Krwiodawcy, to tacy zwyczajni ludzie

krew                    14 czerwca jest Światowym Dniem Krwiodawstwa. Bardzo podziwiam tych ludzi i nadstawiam ucha na każdą audycję i oczy na materiały pisane o ich wyczynach. Ja sam byłem honorowym krwiodawcą, a zaczęło się to jeszcze w wojsku. Później wspierałem akcję jeszcze przy różnych okazjach, kiedy ktoś z rodziny potrzebował medycznej pomocy i sugerowano mi oddanie krwi.    Podczas pracy w szkole ściśle współpracowałem z miejscowym oddziałem PCK w akcjach promocji krwiodawstwa i muszę przyznać, że szkoła otrzymywała jakieś tam dyplomy i wyróżnienia za osiągnięcia naszych uczniów. Teraz już jestem poza szkołą, a z racji wieku już i poza szeregami dawców. Tak się jednak złożyło, że gdy jeden z naszych kuzynów oczekiwał na operację, to czas oczekiwania wydłużał się m.in. z braku krwi. Zasugerowano nam zadbanie o to, aby ktoś oddał krew ze wskazaniem na tę osobę. Zdesperowani udaliśmy się w pobliże Krwiobusa, aby z kimś to załatwić. Udało się. Proszeni o przysługę młodzi mężczyźni nie stawiali pytań i chętnie zgodzili się pomóc. Jak za cudownym dotknięciem różdżki sprawa nabrała tempa i kuzyn po paru dniach został przyjęty i zoperowany. Ponieważ znałem jednego z tych mężczyzn, to odręcznie napisałem do niego te słowa:
Witaj. Jestem zbudowany Twoja postawą i tą drogą jeszcze raz chciałem serdecznie podziękować za dar krwi dla mojego kuzyna. Odpisał natychmiast:
Nie ma za co, naprawdę myślę, że każdy by tak zrobił, a poza tym to nic nie kosztuje. To tylko trochę czasu poświęconego sprawie, a krew, to coś czym można się dzielić, bo człowiek ma jej na tyle J . Sama myśl, że można w ten sposób komuś pomóc jest wystarczającą nagrodą i zadowoleniem. Dużo zdrowia dla Pana kuzyna życzę J
– Przekażę mu Twoje życzenia i jeszcze raz dziękuje. On czeka na termin operacji i to się odwlekało z powodu braku krwi. Mam nadzieję, że teraz sprawa ruszy z miejsca. –
odpowiedziałem.
Jak już wspomniałem, wszystko się dobrze skończyło. Minęło od tamtego czasu już kilka miesięcy i teraz przed świętem krwiodawców postanowiłem powrócić do tamtego wątku i napisałem do tego młodego człowieka:
– Mamy Światowy Dzień Krwiodawstwa. Ja składam Ci z tej racji serdeczne gratulacje i pytam jak będziesz świętował? Chcę napisać na blogu tekst o krwiodawstwie i wspomnieć anonimowo o Twojej postawie. Byłbym wdzięczny gdybyś napisał jak Ty to postrzegasz. Jaką satysfakcję z tego można czerpać z tego, że jest się dawcą? Jak to się zaczęło w Twoim przypadku? Co Ty na to? Odpowiedział po jakimś czasie:

