ciechanowski-to-nie-mlodziez-parla-do-powstania-miedzy-generalami-doszlo-do-nieporozumienia,id,t.html?cookie=1

    Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      W zeszłym tygodniu w radiowej Jedynce była audycja na temat wybuchu powstania w oparciu o badania i opinie prof. Ciechanowskiego. Okazuje się, że bezpośredni rozkaz do wybuchu powstania został wydany w oparciu o nieprawdziwe informacje (tj. że wojska sowieckie są już na Pradze) oraz w niepełnym składzie decydentów (tj. zwolenników powstania i bez udziału jego przeciwników) spowodowanym wcześniejszym niż uzgodniony terminem spotkania. Taka nasza „polska fantazja” – jakoś to będzie.
      Audycję można odsłuchać tu: http://www.polskieradio.pl/7/179/Artykul/1482784,Bic-sie-czy-nie-bic-71-lat-po-Powstaniu-Warszawskim

      Mogę zrozumieć, że powstanie „musiało” wybuchnąć, ale miało trwać tylko kilka dni, w czasie których Niemcy mieli zostać pobici i się poddać. Skoro po tych kilku dniach nic z założeń nie wychodziło (Rosjanie nie kwapili się do pomocy, nie zdobyto ważnych miejsc, były coraz większe straty w ludności) , dlaczego tak długo nie podjęto działań w kierunku kapitulacji tylko „wykrwawiano” Warszawę do końca przez 63 dni? Tego nie mogę zrozumieć.

      Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        MarioR, odpowiedź jest banalnie prosta – bo nie było takiej możliwości!
        Otóż w grę wchodziły tzw. prawa kombatanckie zgodnie z konwencją haską, czego Niemcy nie przestrzegali mordując większość jeńców. Teoretycznie niby od początku września obiecali jej przestrzegać, w odniesieniu do powstańców, w praktyce jednak mordowali jeńców i rannych, nie mówiąc o gwałtach i mordowaniu cywilów. Otóż w grę wchodziły gwarancje przestrzegania tych praw. W efekcie kapitulacji, zgodnej z konwencją haską, większość powstańców i ludności cywilnej przeżyła. Mało tego, dzięki temu część uniknęła później represji i zbrodni komunistycznych.

        Polubienie

  12. ~Free Woman pisze:

    Witam,
    tak jak obiecałam mam wolną chwilę i wpadłam, by przeczytać ciąg dalszy i jestem mocno zadowolona, że to zrobiłam. Byłam ostatnio w Warszawskim Muzeum Powstańców i jestem zachwycona wszystkimi eksponatami, oraz filmami dokumentalnymi. Jestem dumna, że mamy taką historię – że mimo kiepskiej pozycji, hart ducha i determinacja, by być wolnymi, doprowadził do powstania, do walki.
    Na pytanie, które sama sobie zadaje – czy byłabym w stanie tak jak ci Bohaterowie stanąć twarzą w twarz z wrogiem – odpowiadam, że nie wiem. Czuję jednak gdzieś w głębi siebie, że jest we mnie wystarczająca chęć walki i że nie poddałabym się tak łatwo.

    To tyle ode mnie, bo jeszcze się rozpiszę, ale głównie chodziłoby o to, że jestem dumna z naszej historii. 🙂 Pozdrawiam.

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Dziękuję. Młodość to ma do siebie i wielokrotnie w burzliwej historii dała tego dowody.
      Dzisiaj zgłaszany jest inny rodzaj patriotyzmu. Pracować dla Ojczyzny, wysoko nosić sztandary a nie ginąć choćby dla niej

      Polubienie

      • ~Free Woman pisze:

        „nie ginąć choćby dla niej” – to smutne. To smutne, że tak wiele ludzi jest tak samolubnych. To oczywiste, że w dzisiejszych czasach spory rozwiązuje się inaczej, jednak jestem rozczarowana, że nie każdy walczyłby za Ojczyznę, za wolność i za to by przyszłe pokolenia miały się lepiej.

        Polubienie

      • Na szczęście dla nas wszystkich II Wojna Światowa w naszym regionie była ostatnią wojną i oby tak pozostało na wieki. Oby już nigdy nie wystawiano nas na próbę. Walczmy o utrzymanie pokoju. Na forach gdzie dyskutuje się tę kwestię można przeczytać wiele oburzających poglądów wskazujących na to, że wielu z nas w razie wojny wyjdzie z kraju, bo cóż mu ta Polska dała…
        Na koniec pozwól że zacytuję tekst słów wyrytych przez nieznanego więźnia w celi więzienia w Alei Szucha:
        „Łatwo jest mówić o Polsce,
        trudniej dla niej pracować,
        jeszcze trudniej umrzeć,
        a najtrudniej cierpieć”

        Polubienie

  13. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Minął kolejny rok od daty jakże tragicznego Powstania Warszawskiego.Temat niezwykle ważny w uprawianej „Polityce Historycznej” obecnych władz. Obchody rocznicy powstania zaczęły się znacznie wcześniej. Już wiemy jaka jest wymowa obecnej interpretacji, jakie akcenty zostały w niej użyte…
    Wciąż jednak nasuwa się wiele pytań, które chcę przypomnieć…

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.