Jeden problem – zdjęcia dwa

Przeglądając rankiem nowości udostępnione na Fb natrafiłem na dopiero co wklejone zdjęcie, któremu nadałem numer 1. Ponieważ nie udaje mi się go tu zamieścić, to je opiszę. Oto uśmiechnięta para młodych ludzi, a w tle pytanie:
– Dlaczego tak dobrze układa ci się z żoną?
–  Po prostu ożeniłem się z najlepszą przyjaciółką – brzmiała odpowiedź   Ładne, prawda, zwłaszcza w sferze werbalnej. Do tego odpowiedzi udziela facet, co nie jest regułą w takiego typu produkcji portalu temyśli.pl . Nie wiem, czy tylko dlatego, że ja również jestem facetem zatrzymałem się przy nim, aby dodać swój komentarz. Brzmi on następująco:
– Przez przyjaźń do miłości, a nigdy odwrotnie... Czekam na reakcję innych oglądaczy.
Dosłownie chwilę po dodaniu komentarza moja wirtualna znajoma udostępniła zdjęcie –  tu nazwę go numerem 2 , na którym widnieje para obejmujących się staruszków kroczących miejskim chodnikiem . Znajoma dedykowała go nam ze swoim dopiskiem:
– Zakochani na zawsze – Miłego dnia. Dla mnie było to potwierdzeniem tej pierwszej reakcji wiec dopisałem:
Miłego… Zwłaszcza dla nich. Niech im słonko ciepłe świeci, niech im pomagają dzieci…
Komentarz nadawcy życzeń pojawił się błyskawicznie:
Czy ten pan i pani są w sobie zakochani ?
Odpowiedziałem linkiem do piosenki śpiewanej przez panią Wyszkoni o tym właśnie tytule na co moja rozmówczyni dodała link z piosenką Ordonówny pt. Miłość ci wszystko wybaczy… Dodam tylko, że rozmówcy posiadają staż małżeński 40 + i jednoznacznie chwalą się swoimi związkami.
Czy to może mieć wpływ na treść komentarzy i stanowisko w sprawie ?

30 uwag do wpisu “Jeden problem – zdjęcia dwa

  1. Przyjacielu ! U Ciebie tak pięknie wygląda, bo u Was tak po prostu normalnie – żyjecie w miłości, przyjaźni, odpowiedzialnie, przepraszam, że tak prosto powiem, rozum Wam towarzyszy w życiu. U wielu jest inaczej, czasem bardzo źle.Ten zasadniczy życiowy walor jakim jest RODZINA nie jest ich udziałem. Wystarczy, przepraszam, pozdrawiam. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. ~Marek Jan pisze:

    W moim odczuciu najtrwalsze związki to takie, w których jedna ze stron dominuje a druga godzi się z takim stanem rzeczy, no i szanują się nawzajem i cenią sobie taki stan rzeczy.
    Jak się zejdą dwie safanduły albo dwie osobowości żądne dominacji, zwykle kończy się to rozpadem związku gordyjskiego ( sorry, małżeńskiego).

    Nieraz ludzie są ze sobą wręcz na siłę, bo nie mają energii zaczynać wszystkiego od początku, bo są dzieci i w ogóle. A tak w głębi duszy pewnie najchętniej by się rozstali lub chociaż … owdowieli.

    Ponadto mocno ludzi łączą ze sobą pieniądze, no ale może w tym naszym dość ubogim kraju, jest to raczej rzadkie zjawisko.
    Pewnie są też i inne przypadki bycia i niebycia ze sobą i jest ich zapewnie mnóstwo, ale takie jak wyżej, nasunęły mi się na wstępie.