Fajny pomysł z promowaniem krwiodawstwa. Zawsze warto. Kto wie, może jakieś osoby uda się w ten sposób przekonać do oddawania krwi. Jeśli o mnie chodzi, to tak naprawdę zawsze byłem ciekawy jak to jest oddać krew i w końcu poszedłem to zrobić. Dodatkowym powodem było to, że nie znałem swojej grupy krwi, a chciałem nosić przy sobie informację o tym. Pomyślałem wtedy:  Po co będę szedł badać krew, aby między innymi poznać swoja grupę skoro mogę iść oddać – czego zawsze chciałem, a przy okazji moja krew zostanie dokładnie przebadana. Ankieta dotycząca stanu zdrowia dawcy, którą się wypełnia w punkcie krwiodawstwa, to tylko deklaracja, gdyż i tak krew jest badana przed dopuszczeniem jej do lecznictwa. Jeśli coś będzie nie tak, ale tylko w sensie poważniejszych zmian w organizmie, to zaraz oddzwaniają, no i każą zgłosić się do specjalisty. Oddając krew także pomagam innym, ale przy okazji badam siebie, swój stan zdrowia, czyli same zalety. Zabieg nic nie boli, wkłucie igły to jedyne niezbyt miłe uczucie, a niekiedy nawet się tego nie odczuwa 🙂 Cały zabieg trwa 4-10 minut i po krzyku. Nagrodą są czekoladki, ale tak naprawdę, to nagrodą jest świadomość, że w ten sposób mogę pomóc innym, Mogłoby nie być żadnych czekoladek, zwrotów kosztów podróży, a ja i tak bym z chęcią to robił, przynajmniej tak teraz to odczuwam. Co do obchodów Dnia Krwiodawstwa, to jutro na tę okazję chyba założę koszulkę „Krewniaków” J
– A znaczek o treści „Ja oddaję krew, a TY?” jaki widzę przy zdjęciu na Twoim profilu Fb, to od kiedy tam umieściłeś?
– Nie pamiętam już daty, ale jak tylko taka możliwość się nadarzyła, tzn. stworzyli coś takiego poprzez stronę „Krewniaków” aby promować krwiodawstwo. Istnieje jeszcze wersja znaczka dla dawców szpiku.
– Czy jesteś dawcą szpiku?
– Oddałem już swój szpik kostny do rejestracji, ale jeszcze nie przyszło potwierdzenie. Świetną kampanię robi w tej sprawie Martyna Karczmarek taka młoda dziewczyna – prezes fundacji „Dzień dla życia „.Ostatnio można było ją trochę zobaczyć w telewizji. Sądzę, że każdy podchodzi do tego, z czystej chęci niesienia pomocy, bo przecież to nic nie kosztuje. Tracimy trochę czasu tylko, a może to dzięki mojej krwi komuś udało się uratować życie? Albo w przyszłości się uratuje. Póki zdrowie dopisuje i nadal będzie dopisywać, to na pewno będę oddawał krew. Jak teraz, po pańskim pytaniu dokładnie się zastanowiłem, to fakt że robię coś dobrego i mogę to komuś dać nie będąc w niczym ograniczony jest dla mnie największą wartością i motywacją do tego działania. Dla przykładu powiem, że w przypadku pomocy materialnej, to występują zawsze jakieś mniejsze, czy większe ograniczenia, a w przypadku krwi nie. Mam tego dobra pod dostatkiem, a nawet jeśli trochę jej ubędzie, to po 2 – 2,5 m-cach ubytek zostaje uzupełniony. Jest to zatem dobro nie wyczerpane, a eksploatacja nic nie kosztuje. Krew jest dlatego tak ważna dla człowieka, gdyż wspierająca dwa z jego najważniejszych wartości, zdrowie i życie. Poza tym nie ma co się zastanawiać. To według mnie wystarczające argumenty, aby zostać dawcą i zachęcać wszystkich do przyłączenia się do „Krewniaków”. Tak niewiele potrzeba z siebie wykrzesać, a tak wiele można dać innym.
– Czy to uczucie jakie opisujesz można nazwać tak, jak w tym tekście nazwała to Siostra Małgorzata Chmielowska?: Ona to nazwała „Serdeczność od serca” http://siostramalgorzata.chlebzycia.org/Blog/milosc/serdecznosc-od-serca/
– Tego nie powinno się żałować, Bóg dał nam życie i daje zdrowie, trzeba się dzielić tym darem w każdy możliwy sposób, np. przez dar krwi. Niekiedy może być zmorą zbyt niska hemoglobina, za mało żelaza, zawsze mam to w tej dolnej części przedziału J Ale jest to kwestia organizmu, bo ogólnie blady jestem. Już parę razy na fotelu, podczas poboru byłem pytany o to, czy dobrze się czuję, bo byłem blady, ale taka ta moja natura. Zawsze czuje się dobrze, i oby tak dalej.
– Proszę, przeczytaj ten tekst siostry
– Przeczytałem. To cała prawda. Każdy dobry uczynek, to życzliwość. Dawać jest lepiej niż brać, bo to jest większa przyjemność’.
– Pewnie wiesz o tym, że hasło używane przez Caritas brzmi: Dawać to napełniać serce, brać to napełniać ręce…
– Jak mam Cię tytułować w tekście?
– Imiona są nie ważne. Ja jestem jednym z wielu J
– Dziękuję za wypowiedź i co ważniejsze, za postawę godną naśladowania.
– To normalne, spontaniczne i i chyba typowo ludzkie.
– Gdyby tak mogło być jak mówisz…Gdyby tak było, to świat by był inny.
– Ja również dziękuję. Mniejsza o mnie. Niech to posłuży za promocję krwiodawstwa. Chętnie przeczytam gdy pan to wrzuci na bloga…

Pierwszy się o tym dowiesz. Trzymaj się.

