Marek Kamiński wyruszył na 3 biegun

Marek Kamiński już wyruszył na trzeci biegun – zaczynam jakąś rozmowę.
Kamiński, Kamiński… Czy to ten wygolony na łyso, złotousty polityk, co to go Miśkiem nazywają, a może ten smutny facet, co był kiedyś szefem ABW? – Nie, to dotyczy Marka Kamińskiego, tego podróżnika, który zdobywał bieguny ziemi i nie tylko… Aha, to już wiem który. To co on teraz zdobywa?
Tak mniej więcej wyglądał początek rozmowy, w której chciałem opowiedzieć o zasłyszanej w grudniu, tuż przed świętami nowinie. Marek Kamiński był wtedy gościem Grzegorza Miecugowa w nocnej audycji TVN 24 pt. Inny punkt widzenia: http://www.tvn24.pl/inny-punkt-widzenia,37,m/marek-kaminski,501012.html#autoplay
Wtedy po raz pierwszy usłyszałem o jego planie na podróż życia, w której będzie poszukiwał trzeciego bieguna leżącego na trasie pielgrzymki pomiędzy biegunem rozumu – Kaliningrad ( dawniej Królewiec) – wyruszy spod grobu jednego z największych filozofów Immanuela Kanta do bieguna wiary, czyli do Santiago de Compostela, gdzie jest grób świętego Jakuba. Ten trzeci biegun jest w nim samym. To jego będzie szukał przemierzając pieszo 4000 kilometrów odwiecznego pielgrzymiego szlaku…

Słuchając w grudniu rozmowy z nim zapamiętałem, że ma wyruszyć 13 marca, tak samo jak wyruszał na biegun. Pomyślałem wtedy, że zainteresuję się jego wyprawą już bliżej jej rozpoczęcia. Nie wiem dlaczego zmienił termin, ale chyba nie z tego powodu, że 13 marca, to był piątek, a więc jak to mówiono po staremu: – Piątek, zły początek…
Takie wytłumaczenie nie pasowało mi do nakreślonej w tamtym wywiadzie sylwetki duchowej pana Marka. Przed ostatnim weekendem zauważyłem w Onet.pl artykuł sygnalizujący tę wyprawę, a w nim wyczytałem co następuje: Tym razem to będzie dziwna podróż, bo moje wszystkie poprzednie wyprawy miał cel geograficzny, materialny – biegun północny, przepłynięcie Wisły, pustynia, Atlantyk. A teraz cel jest podwójny. Wyruszę z grobu Immanuela Kanta, z Kaliningradu, czyli dawnego Królewca. Chcę dojść do Santiago de Compostela, katedry, grobu Świętego Jakuba. Ponad 4000 km, sześć krajów: Rosja, Polska, Niemcy, Belgia, Francja i Hiszpania. Więc niby to punkty na mapie, ale ważniejsza jest dla mnie symbolika tych miejsc i drogi pomiędzy nimi. To podróż od bieguna rozumu do bieguna wiary.
Camino to oś Europy, a skoro jest oś, to są też bieguny. Idę więc do Santiago, ale celem jest droga, spotkania z ludźmi. Jest to też droga do Boga, bo mówią o tym historie ludzi, którzy tamtędy szli.
Gdyby 20 lat temu, gdy wyruszałem na biegun, ktoś powiedział mi, że za 20 lat ruszę na wyprawę do Santiago de Compostela i nazwę ją „3 Biegun”, to bym się roześmiał. Pielgrzymka kojarzyła mi się z czymś, co niewiele może wnieść w moje życie. A teraz jestem bliżej Świętego Jakuba.
– Kiedy się pan zmienił?
– Zmieniałem się, już idąc pierwszy raz na biegun. Ale to trwało. Potrzebowałem 20 lat, żeby dojrzeć do pielgrzymki. Ta wyprawa ma wiele elementów. Jednym z nich jest program edukacyjny „Strefa biegun”, bo chcę dzielić się moim doświadczeniem i pokazać, że szkoła może inaczej funkcjonować, przekazywać inne wartości. Chcę o tym mówić podczas licznych spotkań na trasie. Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,135424,17565014,Marek_Kaminski_idzie_na_pielgrzymke__Do_Santiago_de.html#ixzz3Ua51nWng
Tu chciałbym nawiązać do innej pielgrzymki szlakiem Camino, z którą dość nieoczekiwanie zapoznałem się przed dwoma laty i tu ją opisałem. Moja notka nosiła nazwę Podróż życia:https://tatulowe.wordpress.com/2013/05/02/1046/
Tamta opowieść zaczynała się słowami, które i dzisiaj chciałbym powtórzyć:
…Bardzo wielu z nas żyje z dnia na dzień i cieszy się tym, co przynosi los, o ile jest on dla niego łaskawy. Ludzie pracujący u kogoś mają narzuconą przez pracodawcę marszrutę swoich działań na niemal połowę z każdej przeżytej doby. Ci, którzy pracują na własny rachunek są dla siebie jeszcze bardziej wymagający. Coraz bardziej absorbuje nas zarabianie pieniędzy na zaspokojenie potrzeb rodziny i poza pracą mamy coraz mniej czasu na tzw. życie. Kręcimy się jak koń w kieracie i często nie dajemy sobie szans na sensowny odpoczynek, na oddawanie się swoim pasjom, czy też na zwiedzanie świata. Wciąż mamy pilniejsze sprawy, nie cierpiące zwłoki wydatki i różne okoliczności spychające to, co mogłoby przynieść nam radość na bliżej nieokreśloną przyszłość. Czy ta wymarzona przyszłość nastąpi? Wiemy, że nie zawsze udaje się to zrealizować. Dlatego może z zazdrością, ale i z podziwem przyglądamy się tym, którzy osiągają swoje cele zawodowe, są spełnieni na polu rodzinnym i cieszą się przy tym bogatym życiem towarzyskim, a w dodatku …potrafią dokonać rzeczy tak nadzwyczajnych jak dla przykładu sławni alpiniści zdobywający szczyty należące do korony ziemi, podróżnicy, którzy dopływają kajakiem do źródeł Amazonki, albo przepływają kajakiem solo Atlantyk, opływają jachtem całą kulę ziemską, zdobywają bieguny, przepływają kajakiem Wisłę jak p. Marek.