    Polubienie

  3. ~Aisab pisze:

    Różnie to bywa z tymi „węzłami” małżeńskimi; jedne „węzełki” same się rozplatają, a inne zadzierzgnięte na amen. Moim zdaniem – brak recepty i „mądrego” do tego, aby zgłębić przyczyny trwałości [bądź nietrwałości] miłości. U mnie lada dzień będzie 40+1 lat od wesela, a jeśli doda się do tego 5 lat narzeczeństwa, to…cho…cho…i jeszcze dłużej, jesteśmy razem. Pojutrze sobie zaśpiewamy; „było nam ze sobą trochę dobrze, trochę źle…” ale bez siebie nie wyobrażam sobie dalszego życia. Dzięki Bogu, że dał nam możliwość bycia ze sobą „‚na dobre i na złe”; doczekać jubileuszy, potomstwa i wnuczek oraz wnuków. Sama radość, za którą winniśmy wyśpiewać Bogu; śląskie Te Deum…
    Ciebie, Boże, wielbimy,
    Ciebie, Stwórcę wszechmocnego,
    Ze wszystkich sił wielbimy;
    Dawco wszystkiego dobrego,
    W dobroci nieskończony,
    Bądź na wieki chwalony!

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Aisab pisze:

      Na wesoło;

      Ksiądz na mszy świętej w kościele mówi; – Małżonkowie to spotkanie dwóch statków na morzu życia… W tym czasie jeden z parafian głośno myśli; – co za pech, że też akurat ja musiałem trafić na okręt wojenny.

      Polubienie

    • Witaj Basiu. Dzięki za te słowa. Nie sądzisz jednak, że my „czterdziestolatkowie” już trochę odstajemy od rzeczywistości?
      Pięć lat narzeczeństwa… Czy dzisiaj ktoś osiąga jeszcze ten wymiar stażu? Wszystko dzieje się szybko. Ten kolejny krok, czyli rozwód jeszcze szybciej.
      Zacytowane śląskie Te Deum jest znane mojej córuni i jej mężowi pochodzącemu ze Ślaska. Mówi, że często słyszy je w kościele, gdy odwiedza teściów.
      Gratuluję wyboru i dorobku życiowego.
      Już dzisiaj przyjmij serdeczne życzenia uroczystego i radosnego obchodzenia kolejnych w zdrowiu i szczęściu.
      Za dowcip dziękuję

      Polubione przez 1 osoba

      • ~Aisab pisze:

        Tatulu – dziękuję za życzenia; chyba nie popełnię faux pas, jeśli odwzajemnię te życzenia; gdyż mam takie przeczucie,że i Wy obchodzicie w tych dniach również jubileusz pożycia małżeńskiego? Tego zdrowia w naszym wieku tak bardzo potrzeba, więc za przychylnością Nieba, niech Wam zdrowie dopisuje, a ludzka życzliwość każdy dzień radosnym czyni; pozdrawiam
        P.S. a jednak nie uniknęłam owego „niech” które tak naprawdę wyraża życzliwość.

        Polubione przez 1 osoba

  4. ~miral59 pisze:

