13 grudnia 1981 – wspomnienie

Wszyscy, którzy mieli wtedy kilka lat pamiętają, że nie było w tym dniu (13 stycznia) poranka dla dzieci w TV. Ekrany śnieżyły i wszyscy uważali, że telewizory się popsuły. Dopiero po paru godzinach zaczęto nadawać komunikaty Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego czytane przez samego generała.
Niepewność, obawy o jutro, przewidywania, co może nastąpić jeśli „ruscy” wkroczą były najczęściej treścią rozmów ludzi w domach, w kościele – była to niedziela – i wszędzie, gdzie się spotykali. Na głębokiej prowincji, gdzie ja mieszkałem, nie było żadnych informacji. Odcięto nam łączność telefoniczną, mało kto słuchał rozgłośni radia Wolna Europa, a nasza telewizja i Polskie Radio zostały zmilitaryzowane i poddane aparatowi propagandowemu WRON. Komunikaty wywieszane na płotach nie brzmiały groźnie. Niektóre miały nawet wzbudzać zaufanie. Tyle było w nich troski o Ojczyznę. Tylko ufać i współdziałać. To dla naszego dobra ogłoszono stan wojenny.
Pracowałem wtedy w Urzędzie Gminy. Dla administracji wyznaczono obowiązek wdrażania reguł godziny milicyjnej. Pełniliśmy dyżury, wydawaliśmy przepustki dla ludzi, którzy z jakichkolwiek względów musieli wyjeżdżać poza miejsce zamieszkania. Dzisiaj młodzi uśmiechają się na wiadomość o tym, że na zorganizowanie wesela w karnawale należało uzyskiwać zgodę. Zgłoszenie zamiaru zawarcia związku małżeńskiego w USC upoważniało jednocześnie do zakupu obrączek ślubnych i alkoholu na weselne przyjęcie. Każda gmina miała komisarzy wojskowych, którzy nadzorowali działanie wszystkich służb i byli ostatnią wyrocznią władzy. Nawet organizatorzy studniówek w szkołach musieli uzyskiwać zgodę na organizację imprezy, a te były nadzorowane przez patrole żołnierskie. Wiele opowieści o tamtym czasie mogą snuć ludzie, którzy go przeżyli. Różne to będą opowieści, bo ich treść była zależna od miejsca jakie dany człowiek zajmował w strukturze społecznej. Ci ludzie jeszcze żyją i mogą świadczyć o tym, co przeżyli – już bez obawy o to, że za dużo powiedzieli. Czy dajemy im okazję do snucia ich opowieści? Czy młodzi pytają rodziców i dziadków o te sprawy? Czy mógłby się powtórzyć odwieczny u nas model przekazu międzypokoleniowego treści ważnych dla polskości, patriotyzmu i innych wartości, których jako naród nie zatraciliśmy mimo rusyfikacji czy germanizacji w czasie 123-letniej niewoli. Szkoła, jak widać nie zasypie przepaści w zakresie wiedzy o najnowszej historii w jaką wpada młode pokolenie. Może powinny ten obowiązek wziąć na siebie rodziny? Świąteczny czas sprzyja rozmowom. Dlaczego nie pogadać o tych sprawach? Nie tylko wiedza na tym zyska, ale wzmocnią się przy okazji kontakty międzypokoleniowe, które już pora odświeżyć.
No właśnie. Kto weźmie na siebie ciężar uzupełnienia wiedzy młodego pokolenia o tamtych czasach? https://tatulowe.wordpress.com/2010/12/13/13-xii-kolejna-30-rocznica-wojny-polsko-jaruzelskiej/

16 uwag do wpisu “13 grudnia 1981 – wspomnienie

  1. Tak, młodzi się śmieją, że to niemożliwe chyba, że żyliśmy w tych czasach i mieliśmy rodziny. Musieliśmy być twardzi, bo trzeba było zdobywać wszystko, ale myślę, że nie wszyscy pamiętają jak było i po 25 latach wyszli sobie pospacerować po Warszawie nie mając pojęcia, że Prezes zrobił z nich idiotów, bo Prezes użył manipulacji i zrobił sobie kampanię wyborczą.

    To trudny dzień dla mnie, ale staram się dostrzegać dobre strony tej zawieruchy, bo wszystko jest po coś.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • Dzisiejszy pochód nie miał nic wspólnego z datą. Tak się złożyło że była dobra okazja i tyle. Był to przecież już czwarty marsz i to zaraz po miesięcznicy z 10 grudnia. Każda okazja jest dobra, aby pokazać całemu światu i swoim wyborcom kto tu rządzi nie rządząc i nie ponosząc odpowiedzialności za nic.
      Dużo młodych twarzy i to jest ciekawe

      Polubienie

  2. ~miral59 pisze:

