Jak życzyć? Szczerze i z szerokim gestem…

   Przypomniałem Państwu w ostatnim czasie swoje teksty pisane z okazji świąt w minionych latach jak i świeże przemyślenia z ostatnich dni. W ostatnim z nich noszącym tytuł: Kwestia życzeń świątecznych zastanawiałem się nad tym jak przeżyć święta, gdy wśród ludzi wspólnie świętujących istnieją zadawnione żale i urazy, gdy nie ma tam miłości.    Odpowiedzi na moje pytania nie były jednoznaczne. Nadal mam z tym problem, tym bardziej, że jedna z moich internetowych znajomych,  umieściła pod tamtym tekstem taki oto komentarz:

W związku z kwestią życzeń świątecznych nasunęła mi się taka refleksja. Z reguły zaczynają się ona tak; „Z okazji świat Bożego Narodzenia….” Po czym nie ma śladu/wzmianki o Bogu; ani w tekście, ani na obrazku, a szczególnie rażące dla mnie jest to, gdy one brzmią w ustach osób niewierzących [ateistów]; Czyżby Boże Narodzenie mogło się obyć bez Boga? Czyż to nie jest sztuczne i nieszczere? Moim zdaniem – o wiele milej brzmiały by takie życzenia gdyby ograniczono się do życzeń „z okazji świąt…” bez nazwy Bożego Narodzenia, skoro Bożego Narodzenia nie uznają. Takie są moje spostrzeżenia… Przy okazji pozwolę złożyć życzenia błogosławionych ŚWIĄT… więcej na moim blogu; zapraszam i pozdrawiam  

   Skorzystałem z zaproszenia  i odwiedziłem jej blog, gdzie mogłem przeczytać przez nią sformułowane życzenia, a będąc pod ich wpływem pozostawiłem tam swój komentarz następującej treści:
– Pięknie napisane. Kopiuję, aby wykorzystywać w sezonie świątecznym i rozsyłać Twoją myśl wśród moich znajomych. Odwzajemniam się życzeniami Błogosławionych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. Czesław z Rodziną.
   Tak jak się zdeklarowałem tak i uczyniłem. Tekst życzeń sformułowanych przez Basię, z niewielkimi modyfikacjami wykorzystałem przy rozsyłaniu życzeń świątecznych do moich znajomych. Ponieważ nie każdy z czytelników wszedł pod wskazany przez Basię link, aby samemu przeczytać jej autorską wersję życzeń świątecznych, to ja zrobię to podpisując się pod nimi obiema rękami i traktując je jako własne:

W oczekiwaniu na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok
żegnamy minione miesiące i pełni nadziei spoglądamy w przyszłość.
Pragniemy przeżyć Niepowtarzalne świąteczne chwile;
W pokoju i wzajemnej bliskości. Wszystkim czytelnikom Tatulowych opowieści pragnę złożyć serdeczne życzenia zdrowia, pogody ducha, spełnienia wszystkich marzeń, zarówno tych osobistych, jak i rodzinnych, a także zawodowej satysfakcji i  sukcesów. 
Życzę Wam ( tak, jak i sobie) odrobiny takiej wiary, jaką miała Maryja, która nie rozumiejąc sytuacji zaufała Słowu i pozwoliła, aby Bóg się Nią posłużył i dał ludziom szczęście…
Ty, ja, my – też dawajmy Je innym.
Będziemy śpiewać wspólnie
… 
CHWAŁA BĄDŹ BOGU NA WYSOKOŚCI;
A nam- ludziom POKÓJ  na niskości... http://www.bigbanddobczyce.pl/audio-

PS. Dzisiaj przeczytałem odpowiedź Basi na mój wpis. Oto on:
– Dziękuję Tatulu za wszystko; niech te moje życzenia nade wszystko spełnią się Tobie i Twoim bliskim [Rodzinie], a dzielić się nimi możesz bez krępacji, wszak to nasza rola – chrześcijanina, nieść bliźnim Bożą radość. Pozdrawiam …
Dlatego dzielę się tymi życzeniami z Państwem dodając jeszcze refren jednej z pieśni kościelnych  – na dokładkę: 

Niech wiara zagości, niech nadzieja zagości, niech miłość zagości w nas. /2x 
Niech życie zagości, niech wolność zagości, niech mądrość zagości w nas. /2x 
Niech pokój zagości, niech szczęście zagości, niech radość zagości w nas. /2x

 

64 uwagi do wpisu “Jak życzyć? Szczerze i z szerokim gestem…

  1. Cóż… zam żem jest z Braci Bezbożnych, to mi i niepolitycznie tak i życzyć komuś, przecie Świąt tych i życzeń z niemi związanych z dawna już za zjawisko uznaję kulturowe, nie tylko religijne… I temuż Waszej Miłości życzyć sobie pozwolę chwil świątecznych, by jak najszczęśliwszych, przy tem zdrowia nieskąpo, jako i pomyślności:)
    Kłaniam nisko:)

    Polubienie

    • Serdecznie dziękuję Waszmości za życzliwą pamięć i życzenia.
      Odwzajemniam się równie serdecznymi i pozostaję z nadzieją, że Waszmości nie dotknąłem swoim sformułowaniami użytymi w tekście. Niech wszystkich nas przepełnia przyjaźń i życzliwość , a rodzinne spotkania niech przyniosą każdemu to, co najbardziej koi jego duszę, pozwala odprężyć się i odpocząć.
      Wszystkiego Najlepszego

      Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        Wachmistrzu – anim nie „młódka” anim też nie „miska” a uroda [jaka by ona nie była] mego „pyska” jest mi dana, więc bardzo proszę Waćpana, aby zrobił wyjątek w swoim „woleniu” i skłonił ucha ku memu życzeniu; wszak życzliwość to rzadka cecha u dzisiejszego człeka;
        wprawdzie święta już za nami, lecz bieży Nowy Rok dużymi krokami; zatem
        z zycyniami do Waszmości spiese;
        co by Ci sie przez cały rok scyściło i zeby Ci dobrze było…. DO SIEGO ROKU

        Polubienie

  2. Tę piosenkę śpiewali jakiś czas temu w czasie rekolekcji adwentowych 🙂 Cóż, myślę że najlepiej życzyć szczerze 🙂 I tak, zdecydowanie to przykre kiedy ludzie zapominają, że w TYCH świętach to wlasnie o Boga chodzi a nie o wszystkie dodatki: stól, choinke, prezenty…

    Tak więc, Wesołych!

    Polubienie

  3. ~Brzoza pisze:

    Zycze Panstwu dobrych Swiat, zdrowych, spokojnych I szczesliwych. Pewnie juz jestescie po Wigilii ( my jeszcze przed ), spiewacie koledy I spedzacie ten czas w rodzinnym gronie. Nowy 2015 Rok niech bedzie dla Was rokiem dobrym, takim na jaki oczekujecie. Pozdrawiam serdecznie !

    Polubienie

  4. ~miral59 pisze:

    Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęścia w nadchodzącym Nowym Roku…
    Niech magiczna atmosfera świątecznych dni na długo zagości w Waszych sercach dodając otuchy, wiary i siły w zmaganiu się z szarą codziennością. Oby rok 2015 okazał się Rokiem Tylko Dobrych Wiadomości!!!
    Tego Tobie Tatulu, Twojej rodzinie, wszystkim czytelnikom i komentatorom ze szczerego serca życzę…

    Polubienie

  5. ~miral59 pisze:

    Wigilia i święta upłynęły mi tak jak lubię. Czyli na odpoczynku… Bez gości i lataniny. Można było ten czas poświęcić rodzinie… mężowi, synowi i (telefonicznie) córce. Rozmowy, śpiewanie kolęd… cisza i spokój…