To może fascynować, uczyć, rozbudzać wyobraźnię milionów, ale i zapładniać pomysłami innych naśladowców, tworzyć podłoże pod narodziny nowych odkrywców nie tylko świata, ale i wartości drzemiących w człowieku. Tak jak to było w przypadku pana Marka, który na pytanie G. Miecugowa o praprzyczyny jego pasji odpowiedział:
– Od lat chłopięcych czytałem książki Verne`a i mimo, że to była fantastyka, to jednak marzyłem o tym, aby spróbować, aby zobaczyć jak to i na ile jest możliwe. Teraz idąc w tę długą trasę cieszy się z tego, że będzie mógł odkrywać ludzi spotykanych na szlaku, odkrywać granice swoich możliwości uczyć się siebie i świata. Cieszy się z tego, że swoimi odkryciami, może dzielić się ze światem, że może uczyć innych. Dlatego wyprawa jest dużym przedsięwzięciem medialnym i edukacyjnym. Powstanie z tego film, książka, seria wykładów w miejscowościach przez które będzie przechodził, jednym słowem wiele dobrego. Mam nadzieję na to, że odwróci choć na chwilę społeczną uwagę od wyczynów z życia celebrytów, rewelacjami z podsłuchów polityków, od bredni licytujących się w kategoriach czystego populizmu kandydatów na prezydenta, od tego nieustającego tokszoł zajmującego się zwłaszcza tym …kto, ile razy może i z kim od wczoraj dzieli łoże…jak to zgrabnie wyśpiewuje Andrzej Sikorowski.