    Dawno mnie nie było, ale miałam nawał pracy…
    Zgodzę się z Basią. Nie ma recepty na trwałość małżeństwa. Każdy z nas jest inny i każdy związek jest inny. Ciężko jest generalizować… chociaż…
    Licząc od czasów jaskiniowców, kiedy to kobieta zajmowała się domem i potomstwem, a mężczyzna polował i bronił przed napastnikami swoją rodzinę, wszystko diametralnie się zmieniło. Jeszcze za czasów mojej babci, kobieta była głównie od garów i dzieci. A teraz? Coraz częściej to kobieta robi karierę zawodową, a mężczyzna zajmuje się domem. Szczególnie, kiedy to ona dużo więcej zarabia. Kiedyś kobieta bez mężczyzny była niczym i bała się opuścić swojego męża, bo sobie nie poradzi. Młode kobiety są teraz zaradniejsze i dokładnie wiedzą czego chcą. Miłość, to dla nich mrzonki… Nie zapomnę, jak kilka lat temu rozmawiałam z amerykańską znajomą. Powiedziała mi, że mój syn, który mieszka z nami, nigdy nie znajdzie sobie porządnej żony, jeśli się nie wyprowadzi na swoje. Wytłumaczyła mi, że ma dwie siostrzenice i często z nimi rozmawiała na te tematy. Według niej, szukały one sobie takich mężów, którzy mieliby dobre wykształcenie, dobrą pracę i widoki na awanse… Nie umiałam się z nią zgodzić, bo gdzie tu miejsce na miłość? Jak mi powiedziała, miłość się znajdzie po ślubie… ale to jest sprawa drugorzędna. Najważniejszy jest pewien poziom życia… I co się dziwić, że tyle jest rozwodów?!!! Bo jeśli wychodzi się za mąż dla pewnych widoków, a po ślubie się one rozmywają… Nie ma sensu walczyć o takie małżeństwo. Powiedziałam jej, że moim zdaniem to pewnego rodzaju prostytucja. Świadczenie usług za pieniądze. Była oburzona… Ale czy nie mam racji? Związek z człowiekiem, do którego nic nie czuję? Te wszystkie intymne sprawy bez uczucia? W zamian za pewien poziom życia? To co to innego jest? Nie prostytucja?
    Nie mam tak długiego stażu małżeńskiego jak Wy. Zaledwie 34 lata (plus dwa lata „narzeczeństwa”) 😀 Ale moim skromnym zdaniem najważniejsze w małżeństwie jest zaufanie i przyjaźń. Płomienna miłość zawsze się kiedyś kończy, zostaje przywiązanie i szacunek. Troska o tego najbliższego człowieka. O jego wygodę i wypoczynek po pracy.
    Pamiętam, jak kiedyś moja koleżanka z pracy mówiła mi, że gdyby mogła jeszcze raz wybierać (gdyby czas się cofnął) w życiu nie wyszłaby za mąż za swojego Józia. Powiedziałam jej, że ja bym wybrała tego samego faceta. Tylko ona wtedy obchodziła swoją 18 rocznicę ślubu, a ja miałam 10 lat „stażu”. Powiedziała mi, że gdy będę tyle po ślubie co ona, to na pewno zmienię zdanie. Do tej pory nie zmieniłam 😀 Czasami mąż mnie wnerwi, ale i tak nie zamieniłabym go na żadnego innego 😀 I mam nadzieję, że nigdy nie zostanę wdową, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego…

    Polubienie

    • Rzeczywiście, dawno nie zaglądałaś Mireczko. Czytając Twoje komentarze każdy to powie. Cieszę się z tego,że mnie popierasz w kwestii tego jednego problemu. Najpierw znajomość, później przyjaźń z licznymi próbami jej trwałości i dopiero wtedy decyzja. Byłoby zupełnie inaczej niż jest.
      A dzieci chowanie ma tu kluczowe znaczenie. My ich chowamy przed światem, przed ludźmi, przed problemami, które powinni rozwiązywać sami. Efekty znamy

      Polubienie

  5. ~miral59 pisze:

    To może jeszcze i ja opowiem dowcip. Opowiadał go nasz proboszcz, gdy podczas mszy niedzielnej pewna para małżeńska odnawiała swoje śluby w 25-lecie małżeństwa. Powiedział on (proboszcz), że pytał małżonka, czy ma jakiś prezent dla żony z tak wspaniałej okazji. Mąż odpowiedział, że ma. Zafundował żonie pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Proboszcz się ucieszył i powiedział, że to piękny prezent, ale w takim razie co wymyśli na 50-lecie trwania małżeństwa? „Zabiorę ją stamtąd” – odpowiedział mąż…
    I jeszcze jeden… 25-lecie małżeństwa… mąż składa żonie życzenia i mówi… czy wiesz, że gdybym cię zamordował zaraz po ślubie, to już bym wychodził na wolność?!!!

    Polubione przez 1 osoba

  6. ~miral59 pisze:

