Przeczytałem, przemyślałem, dopisałem…

Wiem o tym, że mam belferskie nawyki i to może denerwować wielu ludzi zaglądających do mojego bloga. Sam to podkreśliłem w rozmowie z internetowym znajomym, a on przyznał skwapliwie :

A to fakt, belferski to jesteś, ale znam gorsze przywary… Dodał jeszcze, że dostrzega nadmierną tendencję do moderowania dyskusji

Bo czuję się nadal belfrem i mam też czytelników z tamtego okresu – odpowiedziałem. Moi czytelnicy, a przynajmniej ci, którzy komentują nie są ani za polityką, ani za ekonomią i tak to leci. Mało mam dyskutantów i kładę to na karb wielowątkowości, używania statystyki, liczb, wplatanie tematów politycznych czy gospodarczych…Pogadaliśmy jeszcze o różnych sprawach i każdy pozostał ze swoimi myślami.

Kiedy dziś rano zaglądnąłem do Fejsbuka, to natrafiłem na mema o następującej treści:

„Coraz częściej przekonuję się, że najszczęśliwsze życie prowadzę, gdy na nikim mi nie zależy” temyśli.pl . Zwykle nie odpuszczam takim rewelacjom i dodaję do nich swój komentarz, ale on ginie w setkach innych komentarzy lub -jak to określam, dusi dyskusję. Dlatego dzisiaj otworzyłem swój nowy kącik opatrując go nazwą zawartą w tytule: Przeczytałem, przemyślałem, dopisałem

Egoistka taka jedna, była jednak bardzo biedna Mam już pierwsze lajki , a liczę na kolejne.

Pozwólcie mi na jeszcze jeden kwiatuszek z tej samej łączki:

Jesteś tylko człowiekiem. Wolno ci popełnić swoją porcję błędów” temyśli.pl

Przeczytałem, przemyślałem i dodałem:

Wolno, ale nie spiesz się z tym, bo za wszystko trzeba płacić. Słodkie życie słono kosztuje

Ida. Jeszcze nie poszedłem, ale nadal planuję

Komentarze pod moją ostatnią notką Idę na Idę  jak i wszystko, co na ten temat dociera do mnie z dostępnych mi mediów wciąż wywołują zamęt w moich myślach. Już samo zdjęcie jakie załączyłem do tekstu dostarczyło mi sporo emocji. Proszę spojrzeć na jego wymowę. Kapliczka przydrożna na skrzyżowaniu dróg i klęcząca przed nią zakonnica. W dali produkt naszej ówczesnej masowej motoryzacji Syrena – miałem taką przez 18 lat, od 1975 r. i być może przez samo wspomnienia tamtego czasu wybrałem akurat to zdjęcie do uzupełnienia tekstu. Przy Syrence stoi kobieta oczekująca na powrót modlącej się, ale nie włączającej się w modlitwę, co może oznaczać postawę : – Szanuję twoje potrzeby duchowe, ale ich nie podzielam… Czytaj dalej

Idę na Idę…

Czekałem wczoraj na ulubiony program G. Miecugowa Inny punkt widzenia z uwagi na gościa programu panią minister kultury Małgorzatą Omilanowską. Program ma w założeniu – cytuję to za Wikipedią: Inny punkt widzenia – autorski program Grzegorza Miecugowa nadawany przez telewizję TVN24, w którym dziennikarz rozmawia z zaproszonym gościem (zwykle przedstawicielem świata nauki, kultury, sportu) o otaczającej nas rzeczywistości. Rozmowa rzadko dotyczy wydarzeń bieżących, jest raczej ogólną refleksją nad polską historią i współczesnością, często dotyka sfery filozoficznej – zaciekawił mnie na tyle, że niedzielny północek właśnie jemu poświęcam i nigdy jeszcze nie żałowałem tej decyzji. Czytaj dalej

Język nasz powszedni… różnym panom służy

Po raz kolejny w dniu 21 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Idea utworzenia takiego dnia mająca służyć obronie języków zagrożonych wyginięciem jest wykorzystywana do zwrócenia baczniejszej uwagi na języki ojczyste, które mają się dobrze, ale coś się jednak dzieje w ich obrębie, co może niepokoić i zastanawiać – nie tylko fachowców zresztą. Gdy wpiszemy do wyszukiwarki tytuł dzisiejszego dnia, to łatwo trafimy na wypowiedź jednego z bardzo popularnych językoznawców Jerzego Bralczyka Czytaj dalej

