Ktoś przegrał, aby wygrać mógł ktoś..

Poprzednią opowieść – tatulową opowieść, którą chciałbym, aby traktować jak opowieść … ojca wracającego po pracy do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przemyślał i przeżył – co jasno deklaruję w nagłówku bloga, niektórzy odebrali jak atak na ich kandydata. Stąd niektórzy hejterzy przenieśli się tu, aby znanymi sobie sposobami dokuczyć, przywalić tak, aby bolało. Osiągnęli to, czego chcieli. Mam nadzieję, że ja też osiągnąłem to, czego chciałem. Wsparłem jednego z rywali, ale również zaprosiłem tu ponad tysiąc odwiedzających, którzy – mam nadzieję zastanowili się nad tekstem i mogli bardziej świadomie oddać swój głos. Zaglądałem często na forum lokalnej gazety, aby obserwować toczącą się tam walkę na argumenty, a jeśli tych brakowało to i na chwyty z rodzaju czarnego PR. Kilka rozsądnych głosów przykryto chmurą argumentów, z których najważniejszy da się ująć  w słowach: Czas na zmiany ! No i dokonano tych zmian.

W dzisiejszych anonsach pokazano już nowe władze miasta i powiatu, nowe rady obydwu szczebli i zdjęcia z sesji, na których to się odbyło. Można popatrzeć na wyraz twarzy nowych i odchodzących włodarzy, na twarze urzędników, dla których również zaczyna się nieznane. W jednej z lokalnych gazet znalazłem słowa, które bardzo pasują do moich poglądów i dlatego zamiast silić się na oryginalność zacytuję:

Wybraliśmy samorządowe władze, obsadziliśmy stanowiska prezydentów, burmistrzów i wójtów. W radach zasiedli nowi radni i sejmikowi senatorowie. Czas, aby ich wyborcze obietnice przełożyły się na konkretne ustawy i zarządzenia, które zmienią na plus naszą codziennośćWyborcze wyniki w jednych miejscach przyniosły zaskakujące rezultaty, które spowodowały niemalże polityczne trzęsienie ziemi, w innych wyborcy dali po raz kolejny mandat zaufania dotychczasowym włodarzom. Krótko mówiąc, my wyborcy, nasz obowiązek obywatelski spełniliśmy. Jedni bardziej solidnie, dwukrotnie maszerując do urn wyborczych inni mniej lub wcalehttp://sandomierz.gosc.pl/doc/2267157.Plan-czteroletni

Wracając do mojego tytułu notki chciałem jeszcze dopowiedzieć, że: Ktoś przegrał, aby wygrać mógł ktoś, a kogo mam na myśli? Myślę o nas wszystkich. Słuchaliśmy programów pełnych ambitnych propozycji, nasi wybrańcy przerzucali się obietnicami, a my wybraliśmy te najlepsze z naszego punktu widzenia. Pamiętajmy o tym, że odchodzący chwalili się osiągnięciami utrwalając jakiś standard działań, licytowali się na obietnice podbijając stawkę bieżącej rozgrywki. Dzięki temu mamy nasz Plan Czteroletni – jak napisał w cytowanym artykule ks. Tomasz Lis. Wybraliśmy ludzi odpowiednich do realizacji tego planu, a teraz patrzmy naszym włodarzom na ręce, aby nie zmarnować dorobku ustępujących rad i podciągnąć nasze życiowe i żywotne sprawy na satysfakcjonujący nas poziom