    Przypomniało mi się coś jeszcze. Kiedyś moja była wspólniczka ciągle dawała mi rady (o które nie prosiłam) jak postępować z mężem. Po pierwsze, była rozwódką, a po drugie widziała mojego męża może raz, czy dwa razy w życiu. To co może mi doradzić?!!! Kroplą, która przelała czarę i pomogła w rozdzieleniu biznesu była wizyta w sklepie. Po pracy pojechałyśmy na zakupy. Łażąc po sklepie zobaczyłam fajnego krasnala ogrodowego. Taki podświetlany i śmieszny. Obejrzałam i poszłam dalej. Koleżanka zaczęła mnie namawiać na kupno… no bo skoro mi się spodobał… Powiedziałam jej, że mój ogródek jest za mały i nie miałabym gdzie go postawić, a po drugie (i ważniejsze) mój mąż nie lubi takich ozdób. A ona mi na to, że co mąż ma do powiedzenia. Mam to kupić i już!!! Wściekłam się, bo krasnal podobał mi się w sklepie i wcale nie myślałam o kupnie, a co ważniejsze, jak można powiedzieć, że mój mąż nie ma prawa nic powiedzieć na temat tego co mamy w domu?!!! Może gdyby mi zależało, to jakoś bym go przekonała, ale tylko dlatego, że koleżanka…? Chyba nie byłam miła, bo jej powiedziałam, że już wiem, czemu mąż ją zostawił… skoro w ogóle nie liczyła się z jego zdaniem… Obraziła się na mnie 😀

    Polubienie

  7. ~miral59 pisze:

    Chciałabym tylko dodać, tak na zakończenie… miłość między dwojgiem ludzi, to nie jest coś, co jest nam dane na zawsze. Trzeba o to zadbać i pielęgnować… inaczej umrze. To jest jak kwiat. Niepodlewany i zaniedbany umiera… gdy zadbamy o niego, kwitnie nam co jakiś czas. Im lepsza opieka, tym częściej i piękniej kwitnie, a nawet wydaje owoce… Warto o tym pamiętać…
    W dzisiejszych czasach, młodzi nie pamiętają o tej zasadzie. A jeśli coś im nie pasuje, po prostu się rozwodzą. Czasami z tak głupich powodów, że ręce opadają… Nie wiem, może to walka o przetrwanie w pracy, nieumiejętność rozmowy o trudnych sprawach… Szkoda im czasu i trudu na „dotarcie się”, łatwiej po prostu się rozejść…

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Marek Jan pisze:

      Miral, było kupić tego ohydnego krasnala, miałabyś test trwałości swojego związku ( hi, hi).

      Ludzie nieraz tak się „docierają”, że aż im się tu i ówdzie „przetrze” to i owo, jak góralom świntalne portki w kroku…

      Faktem jest, że starsze pokolenia jakoś trwają w swych związkach znacznie częściej niż młodzi. No cóż takie czasy…

      Pewnie dlatego, że trwałość sakramentalna ich łączy i traktują serio tzw. nierozerwalność węzła, choć nieraz prosi się aż by miecza dobyć i ten węzeł wreszcie przeciąć.

      Mnie się raz skarżył leciwy sąsiad na mojej wsi, że się już 50 roków ze swą babą – sekutnicą morduje i musi się rozwieść, bo tak dalej nie wydoli.
      A ja mu na to, by się jakoś otrząsnął, dystans znalazł, może to już niedługo i się Pan Bożycek zlituje….
      Ale on nic tylko się będzie rozwodził i rozwodził. A im we flaszeczce bardziej ubywało, tym się bardziej chciał rozwodzić i taka go serdeczna żałość naszła, że strach na chłopa patrzyć było. No i odszedł niepocieszony… Ale jakoś się nie rozwiódł, pewnie mu dutków szkoda. W końcu górale, co jak co, ale dutki rachować potrafią.

      Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        Eee tam zaraz dutków szkoda. Może jak wytrzeźwiał, to się otrząsnął, dystans znalazł, krasnala kupił… i wszystko się jakoś ułożyło. W końcu baba może i sekutnica, ale z babą zawsze jakoś łatwiej w życiu – zwłaszcza staremu góralowi. 🙂 I kwaśnicy mu ugotuje i portki wypierze. A że przy tym trochę góralski charakter „poprostuje”? To zwykle tylko na dobre w końcu wychodzi. 🙂

        Polubienie

      • Jo słyszołek taki dowcip.
        Górol się zali, że jus dłuży ze swoją babą nie moze wyczymac.
        – A wom co una takiego zrobiła? Źle gotuje? Kłótliwo je? Skumpo bez miary? A moze łózku nie tego?
        A tam, syćko jest jak trza, ino…
        – Co ino? Mówciez prowde.
        – Bo widzicie, syćko je bez pretensyj jakichś, ino… Ino ze je tako… ogólnie menconco

        Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        O clemens, o pia, o dulcis, o dulcis virgo Maria — „O dobra, łagodna, słodka Panno Maryjo!”

