Pomagamy innym pomagać

Popołudniowy program Jedynki Polskiego Radia podjął dzisiaj temat wrażliwości Polaków na wszelkie apele o pomoc. Najbardziej skutecznym nośnikiem tych apeli jest telewizja, bo tylko ona jest w stanie przykuć naszą uwagę słowem i obrazem oraz wstrząsnąć nami na tyle skutecznie, abyśmy w geście solidarności sięgnęli do kieszeni i skutecznie wsparli różne cele.   Okazją do obecnych podsumowań jest przypadek 2,5 letniego Kajtka chorego na rzadką chorobę pęcherzykowatego oddzielania się naskórka. W opisie jego choroby zawarto przeżycia jego matki, która czując ruchy płodu …Nie wiedziała jeszcze wtedy, że każdy kopniak to niewyobrażalny ból. A Kajtek w ich efekcie urodzi się bez skóry na stópkach. Nie będzie jej również na jego rączkach i połowie maleńkiej buzi. Nie wiedziała również, z czym przyjdzie jej się zmierzyć i że jej synka od samego początku wychowuje ból… Na stronie Fundacji siepomaga  http://www.siepomaga.pl/  znajdziemy szczegółowy opis przypadku jaki został udostępniony społeczeństwu poprzez telewizję wraz ze zdjęciami chłopca. W ciągu 5 dni na konto chłopca wpłynęło 7,5 mln. złotych, co zaskoczyło nawet organizatorów zbiórki, gdyż spodziewali się około rocznego okresu potrzebnego do zgromadzenia potrzebnych środków. Redakcja Jedynki PR podejmując ten temat postawiła słuchaczom pytanie:

Czy Polacy chętnie pomagają? Czy jesteśmy narodem ludzi hojnych i zaangażowanych w akcje społeczne? Sprawa 2,5 letniego Kajtka, na leczenie którego zebrano środki w rekordowym tempie, pozwalałaby twierdzić, że tak. Ale jak mówi przysłowie „jedna jaskółka wiosny nie czyni”.. Jakie jest Państwa zdanie na ten temat? https://www.facebook.com/jedynka/photos/a.293179099951.144748.259126564951/10153107249919952/?type=1&theater 

Słuchacze i tym razem nie zawiedli. W wypowiedziach zamieszczanych na stronie programu I PR na Facebooku zaczęły pojawiać się wypowiedzi:
– Michał . Pomagamy, pomagamy (WOSP, Caritas, Ochojska, szlachetna paczka i dużo innych)….. i coraz częściej wyręczamy w tym Państwo, które w coraz mniejszym stopniu interesuje się najbardziej potrzebującymi
– Bogusław . Może i pomagamy, ale ile się przy tym człowiek nasłucha narzekań
– Arletta. Ja pomagam najchętniej zwierzętom, ludziom każdy chętniej pomoże takie mam wrażenie i są różne organizacje wspierające a zwierzęta też potrzebują naszej pomocy. Ale uważam że trzeba pomagać każdemu kto tego potrzebuje, tak naprawdę
– Urszula. Powiedziałam bym raczej, że zagłuszamy sumienie . I od razu powiem, że nie daję na fundacje, nie wysyłam SMS-ów , nie daję na leczenie za granicą .
– Paweł. Jesteśmy narodem, który pomaga…tak uważam. Wiele organizowanych akcji nie pozostaje bez echa… Nawet trudno zliczyć ilość organizowanych akcji… Z Szymonem Hołownią miałem okazję się spotkać tydzień temu osobiście w Darłowie. Mówił o tym aby sobie niczego nie odmawiać i pomagać innym. Kupiłem jego książkę bo cześć kwoty przeznaczona była na pomoc innym.
– Krystyna . W marketach są stawiane skrzynki z prośbą o pomoc dla dzieciaków. Wędrują do nich nie tylko klepaki ale też większe sumy. Cieszy mnie to, bo każdy może kiedyś potrzebować pomocy. Pozdrawiam
– Renata. Bardzo mądrze powiedziała pani prezes fundacji na temat NFZ. Łatwo oceniać i krytykować. Ona po prostu pomaga. Co do pomocy w ogóle, to myślę że dzieciom pomagamy chętnie. Naszym chorym dzieciom. Ale jak by poruszyć temat uchodźców? To już nie jesteśmy tacy pomocni
– Izabela. Moje córki są wolontariuszkami WOŚP oraz Caritasu. My rodzice wrzucamy pieniądze do puszek i żywność podczas różnych akcji
– Anna. Ja staram się pomagać bo nigdy nie wiadomo czy ja kiedyś nie będę potrzebowała pomocy.
– Renata. Polacy na swój sposób potrafią się mobilizować i wspierać chore dzieci jak i dorosłych .W swoim mieście organizowałam koncert charytatywny z pomocą Stowarzyszenia Kęckich Inicjatyw Społecznych , bo jednostka sama nie zdziała, Koncert się odbył i pragnę tu podziękować waszemu radiu za wsparcie. Dla mnie każda istota ludzka jest ważna i to nie jest istotne z jakiego kraju, to też ludzie i też prawo mają do życia i wsparcia.