    Polubienie

  6. ~miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to mam pytanie. Pytałam już o to wiele osób i nikt nie umiał mi na to odpowiedzieć. W Polsce czas Adwentu, to czas zadumy i rozmyślań. W USA czas wesela i radości. W oczekiwaniu na narodzenie Tej Dzieciny wszyscy się cieszą i … imprezują. Nie ma weekendu bez Christmas Party. W Polsce jest to liczone jako grzech (zabaw hucznych nie urządzać)… Czy ktoś może mi wytłumaczyć skąd jest taka różnica? Jedna wiara, jeden papież, a zasady zupełnie różne… I pojęcie grzechu też diametralnie różne… Jak to możliwe?!!! Przecież to jest jedna wiara!!!
    Pamiętam też, jak byłam w ciąży. Cieszyłam się, bo to dziecko to owoc naszej miłości… Różne osoby starały się zakłócić mą radość, sprowadzić na ziemię, żeby nie przyniosło mi to pecha. Dlaczego?!!! Czyżbyśmy do wiary katolickiej przejęli wierzenia starogreckie, które mówiły, że „bogowie nie lubią zbyt szczęśliwych ludzi i zawsze jakieś nieszczęście podeślą”?!!!
    Amerykanie mają jeden dzień (25 grudnia) świąt Bożego Narodzenia, w Polsce są dwa. Dowiedziałam się, że drugi dzień poświęcony jest Świętej Rodzinie. Ale już na dwa dni świąt Wielkanocnych nie znalazłam wytłumaczenia. Tutaj jest tylko niedziela. Kiedyś słyszałam wypowiedź księdza, że ten drugi dzień (poniedziałek) został wprowadzony, żeby ludzie lepiej odczuli święta, żeby nie potraktowali Wielkanocy jak zwykłej niedzieli. To przecież jest jakieś… takie strasznie głupie. Bo czyż chodzi o samo wolne od pracy, czy o przeżywanie Zmartwychwstania? Uważam, że jeśli ktoś jest wierzący, to i w ciągu tego jednego dnia (a nawet kilku godzin) jest w stanie uświęcić pamiątkę tak doniosłego zdarzenia, podstawy naszej religii…
    Muszę przyznać, że pogubiłam się zupełnie rozmawiając z amerykańskimi katolikami. Oni słuchają moich opowiadań o polskich zasadach religijnych, jak bajki o żelaznym wilku. A to przecież jest ta sama wiara!!! Ich przykazania kościelne są zupełnie inne niż nasze, polskie!!! Chociaż kilka ładnych lat temu nasze przykazania też się zmieniły. To właściwie co jest grzechem, skoro zależy to od widzimisię księży? Wigilia Bożego Narodzenia odkąd pamiętam była dniem ścisłego postu. Teraz nie ma w ten dzień żadnego postu (według nowych zasad). Czyli jak kiedyś ktoś jadł mięsko w ten dzień, to grzeszył, czy nie? A jeśli nie, to dlaczego musiał się z tego spowiadać? I jeszcze jedno pytanie. Czy jak teraz mieszkam w USA to mogę przyjąć amerykańskie zasady religijne, czy nadal powinnam kultywować polskie? Amerykańskie są mniej restrykcyjne… I jak to właściwie jest… Ta sama religia, a zasady różne…
    Czy znajdę odpowiedź na swoje pytania?

    Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Prawdę mówiąc, miałam nadzieję, że Ty, Tatulu, odpowiesz mi chociaż na część tych pytań…
        Takich pytań i wątpliwości mam dużo więcej, ale nie chciałam zanudzać.
        I pomyśleć, że wiele lat temu byłam przekonana, że na całym świecie zasady naszej religii są takie same…
        Poznałam taką Marion. Działała w kościele. Nie wiem jak to po polsku nazwać, ale była takim jakby pośrednikiem pomiędzy kościołem, a ludźmi chorymi. Oglądali oni mszę w telewizji, a ona przychodziła do nich z komunią w tym czasie. Miała kilku takich podopiecznych. Nie słyszałam o takich praktykach w Polsce… a może to też się zmieniło?
        Tutaj jest specjalny kanał w telewizji. Cały dzień są msze… katolicka jest bodajże dwa razy dziennie. Są też protestanckie, prawosławne, islamskie modły, czy żydowskie. Praktycznie wszystkie religie są w tym ujęte. A te, które są podobne odprawiane są wspólnie. Nie mam tego kanału, ale miałam okazję trochę go pooglądać. Przez kilka miesięcy pracowałam jako opiekunka (a właściwie osoba do towarzystwa) Kathryn. Starsza (91 lat), przemiła pani. Właściwie trochę się tam nudziłam, bo Kathryn nie wymagała opieki. Sporo spała w dzień, a wtedy nie miałam co robić, bo nawet pogadać nie było z kim. Ale chodziłam w tym czasie do szkoły i uczyłam się angielskiego. Zabierałam do pracy książki i zeszyty i odrabiałam lekcje. Zdaje się, że znowu odbiegłam od tematu…
        W każdym bądź razie u tej Kathryn oglądałam z nią razem msze. Ona polowała głównie na katolickie (miała „rozpiskę”, więc nie było to trudne), ale czasami włączyła wcześniej i obejrzałyśmy modlitwy innych wiar. Czasami coś nas zainteresowało, to obejrzałyśmy to co było po mszy katolickiej. Muszę przyznać, że to mi się podobało, bo pozwalało poznać zwyczaje i modlitwy ludzi innych wiar. A w sumie to niewiele o nich wiemy… Poznajemy tylko swoją wiarę, a inne z zasady potępiamy… co moim skromnym zdaniem jest dużym błędem.
        Znowu się rozgadałam… przepraszam.
        Pozdrawiam poświątecznie, ale bardzo serdecznie 😀

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        Nie jestem osobą kompetentną do udzielania odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytania dotyczące zasad praktykowania wiary ustalanych w Kościele. W moim mniemaniu – istnieją w naszym Kościele przepisy [reguły] ustalone przez Papieża i one obowiązują w całym katolickim kościele np. dogmaty czy celibat księży. Natomiast oprócz Papieża w Kościele łacińskim istnieje instytucja zwana EPISKOPAT [KONFERENCJE EPISKOPATU] zrzeszająca biskupów danego terytorium, najczęściej kraju, mająca na celu koordynację prac biskupów i współpracę w rozwiązywaniu wspólnych problemów. Konferencja episkopatu nie ma funkcji nadrzędnej nad żadnym biskupem. Wspólne posiedzenie biskupów konferencji episkopatu nazywa się sesją zebrania plenarnego. W katolickich Kościołach wschodnich istnienie podobnej instytucji (tzw. Zgromadzenie hierarchów) ma charakter obligatoryjny i regulowane jest wewnętrznym prawem poszczególnych Kościołów. Otóż biskupi w danym kraju mają prawo ustalać pewne obowiązujące „swych” katolików zasady. Dla przykładu; biskupi w Polsce ustalili przykazanie kościelne dotyczące postu [wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych] w piątek , dlatego gdy drugi dzień świąt wypadł u nas w piątek, to biskupi dali dyspensę. Nasz Proboszcz przekazał to do wiadomości tak; biskupi to przykazanie ustanowili i biskupi mają prawo je albo odwołać albo na jakiś czas znieść. Kościół katolicki – ogólny zniósł post we wigilię, ale nasi księża ZALECAJĄ zachowanie wstrzemięźliwości w tym dniu od pokarmów mięsnych, wynika to z kultury naszego kraju. Nasz- polski- jadłospis jest tak bogaty w różne niemięsne potrawy, że przy odrobinie dobrej woli można powstrzymać się od potraw mięsnych; można, ale nie jest to konieczne.
        W Polsce są dwa dni świąt [Bożego Narodzenia i Wielkanocy] ale grzechem jest nie uczestniczenie w Eucharystii tylko w pierwszym dniu, zaś w drugim dniu świąt obecność na mszy św. jest dowolna [nieobowiązkowa, o czym nie wszyscy katolicy wiedzą ]. Jednak w drugim dniu Bożego Narodzenia kościół katolicki w Polsce obchodzi święto pierwszego męczennika za wiarę -św. Szczepana. To poniekąd uświadamia nam- chrześcijanom, że Boże Narodzenie to nie tylko wielka radość i szał świątecznych zabaw, ale że należy mieć na uwadze, iż bycie chrześcijaninem, to także męczeństwo za wiarę. Niestety, wciąż aktualne. Św. Szczepan poniósł śmierć męczeńską za wiarę ok 36 roku, a przecież w naszych czasach tylu chrześcijan nieustannie ginie za wiarę. Myślę, że to święto [św.Szczepana] należałoby odpowiednio zaakcentować [nagłośnić] aby uświadomić ludziom że Boże Narodzenie to nie tylko sielanka rodzinna. W perspektywie widoczny jest ból, cierpienie i krzyż. Kościół katolicki ma tzw. „świętych lokalnych” i biskupi mają prawo ustanowić dzień, w którym będą oni szczególnie wspominani; stąd biorą się różnice w dniach świątecznych w tej samej wierze. Dla przykładu; św. Barbara nie jest jednakowo czczoną świętą w całym kościele, zatem w jakimś kraju może to być dzień wolny- święto. Są też dni świąteczne zakorzenione w kulturze i tradycji danego kraju [np. u nas drugi dzień Wielkanocy], że znoszenie tego święta byłoby niewskazane. W pierwszy dzień Wielkanocy to uczestnictwo w Zmartwychwstaniu Pana i okazywana radość jako zadatek naszego Zbawienia, zaś w drugi dzień Wielkanocy razem z trzema niewiastami a potem św. Piotrem i Janem biegniemy sprawdzić – czy grób Pana naprawdę jest pusty; czy są tam jeszcze chusty…
        Temat, który poruszasz jest bardzo obszerny. Nie da się jednym zdaniem objaśnić zasad postu i co tak naprawdę leży u sedna tej postawy.

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        P.S dlaczego wspomniałam św.Barbarę? to nie tylko moja imienniczka, ale w Polsce jest Ona patronką górników i u nich dzień imienin św. Barbary jest dniem wolnym od pracy. Ani za czasów komuny ani obecnie tego święta górnikom nie zniesiono. Hutnicy i strażacy mają swojego patrona św. Floriana i też maja wtedy dzień wolny na świętowanie.
        A św. Szczepan jako pierwszy męczennik za Chrystusa [moim zdaniem] powinien być patronem wszystkich chrześcijan, szczególnie tych narażonych na prześladowania i męczeństwo religijne;
        czy zatem należy znieść to święto jako wspomnienie i przypomnienie, [św. Szczepan – wzór dla chrześcijanina] do naśladowania w krytycznej sytuacji, bo to wynika z naszej wiary ???
        decyzja należy do każdego indywidualnie i nie ma z tego powodu grzechu, funkcjonuje to na zasadzie- kto chce…kto ma takie życzenie czyli wolna wola.