    Każdy ten czas pamięta inaczej i każdy dla niego prawdziwie… Mimo wszystko nie czułam aż takiej grozy i żyłam w miarę normalnie. Wydaje mi się, że duża część osób demonizuje stan wojenny, czy czas przed nim, żeby udowodnić coś sobie, czy swoim dzieciom. Prawdziwych działaczy nie było aż tak wielu (niewielki odsetek populacji), a jakoś trzeba błysnąć i się wykazać. Możemy też spierać się, czy faktycznie był konieczny. Wiem jedno… mam kolegę (mąż mojej koleżanki z pracy), który jako podchorąży stacjonował na polsko-rosyjskiej granicy. Ci pogranicznicy znają się, bo przecież jednostki wojskowe są tam od lat i załogi nie zmieniają się aż tak bardzo… I ten kolega mówił mi, że jego rosyjski znajomy, w zaufaniu powiedział, że się wybierają do Polski. Są gotowi, czekają tylko na rozkaz. Czy żartował? Chyba raczej nie… To nie był ani czas, ani miejsce na takie żarty…

    Polubienie

    • Na ten temat było już wiele różnych ustaleń. Jedni mówią tak, a inni zupełnie odwrotnie. Ja myślę że ten żołnierz radziecki mówił prawdę o tyle, że żołnierzy w takich razach stawia się w stan podwyższonej gotowości i politrucy kładą im do głowy odpowiednią propagandę uzasadniającą ewentualne wkroczenie.
      Uważam, że dobrze się stało, że się nie stało to najgorsze.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      • ~miral59 pisze:

        Też uważam, że dobrze się stało, że nie wkroczyli. Chociaż niektórzy nie musieliby wkraczać, bo przecież ich jednostki stacjonowały w Polsce. Wystarczyło wyjść z koszar…

        Polubienie

  3. ~miral59 pisze:

    Ale też fakt, że mój stryjek miał całkiem niemiłą noc z 12 na 13 grudnia 😉
    W nocy obudziło go walenie do drzwi. Cała rodzina zerwała się na równe nogi. Stryjek poszedł otworzyć… W drzwiach tłoczyli się jacyś faceci. Rzucili się na niego… trochę się przeliczyli. To było barczyste chłopisko. Strząsną ich jak ulęgałki… Próbowali oślepić go gazem, ale w ferworze nie trafili jak trzeba. Stryjek uciekł na strych, widząc, że tylko jego atakują, a żony i córek (starsza była w widocznej ciąży) nie zaczepiają. Oczywiście cała banda poleciała za nim. Stryjek uciekł aż na dach. Krzyczał, że żywcem go nie wezmą!!! Poza tym krzyczał na całą okolicę, że bandyci napadli jego dom. Sąsiedzi ponaciągali na piżamy co kto miał pod ręką i wyszli zobaczyć co się dzieje. I chyba to pomogło stryjkowi. Też fakt, że co który z napastników wystawił głowę na dach, to dostawał cegłą wyrwaną z komina. Nastąpił moment konsternacji, nie wiedzieli co z tym stryjkiem zrobić. Pewnie gdyby mieli pozwolenie na odstrzał, to zrobiliby to bez problemu. Choćby z samej zemsty za te cegły…ale mieli brać go żywcem. Stryjek skorzystał z przerwy w atakach, zeskoczył z dachu i wmieszał się w tłumek sąsiadów. Ukryli go skrzętnie. Napastników nie znali (żaden nie był w mundurze), a stryjek był swój, znany od wielu, wielu lat… Okrążając miasto, nad ranem dotarł na naszego domu. Wiedział które okno jest od sypialni moich rodziców i delikatnie w nie zapukał. Ojciec wpuścił go do domu i uważnie wysłuchał. Nie budząc reszty rodziny zabrał stryjka do swojego kolegi, bo doszedł do wniosku, że u brata mogą stryjka szukać, na adres kolegi raczej nie wpadną…
    Udało się 😀 Rano ojciec wybrał się na policję, żeby dowiedzieć się o co tak na prawdę chodziło i czy to policja próbowała zabrać stryjka. Mój ojciec był prawnikiem i wiedział jak i z kim powinien rozmawiać. Dogadał się z prokuratorem, że nie internują stryjka. Ma się tylko zgłosić do nich i złożyć oświadczenie, że w okresie trwania stanu wojennego nie będzie działał w Solidarności. Po prostu ma zawiesić swoją działalność. Tyle dało się wytargować 😉
    Prokurator wyraził ojcu swój podziw dla stryja (tak prywatnie i na boku). Okazało się, że kilku policjantów zabrało pogotowie ze wstrząsem mózgu (to po tych cegłach) i muszę przyznać, że ojciec był zdziwiony „ludzką twarzą” prokuratora 😀

    Polubione przez 1 osoba

  4. Wiersz Ernesta Brylla recytowany przez Katarzynę Łaniewską w czasie IV Marszu Wolności 13 grudnia 2014

    O nie, tak być nie może

    O nie. Tak być nie może, jak dawniej bywało
    Kiedy się niby chwilę polatało
    I trzeba było jasne pióra zrzucić
    I do pełzania pokornie powrócić
    O nie. Tak być nie może…I tak już nie będzie
    Żebyśmy się nie mogli inaczej utrzymać
    Jak tylko klęcząc. Jeśli ludzie wszędzie
    Podniosą się, to dźwigną Ojczyznę do lotu
    I chociaż nikt z nas nie ma tej siły olbrzyma
    To do pełzania już nie ma powrotu
    I my musimy lecieć. Choć tak bardzo bolą
    Skrzydła, chociaż przed nami ciemność i zmęczenie
    Bo inaczej nam pełzać nawet nie pozwolą
    A nasza mowa zmieni się w milczenie.
    Ernest Bryll

