Przewidywanie przyszłości nie jest trudne…

Ostatnie wydarzenia do jakich doszło we Francji zrobiły wielkie wrażenie na mediach, a poprzez nie również i na nas wszystkich. Już chyba wszyscy snujemy przypuszczenia na temat co dalej będzie z Europą, a że tu już raczej nie ma granic, to obawy i strach przenoszą się na wszystkich Europejczyków, tak starej, jak i nowej daty. Wina leży oczywiście po stronie tzw. starej Europy, która chcąc zapewnić sobie tanią siłę roboczą i konsumentów nakręcających popyt dopuściła do tego, że dla przykładu taką Francję zasiedla dzisiaj 7 mln wyznawców Mahometa, a w sąsiednich państwach nie jest inaczej. Imigranci nie integrują się ze społeczeństwem i zachowując wszystkie swoje odrębności kulturowe i religijne stali się siłą, której chyba jeszcze się nie doceniało. Próby rozwiązywania narastających problemów poprzez forowanie polityki multi kulti zawiodły skoro: …W połowie października 2010 roku kanclerz Niemiec, Angela Merkel na spotkaniu z młodymi działaczami CDU stwierdziła, że polityka multikulti poniosła kompletną klęskę. Kanclerz Niemiec powiedziała, że w praktyce teoria społeczeństwa wielokulturowego nie sprawdziła się. Dotyczyć to ma szczególnie mniejszości muzułmańskiej. Również Horst Seehofer, lider bawarskiej CSU, powiedział, że imigranci z krajów arabskich i Turcji nie chcą się integrować. Mulikulti nie żyje – stwierdził Seehofer[3]. Szacuje się, że co czwarte morderstwo i co trzeci gwałt popełnia w Niemczech cudzoziemiec. Niemiecka policja boi się wjeżdżać do niektórych dzielnic w kraju zamieszkanych przez imigrantów[4]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielokulturowo%C5%9B%C4%87
To dotyczy naszych sąsiadów, a w innych krajach jest może lepiej?
Mówimy Europa, a co to w istocie oznacza? Czy to jest jeden organizm potrafiący poradzić sobie z tego typu wyzwaniami jakie teraz się nam tłuką gdzieś w tyle głowy? Europa to zlepek różnych państw, które troszcząc się o swoje partykularne interesy odpuszczają sobie problemy, przed którymi już stają inni. Nie ma jednej władzy ustawodawczej, a tym bardziej wykonawczej. Nie ma wspólnej polityki zagranicznej i obronnej. Ba, nawet nie ma zintegrowanego działania wywiadów i służb specjalnych, które mają zapewnić nam bezpieczeństwo. Jeśli do tego uwzględni się wpływy kapitału międzynarodowego, który kieruje się zupełnie innymi kryteriami, to skóra na grzbiecie jeszcze bardziej cierpnie na myśli o przyszłości naszej i naszych dzieci.
W czasach słusznie minionych słyszało się dużo kawałów o działającym w stolicy republiki ZSRR Armenii Radiu Erewań. Z tego co zapamiętałem  warte przypomnienia w tym miejscu jest pytanie zadane przez jednego ze słuchaczy:
– Czy można przewidzieć przyszłość? – zapytał. Radio Erewań odpowiedziało:
-Tak, przyszłość dokładnie znamy, gorzej z przeszłością, bo ta wciąż się zmienia.
Pomyślmy przy tym, że działo się to w ogromnym państwie jakim było ówczesne ZSRR i pod panowaniem władzy absolutnie jednolitej, a nawet dyktatorskiej. Oni znali przyszłość, a i tak się pomylili. Stąd zresztą termin: – W czasach słusznie minionych…