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        W jednym się z Tobą zgadzam. Temat jest bardzo obszerny…
        Mimo długiej Twojej wypowiedzi moje wątpliwości są nadal…
        Nie rozumiem dlaczego w Polsce nie może być świąt radosnych, takich jak narodzenie Bożego Dzieciątka i musi to być zabarwione smutkiem? Przecież jest to tylko tradycja, coś jak obchodzenie urodzin… w tym roku po raz 2014…
        Poza tym dlaczego pojęcie grzechu ma zależeć od biskupów? Czy Bóg nie dał nam wyraźnych zaleceń jak powinniśmy postępować i żyć? Czy to powinno zależeć od miejsca zamieszkania? Od widzimisię takiego czy innego episkopatu? Czasami mam wrażenie, że w Polsce za dużo jest tych zakazów i nakazów, a za mało miłości bliźniego… i za mało radości. Czy nie powinniśmy cieszyć się z tego co mamy? Rodzinę, miłość, przyjaźń? Nie mówię o dobrach doczesnych, bo żadna trumna nie ma kieszeni i nie jesteśmy w stanie zabrać tych dóbr na tamten świat. Czy ciągle się smucąc nie obrażamy Boga? Dał nam przecież radość, swojego Syna!!! I On jest najważniejszy! Ważniejszy od wszystkich męczenników jacy byli, są i będą. Tu nie chodzi o samo imprezowanie, ale o tą radość i oczekiwanie na właśnie TO DZIECIĄTKO! Radość, że się narodziło!!!
        Trudno jest mi opisać radość, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. To było wiele lat temu, ale nadal to pamiętam… Moje własne dziecko… malutka kruszyna… w tej chwili większa ode mnie… zupełnie dorosła. Czy koniecznie trzeba taką radość zakłócać? Imieniny są sprawą umowną. Amerykanie w ogóle ich nie obchodzą. Czy nie można było ustalić dnia poświęconego Szczepanowi w innym terminie? Koniecznie w takie radosne święta? I chyba ten Szczepan nie jest aż tak popularny, skoro nasz proboszcz nawet o nim nie wspomniał i stwierdził, że ten drugi dzień świąt jest poświęcony Świętej Rodzinie…
        Pozdrawiam serdecznie, już poświątecznie 😀

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        W Polsce są radosne święta, a przede wszystkim RODZINNE. Kto Ci powiedział, że są smutne? to zależy od charakteru człowieka; jedni są radośni, inni są głośni; albo radością dla nich są święta „zakrapiane” alkoholem; jeszcze inni przeżywają np. żałobę [jak moja siostra świeżo po śmierci męża]. Zaś moje święta w tym roku były wyjątkowo radosne. Tak bardzo, że do tej pory je odsypiam, aby rozładować emocje. Podobnie z Adwentem – każdy na swój sposób przeżywa zarówno wyczekiwanie, jak i pamiątkę narodzenia Jezusa. Oczekiwanie wielu polskich katolików koncentruje się na mszy św. zwanej roratami, a nie masz pojęcia ile radości, szczególnie dzieciom, daje wędrówka do kościoła z lampionami. Jakie towarzyszy temu napięcie oczekiwania. To jest chrześcijańskie przeżywanie Adwentu, a nie w sklepach i na balangach. Chyba tego nie doświadczyłaś, dlatego oceniasz powierzchownie i preferujesz zachodni styl wyczekiwania na święta z kolędami i błyskotkami, świat rozwrzeszczany i niecierpliwy; bo już od Wszystkich Św. żyją świętami. Dla mnie i nie tylko dla mnie, ale dla wielu Polaków, to jest profanacja Bożego Narodzenia, gdyż jak mówi Pismo Św.[KSIĘGA KOHELETA] ;” Wszystko ma swój czas,
        i jest wyznaczona godzina
        na wszystkie sprawy pod niebem:
        Jest czas rodzenia i czas umierania,
        czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
        czas zabijania i czas leczenia,
        czas burzenia i czas budowania,
        czas płaczu i czas śmiechu,
        czas zawodzenia i czas pląsów, ….”
        Dalej…odnośnie grzechu;
        są PRZYKAZANIA BOŻE [DEKALOG] i są przykazania kościelne [partia ma swój status], które obowiązują członka danego wyznania [danej partii] i w zależności od tradycji danego regionu te przykazania różnią się. Dlaczego biskupi o tym decydują, bo dana jest im władza odpuszczania grzechów;
        „Pan Jezus daje apostołom moc odpuszczania grzechów” (J 20,21-23). Zaś biskupi i kapłani to następcy apostołów. Za czasów Jezusa także apostołowie musieli brać pod uwagę tradycję narodów, którym głosili Słowo Boże. Trudno było od wszystkich wymagać np. obrzezania, tradycji stosowanej w Izraelu.
        Świętu Świętej Rodzinie;Jezusowi, Maryi i Józefowi jest w Polsce poświęcona I niedziela po Narodzeniu Pańskim czyli w tym roku wypada 28 grudnia.
        Dla kogo św. Szczepan NIE jest ważny, A dlatego jest ważny ….
        W katolickim kalendarzu liturgicznym jego święto obchodzone jest 26 grudnia (dzień po Bożym Narodzeniu).
        Cerkiew prawosławna wspomina apostoła-męczennika czterokrotnie. Apostoł pierwomuczenik i archidiakon Stiefan – święty katolicki oraz apostoł Kościoła prawosławnego, zwany: pierwomuczenikiem, Pierwszym Męczennikiem (Protomartyr). Święty ten wymieniany jest nawet w Modlitwie Eucharystycznej (Communicantes) Kanonu rzymskiego. Aż 81 miejscowości w Polsce wywodzi swoją nazwę od imienia świętego Szczepana. Wśród nich jest wieś Szczepanów, w której urodził się święty Stanisław BM [jest nawet odpust św. Stanisława ze Szczepanowa].
        A teraz wyobraź sobie, jak ważny to patron dla wszystkich tych, którzy DZIŚ cierpią prześladowania; ” Jeśli wydaje Ci się, że „gadam od rzeczy”, spójrz poniżej:
        * 170 tysięcy chrześcijan ginie rocznie za wiarę w Jezusa Chrystusa,
        * co 3 minuty ginie jeden chrześcijanin,
        * 200 milionów chrześcijan jest brutalnie prześladowanych,
        * w ponad 70 krajach świata łamie się prawo do wolności religijnej,
        * 350 milionów chrześcijan poddawanych jest różnym formom dyskryminacji.
        Od początku pojawienia się chrześcijaństwa na ziemi zamordowano ok. 70 milionów chrześcijan. W XX wieku, tj. od 1900 roku do 2000 roku, zamordowano za wiarę 45 milionów chrześcijan, co stanowi 65% wszystkich zabójstw od początku pojawienia się chrześcijaństwa. Innymi słowy, w XX wieku każdego dnia ginęło średnio 1246 chrześcijan, tj. co najmniej 455000 chrześcijan rocznie….”
        Tylko egoistyczny punkt widzenia nie pozwala dostrzec potrzeb innych. Ciesz się i raduj w pierwszy dzień świąt, dziękuj Bogu za dar rodziny i łaski, ale już w drugim dniu wyściub nosa poza krąg rodzinny i we wspólnocie módl się do św. Szczepana za tych, którym nie dany jest pokój i radość. Tylko narodzone Dzieciątko może przynieść także dla nich pokój Boży; ulgę w cierpieniu i bólu, bo tym chrześcijanom przypadło żyć nie w Ameryce, nie w Polsce, tylko tam, gdzie oddają życie za wiarę. Nasze przeżywanie pamiątki Narodzenia Syna Bożego ma się nijak do ich cierpienia i ich ofiary z życia za to Dzieciątko.
        Ciekawa jestem co byś Ty uczyniła, gdyby Ciebie taki los spotkał? czy byłabyś w stanie oddać życie za wiarę i narodzone Dzieciątko?
        charakterystyczną cechą katolika jest myślenie nie tylko o sobie, ale także o innych, zwłaszcza cierpiących i prześladowanych; czy mordowanych, szczególnie dotkliwe, bo za wiarę. pozdrawiam i życzę poszerzenia pola widzenia;

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Nie wiem skąd wzięłaś te liczby, dane o tych cierpiących i mordowanych. Na świecie jest ok. miliarda chrześcijan. Z tym, że są to wszystkie wyznania. Nie tylko katolicyzm, ale i różnej maści protestanci. Czy mam się modlić za wszystkich? A co z cierpiącymi islamistami, buddystami, judaistami? To przecież też ludzie…
        Poza tym wojny religijne są od wieków. Były nawet przed narodzeniem Chrystusa. Też ginęli ludzie, często w męczarniach… A sami chrześcijanie? Czyż nie mordowali w imię Boga? I to nie za czasów króla Ćwieczka, ale w ubiegłym stuleciu. Walki religijne w Irlandii, czy Afryce. I to nie inne wiary były tymi mordercami, ale właśnie katolicy… To co z tymi zamordowanymi? Czy ich nie żal, bo nie ginęli za naszego Boga? Tylko swojego?
        Poza tym… wolę realną pomoc. Przed każdymi świętami zanoszę do schroniska dla bezdomnych żywność i ubrania. Przy Bazylice św. Jacka, w piwnicach Domu Sióstr, powstało takie kilka lat temu. Kupuję specjalnie produkty „suche”, które mają jeszcze długi termin ważności. Ze spokojnym sumieniem mogę jeść swoją Wigilię i świętować Boże Narodzenie…
        Sama modlitwa, to jeszcze nie wiara. Czy pamiętasz kto powiedział, że wiara bez dobrych uczynków jest martwa? Czy Twoja modlitwa za tych cierpiących ma jakieś konkretne konsekwencje? A może przed świętami pomóc komuś realnie. Spełnić dobry uczynek? Nie wystarczy nie czynić zła, trzeba czynić dobro… Tak zrozumiałam naukę Boga…
        Pozdrawiam i życzę poszerzenia horyzontów, bo z Twojej wypowiedzi widzę, że pole widzenia masz szerokie.