23 uwagi do wpisu “Krwiodawcy, to tacy zwyczajni ludzie

  1. Szlachetne gesty ratujące zdrowie i życie. Krwiodawców darzę szacunkiem. Kiedyś w młodości też zaczynałem, później z przyczyn obiektywnych musiałem przerwać. Ukłony dla krwiodawców. Ciebie piszącego o tej akcji serdecznie pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    • Właśnie dlatego i ja włączam się w promocję takich postaw jaką prezentuje mój rozmówca Andrzeju. Chciałem dać świadectwo takiej „Serdeczności od serca” – jak to raczyła nazwać Siostra Małgorzata

      Polubienie

  2. podobno nie mogę być dawca z powodu przebytej żółtaczki 😦
    bardzo tego żałuję, bo mam „dobrą” krew to znaczy 0RH- rzadka grupa, nadaje się do przyjęcia przez wszystkie inne grupy ale przyjmuje tylko taką samą. U mnie w rodzinie dziwnym trafem i mama i tato 0RH-
    Nie mogąc być dawcą odczuwam ogromną WDZIĘCZNOŚĆ dla wszystkich dawców. Mój tato żył z białaczką kilka lat właśnie dzięki temu darowi serca. Żaden lek tak nie ratował życia jak transfuzja.

    Polubienie

  3. Moi trzej bracia i szwagier oddawali krew w wojsku. Nie było przymusu, a wszyscy to robili. Wiem, że były za to dodatkowe dni urlopu, ale nie sądzę by to decydowało o podzieleniu się „darem życia” z potrzebującymi. Też oddałam krew, co prawda tylko jeden raz 450 mililitrów, ze wskazaniem dla synowej mojej siostry, chorej na ostrą białaczkę.Oddanie krwi nie wiąże się z żadnym dyskomfortem, czy cierpieniem. Podobne jest do rutynowego pobrania krwi do analiz. Tylko trwa trochę dłużej. Kawa i ciasteczka przed oddaniem krwi, a potem dostaje się kilka czekolad. Po oddaniu krwi sama poszłam do domu, bo mieszkam niedaleko Centrum Krwiodawstwa.
    Pozdrawiam Tatul:)

    Polubienie

  4. Anonim pisze:

    „Krwiodawcy, to tacy zwyczajni ludzie”….. w pełni się z Tobą zgadzam… właśnie taka jedna dziewczyna siedzi obok w fotelu… dobra dziewczyna … w maju zdawała maturę, jutro egzamin zawodowy i znowu stres…
    — pozdrawiam … 🙂

    Polubienie

  5. „Krwiodawcy, to tacy zwyczajni ludzie”….. w pełni się z Tobą zgadzam… właśnie taka jedna dziewczyna siedzi obok w fotelu… dobra dziewczyna … w maju zdawała maturę, jutro egzamin zawodowy i znowu stres…
    — pozdrawiam … 🙂

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Zda Aliku. Opatrzność czuwa nad dobrymi ludźmi wspomagając ich jasną myśl, bystre oko, niezawodną pamięć i spokój – tak potrzebny w czasie egzaminów.
      Pozdrów Ją ode mnie

      Polubienie

  6. Dzisiaj tj w poniedziałek 15 czerwca, czekając w poczekalni szpitala przeczytałem w Ecu Dnia art. pt: „Oddają krew z potrzeby serca”.
    Rzecz o spotkaniu w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Kielcach z honorowymi dawcami krwi z okazji ich święta..
    Z informacji tam zamieszczonych wynika, że w woj. świętokrzyskim jest około 18 tys. czynnych krwiodawców tj. ok. 4 tys za mało aby pokryć potrzeby.
    Wg. standardów Europejskiej na 1000 mieszkańców powinno przypadać 40 krwiodawców, żeby zachować bezpieczną rezerwę krwi. Średnia dla Polski waha się w granicach 25 krwiodawców na 1000 mieszkańców.
    Statystyczny świętokrzyski krwiodawca ma ponad 40 lat i będzie coraz starszy. Źle to wróży biorcom, bo region się szybko wyludnia, a akcje promocyjne prowadzone w szkołach nie dają choćby tylko prostej zastępowalności.
    Co to będzie z nami w roli chorych?
    Tego nikt nie wie

    Polubienie

    • Karolino, czy znasz taki wynalazek jak Iron fish? Taka żelazna rynka wkładana do zupy podczas gotowania. Oddaje do wywaru tyle żelaza że jest wykorzystywana w regionach gdzie brakuje żelaza w wodzie i produktach.

      Polubienie

  7. Stokrotka pisze:

    Mój młodszy syn oddaje krew od 12 lat.
    Zapisał się też do Banku szpiku i przeszedł pierwsze badania.
    Jest nauczycielem w jednym z liceów.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  8. Kiedyś Pani_Wachmistrzowego_Serca coś tam niecoś przetoczyli, tom pomyślił, że dam swojej utoczyć, by się cośkolwiek zrewanżować. Na dzień dobry mię w szpitalu skasowali za parking (potem w sumie jeszcze razem za trzy godziny i cuś, nie powiem, alem wyjechał wściekły na siebie jak Zagłoba na puste naczynia). Wyczekałem się jak durny, aż przylezie mię ktoś zbadać, zali się nadam. Podpisałem jakieś durności, samego utoczenia nie było nawet ceregieli za wiele, jeno za jakie moje grzechy te psiekrwie przehandlowały moje dane? Bo mi z tamtego czasu wszelkie medyczne i zdrowotne g…, jakie jeno obmyślić idzie, nieodmiennie skrzynkę zawalają… Na drugi raz, nim mnie podobne zachcenia opadną, to się prędzej czym ciężkim w łeb tryknę, by przeszło…
    Kłaniam nisko:)