Wystarczy wejść na strony internetowe tego przedsięwzięcia wpisując jako hasło: 3 biegun, Odyseja 2015, Kamiński na Camino, czy odkryj swój biegun i czytać, oglądać, słuchać i …zazdrościć…
Oponenci zapytają pewnie o to, co w tym wielkiego, przecież miliony ludzi przeszło tą trasą lub jej fragmentami z metą w Santiago de Compostela. Jak czytam w relacjach znajomego księdza, który w ubiegłym roku wyruszył na taką pielgrzymkę z Burgos i w 14 dni pokonał 486 kilometrów, to tylko w lipcu-sierpniu 2014 na trasach Camino znajdowało się około 45 tysięcy pielgrzymów, których coś wygnało z ciepłego, bezpiecznego i wygodnego domu, aby szukać. Czego szukali? Przygody, doświadczenia, wiedzy, Boga?

Kamiński twierdzi, że on już dużo zyskał na samym etapie przygotowań. Co do tego nie mam wątpliwości, ale obiecuję sobie zobaczyć sporo z tego, co dopiero będzie, gdy przyjdzie do realizacji programu wyprawy.

22 uwagi do wpisu “Marek Kamiński wyruszył na 3 biegun

  1. Różne pasje ludzie mają. Podziwiać należy, być sercem z nimi. Człowiek maluczki, choć też swoje bieguny ma. Takie „pyciuśkie” ale jednak. Wszystkim niech się udaje, przynosi im zadowolenie i radość. Temu rzeźbiarzowi w skale, w piasku też dobrze życzę i pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  2. Bo każdy ma swój biegun – powiem przewrotnie. Ale jest kilka okresów w roku, kiedy się też ‚przygotowujemy’ i to przygotowanie już często wiele nam daje. Tatulu, a może zamiast podziwiać, trzeba ruszyć śladami Kamińskiego? 🙂

    Polubienie

    • Agni, gdybyś wysłuchać rozmowy z nim, to łatwo dostrzec, że do takiego aktu trzeba dojrzeć. Marek sporo już przeżył, sporo się dowiedział o sobie samym i o ludziach. Pisze książki, poradniki, spotyka się z ludźmi którym przekazuje są wiedzę i niespotykane doświadczenie. On teraz dojrzał do decyzji. Będzie szukał bieguna wiary, a czy znajdzie?
      Ja myślę, że każdy z nas może wyruszyć na jego wzór i podobieństwo i to niekoniecznie tak daleko

      Polubienie

  3. Zawsze fascynowali mnie zdobywcy. Jedni muszą zdobywać szczyty, inni bieguny, a jeszcze inni muszą opłynąć świat. Ok. Nie rozumiem tylko tego, dlaczego wspina się ósmy raz na tę samą górę, dlaczego naraża się na niebezpieczeństwo świadomie, skoro uczynił z tego sposób na życie. Raz się udało, dziesiąty też, ale przy dwunastym brakło szczęścia i sił. Tym razem trzeci biegun jest nie tylko bezpieczny, ale i pełen ludzi. Te 4000km od bieguna rozumu do wiary będzie obfitowało w wiele przemyśleń, w wiele spotkań.Taka podróż do życia, do własnego wnętrza, do przygody.

    Polubienie

    • ~Ultra – to właśnie mnie fascynuje i dlatego o tym napisałem.
      Tu nie chodzi tylko o sprawność wytrwałość, siłę, odporność na ból, czy niewygodę. Jest tu głębsza myśl.
      Życzę mu sukcesu i nie mam na myśli jedynie dotarcie do mety, ale upowszechnienie dorobku tej wyprawy.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      • Po takiej pielgrzymce z pewnością wiele spraw będzie przewartościowanych na nowo.Takie swoiste oczyszczenie przydałoby się od czasu do czasu każdemu. Oczywiście 4000 km to trasa dla niezwykle silnych, wytrenowanych,specjalistów.
        Zastanawiam się, dlaczego tak mało chodzimy. Świat w zasadzie oglądamy z perspektywy samochodu. I siedzenia. Ale taki świat jest -niestety – uboższy i niepełny.