        Polubienie

      • Miralko droga, ja lepiej sie czuję w stawianiu pytań niż w udzielaniu odpowiedzi. Moje pytania też wynikają z mnogich wątpliwości. Zawsze liczę na to, że ktoś z czytelników podejmie problem i wszyscy na tym skorzystamy. Taką rolę przyjęła na siebie Basia i jestem jej za to wdzięczny.
        Niezmiennie powtarzam że Twoje komentarze bardzo wzmacniają przekaz i to służy nam wszystkim.

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        Tatulu > nie chce mi się wierzyć, że nie znałeś odpowiedzi na wątpliwość;
        ” Amerykanie mają jeden dzień (25 grudnia) świąt Bożego Narodzenia, w Polsce są dwa. Dowiedziałam się, że drugi dzień poświęcony jest Świętej Rodzinie. ”
        i nie sprostowałeś tego.
        To przecież proste jak drut;
        Amerykanie mają jedne dzień świąt Bożego Narodzenia bo dla nich św. Szczepan nie jest ważny. Polacy mają dwa dni świąt bo dla nich św. Szczepan, pierwszy męczennik za wiarę jest ważny. Natomiast NIEPRAWDĄ jest i to należało sprostować, że drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w Polsce poświęcony jest Świętej Rodzinie, bowiem to jest fałszywe myślenie. Tego typu przekłamania wynikające z niewiedzy powodują potem nieporozumienia. Ale Ty o tym wiedziałeś – prawda? dlaczego to przemilczałeś?

        Polubienie

      • tatul pisze:

        Pisałem tu na blogu o swoich doświadczeniach zdobytych w USA właśnie. Od października do marca byłem bezrobotny, a przecież jeść trzeba i opłacić mieszkanie też. Udawało sie czasem złapać jakąś fuchę tak średnio raz na miesiąc i to musiało wystarczyć na przeżycie. Wśród takich okazji miałem sposobność wykonania drobnego remontu w mieszkaniu Portorykanów. Był to po naszemu drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, a u nich dzień roboczy. Nie grymasiłem zbytnio, ale czułem się bardzo dziwnie. Na dworze było wtedy – 32 stopnie Celsjusza, a ja spocony wychodziłem z gorącego mieszkania na zewnątrz po płyty gipsowe, które należało wnieść na piętro. Mróz aż fizycznie kuł w płuca, a jednak nic mi się nie stało.
        Nie przyszło mi na myśl to, że przyczyną braku drugiego dnia świat jest brak sympatii do św. Szczepana.

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        Tatulu nieporozumienie bierze się stąd, że Szczepan i Stefan to ta sama osoba;
        Sława św. Szczepana była tak wielka, że ten święty przywędrował do nas wraz z chrześcijaństwem. A ponieważ to było tak wcześnie, to imię to uległo spolszczeniu – stąd Szczepan. Jeśli się porówna żywoty świętych, to nie ma wątpliwości, że św. Szczepan i Stephanus [Stefan] to ten sam święty. Gdy po iluś wiekach to samo imię trafiało do Polski drugi raz, to nikt nie kojarzył, że to imię już istnieje i dlatego po wiekach powstało drugie imię Stefan. I dlatego mamy np. św. Stefana Węgierskiego (króla Węgier), ale św. Szczepana (diakona u pierwszych chrześcijan), choć w innych językach takiej różnicy w brzmieniu imienia nie będzie. Jak napisałam wcześniej;
        Cerkiew prawosławna wspomina apostoła-męczennika czterokrotnie. Apostoł pierwomuczenik i archidiakon Stiefan ”
        Szczepan = Stiefan to TEN SAM ŚWIĘTY =patron drugiego dnia świąt i chyba z tłumaczenia imienia bierze się nieporozumienie;

        Polubienie

  7. ~Aisab pisze:

    Witam dopiero dzisiaj, gdyż święta miałam przebogate w rodzinne wydarzenia. Zjawiam się więc dopiero po świętach, ale swoją życzliwość dla WSZYSTKICH tutaj wcześniej zostawiłam.
    Tatulu- miło mi, że wykorzystałeś moje przemyślenia Bożonarodzeniowe. Mnie one wprowadziły w faktyczne narodziny Dzieciny [więcej szczegółów na moim blogu]. Sama wiele lat temu byłam prezentem pod choinkę dla swych rodziców a teraz po raz drugi dane mi było poczuć i przeżywać narodziny Dzieciny, dlatego łatwiej było mi się wczuć w przeżycia Maryi i Józefa. To daje taką jedność duchową, emocjonalną, jakby dane mi było dotknąć Bożego narodzenia biorąc na ręce maleństwo. Niesamowite przeżycie i niesamowite szczęście, którym dzielę się z Wami; pozdrawiam po świętach 🙂

    Polubienie

  8. ~miral59 pisze:

    Aisab pisała o zmianach, które mogą wprowadzać biskupi. Ciekawi mnie co ma do powiedzenia na temat zmian, które zostały wprowadzone w naszym Dekalogu. A jest ich sporo. Czyli wola biskupów i papieży jest ważniejsza od woli Bożej? Czyż Bóg i Jego wola nie jest ważniejsze od ludzkich postanowień, zachcianek czy interesów?
    Tu jest link do pełnej wersji Dekalogu… http://pl.wikipedia.org/wiki/Dekalog
    Każdy sam może ocenić, na ile te zmiany zostały wprowadzone. Kult obrazów „świętych”, tak w Polsce popularnych, jest w zasadzie sprzeczny z Dekalogiem. Podobnie jak świętowanie niedzieli, a nie soboty. Rozumiem, że niedziela została wprowadzona jako święto, na pamiątkę Zmartwychwstania, ale Bóg nakazał nam święcić sobotę…
    Będąc w Polsce nigdy się nad tym nie zastanawiałam i nie sprawdzałam jak to właściwie wygląda (że tak powiem) od strony historycznej. Dopiero tutaj, gdy poznałam ludzi tej samej wiary, ale o diametralnie różnych poglądach na religię, zaczęłam sprawdzać i czytać. Muszę przyznać, że zwątpiłam. Nie w Boga, ale w uczciwość Kościoła, jako wspólnoty, przedłużenia nauczania Chrystusa. Chyba teraz bardziej rozumiem skąd wzięło się tyle różnego rodzaju Protestantów. To byli ludzie, którzy nie zgadzali się ze zmianami w Prawie Bożym… Też się z nimi nie zgadzam. Skoro Bóg nam coś nakazał, powinniśmy to wypełniać co do litery, a nie wprowadzać własne zmiany, bo komuś tak jest wygodniej…
    Czy może się mylę? Może nasz kościół nie jest kościołem Boga, a kościołem biskupów i papieży? Bo to oni ustalają jak powinniśmy żyć i jakie mamy obowiązki…
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • ~Aisab pisze:

      ~miral59- widzę, że masz podobne problemy z pojmowaniem wiary katolickiej co świadkowie Jehowy. Niestety, nie będę nadużywać gościnności Autora bloga i już nie będę tu pisać nie na temat notki. To nie jest dyskusja na bloga; pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      • Ja też jestem za tym, aby rozmowa nawiązywała do tematu notki. Powędrowałem za linkami, ale moje wątpliwości wzrosły, bo im dalej w las tym więcej drzew – jak powiadali starsi.
        Pozdrawiam obie panie

        Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Aja generalnie nie przestrzegam tej zasady, że rozmowa musi dotyczyć notki – rozmowa ma rządzić się swoimi prawami i takie trzymanie się „zasad” jest dla mnie bardzo przykre. Tym razem nie biorę udziału, ale czytam ją z dużym zainteresowaniem. Obie strony mają dużo racji ,a na pewno jest ona nacechowana emocjami. I tu znów muszę powiedzieć, że to dobrze, bo zabieranie głosu bez emocji jest jak dźwięk pęknietego dzwonu. Na blogach myli się emocje z awanturą albo używa się tego pojęcia jako eufemizmu. Tu jest rozmowa. Oczywiście że zarówno pytania, jak wątpliwości, ale też i odpowiedzi niosą pewien ładunek wartościujący, ale nie sądzę, żeby miało to się przerodzić w konflikt.
        Natomiast na temat blogowych „zasad” miałem okazję się parę razy wypowiedzieć i teraz powtarzać się nie będę, ale generalnie uznaje je za głupie i niedopuszczalne. Na blogi gdzie są one stosowane przestaję zaglądać.
        Powtórzę jeszcze raz, że dyskusja jest interesująca i byłaby wielka szkoda, gdyby miała być zakończona bez sensu i ze względu na te „zasady”.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie. 🙂