    Polubienie

    • Miałeś jakiegoś wyjątkowego pecha Wachmistrzu. Z tego co widziałem w okolicach „Krwiobusu” nie wskazywało na jakiekolwiek utrudnienia, czy udziwnienia procedur.
      Służbom krwi zależy na dobrych relacjach z dawcami, bo krwi jest wciąż za mało.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  9. Raz w życiu zdarzyło mi się oddać krew, jak byłam w LO, niestety mam kiepskie pękające żyły, a do tego cieniutkie więc krew płynie powoli i w związku z tym kiepski ze mnie dawca, zwłaszcza do pobierania. Mąż jest zarejestrowany jako dawca szpiku – zawsze coś, jeśli będzie trzeba komuś pomóc. 🙂

    Polubienie

    • Tak trzymać Agni. Nie rób sobie wyrzutów z powodu braku możliwości oddawania krwi. Różne są przypadki. Ważne, że jesteś za i wspierasz i popierasz.
      Gdybyś udostępniła gdzieś ten tekst to może ktoś by się zainteresował, co?
      Pozdrowionka

      Polubienie

  10. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Krwiodawcy, Krewniacy, – to najczęściej używane terminy na określenie „Dawców Życia”, bo ich dar często jest tym, co pozwala podjąć operacje chirurgiczne i uratować życie ludziom w potrzebie.
    Zaczynają się wakacje. Służba zdrowia już rozpoczęła akcję przypominania o krwi, której zaczyna brakować w naszych szpitalach. Coś w tym mechanizmie pozyskiwania krwi szwankuje i warto się nad tym zastanowić…

    Polubienie

  11. Marek Jan pisze:

    Bywa proces odwrotny, człeka krew zalewa gdy widzi poczynania obecnej władzy w dowolnej dziedzinie, złote serca krwiodawców na niewiele się tu zdają, znikąd nijakiej pomocy…
    A system pozyskiwania ( tfu, nie lubię tego słowa) tego bezcennego leku – szwankujący jak wszystko _ wpisuje się w poczynania „reformatorskie” owej władzy, która co tylko w swe łapy weźmie, to zaraz spier…..
    Aż się cisną słowa piosenki Wojtka Młynarskiego ” aktualne jak zawsze, przytoczę więc ją w całości:

    Słów kilka w sprawie grupy facetów chcę tu wygłosić
    lecz zacząć muszę nie od konkretów, lecz od przeprosin.

    Skruszon szalenie o przebaczenie pokornie proszę,
    że troszkę pieprzna będzie balladka, którą wygłoszę,

    lecz mam nadzieję, że choć się w słowie tutaj nie pieszczę,
    to wybaczycie mi to, Panowie, raz jeden jeszcze.

    A więc: faceci wokół się snują co są już tacy,
    że czego dotkną, zaraz zepsują. W domu czy w pracy

    gapią się w sufit, wodzą po gzymsie wzrokiem niemiłym.
    Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek,

    bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę:
    „Co by tu jeszcze spieprzyc, Panowie? Co by tu jeszcze?”

    Czasem facetów, by mieć to z głowy, ktoś tam przerzuci
    do jakiejś sprawy, co jest na oko nie do popsucia…

    Już się prężą mózgów szeregi, wzrok się pali,
    już widzimy, żeśmy kolegi nie doceniali.

    A oni myślą w ciszy domowej czy w mózgów treście:
    „Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?”

    Lecz choć im wszystko jak z płatka idzie – sprawnie i krótko,
    czasem faceci, gdy nikt nie widzi westchną cichutko.

    Bo mając tyle twórczych pomysłów, takie zdolności,
    martwią się, by im czasem nie przyszło tkwić w bezczynności.

    A brak wciąż wróżki, która nam powie w widzeniu wieszczem:
    „Jak długo można pieprzyć, Panowie? No jak długo jeszcze?!”

    Pozwólcie proszę, że do konkretów przejdę na koniec.
    Okażmy serce dla tych facetów, zewrzyjmy dłonie, weźmy się w kupę,

    bo w tym jest sedno, drodzy rodacy by się faceci czuli potrzebni
    w domu i w pracy.

    Niechaj ta myśl im wzrok rozpromienia, niech zatrą ręce,
    że tyle jeszcze jest do spieprzenia, a będzie więcej.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.