        Polubienie

    • tatul pisze:

      Taką informację znalazłem na Fb profilu księdza, którego wspominam w tekście. W porównaniu do naszych rekordów pielgrzymkowych to nie tak dużo.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  4. Marka Kamińskiego poznałam i zapamiętałam od wyczynu, jakiego dokonał wspólnie z Janem Melą. Wtedy jeszcze chłopcem kalekim, z protezą zamiast nogi. Wyruszyli na jeden z biegunów (spojrzałam w informacje), była to wyprawa na Antarktydę w 2004 roku. Nabrałam do tego człowieka wielkiego szacunku. Twój artykuł Tatul potwierdza, że Kamiński to postać wyjątkowa.
    Wyprawa w głąb siebie. Szukanie siebie pokonując swoje ograniczenia. Bardzo dobry sposób, by poznać na ile nas stać. I przy tej okazji podzielić się z obserwatorami, czytelnikami, najintymniejszymi, najbardziej skrywanymi myślami i przeżyciami. Do takich momentów trzeba dojrzeć. Wszyscy skorzystamy na wyprawie Marka Kamińskiego, a wielu z nas pod jej wpływem przewartościuje swój dotychczasowy pogląd na świat i priorytety, jakie są w nim najważniejsze. To pędzenie ciągle, bez oddechu, brak czasu na rzeczy nie związane z zarabianiem, gubią nas. Młodzi lecą jak ćmy do światła na zatracenie. W wieku trzydziestu lat mają nerwice i depresje, a psychikę wyeksploatowaną tak jak staruszkowie.Nie warto, bo życie bez przystanku, odpoczynku, refleksji, jest ubogie. Pisałam na ten temat w listopadzie ubiegłego roku. Zapraszam:
    http://szescdziesiat-rowna-sie-dwadziescia.blog.pl/2014/11/14/marysia-z-podworka/
    Pozdrawiam Tatul:)

    Polubienie

  5. Bylem u Ciebie Elżbieto i pozostawiłem komentarz. Tu powtórzę jedynie, że już chyba nic nie jest tak, jak to za naszej młodości bywało. Trzeba to akceptować, bo jak żyć w opozycji do świata?
    Trzeba z żywymi naprzód iść
    po życie sięgać nowe,
    A nie w uwiędły laurów liść
    z uporem stroić głowę…

    Zauważ, że w głównych wiadomościach telewizji, a także w radio ani słowa o jego wyczynie

    Polubienie

  6. Nasze media Tatul, konkretnie telewizja, są monotematyczne i monotonne, aż razi. Każda stacja powiela bzdury, które psu na budę się nie zdadzą. Epatuje przemocą, „talkami” i nędzną rozrywką (czyt,. kabarety). Nie mam pretensji do stacji komercyjnych, bo żyją wyłącznie z reklam i puszczają miernotę dla oglądalności. Ale telewizja publiczna? Zachęca do płacenia abonamentu, bo musi realizować swoją rolę misyjną i nic. A my chcemy programów, które by nas czegoś uczyły, zachęcały do aktywności. Chcemy poznawać ludzi ciekawych, a pakuje nam się na siłę ciągle te same twarze polityków. Przecież widząc tą samą osobę któryś raz, wiemy jak w słabym serialu, jaką minę zrobi i co powie. Szkoda mówić.
    Pozdrawiam Tatul:)

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Widzę, że podzielasz moje zdanie Elżbieto. Minęła kolejna doba, a ja nadal nie spotkałem choćby drobnej notatki na ten temat. Rosja przeprowadza tam manewry, co mnie niepokoi o jego bezpieczeństwo..

      Polubienie

    • tatul pisze:

      Miło mi. Ja poleciłem go na fejsbuku. Przy okazji zapytam. W wyszukiwarce Fb znajduję wiele osób o Twoim nazwisku i nie wiem którą zaprosić. Pomożesz?

      Polubienie

    • Nie wiem jak dodać funkcję :Napisz do mnie, Proponuję napisać w formie komentarza, ale bez podawania nazwy witryny i e-maila . Wtedy otrzymam go do moderacji i potraktuję jako prywatny

      Polubienie

  7. Będziemy śledzić Pielgrzyma. Mam nadzieję, że spokojnie będzie mógł dotrzeć do celu, a swoimi przeżyciami podzieli się z tymi, którzy muszą siedzieć lub nie chcą chodzić.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.