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Dziękuję Kneziu. Masz u mnie buziaka 😀
        Oczywiście, że emocje w dyskusji są konieczne. Każdy ma inny punkt widzenia i każdy ma prawo go przedstawić. Nie mam też zamiaru obrażać Basi, chociaż różnimy się w wielu punktach. Każda z nas ma prawo do własnego zdania i każda ma prawo je wypowiedzieć. Czy przekonamy się nawzajem do swoich opinii… raczej nie. Ale to nie ma znaczenia. Na tym (między innymi) polega tolerancja, żeby uszanować zdanie innych. I tak każdy zrobi jak uważa za stosowne… Pozdrawiam cieplutko

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        ~Kneź > moim zdaniem, to do Autora bloga należy zasugerowanie [inicjacja] tematu do dyskusji. Jeśli ktoś ma wątpliwości i potrzeby ich objaśniania, a nie ma własnego bloga aby je tam przedstawiać, to przecież zawsze ma możliwość poprosić Autora bloga o napisanie notki na dany temat;aby czytelnicy mogli dokonać wymiany zdań. Tymczasem w komentarzach ~miral59 pojawiało się na raz tyle pytań, że trudno wyczerpać temat nawet przy pisaniu elaboratów. Z autopsji wiem, że takie elaboraty są niemile czytane [widziane], a zwięzłe wypowiedzi to jak lizanie cukierka przez szybę wystawową. 🙂
        Z tego powodu zaniechałam dalszej wymiany poglądów, bo mija się to z celem. A jakieś zasady na blogu muszą obowiązywać aby nie było „wolnej amerykanki” 🙂

        Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Zasady zachowania na blogu wynikają ze zwyczajów i zachowań takich samych jak w normalnym życiu. Jeżeli są chętni do rozmów na inny temat, przy okazji spotkania na tym czy innym blogu, to chyba dobrze? Przecież to nie jest zebranie okolicznościowe ani też partyjna konwencja, gdzie wszystko już jest od dawna ustalone.
        Jeżeli ktoś chce koniecznie zakładać kolejnego bloga to proszę bardzo – będzie to kolejny martwy blog, jakich wiele i bez sensu. A jeżeli na niego trafię to raczej przypadkowo, bo drętwa mowa trawa na kolejnym wypoconym i dętym „blogasku” do wizyt mnie nie zachęci. Zachęcić do odwiedzin może mnie rozmowa na tyle interesująca, że z ciekawością pójdę za linkami, lub sam poszukam. Oczywiście zaglądam też z polecenia ludzi, których szanuję – tak trafiłem i do Tatula. Jednak to trochę jak z koniem – można go zaprowadzić do wodopoju, ale zmusić do napicia się już nie da. 🙂

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        ~Kneź > uważam, że zasady na blogu ustala Autor bloga, wszak to on na prawach gospodarza decyduje o toku rozmowy. Tatul przystał na swobodny przebieg rozmowy i tego się trzymajmy.
        Na innych blogach obowiązuje zasada trzymania się tematu, a nie przestawiania na inny tor problemu i zbaczania na tematy wprowadzające zamęt i rozmywające temat; bowiem czytelnicy zaglądają tam, aby dyskutować na dany temat, a nie na wedle widzi mi się każdego dyskutanta; tu, moim zdaniem, obowiązuje zasada przyjęta przez Autora bloga; pozdrawiam

        Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Basiu, a na ilu tego typu blogach widywałaś moją skromna osobę?
        Autor ma prawa i ja mam prawa. Swoje prawa ja ustalam i tam gdzie mi to nie odpowiada nie zaglądam.

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        Aby zamieścić swą odpowiedź na Twoje pytanie, które „pojawiło” się hen daleko zacytuję Twe słowa; aby wiadomo było o czym mowa;
        „Basiu, a na ilu tego typu blogach widywałaś moją skromna osobę?
        Autor ma prawa i ja mam prawa. Swoje prawa ja ustalam i tam gdzie mi to nie odpowiada nie zaglądam.”

        Twoją skromną osobę oprócz tego bloga nigdzie indziej nie spotkałam, bo nie chodzę Twoimi śladami 🙂 lecz jak kot chadzam swoimi ścieżkami.
        Tu pełna zgoda- „tam gdzie mi to nie odpowiada nie bywam”. Stosuję tą samą zasadę. pozdrawiam 🙂

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        To fakt, rozmowa trochę wykroczyła poza ramy tematu wątku. Ale chciałam tylko przypomnieć, że zapytałam o różnice w przygotowaniach do tych świąt. Reszta poszła rykoszetem… To dlatego, że jak już wspominałam nieraz, jestem gaduła… A że dużo czytam i interesuję się wieloma sprawami związanymi z religią… i właśnie tych wątpliwości mam cała masę…
        Pozdrawiam poświątecznie

        Polubienie

      • Witam Panie . Kneź ma rację. Niech panuje swoboda w podejściu do tematu wymiany zdań do czasu, gdy w wypowiedziach dominuje pogoda ducha, życzliwość i poszanowanie prawa do odmiennych poglądów adwersarza .
        Tak przy okazji powiem, że pod wpływem tej dyskusji spoglądałem z zaciekawieniem na księdza ubranego w czerwone szaty mające symbolizować krew męczeńską św. Szczepana i zastanawiałem się dlaczego nic nie mówi o Rodzinie. Dzisiaj, gdy usłyszałem, że niedziela pomiędzy świętami jest poświęcona Świętej Rodzinie, a w dodatku czytano list Konferencji Episkopatu Polski w tej sprawie, to też myślałem o Paniach. W domu obejrzałem w południe program TV z Watykanu i usłyszałem przemówienie Papieża, to …jak Panie sądzą – o kim pomyślałem?
        Dziękuję za tę interesującą rozmowę.
        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Nie wiem jak pojmują wiarę świadkowie Jehowy, bo jak odwiedzali mnie w Polsce, to ich grzecznie wypraszałam i nie brałam od nich żadnych pisemek.
        Także nie wiem co tak właściwie chcieli mi powiedzieć. Tutaj byli tylko raz. Powiedziałam im, że nie znam na tyle dobrze angielskiego, żeby dyskutować o tak poważnych sprawach, a gdy zaproponowali, że przyślą mi Polaka, grzecznie odmówiłam i powiedziałam, że nie życzę sobie więcej ich odwiedzin. Tu prawo prywatności jest święte i więcej do mnie nie przyszli. Także nie miałam możliwości (ani chęci) poznania ich zasad.
        Poza tym nie widzę żadnego problemu w tym, że chcę poznać swoją wiarę. Uważam, że tylko snob (bezkrytyczny naśladowca) przyjmuje wszystko co mu się narzuci. Człowiek myślący szuka całe życie…
        Pozdrawiam serdecznie…

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        ~miral59 >moim zdaniem, wiele cennych informacji na nurtujące Cię pytania znajdziesz na blogu
        Jezus Chrystus – DROGA, PRAWDA i ŻYCIE nauki Kościoła Katolickiego przeczą naukom ciała kierowniczego świadków Jehowy
        http://mirek1959zabrze.blog.onet.pl/
        tam Mirek objaśnia w oparciu o Biblię m.in. temat Trójcy Św.; dlaczego Boże Narodzenie w grudniu; itd. Wprawdzie on prostuje nauki świadków Jehowy, ale jeśli zadasz mu swoje pytania to także Ci odpowie. Mirek jest zwykłym, „szarym” katolikiem, a swoją wiedzą obala mit świadków Jehowy o katolikach, jakoby katolicy nie znali Biblii. Jeśli masz czas, zapraszam do poczytania, może tam znajdziesz coś ciekawego dla siebie? może…

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Nie bardzo rozumiem dlaczego ciągle wciskasz mi tych świadków Jehowy? Przecież wyjaśniłam, że nie znam ich założeń i nie wiem na czym opierają swoją wiarę. Bardziej bym się przychylała do wiary Baha’i, bo wydaje mi się bliższa prawdy. Zakłada ona, że Bóg wysyłał swoich proroków do różnych zakątków świata, by nauczali o Nim. I że Bóg jest jeden… dla wszystkich. Tylko w różnych wiarach nazywany jest inaczej, ale w sumie zasady, których naucza, są do siebie bliźniaczo podobne.
        Nie wiem czy znajdę czas na odwiedzenie kolejnego bloga. Mój czas na komputerze jest ograniczony. Mam za dużo obowiązków w realu, żeby odwiedzać zbyt dużo blogów. Ale jak znajdę trochę czasu, to na pewno odwiedzę swego imiennika.
        Przeczytałam jeszcze raz co napisałaś… i chyba przyznam rację tym świadkom 😉 Wiele osób, które znam, mają Pisma Święte w domu, ale nigdy nawet nie otworzyli, nie mówiąc o przeczytaniu… Stan wiedzy o kościele, do którego należą jest wręcz zatrważający. Że o historii tegoż kościoła nie wspomnę…
        Dziękuję za namiary, jak będę miała czas i okazję, to z chęcią skorzystam…