   Śledziłem tę dyskusję w nadziei, że znajdę w niej odpowiedź na dręczące mnie od dość dawna pytanie o to, co sprawia tak wielkie zróżnicowanie w tej hojności? Na stronie tej jedynej zaangażowanej w sprawę Kajtka fundacji znajdziemy wiele przypadków dzieci proszących o pomoc. Opisy i zdjęcia są równie sugestywne, a apele o pomoc równie dramatyczne jak te użyte w przypadku Kajtka, a jednak to właśnie Kajtkowi się szczególnie powiodło. Skąd się wzięło to moje zainteresowanie – zapyta ktoś? Już odpowiadam opowiastką, jak to u mnie się zdarza.

Jestem na lekcji w klasie szkolnej technikum ekonomicznego. Omawiam sprawę zbiórki żywności jako formy przedświątecznej pomocy dla dzieci z rodzin ubogich żyjących w naszym mieście. Koordynatorem akcji był miejscowy oddział PCK. Na tablicy pełniącej rolę gazetki wiszą przypięte szpileczkami zdjęcia obrazujące biedę dzieci żyjących gdzieś w Afryce, które ciężko pracują, są wychudzone i również czekają na pomoc jaką można im zapewnić poprzez tzw. adopcję na odległość. Wystarczy tylko zgłosić ten fakt i później wysyłać na podany adres konkretnego dziecka comiesięczny przekaz  na sumę zbliżoną do kwoty 5o zł. Na jednym ze zdjęć pokazują dziecko z ogromnym brzuszkiem, które żywione jest specjalną odżywką ratującą od śmieci z wygłodzenia. Na innym zdjęciu widniało dziecko w bucikach wykonanych  z butelek PET po napojach gazowanych i przymocowane do stóp przy pomocy sznurka. Po mówieniu tematu zbiórki żywności pytam o to, kto może się włączyć i jakich ilości produktów można się spodziewać. Padają deklaracje, a jedna z dziewczyn sięga po portmonetkę i deklaruje pieniądze dla tych dzieci z gazetki. Mówi, że nie ma pełnej kwoty, ale gdyby ktoś dołożył, to byłoby akurat te 5o złotych. Jest bardzo poruszona widokiem dzieci z tych zdjęć. W klasie zapanowała cisza. Wyjaśniłem, że adopcja na odległość to nie jest dar jednorazowy tylko trwałe zobowiązanie do systematycznych wpłat. Ponieważ młodzież nie poparła takiego posunięcia, to na tym sprawa się zakończyła. Ograniczyliśmy się do zbiórki trwałych produktów żywnościowych, w których bohaterka mojej opowieści już nie uczestniczyła.

Minęło parę lat. Spotykam tamtą dziewczynę. Jest szczęśliwą żoną i mamą. Nigdy nie pytałem jej o to dlaczego jednym chciała pomóc wydając wszystkie swoje – skromne przecież  pieniążki, a innym nie.
Dzisiaj to Państwa zapytam o to samo :
– Jak to z nami jest w kwestii naszej hojności? Od czego zależy sam fakt włączenia się do akcji jak i wysokość finansowego zaangażowania.

33 uwagi do wpisu “Pomagamy innym pomagać

  1. ~Kneź pisze:

    Pomagamy w miarę skromnych możliwości i sił Tatulu. Tylko że często i jedno i drugie jest niewielkie, bo i jakim cudem gdy często sami potrzebujemy pomocy? Większość rodzin ledwie wiąże koniec z końcem, a i ci co niby posażni, to raczej potencjalnie i majątkowo, a nie gotówką.
    Przez ostatnie dwa lata braliśmy udział w akcji „Szlachetna paczka” i ostatnio trafiliśmy na rodzinę, której ta fundacja nie pomogła, bo im się dokumenty zapodziały, a ludzie czekali żeby móc pomóc i pozostać w cieniu. W efekcie zorganizowaliśmy akcję poza „Szlachetną paczką” i się udało! I nikt z biorących w tym udział groszem za bardzo nie śmierdzi. Tak więc można i jest społeczny potencjał. A co do tego czy telewizja i radio są taką siłą napędzającą? Cóż, ci którzy brali udział w opisywanej akcji na ogół telewizji nie oglądają. 🙂
    Z resztą, Ty powinieneś tę akcje pamiętać. 🙂