    Polubienie

  5. ~Piotr Opolski pisze:

    Ja tez juz parę razy pisałem o tej rocznicy i dlatego odeszło mi powtarzanie tym bardziej, iz wokół siebie widzę zwiększająca sie liczbę „kombatantów”
    pOZDRAWIAM

    Polubienie

    • Witaj Piotrze, byłem u Ciebie na blogu i dzięki temu wiem co Cię zajmowało w tych dniach. Malina pisała na ten sam temat i tam też jest ciekawa dyskusja.
      Dzisiaj możemy powiedzieć: Było, minęło…
      Byle do wiosny Piotrze.
      Pozdrawiam i ja

      Polubienie

  6. Znalezione na zaprzyjaźnionym blogu: http://szpakowedrzewo.blogspot.com/2014/12/pamietam.html#comment-form

    ozon15 grudnia 2014 12:02
    Na prośbę Malinki!

    „13 grudnia 1981r. nie nadano Teleranka! ***
    Nienadany Teleranek.
    Przemówienie Jaruzela.
    Włos na głowie już zjeżony
    To była niedziela.

    Tak rozpoczął swe władanie
    Stan Wojenny w Polsce.
    Rok, jak obszył, władał sobie
    nieugięty w „trosce”.

    W jakiej „trosce”, zapytacie?
    Jak to wytłumaczyć?
    No „się” nie da, tak po prostu,
    nie będę mataczyć.

    Pamiętacie „WRON-ę ”
    skrzekliwego ptaka,
    który roczek cały
    krakał, krakał, krakał…

    Czas upływa, robi swoje.
    Świat idzie do przodu.
    Jakoś Stan ten przeżyliśmy,
    nie zdechliśmy z głodu.

    Dziś kolejna już rocznica,
    okrągła jak rzadko.
    I świętować ją będziemy,
    wszystko pójdzie gładko.

    Pamiętacie pierwsze rocznice?
    Pozdrawiam wszystkich blogowiczów, pamiętacie??? ”

    Zdjęcie, stanowiące ilustrację do tego wiersza, niestety, nie chciało się wgrać. Napisałam go w 2011 roku. Poetką nie jestem. Piszę raczej to, co czuję.
    Pa:)

    Polubienie

  7. Pozwól Tatulu, że przytoczę tu słowa odpowiedzi do komentarza jednej z moich czytelniczek i komentatorek. Opisałam tam kilka sytuacji jakie miały miejsce w stanie wojennym z moim udziałem:

    ,,W czasie całego okresu stanu wojennego, przeżyłam kilka sytuacji mrożących krew w żyłach. Pamiętam, żeby można pojechać do innego miasta, trzeba było wystarać się o pozwolenie na taką podróż. Moja siostra leżała w szpitalu, a ja musiałam ją koniecznie odwiedzić, taką czułam potrzebę. Mąż nie chciał ryzykować i nie zawiózł mnie do kliniki samochodem. Pojechałam sama autobusem bez przepustki oczywiście. Źle wysiadłam, szłam część drogi pieszo, po drodze kupiłam czerwone goździki w szklarni. Wielką radość sprawiłam siostrze tą wizytą. Wracałam razem z jej teściem, który również nie miał ,,papierka”. Szczęśliwie i bez przykrych niespodzianek (dumna z siebie) wróciłam do domu.
    Innym razem, też z siostrą, zaplanowałyśmy kupić sobie płaszcze ze skóry. Wiadomo w tamtych czasach w sklepach nie było towaru. Żeby coś dostać trzeba było stać całą noc, a czasem nawet cały tydzień. Poszłyśmy wieczorem zrobić sobie kolejkę pod sklepem. Wiadomo, że między 22, a 6 rano nie wolno było poruszać się po mieście bez zezwolenia. Ale chęć zakupu wymarzonych płaszczy była silniejsza niż strach i zakazy. W środku nocy pod sklep podjechała milicja. Kilka osób uciekło bramą na podwórze ( na szczęście nie było wtedy domofonów, każdy mógł wejść do budynku), resztę zabrano na komendę. My siedziałyśmy wystraszone, z bijącymi sercami na klatce. Niestety płaszcze nie dojechały w tym dniu. Więcej razy nie poszłyśmy stać w nocną kolejkę. ,,Skóry” nie mam do dziś”.
    Pozdrawiam Tatulu:)

    Polubione przez 1 osoba

  8. My pamiętamy. Młodym trzeba to opowiadać i przestrzegać przed każdą formą totalitaryzmu.
    Jutro będziemy świadkami kolejnego przemarszu mającego uczcić tych, którzy tamtego kryzysu nie przeżyli. Ciekawe jak to będzie wyglądało.
    Opowiemy sobie wrażenia?

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.