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        ~miral59> wiesz co mnie irytuje w Twoich wypowiedziach – brak konsekwencji; raz piszesz; cytuję;

        „W każdym bądź razie u tej Kathryn oglądałam z nią razem msze. Ona polowała głównie na katolickie (miała „rozpiskę”, więc nie było to trudne), ale czasami włączyła wcześniej i obejrzałyśmy modlitwy innych wiar. Czasami coś nas zainteresowało, to obejrzałyśmy to co było po mszy katolickiej. Muszę przyznać, że TO MI SIĘ PODOBAŁO, bo pozwalało poznać zwyczaje i modlitwy ludzi innych wiar….”

        a za chwilę jakby z oburzeniem :
        „Nie bardzo rozumiem dlaczego ciągle wciskasz mi tych świadków Jehowy? Przecież wyjaśniłam, że nie znam ich założeń i nie wiem na czym opierają swoją wiarę….”

        to już nie podoba Ci się poznawanie innych wiar? Zaproponowałam, a NIE „wciskam Ci” objaśniając jaki blog prowadzi Mirek,który mógłby dać odpowiedzi na Twoje pytanie. Tym „wciskaniem” mnie wkurzyłaś i już nie chcę więcej prowadzić z Tobą konwersacji. Stwierdzam z przykrością, że Ty nie chcesz poznać innych wiar, Ty zachłysnęłaś się praktykowaniem religii w Ameryce, bo jest mnie restrykcyjna niż w Polsce i oczekujesz, że Polacy będą dostosowywać się do kultury amerykańskiej. Zapomniałaś już słowa M.Reja;
        „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język [kulturę] mają>
        Jedno z ważniejszych przesłań Jana Pawła II dla młodych Polaków zawierało się w słowach prośby-apelu wypowiedzianej na Jasnej Górze w 1983 r., a przypomnianej na Westerplatte:
        „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali”.
        Droga do Boga to nie szeroka amerykańska aleja biegnąca, jak piszesz , „Nie ma weekendu bez Christmas Party. W Polsce jest to liczone jako grzech (zabaw hucznych nie urządzać)…” tak bawiono się w Sodomie i Gomorze;

        W kazaniu na górze Jezus powiedział:
        „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.” (Mt 7, 13-14)

        Polubienie

      • ~Aisab pisze:

        P.S. jeśli będziesz miała ochotę kontynuować objaśnianie Twoich wątpliwości, to mogę również zaproponować Ci skorzystanie z mego bloga
        http://ocalic-od–zapomnienia.blog.pl/
        wedle Twego życzenia będziemy tam w notkach omawiać kolejno poruszane przez Ciebie sprawy;
        ale nie w tej chwili; teraz wciąż jestem pod wrażeniem rodzinnych wydarzeń, co zapisałam na swoim blogu; pozdrawiam

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Napisałam Ci o tym „wciskaniu” nie dlatego, że pisałaś o blogu Mirka, ale wspomniałaś o tym również wcześniej. I nie zaprzeczyłam sama sobie, bo to że podoba mi się poznawanie innych wiar, nie oznacza jeszcze, że wszystkie znam. Jak na razie poznałam trochę zasady żydowskiej religii, trochę islamskiej, trochę zasady Baha’i…
        Widocznie nie umiem pisać, skoro odebrałaś moje wątpliwości jako zachłyśnięcie się religią katolicką po „amerykańsku”. I jak przeczytasz uważnie naszą rozmowę, to zauważ, że ja głównie pytam i opowiadam o swoich doświadczeniach, a Ty mnie ciągle pouczasz i mówisz mi jaka jestem… Wyciągasz wnioski nie mając danych… Wątpliwości i pytania nie są grzechem ani błędem. Każdy ma do tego prawo…
        Pozdrawiam i przyznaję, że czas zakończyć tą dyskusję.

        Polubienie

    • ~katolik pisze:

      miral59 najzwyczajniej naczytałaś się protestanckich różnych wywodów, a w USA jest ich od groma i dlatego piszesz to co piszesz.Dla przykładu powołujesz się na pełną wersje dekalogu. KK nie zmienił żadnego dekalogu dlaczego nie przywołasz Katechizmu KK ? tam jest wszystko wyjaśnione.Jak twierdzisz jesteś katoliczką??. Protestanci zaś piszą (mowa o tych protestantach,którzy powstają z dnia na dzień o różnych odmianach wiary) najzwyczajnie głupoty z braku wiedzy.

      Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Nie przeczytałam w USA ani jednego protestanckiego wywodu. Także nie stąd pochodzą moje wątpliwości i pytania. Widocznie nie umiem czytać nawet po polsku, bo ja widzę wyraźną różnicę między pełną wersją Dekalogu, a skróconą. W linku, który podałam są wszystkie jego wersje. Widocznie jestem głupia i nie rozumiem słowa napisanego…

        Polubienie

  9. ~katolik pisze:

    Nie chodzi,że nie rozumiesz słowa pisanego. Trzeba rozróżnić chrześcijaństwo od Judaizmu. przecież katolika Bóg nie wywiódł z niewoli egipskiej. Lecz to Jezus wywiódł katolika lecz z niewoli grzechu .Więc mamy pewna inna „inszość” Przede wszystkim należy podkreślić, iż w Piśmie Świętym NIE MA numeracji przykazań w .W oficjalnym Katechizmie Kościoła Katolickiego dla dorosłych, możemy przeczytać pełną wersję Dekalogu, a także całą treść z Pisma Świętego, zarówno z Księgi Wyjścia, jak i z Księgi Powtórzonego Prawa.Formuła katechetyczna opisuje w skrócie przykazania Dekalogu. Nie jest jej celem cytowanie w całości tekstu Pisma Świętego, lecz służy do szybkiego zapamiętania tekstu. jeszcze z czasów przedchrześcijańskich istniał podział Dekalogu na poszczególne przykazania tak, jak było w podziale augustiańskim (Klemens Aleksandryński -„Kobierce”) Co ma wspólnego kult obrazów z oddawaniem boskiej czci obcym bogom i służenia im? bo taki jest zarzut do KK.Od kiedy to obrazy Matki Bożej, Pana Jezusa czy Świętych Pańskich są bogami? W którym to kościele katolickim widział ktoś figury czy posągi Świętych Pańskich, którym oddawano by boską cześć? Czy zauważył ktoś,a może nie chciał zauważyć, że w Wj 20,4 jest mowa o tym, by nie czynić „tego, co jest na niebie”? A na niebie jest słońce, gwiazdy, ptaki… W którym to kościele widziany jest posąg słońca, gwiazdy czy jakiegoś latającego ptaka, przed którym wierni padają na twarz i oddają boską cześć i na dodatek jeszcze wołają: „Ratuj mnie, boś ty bogiem moim!”?Rzeźby i obrazy z tekstu Wj 20:4, to bożkowie (w rzeczywistości nie istniejący – 1Kor 8:4) narodów otaczających Izrael (Wj 20:3). Nie można więc wiązać figur czy obrazów przedstawiających świętych, którzy wypełnili wolę Bożą, często ponosząc śmierć dla Niego, z pogańskimi bożkami. Gdzie Chrystus zakazał czynienia figur Jego świętym? W przykazaniu wyżej wymienionym jest mowa o zakazie kultu (figur), tego „co jest na niebie … na ziemi … w wodach . Termin „na niebie” – dotyczy słońca, gwiazd itp. (Pwt 4:19), które są utożsamiane z bożkami (Ez 8:16). To samo dotyczy określenia „na ziemi” (Pwt 4:39), co można wiązać z wszelkimi czczonymi zwierzętami (Ez 8:10, Mdr 13:10, 15:18, Ps 106:20). Zresztą nie dotyczy to zakazu sporządzania figur zwierząt spożytkowanych w świątyni Bożej, bo przecież 1Krl 7:25 mówi o dwunastu wołach, na których stało „morze” Czy to jest zrozumiałe? pozdrawiam

    Polubienie

    • ~miral59 pisze:

      Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie możemy w 100% oddzielić Judaizmu od chrześcijaństwa. Ostatecznie Chrystus był Żydem, więc nasza wiara ma w nim swoje korzenie…
      Poza tym, czy budowane sanktuaria „obrazom świętym” nie jest właśnie łamaniem tego „spornego” przykazania? Matka Boża była jedna, z Nazaretu, a ile w tej chwili ich mamy? Częstochowska, licheńska, wileńska i wiele, wiele innych. Ludzie modlą się do tych obrazów i padają przed nimi na twarz. Czy to nie jest bałwochwalstwem? Czy nie powinniśmy czcić tylko Boga? I tylko do niego się zwracać z podziękowaniem czy prośbami?
      Pozdrawiam

      Polubienie

    • ~Aisab pisze:

      Katoliku – zgadzam się z Twoim poglądem. Niedorzecznością jest sądzić, że chrześcijanie czczą obrazy. Chrześcijanie czczą tych, których te obrazy przedstawiają! Pełnią one funkcję znaku: przypominają o Bogu, o zbawczej śmierci Jezusa- krzyż i o tych, którzy w swoim życiu naśladowali Mistrza. To są znaki!
      Nikt nie zatrzymuje się przy znaku drogowym informującym o stacji benzynowej i nie próbuje tam tankować, ale szuka stacji, którą znak oznacza. Podobnie przy znaku informującym o restauracji nikt nie próbuje zamówić obiadu. Tak i chrześcijanie potrafią rozróżnić znak od tego, na którego znak wskazuje… W katechiźmie kard. Gasparriego czytamy:
      Czemu tedy Bóg w Starym Testamencie zabronił rzeźb i obrazów?