Spokojnie, to tylko EKONOMIA…

W ostatnich dniach stycznia pisałem tu o naszym umiłowaniu do nauki, a zwłaszcza tej użytkowej, przydatnej każdemu na co dzień, czyli do ekonomii. Dałem temu tytuł: Wiedza ekonomiczna potrzebna jak chleb.https://tatulowe.wordpress.com/2015/01/31/wiedza-ekonomiczna-potrzebna-jak-chleb/ Kończyłem tamten tekst następującymi słowami: Czytaj dalej

Dzień Kota. Kolejny dzień wielkiej kumulacji świąt

Na wstępie przypomnę słowa, którymi zaczynałem poprzednie spotkanie z Państwem. Tak to leciało:
Od rana obserwuję krążącego w Fb mema pod nazwą Wielka kumulacja. Treść przypomina o wielkiej kumulacji ulubionych dni każdej silnej i niezależnej kobiety. Składa się na nią:
– Tłusty czwartek
– piątek 13 -tego
– walentynki…
Jak błędne było moje podejście, to uświadomiłem sobie dopiero dzisiaj, gdy usłyszałem w radio, że …17 lutego mamy kolejne święto, a mianowicie Dzień Kota. Co ma wspólnego święto sympatycznego skądinąd futrzaka z minionymi świętami? Ano ma i to sporo. Po drodze zaliczyliśmy w dniu 15 lutego Dzień Singla, a ten w życiu kotów znaczy wiele, bo jak wiadomo: Najszczęśliwszym zwierzęciem na ziemi jest… kot w mieszkaniu singielki. Nawet kartka dla singli, przy pomocy której sygnalizowałem na Fb ich święto przedstawiała młodego kotka z dopiskiem: Kto mnie przytuli… Nie, ja nie jestem singlem, ale też mam kota na punkcje kota… jak śpiewa radośnie pewna pani: https://www.youtube.com/watch?v=TysnLQegEag Czytaj dalej

Triada przedłużonego weekendu

Od rana obserwuję krążącego w Fb mema pod nazwą Wielka kumulacja. Treść przypomina o wielkiej kumulacji ulubionych dni silnej i niezależnej kobiety. Składa się na nią:
– Tłusty czwartek
– piątek 13 -tego
– walentynki, a wszystko umieszczone na tle rysunku silnej kobiety – pokazującej coś, jakby gest Kozakiewicza. Gdy się zastanowić nad tym przesłaniem, to należałoby dodać do ogarnięcia przez silną i niezależną kobietę jeszcze środę, jako dzień chorych. Ciekawa koincydencja, nieprawdaż? Dzień Chorych jest dobrą okazją do zastanowienia się nad zdrowiem i przyczynami jego pogarszania, nad znaczeniem diety, ruchu i bezruchu, nad wpływem stresu, ale również relaksu na naszą kondycję, nie tylko fizyczną zresztą.

W tym samym czasie silna i niezależna kobieta dbając o zachowanie tradycji – wiadomo tradycja to rzecz święta – przygotowuje dla domowników i do racy coś specjalnego na tłusty czwartek. Faworki, czy pączusie? A może by oponki? Nic nie pomoże wczorajsza refleksja nad zdrowiem, bo zdrowy, czy chory, to jednakowo coś słodkiego potrzebuje. Przecież to Tłusty Czwartek. Jeśli praca, czy inne obowiązki nie pozwalają na samodzielne przygotowanie przysmaków, to przecież każdy spożywczak ma w tym dniu szeroką ofertę tych specjałów i można zakupić dowolną ilość. Zewsząd dobiegają sygnały pobudzające apetyt oraz równolegle podsuwane są przepisy na doskonałe, nie tuczące, lekkostrawne, bo pieczone zamiast smażonych w paskudnym tłuszczu itd. itp. Wieczorem wszyscy (prawie) dyszymy z przejedzenia, a na półmiskach mamy jeszcze zapasik na następny dzień, na równie specjalny dzień z naszej kumulacyjnej triady. Gazety spieszą z poradą na temat ile można zjeść i ile trzeba później biegać, aby to spalić. Wieczorem przeczytałem w Onetowym wydaniu GW informację na temat: – Ile pączków można zjeść w tłusty czwartek, żeby nie nadszarpnąć swojego zdrowia? Najlepiej wcale albo, no, góra jednego. Chyba że …stuknęło nam 75 lat. Wtedy – ponoć – możemy objadać się nimi bezkarnie. Zrezygnowałem z dalszego czytania, jako że zjadłem sporo więcej niż jednego pączka i jeszcze brakuje mi parę lat do granicy wieku zwalniającej z zakazu. Piątek, to tradycyjnie kultywowane ograniczenie w spożywaniu mięsa, a więc i okazja do skorygowania bilansu energetycznego. Mocne postanowienie szybkiego zrzucenia nadmiaru wchłoniętych w przeddzień kalorii byłoby jeszcze bardziej efektywne gdyby ruszyć na dłuższe spacery, nordic walking, czy zastosować inne formy aktywności, ale… Właśnie , to nie jest zwyczajny piątek. To trzynasty dzień miesiąca i piątek zarazem. Jak tu wyjść z domu? A jak mi się coś stanie, gdy krzywo postawię stopę? Gdy ktoś na mnie wpadnie?