    Polubienie

  2. ~MariaR pisze:

    Telewizja (a zapewne też radio czy internet) mogą wiele w przedstawionym temacie zdziałać, bo są mediami masowymi i zawsze znajdzie się ktoś, kogo „złapie za serce” przedstawiony problem i pomoże. Ważne, żeby ten problem tak przedstawić, aby za to serce „złapał”. Naocznie można to często zobaczyć np. w programie E. Jaworowicz „Sprawa dla reportera”. Tyle, że z reguły są to pojedyncze przypadki, ale zbierane kwoty umożliwiają kosztowne (nieosiągalne przez tych ludzi inaczej) leczenie za granicą czy poprawę warunków życiowych w kraju. Mi się to podoba, bo wystarczy przecież 1 SMS za 2,46 zł, która to kwota wielu z oglądających program „nie zuboży”, a potrzebującym konkretnie pomoże. I zdarza się, że zaledwie w ciągu kilku dni. W tym jest właśnie rzecz, że wielu może zupełnie niewiele dać, żeby powstało „coś”.

    Polubienie

    • ~MarioR – Informatyzacja ma tu duże znaczenie. Możliwość płatności przelewem w bankowość internetowej, ale i płatność SMS- ami znaczą bardzo wiele. W opisywanym przypadku zdarzył się przelew kwoty 35 tys, zł., a więc całkiem sporo.
      Zgadzam się z tezą, że powodzenie akcji zależy od tego czy organizatorzy potrafią wzruszyć i poruszyć.
      Zacytowałem sporo wypowiedzi obrazujących naszą dobroczynność i najpopularniejsze jej formy. To znamy. Warto przy okazji wskazać na akcje podobne takiej, jaką podjęli ludzie skupieni w Kneziowisku. Sami wybrali adresantów pomocy i jej zakres i doprowadzili sprawę do końca.
      Przypomina mi to pewną akcję dobroczynną jaką organizowano jeszcze w czasach zmierzchu PRL-u. Przyjeżdżał wtedy z Holandii samochód zwany u nas TIR-em którym powożono dary od ludzi z jakiejś holenderskiej gminy dla ludzi naszej gminy. Żona pomagała im w roli tłumacza i dlatego mogłem się przyglądać rozdawaniu darów. Odbywało się to na zasadzie „z RĄK DO RĄK”. Rzeczy duże – typu fotele ofiarowano miejscowej szkole, a produkty żywnościowe i tzw, chemię gospodarczą rozdano wprost do wyciągniętych rąk. Po reformach Balcerowicza pomoc stamtąd ustala, ale pamięć pozostała

      Polubienie

  3. Ja tam się nie zastanawiam, jak mogę to pomagam. Od razu mówię, że nie zawsze, bo nie zawsze mogę i się da. Ale to taki odruch wewnętrzny, nad którym się nie trzeba Bóg wie ile zastanawiać. Albo cię czyjaś niedola „rusza” albo nie. Każdy sam decyduje co chce z tym zrobić.

    Polubienie

    • Właśnie tak. Coś nas rusza bardziej lub mniej, ale smutne jest to, że o tym „ruszaniu” nie decydują meryteria zdrowotne tylko talent autora tekstów, czy zdjęć jakie się udostępnia w sprawie.

      Polubienie

  4. Bezsprzecznie media mają największy wpływ na empatię ludzi. Sama oglądała ów reportaż i serce się krajało na niezawinione cierpienie tego dziecka. Cieszę się, że można mu chociaż ulżyć w tym piekle za życia. Pozdrawiam.

    Polubienie

  5. W tym temacie widziałbym punkt ciężkości w innym miejscu. Pomaganie to przecież nie tylko datki finansowe, czasami są to rzeczowe akcje, liczy się także wsparcie materialne, emocjonalne, duchowe, moralne, a nawet zwykłe zakupy dla niesprawnych. Masz jednak rację, to jest ciekawy temat. Nasza aktywność, szczodrość, czy hojność jest przecież uzależniona od czystego przypadku … ładne cierpiące dziecko, sympatyczni płaczący rodzice, dobrze opowiedziany i zmontowany materiał filmowy nadany w dobrej porze, to prawie zawsze sukces. Ale co mają zrobić ci, którzy są w jeszcze gorszej sytuacji, ale wstydzą się o tym mówić? Albo ci co trafili na gorszego redaktora, nie są sympatyczni ani ładni? A gdzie instytucje państwowe, które nazywają się opiekuńczymi i biorą za to pieniądze?