Wiele lat temu wpadła mi w ręce książka Paula Kennedyego Mocarstwa świata, narodziny, rozkwit, upadek. Przeczytałem ją we fragmentach niestety, ale z ogromnym zaciekawieniem. Pamiętam zwłaszcza tę część, która dotyczyła podboju terenów przyległych do Morza Śródziemnego przez Arabów. Wikipedia pod hasłem Arabskie panowanie w Hiszpanii zawiera opis zaczynający się słowami: W ciągu bardzo krótkiego czasu Arabowie opanowali olbrzymie terytoria. Po śmierci Mahometa wyruszyli na podbój świata. Podczas wojennych kampanii zniszczyli perskie imperium Sasanidów, zdobyli Syrię, Palestynę i Egipt. Pół wieku później padła bizantyjska Kartagina. Następnie uległy im plemiona berberyjskie. Od śmierci Mahometa (632 r.) do 711 r. muzułmanie zdołali dotrzeć aż do brzegów Indusu… Według arabskich źródeł pomysł przeniesienia „świętej wojny” na Półwysep Iberyjski podsunął islamskim dowódcom władający Ceutą wizygocki książę Julian. Przyczyną nienawiści Juliana do Roderyka (króla Wizygotów) miał być gwałt dokonany przez króla na jego córce. Julian wiedział o toczącej się w Hiszpanii wojnie domowej i ogólnym kryzysie państwa, rządzonego przez Wizygotów… http://pl.wikipedia.org/wiki/Arabskie_panowanie_w_Hiszpanii
   Bliżej nas, ale z podobnego kierunku zagrażało nam przez stulecia Imperium Osmańskie. Obroniliśmy się przed nim sami pomagając również innym, gdyż bitwa stoczona 12 września 1683 r. pod Wiedniem pomiędzy wojskami pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego, a armią Imperium Osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy zakończyła się klęską Osmanów. Od tej pory przeszli oni do defensywy i przestali stanowić zagrożenie dla chrześcijańskiej części Europy. Na podobnych zasadach, w 1920 roku daliśmy sobie radę wobec czerwonego zagrożenia płynącego z ZSRR nie tylko dla Polski, ale i dla Europy całej. Czy przy kolejnym zagrożeniu też damy sobie radę?Rejon Azji Mniejszej i kraje Afryki płn. są już zdominowane przez islamistów, a rewolucja arabska przecież nie wygasła. Jej bojownikom przychodzi teraz przeskoczyć do krajów europejskich tego regionu. Płyną więc łodzie z nielegalnymi imigrantami do portu Lampedusa we Włoszech, a już legalnie do krajów regionu przyjeżdżają członkowie rodzin zamieszkałych tam obywateli . Wśród nich łatwo mogą się ukryć nowi bojownicy zasilając „śpiochów” już tam przebywających. W końcu terroryzm to nie jakieś chuligańsko-przestępcze zjawisko tylko inna forma prowadzonej wojny, a każdy akt terroru na skalę WTC w Nowym Jorku, zamachu w Hiszpanii, czy w W. Brytanii czyni wielkie spustoszenie w naszym zbiorowym poczuciu bezpieczeństwa i to może przyjąć niewyobrażalne dzisiaj formy przeciwdziałań. Propagandyści radzieccy, mówiąc ustami spikera radia Erewań, nie mieli problemów z przewidywaniem przyszłości, a mieli je z oceną przeszłości. Ciekawe czy dzisiejsi propagandyści w UE będą działać podobnie? Wnioski z przeszłości same się nasuwają. Podboje były możliwe dzięki nie tylko wojowniczym ludom i genialnym ich przywódcom, ale może głównie przez skłócenie i słabość krajów nieudolnie rządzonych i przez to jakby wystawiających się na atak. Czy takie wnioski podsuwa ktoś dzisiejszym rządom działającym w niezmiernie zadłużonych państwach, które kupują spokój społeczny zadłużając jeszcze bardziej przyszłe pokolenia? Wśród moich sentencji mam na tę okazję taką perełkę: Z historii narodów możemy się nauczyć tego, że narody niczego się nie nauczyły z historii . Hegel

PS. – Czy marsz solidarności z udziałem przywódców państw mający przemaszerować ulicami Paryża jest skutecznym środkiem przeciwdziałania zagrożeniom?