Ja tam nie wiem, czy wierzyć, czy nie wierzyć w pecha, ale ponieważ urodziłem się trzynastego lipca – na szczęście były to już pierwsze godziny soboty, to mam w tym kierunku jakieś skrzywienie i dość często zdarzało mi się zapisywać sporo rzeczy na konto tego, że jestem pechowcem. Aby znaleźć jakieś wyjaśnienie sprawy poszukałem nieco w Internecie i pod hasłem pechowa trzynastka – piątek znalazłem taki 6–cio minutowy film https://www.youtube.com/watch?v=A6SarvZxPeM – Zrozumiałem, że nie ma się czego obawiać i mogę spokojnie pominąć ryzyko dręczącego mnie pecha. Poza tym nie popełnię grzechu bałwochwalstwa, które jak sprawdziłem ma wśród ludzi przerażające rozmiary. Jakoś przetrzymamy piąteczek, a w sobotę…Od samego rana przystępujemy do realizacji miłego i zadomowionego już nad Wisłą obyczaju prawienia sobie komplementów, wyznawania uczuć, obdarowywania się serduszkami, karteczkami, słodyczkami … http://tatulowe.blog.onet.pl/2014/02/11/kocham-cie-i-love-you-ich-liebe-dich-te-quiero-te-amo-ja-lublu-tebia/

Niedziela będzie już normalna, jak każda leniwa niedziela

Skojarzenia, to przekleństwo…

Gdy usłyszałem o rozmowach Putin-Merkel-Hollande, których celem ma być wypracowanie planu pokojowego dla Ukrainy, to przez skołataną głowę przemknęły mi przede wszystkim upiorne skojarzenia. Pora rozmów – chyba raczej przypadkowo, ale jednak pozostaje w zbieżności z okrągłą rocznicą konferencji pokojowej w Jałcie. Tamta konferencja trwała od 4 do 11 lutego 1945, czyli niemal identycznie jak ta inicjatywa. Czytaj dalej

Jeden problem – zdjęcia dwa

Przeglądając rankiem nowości udostępnione na Fb natrafiłem na dopiero co wklejone zdjęcie, któremu nadałem numer 1. Ponieważ nie udaje mi się go tu zamieścić, to je opiszę. Oto uśmiechnięta para młodych ludzi, a w tle pytanie:
– Dlaczego tak dobrze układa ci się z żoną?
–  Po prostu ożeniłem się z najlepszą przyjaciółką – brzmiała odpowiedź Czytaj dalej

Kobiety walczące i solidarne

Jestem z tym blogiem w nowym miejscu już od prawie 2 miesięcy. Wielu nowych czytelników przeszukuje archiwum tego bloga i wcale nie komentują napotkanych tekstów. Sam wiem, że mają różną wartość merytoryczną i nie zawsze skłaniają do zabrania głosu. Ponieważ udostępniam nowe posty na Facebooku to mam tę radość że codziennie przypominają mi teksty sprzed roku, dwóch, trzech… Dzisiaj przypomnieli tekst z 4 lutego 2015 roku. Ponieważ nie uzyskałem odpowiedzi na postawione w nim pytania, to ośmielę się udostępnić go ponownie, w nadziei że może tym razem…
Czytaj dalej