      Bóg w Starym Testamencie nie zabronił rzeźb i obrazów bezwzględnie, lecz nie pozwolił ich używać do nabożeństwa sposobem pogańskim, aby nie doznała uszczerbku cześć Boga prawdziwego skutkiem oddawania czci Boskiej obrazom.
      Możemy sobie w pamięci przywołać to wydarzenie pod górą Synaj: gniew Mojżesza na widok złotego cielca. Żydzi to na pewno zapamietali dokładnie. Trzeba pamiętać, że dla chrześcijan najważniejszym autorytetem jest Jezus Chrystus. ON na temat tego zakazu się nie wypowiedział. Być może dlatego, że w NIM niewidzialny Bóg przyjął ludzką postać. Przedstawianie Go w malarstwie i rzeźbie przestało być niedorzeczne, skoro sam przyszedł na świat w postaci dla człowieka dostrzegalnej. Ludzie zobaczyli Boga.

      Warto tu zauważyć, że Jezus wielu prawom żydowskim nadał nowy sens, np. na każdym kroku podkreślał, że mimo istnienia przykazania o odpoczynku szabatowym wolno podjąć wtedy pracę, jeśli wymaga tego dobro bliźniego (np. Mk 3, 1-5), bo przykazanie miłości Boga i bliźniego jest najważniejszym z przykazań, inne tylko w nim się streszczają (Mt 22, 34-40).
      Nikt z katolików nie czci obrazów czy rzeźb tak, jak Boga Prawdziwego, czyli nie oddaje im czci Boskiej (należnej jedynie Bogu).
      To nie Kościół wprowadził obrazy i figury lecz Bóg (por. Wj 25,17-22). Przeciwnicy katolików więc polemizują z Bogiem! To Bóg powołał rzeźbiarzy do upiększenia Jego świątyni (por. Wj 35,30-35) i nakazał utworzyć podobizny cherubów (por. 1 Krl 6,23) pomimo, że aniołowie Jego przebywają w niebie. Bóg nakazał też sporządzić zasłonę, na której wyhaftowano obraz cherubów (por. 2 Krn 3,14) oraz wykonać płaskorzeźby. Bóg więc ganił kult pogański (por. Ez 8,9n. 16), a nie ten związany z Jego osobą.
      Bałwochwalstwem jest oddawanie czci boskiej, temu wszystkiemu, co Bogiem nie jest. Jako, że nikt z katolików nie uważa samego obrazu, czy rzeźby za Boga, więc nie można tu mówić o żadnym bałwochwalstwie. W Kościele przecież Maryja i święci nigdy nie odbierali i nie odbierają czci boskiej.
      Adwersarze Kościoła katolickiego uważają modlitwę odmawianą przed obrazami za modlitwę do obrazów. Nie zdają sobie chyba sprawy z tego, że nie modlimy się do pierwiastków, z których wykonane są te przedmioty, lecz do osób, które one przedstawiają, a których dusze przebywają u Boga (por. Ap 6,9n).

      Izraelici też modlili się przed Arką Przymierza, która znajdowała się w świątyni [por. Ps 5,8], a świątynię uważali za świętą i przed nią kłaniali się, upadali na twarz [por. Ps 5,8], choć były one wykonane z ziemskiego materiału. Jakub, protoplasta Izraela, kamień nazwał „domem Boga” (Rdz 28,22). Na Arce Przymierza były umieszczone figury cherubów [por. Wj 25,18; 37,7; Lb 21,8], a w świątyni płaskorzeźby (por. 1 Krl 7,31). Jozue oddał też pokłon Arce, pozostając w tej pozycji aż do wieczora i nie przeszkadzały mu w tym figury cherubów (por. Joz 7,6). Bóg nakazał Izraelitom uczynić węża miedzianego i z wiarą na niego spoglądać (por. Lb 21,8n). Ezechiel widząc „Nową Świątynię” mówił o cherubach w niej [por. Ez 41,18]. Jezus zaś nazwał ołtarz „świętym” (Mt 23,19). Jak relikwie przechowywano w Arce Przymierza mannę i laskę Aarona (por. Hbr 9,4). Izraelitom nie był obcy kult przedmiotów związanych z uwielbianiem Boga. Naród Wybrany na polecenie Boga namaszczał ołtarze (por. Wj 29,36; Kpł 8,11; Lb 7,10), ołtarz całopalenia (por. Wj 40,10), święty namiot (por. Wj 30,26), Arkę Przymierza (por. Wj 40,9, Kpł 8,10, Lb 7,1), stelle (por. Rdz 28,18, 31,13) i tarcze (por. Iz 21,5, 2 Sm 1,21). Izraelici mieli też czcić Przybytek (por. Kpł 26,2) i posiadali chorągwie (por. Lb 2,2; 10,17).

      Tak można byłoby mnożyć cytaty z Pisma Św. uzasadniające, iż katolicy nie dopuszczają się bałwochwalstwa jakie im zarzucają i o jakie ich pomawiają nie znający Pisma Św. bądź NA SWÓJ SPOSÓB GO INTERPRETUJĄC.

      Polubienie

  10. ~katolik pisze:

    Do uzupełnienia dla miral59 Judaizm ma inny obrządek i inne znaczenie. Nie można to oczywiste oddzielać Starego Testamentu . W Nowym Testamencie jest wypełnienie zbawienia człowieka bo w Starym przymierzu było to nie znane. To Nowy Testament daje odpowiedz,że Bóg staje się widzialny w Synu Bożym i jest Jego OBRAZEM. Świeci Boga z matką Bożą nie wzięli się same z siebie i nie zostali wymyśleni przez człowieka lecz zostali powołani przez Boga do służby. Znaczy to,że kto czci sługi Boże ten czci Boga bo On ich powołał. Jeśli człowiek by sobie wymyślił jakąś fikcyjną postać nie mająca nic wspólnego z wiarą i oddawał jej cześć to było by wtedy bałwochwalstwo. Obraz matki Jezusa czy świętych nie jest przedmiotem kultu na równi Boga tylko OSÓB przez Boga powołanych i nie wymyślonych przez człowieka. Wtedy otacza się ich czcią lecz nie tak jak Boga. Jeśli tak uważasz to daj przykład gdzie sie ktoś modli do obrazu jak do Boga składa mu ofiary i modli się o zbawienie. Najwyższym kultem do Boga to jest msza czyli gromadzenie się chrześcijan na łamanie chleba w imię Chrystusa.Czy ktoś z katolików robi taki kult dla obrazu?? Jak można twierdzić,że matka Jezusa jest jak Bóg skoro my sprosimy aby się z nami modliła? jak ktoś kogo by się uważało za Boga może się modlić ze mną? Ty będąc daleko od domu możesz mieć zdjęcia rodziców czy rodzeństwa na komodzie bo to Twoja rodzina i w ten sposób zaznaczasz o nich pamięć bo są Twoją rodziną. Kościół Boży i jego święci to również jedna wielka rodzina,która przyczynę i źródło jest od Boga.Co zaś do tego,że mamy matkę Bożą częstochowską,licheńską itd. nie ma nic sprzecznego ponieważ wiąże się to z wydarzeniem,które było w jakimś regionie kraju czy świata.świata. Aby to odróżnić i oddzielić dlatego są takie nazwy spowodowane regionem.Wiadomo,że chodzi o jedną osobę jaka jest matka Zbawiciela.Pozdrawiam

    Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      Tak po prawdzie Mirku, to te Matki Boskie różnią się nie tylko nazwami, one różnią się także „twarzami” i wizerunkiem, przy czym zapewne żaden obraz nie odpowiada temu prawdziwemu sprzed 2 tys. lat.
      Natomiast fotografia matki daje nam obraz prawdziwej matki, takiej jaką znamy z realu. Nie dowolnej kobiety, którą będziemy sobie wyobrażać jako naszą matkę.
      Ważne jest, żeby matkę (każdą, i tę ziemską i tę niebieską) mieć nie tyle na obrazku, co w sercu.

      Polubienie

  11. Bardzo dziękuję za tę wymianę zdań. Myślę, że dla wielu czytelników było to spotkanie , które pobudzi do stawiania pytań i do szukania na nie odpowiedzi. Tego nam trzeba jak powietrza

    Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      Podziwiam Tatulu, bo szczerze i z szerokim gestem użyczyłeś swoich gościnnych progów dla wielowątkowej katechizacji, sam niewiele „dyrygując” dyskusją i raczej siedząc sobie cichutko w kąciku.
      Ciekawe, czy przytaczane argumenty przekonają miral59 i pomogą bardziej „wejść” w katolicyzm, czy też skutecznie „odrzucą” ją w innym kierunku , np. ku protestantyzmowi.