        Tak dawniej śpiewano na pogrzebach, również góralskich.
        Ale górale jak to górale muzykalni są, podchwycili pieśń i zaśpiewywali na pogrzebie górala Klemensa:
        „O Klemens o pijak o dulcis o dulcis bier go Maryja !!!”
        A wdowa po Klemensie łkając zwróciła się do księdza odprawiającego egzekwie i mówi:
        Bo tyz pijok był pijok jegomościu, ale choć raz w tyźniu cłowieka usanowoł, oj usanowoł…

        Polubienie

  8. ~miral59 pisze:

    Taaa… Tylko czasami rozstanie jest koniecznością…
    Wiele lat temu koleżanka z którą pracowałam wyszła za mąż za kolegę z pracy. A że nie była już taka młodziutka, szybko postarali się o dziecko. Przychodziła czasami do pracy z córeczką i skarżyła się, że mała jest uczulona na wszystkie zasypki i oliwki. Ciągle ma zaczerwienioną pupę. Aż kiedyś przyłapała swojego męża… Dziecko nie było uczulone, tylko „tatuś” jej tam nacierał. Pognała go z domu, chociaż była z drugim dzieckiem w ciąży. Podała go o rozwód. Przed sprawą rozwodową była w pracy i powiedziała, że mąż ją straszy, że jeśli słowem wspomni o molestowaniu córki, to ją zabije. Ale wytłumaczyłam jej, że jeśli nie powie, to sąd przyzna „tatusiowi” wizyty i będzie on mógł brać małą na spacery. Nie udowodniła mu tego molestowania, ale sąd jej uwierzył i ograniczył „tatusiowi” kontakty. Mógł odwiedzać dzieci, ale tylko w obecności osób trzecich…
    I tak jak zwykle namawiam ludzi do przemyślenia decyzji o rozwodzie, tak w tym przypadku popierałam koleżankę w 100%. Zboczeniec nie powinien mieszkać z dziećmi!!!

    Polubienie

  9. Czuć do siebie miłość, szacunek i sympatię po 40 latach wspólnie przeżytych, to wielki dar i wielka sztuka. Potrafić uśmiechnąć się do żony/męża, dotknąć czule w ciągu dnia, tak bez powodu, tylko szczęśliwi ludzie to potrafią. Niestety nie ma tych szczęśliwców dużo. Z reguły ludzie w pewnym wieku, i nie tylko, potrafią na siebie naskakiwać, tak na co dzień i tak bez powodu.
    Pozdrawiam Tatul:)

    Polubione przez 1 osoba

  10. śląskie Te Deum…
    Ciebie, Boże, wielbimy,
    Ciebie, Stwórcę wszechmocnego,
    Ze wszystkich sił wielbimy;
    Dawco wszystkiego dobrego,
    W dobroci nieskończony,
    Bądź na wieki chwalony!(22 lutego o 12 na mszy w niedzielę w naszym kościele)
    Mojemu pierworodnemu strzeli 24 lutego 25 lat szczęśliwego pożycia małżeńskiego. Kiedy się pobrali mieli Ona 19, On od kilku dni 21 . Ale to była wielka młodzieńcza miłość która przetrwała do dziś..Teraz już mają za to odchowane dzieci. Syn ich pracuje i jest inżynierem, a córka także sobie kieszonkowe sama dorabia i jest na 2 roku prawa..

    Polubione przez 1 osoba

  11. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Tak jak w tym tekście dzisiejszy dzień zaczął się podobnie. Znajoma opublikowała galerię zdjęć starych ludzi uchwyconych w momentach wskazujących na to, że oni się wciąż kochają. Zdjęcia zabawne, a czasem nawet wzruszające. Komentarze do nich jednoznacznie wskazywały na cenną wartość jaką tym ludziom udało się zachować. Dozgonna miłość staje się wartością, do której tęskni coraz więcej ludzi

    Polubienie

Odpowiedz na ~Elżbieta Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.