    Polubienie

    • Witaj Anzai. Cieszę się na to wsparcie jakiego mi udzielasz. Nie wiem niestety co można postulować jako remedium na zauważone słabości naszego sytemu „organizowanej dobroczynności”

      Polubienie

  6. Poruszyłeś ogromny temat.
    Spróbuję jednak napisać w dużym skrócie. Jeśli chodzi o pomoc niematerialną, to słabo do tego się garniemy. Pisałem w przedostatnim poście o stowarzyszeniach. Sam należę do NGO, znam sporo osób należących do różnych organizacji pozarządowych i niestety większość członków jest tylko na papierze (nawet nie chodzą na zebrania, które są raz na parę miesięcy, nawet nie płacą składek wynoszących 5-10 zł miesięcznie).
    Co do pomocy finansowej, to lubimy chwalić się, że dajemy na WOŚP czy jakieś fundacje, ale to pomoc rzadka i doraźna..
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

  7. To się nazywa fasadowość Maks. Fasada jest najważniejsza. Kiedyś odnawiano tylko fasady kamienic i to wyglądało pięknie. Kto zajrzał na podwórka i w inne wstydliwe miejsca ten wiedział jak jest w istocie. Podobnie wielu uspokaja si dając datek do puszki, cz kupując na swi ta chlebek Caritasu

    Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      Może trochę i fasadowość, ale Tatulu, czyż nie z kropli wody składa się ocean? Nie kropla wody drąży kamień? W końcu ktoś te chlebki Caritasu po to piecze, żeby ktoś inny je sobie wziął i ten „grosik” do koszyczka włożył. Ktoś inny te baranki wielkanocne z logo Caritasu (u nas z przeznaczeniem na akcję letnią dla biednych dzieci) robi, żeby inni je kupili. Albo świece „z szopką” na Boże Narodzenie czy inna celowa zbiórka „do puszek” pod kościołem (niemal co niedzielę). Tu złotówka, tam złotówka i w ciągu roku już się robią dziesiątki, a może nawet i setki złotych. Więc może tak nie wybrzydzajmy Tatulu, bo mimo wszystko to się jakoś kręci – i naprawdę w porównaniu do prawdziwie biednych tego świata, nasi biedni mają się całkiem nieźle.

      Polubienie

      • tatul pisze:

        MarioR, ja nie wybrzydzam ani nie odmawiam nikomu satysfakcji z takiej, czy innej formy wspomagania ludzi potrzebujących wsparcia. Jeśli tak to zrozumiałaś, to i inni mogli tak odczytać moją wypowiedź o fasadowości. Żeby nie powodować większego zamętu to tylko przeproszę za niefortunne sformułowanie .
        Kropla drąży skały, a ocean składa się kosmicznej ilości kropel – to racja

        Polubienie

      • Zgadzam się z Tobą Tatulu, nie lubimy myśleć źle o sobie, ale robimy wiele rzeczy na pokaz.
        Kiedyś czytałem biografie radnych miejskich. Większość z nich należy do kilku różnych fundacji i stowarzyszeń. Nie wierzę, że robią to tylko z potrzeby serca. Raczej po to, by przypodobać się wyborcom jako społecznicy.
        Oczywiście są piękne wyjątki, uczciwi ludzie, którzy naprawdę angażują się w działania społeczne, ale to rzadkość.

        Polubienie

  8. Wiele można w omawianym temacie powiedzieć. Osobiście jestem przekonana, że media mogą pomóc we wszelkiego rodzaju zbiórkach, ALE… To właśnie media odpowiadają za narastającą znieczulicę. Bo ile można patrzeć na ludzkie cierpienie i się ciągle wzruszać? Powtarzanie tych samych bodźców osłabia reakcję na nie. A więc trzeba pokazać jeszcze więcej, jeszcze bardziej drastycznie, przekraczać kolejne granice intymności osób chorych i ich rodzin. Niech się rozpłaczą przed kamerą. Niech się rozbiorą. Niech pokażą jak bardzo ich boli. A przecież media nie funkcjonują za darmo, ludzie płacą za ich oglądanie/słuchanie/czytanie. Trąci to żerowaniem na ludzkim cierpieniu i szukaniu sensacji (im bardziej egzotyczna choroba, tym lepiej). A zdesperowani ludzie potrzebujący pomocy (zwłaszcza dla swoich dzieci) zgodzą się przecież na wszystko, byle tą pomoc uzyskać…