      Podsumujesz jakoś tę dyskusję miral?

      Polubienie

      • Nie ma czego podziwiać. Z charakteru notki jasno wynika jakie mam zapatrywania. Dyskusja jaka się wywiązała jest dość spokojna i bardzo pouczająca. Dlatego nie było potrzeby ingerowania, chociaż tak po prawdzie pojawiały się jakieś zarzuty mogące wywołać zdenerwowanie drugiej strony. Nie wiem czy Miral odniesie się do poszczególnych wypowiedzi, ale uważam, że chciała jedynie porównać ludzkie podejście do celebry świat Bożego Narodzenia tam i tu wskazując na radosne oczekiwanie na święta przez Amerykanów i raczej przesycone całoroczną traumą ( film Pasja) nasze celebrowanie świąt kościelnych.
        Ja się cieszę jako autor bloga z tej wymiany zdań, bo już zaglądnęło tu duzo osób, a cała dyskusja będzie dostępna przez lata.
        Pozdrawiam serdecznie świątecznych gości

        Polubienie

  12. ~katolik pisze:

    Dzięki za przychylność w wyjaśnianiu czegoś co nie było w temacie.Zajmuję się apologetyką i ujawnianie fałszywej nauki świadków Jehowy.. Różne kręgi antykatolickie próbują ośmieszać wiarę katolicką przedstawiając fałszywą filozofię jednocześnie doprowadzając doktrynę katolicką do absurdów. Dlatego pozwoliłem sobie pewne rzeczy wyjaśnić tym,którzy mają jakieś wątpliwości czy pytania.Zresztą dobrze to zrobiła Aisab.Pozdrawiam

    Polubienie

  13. ~katolik pisze:

    Witam.czytając myśli miral59 nie sposób sie do nich nie odnieść.Otóż USA to mozaika wyznań to nie jest kraj katolicki z rządzącymi na czele tak jak np. w Polsce ,Hiszpanii,Irlandii czy Włoch. Miral pisze o imprezach party Christmas. Tylko.Tylko co te party ma wspólnego z wydarzaniami z Pisma św.? czy ksiądz katolicki uczy katolików amerykańskich party Christmas? czy jest czas ADWENTU,które są odbywane przez prowadzenie nauk z Pisma św. i przygotowanie w sposób religijny duchowy do wydarzeń z przed 2 tys lat. Adwent jest po to aby kościół przypomniał katolikowi do czego zmierza i co zrobił do tej pory dla Boga,człowieka i siebie aby godnie przyjąć narodzonego i żyć w Chrystusie.Zrobić sobie rachunek sumienia.Ponieważ kończy się rok liturgiczny i zaczyna nowy jeśli byłem złym katolikiem to w Adwencie czas aby to naprawić i wejść w nowy rok jako godny chrześcijanin w Jezusie Chrystusie. To kultura i zwyczaj anglosaski i mozaika wyznań doprowadza do tego,że w USA jest taka różnica, a nie katolicki ksiądz.Wszystko zależy od samego katolika kogo słucha czy księdza katolickiego czy mieszając sobie inne zwyczaje i doprowadza do pewnych sprzeczności. Ja w USA nie byłem ale byłem w Anglii i tam święta Bożego narodzenia mijają się z rzeczywistością w mentalności protestanckiej. To kraj protestancki, a więc nie podporządkowany obrządkami katolickimi.Tam w drugi dzień świat ludzie walą do supermarketów bo są przeceniane towary i na tym się skupiają..Czy to jest nakaz biskupów aby tak spędzać święta zamiast na modlitwie i w kościele. Będąc w Anglii czy w USA trzymając się zasad katolickich nie mieszając z innymi nie będzie żadnego kłopotu z jakimiś wątpliwościami.Trzeba się zapoznać z katechizmem KK. Również jest jeszcze dużo do wyjaśnienia błędy myślowego przez katolików o prawach Bożych.Otóż prawa w Piśmie św. są niezmienne.Prawa wewnątrz kościoła nadane przez biskupa czy papieża są zmienne bo są ludzkie,a nie nadane prze Boga.Czyli nakładanie postów itp. W wigilie jest zwyczaj postu jest to nakaz kościoła nie Pisma św. Pismo św. nie mówi,że Jezus się narodził 25 grudnia po to aby dzień wcześniej pościć.Jest to dla pewnych zasad,ducha po to aby 25 grudnia się spotkać z rodziną w Jezusie Chrystusie i pozwolić sobie na więcej przy stole lecz z rozsądkiem.Opłatek jest polskim zwyczajem,że nie ma tego u amerykańskich katolików nie znaczy,że czemuś to zaprzecza. Mało kto wie,że w pierwszych wiekach na wschodzie kościoła gdy był już papież był inny obrządek niż na zachodzie kościoła.Nie przeszkadzało to w wierze bo sens był ten sam. Już kończąc bo była mowa o innych wyznaniach i wiarach to chcę przypomnieć,że Jezus założył jeden kościół APOSTOLSKI, w liczbie pojedynczej, a nie kościoły. Ma być jedna wiara i jeden pasterz i jedna owczarnia jak mówi pismo.Jest jeden Duch św.który strzeże i naucza prawd wiary w jednym kościele. Nie może być tyle wiar z różnymi interpretacjami Pisma św.bo to jest sprzeczne z Pismem św. i również z Duchem św. Duch św. nie może sam sobie przeczyć i doprowadzać do sporów chrześcijan bo każdy sobie chce interpretować Pismo na swój sposób. Zauważmy kto jako człowiek zakładał kościół w ciągu tych ponad 2 tys lat nie z nakazu Boga Chrystusa lecz z głupoty ludzkiej i często karierowiczostwa i nieposłuszeństwa kościołowi rzymskiemu opartemu na św. Piotrze.To tylko tak na marginesie do rozmyślania. Pozdrawiam bo można by tak pisać i wykładać do rana.- mirek

    Polubienie

  14. ~mirek pisze:

    Bardzo dobry tekst w rozważaniu świąt Narodzin Pańskich. Jeśli mówi się o komercji świąt jaki serwuje handel to już jest inna strona medalu. Tego nie da się uniknąć nawet w Izraelu nie uniknęli tego sami Żydzi co przykładem jest wzburzenie Jezusa gdy powywracał stoły.Handel i zysk rządzi się swoimi prawami.Trzeba mieć umiar i rozsądek. Często ulegamy i kupujemy coś co jest drugo, a może i trzeciorzędne w święta.Ważne aby nie zakłócić samej treści i sensu świąt Bożego Narodzenia. Ostatnio często sami księża mówią o tym przed świętami aby nie dać się zwariować.Katolicy zaś są różni są praktykujący i są tacy od święta,że do kościoła idą tylko na pasterkę.Również są katolicy o niskiej wiedzy religijnej podatni na różne manipulacje zwłaszcza w mediach gdzie kościół katolickich jest przedstawiany w samych czarnych barwach tak jak by byli w nim sami księża pedofile. W ten sposób rodzi się,a raczej gaśnie zapał katolika do kościoła co wiąże się również z pewnymi negatywnymi zachowaniami w podejściu do wiary. Tak,że jeszcze raz zwracając uwagę podany link i tekst o Bożym Narodzeniu przez tatula jest znakomity

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Dziękuję za ten komentarz. To zasługa Basi, która potrafi zainspirować, a do tego bardzo precyzyjnie objaśniać tajniki wiedzy potrzebnej każdemu.
      Obraz jaki kreślisz jest jeszcze nie dokończony. Jeśli nawiązujemy do tego, co płynie z doświadczeń tzw. zachodu, to trzeba sobie uświadomić, że będzie jeszcze gorzej

      Polubienie

  15. ~miral59 pisze:

    Milczałam, bo zachorowałam. Przed świętami mój mąż złapał grypę. Przeszło mu, ale na mnie. Trudno się myśli, mając „kwadratową głowę” i gdy cieknie z nosa. Przejdzie mi (jak zwykle) ale na razie nie mam siły…
    Pozdrawiam Dyskutantów i szczęśliwego Nowego Roku życzę

    Polubienie

    • ~Aisab pisze:

      ~miral59> przede wszystkim pragnę życzyć Ci zdrowia, aby dolegliwości szybko ustąpiły, a głowa na powrót stała się okrągła a nie „kwadratowa”. Zdrowie jest ważne, lecz [oczywiście według mnie] najcenniejsze jest błogosławień Boże i tego życzę Ci na cały Nowy Rok.
      P.S. jeszcze krótkie uzupełnienie naszej dyskusji;
      imię patrona drugiego dnia świąt św. Szczepana do Polski przychodziło dwukrotnie. Pierwszy raz jako Szczepan, a drugi raz, jako Stefan – to jest to samo imię i wręcz ten sam święty. Słynny Stephansdom, to po polsku Katedra św. Szczepana (to jest słynna katedra wiedeńska). Jeśli spytałaś angielskojęzycznego księdza o św. Szczepana, to on nie miał najmniejszych szans wiedzieć, o kogo go pytasz!
      pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.