    Polubienie

  9. Anonim pisze:

    Zatraciliśmy odruch bezinteresownej pomocy, za sprawa między innymi naciągaczy. W dalszym ciągu mam wewnętrzne opory gdy słyszę w mediach – nie wspierajcie żebrzących
    To jak wiedzieć kto potrzebuję?
    Stąd powodzenia wszelkiego rodzaju akcji. Niestety i tu bardziej łapie za serce ten którego ból jest bardziej medialny.
    Nie ma doskonałego systemu
    Pozdrawiam

    Polubienie

  10. ~Antoni Relski pisze:

    Zatraciliśmy odruch bezinteresownej pomocy, za sprawa między innymi naciągaczy. W dalszym ciągu mam wewnętrzne opory gdy słyszę w mediach – nie wspierajcie żebrzących
    To jak wiedzieć kto potrzebuję?
    Stąd powodzenia wszelkiego rodzaju akcji. Niestety i tu bardziej łapie za serce ten którego ból jest bardziej medialny.
    Nie ma doskonałego systemu
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Właśnie, właśnie Antoni. Dobrze że przypominasz sprawę naciągaczy. W cytowanej audycji była również rozmowa na temat naciągaczy i różnego rodzaju oszustów, którzy podszywając się pod jakąś konkretną akcję zbierają pieniądze dla siebie. Warto o tym wspomnieć aby w naszych porywach serca nie zostać zwyczajnie oszukanym

      Polubienie

  11. Najważniejsze jest w tym wszystkim jednak to, że mimo wszystko pomagamy. Wiadomo, że znajdą się tacy ludzie, którzy mają na ten temat coś do powiedzenia ( niekoniecznie słusznie), ale i tak liczy się tylko to, żeby ta nasza pomoc była skuteczna

    Polubienie

  12. ~s.Małgorzata pisze:

    Chętnie, wbrew pozorom pomagamy, najchętniej akcyjnie. Natomiast codziennie, najbliżej żyjącym nieco mniej chętnie. Są też działy, w które angażujemy się bardziej. Łatwiej zdobyć pieniądze na dzieci, w tym chore, niż na chorych staruszków albo ludzi bezdomnych. Pomaganie poprzez dzielenie się pieniędzmi przychodzi zwykle łatwiej, bo nie angażuje nas osobiście. Zaangażowanie Polaków w konkretne działania poprzez stowarzyszenia jest ciągle słabe. Słabe jest społeczeństwo obywatelskie. W ilu parafiach działają koła Caritas? Kto w nich działa? Ogromna liczba stowarzyszeń pomocowych powstała z inicjatywy tych, których dotknęło nieszczęście, np.choroba. Ci, którym jako tako mniej chętnie angażują się w rozwiązywanie problemów innych. Medialne nagłośnienie poszczególnych przypadków przynosi efekt i bardzo dobrze. Tylko nieszczęść wokół nas niemało i nie wszystkie trafiają do mediów. Najważniejsze, żeby lokalnie im zaradzać, po sąsiedzku. Często nie potrzeba dużych pieniędzy, albo wcale.
    Kilka tych uwag- z pozdrowieniami.

    Polubienie

  13. ~Anna pisze:

    Witam serdecznie wszystkich niewiem od czego zacząć ale potrzebuje pomocy finansowej lub nawet rzeczy dla dziecka . Jestem mamą 2,5 miesięcznego dziecka i moje dziecko nie jest chore dzięki Bogu nie chce nikogo oszukiwać czy wymyślać jakieś historie . Dwa lata temu przeprowadziłam się do Rumuni pracowałam wyszłam za mąż wszystko było w porządku było ciężko bo mieszkaliśmy w domu mamy męża ale jakoś dawalismy rade . Gdy zaszłam w ciążę postanowiliśmy znaleźć jakieś mieszkanie i je wynająć udało się niestety po krótkim czasie mąż stracił pracę zadluzylismy się i teraz nie starcza nawet na podstawowe rzeczy dla dziecka my nie jesteśmy tacy ważni. Mąż znalazł znowu prace ale nie dajemy rade aby wyjść z długów i często brakuje na jedzenie i specjalne mleko dla synka które musi pić . Byłabym wdzięczna za jakikolwiek pomoc finansową każdy grosz się liczy tak jak za jakąś paczusze z dzeciennymi ubraniami . Nie chce się wzbogacić tylko wyjść na prostą wredny pokazuje moje posty wszędzie wierze ze znajdzie gdzieś jakąś dobrą dusza i pomoże nam w tym bardzo ciężkim czasie . Proszę o kontakt na anuszkahh@wp.pl

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.