Byli, mieli swoje pięć minut, pora na innych…

Przed paru dniami, przy porannym przeglądaniu wiadomości z nocy natrafiłem na artykuł opatrzony tytułem Jacek Kurski i Michał  Kamiński byli gośćmi studia TVN. Przeczytałem, aby sprawdzić co piszą i na ile jest to zgodne z moimi odczuciami jakie odniosłem oglądając poprzedniego dnia tę wizytę BYŁYCH polityków. Wkurzony pozwoliłem sobie na komentarz wyrażający moją dezaprobatę do zapraszania BYŁYCH polityków, byłych ministrów, byłych marszałków, byłych premierów, w których już można przebierać stosownie do tematu i okoliczności. Mamy całą chmarę takich „olaboga ekspertów” od komentowania byłych spraw, byłych przywódców w byłych już i nie porównywalnych z obecnymi czasach. Ludzie, którzy po parę razy zmienili orientację polityczną nie są dla nikogo(dla mnie na pewno nie) autorytetem w żadnej dziedzinie.  No, może z wyjątkiem tej jednej pouczającej jak zdradzać, jak się korzyć lub podlizywać nowemu chlebodawcy i mediom pozwalającym na utrzymanie się w głównym nurcie popularności i jakoś tam nadal istnieć zachowując w miarę dobry nastrój, a ta mnie zupełnie nie interesuje. To są zwyczajni celebryci i dlatego stosowane wobec nich zwyczaje tytułomanii są bardzo irytujące. Gdy słucham takich „gadających głów”, to wciąż odżywa we mnie pytanie, które już kiedyś tu stawiałem:

– Co oznacza dzisiaj hasło: Premier Jarosław Kaczyński, Premier Szydło, Premier Miller, Premier Marcinkiewicz? Jeśli do tego dodać wszystkich byłych premierów i wicepremierów, marszałków Sejmu wraz z wicemarszałkami, ministrów wraz z wiceministrami, wobec których stosuje się grzecznościowa manierę tytułomanii, to tworzy się niezły galimatias i czasem zupełnie niepoważne widowisko.

Wciąż tkwimy, przynajmniej jeśli chodzi o szczyty władzy w okowach tytułomanii pochodzącej z kresów dawnej Rzeczpospolitej (zapożyczenie od braci Moskali, choć nie tylko od nich). Wystarczy wspomnieć twórczość Gogola. Ile tam radców, naczelników, nadkomisarzy, prezesów itp. funkcji przydających dawnego blasku postaciom szarych i zwykłych ludzi. Widocznie miło im było grzać się w ciepełku płynącym z pełnienia dawnych pozycji społecznych. Dzisiejszym politykom również miłe jest to ciepełko, skoro pozwalają dziennikarzom na kultywowanie wobec nich archaicznych manier…

Nie wszystkim to przeszkadza. Niektórzy uważają to za naturalne i zasłużone, ale ja tak nie uważam. Dlatego z nadzieją obejrzałem – nawet kilka razy powtarzany fragment audycji radiowej, w którym Monika Olejnik żegna ministra( a jakże by inaczej) Zbigniewa Ziobrę słowami: Niech się pan zimnej wody napije. Koniec.  http://wiadomosci.gazeta.pl/Samorzad2014/1,140990,16998532,Monika_Olejnik_przerywa_rozmowe_ze_Zbigniewem_Ziobra_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta

Mam nadzieję, że ten wyczyn stanie się dla mediów standardem. Dla wszystkich mediów – nie tylko tych zaliczanych do mainstreamu.

22 uwagi do wpisu “Byli, mieli swoje pięć minut, pora na innych…

  1. Gdzieś kiedyś w TVP słyszałem, że te zwroty są dopuszczalne. Zgoda, że to trochę przesada, pewnie lepiej zwracać się po aktualnych stanowiskach, funkcjach. Ale zabrałeś mi Przyjacielu małą przyjemność ! Otóż byłem kiedyś prezesem OSP, sekretarzem Rady Pracowniczej, przewodniczącym Gminnej Rady. Teraz już nikt tak się do mnie nie zwróci? Oczywiście to lekko z humorem, bo zawsze daleki byłem od tytułomanii. Może dlatego, że nic więcej nie osiągnąłem. Gdyby, to kto wie !. Zaś co do tego epizodu, to myślę, że zawsze różnić się można przedstawiając swoje argumenty ale w sposób kulturalny, nikogo nie obrażając, mówiąc prawdę. Nieprawda nie powinna mieć miejsca, jak również zachowanie w danej sytuacji powinno być właściwe. Nie wypada człowiekowi kulturalnemu zachowywać się demonstracyjnie. Dotyczy każdej ze stron.Ja tak myślę. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    • ~Eva70 pisze:

      ~Andrzej,
      Twój komentarz przypomniał mi powiedzenie pewnego profesora (bardzo zresztą zasłużonego i nobliwego), który zwykł był mawiać: „Wesral i Dupowena grają”, kiedy ktoś w jego obecności zbyt elegancko reagował w podobnych, jak opisane przez Tatula, sytuacjach. Ci pozbawieni godności „politycy”, którzy od lat zatruwają nasze życie, nie zasługują na kulturalne traktowanie. Dawniej takich osobników nikt by nie tylko nie tytułował, ale nawet nie podałby im ręki ręki.

      Polubione przez 1 osoba

      • To jest moje podejście do sprawy, i tylko moje. Wcale nie twierdzę, że słuszne. Ale jeżeli ktoś postępuje wbrew moim pryncypiom, nie oznacza, że przyjmę jego zachowanie. Pozostanę sobą. Oczywiście ja mówię ogólnie, w opisywanym przez ~tatula przypadku nie bronię polityka, tylko tak znana dziennikarka winna szukać innych argumentów a nie ostentacyjnie wychodzić z programu, bodajże własnego autorstwa. Nawet części dziennikarzy z Jej otoczenia nie przypadło do gustu. Opinia publiczna powinna poznawać siłę argumentu a nie argument siły. Dalej mówię, że to tylko mój punkt widzenia. Przy ratowaniu życia posunąłbym się dalej, ale tu takiej sytuacji nie było. Sorry za polemikę, robię to w miarę taktownie, inaczej nie postępuję. Dzięki i pozdrawiam. Dzięki też ~tatulowi, że u Niego się rozgadałem. 🙂

        Polubienie

      • Evo – ja myślę, że tu liczy się sprawa sympatii politycznych i przez ten pryzmat ocenia się niektórych ludzi. W PiS obowiązuje reguła nazywania p. Kaczyńskiego premierem, a tytuły jego brata poprzedza się wstępem „świętej pamięci”. Tak, jakby inne ofiary katastrofy nie zasługiwały na ten dodatkowy przedrostek. Buduje się mit i go utrwala, aby po przejęciu władzy stworzyć nową rzeczywistość.
        Ja nie walczę z tym, bo …”kto mówi prawdę, w prawdzie ma obronę”. Prawda – wcześniej, czy później sama się obroni

        Polubienie

  2. ~MariaR pisze:

    Podałeś Tatulu przykład Kamińskiego i Kurskiego (czy w oparciu o ich rozmowę w niedawnej „Kropce nad i” ?) jako BYŁYCH polityków. A przecież tak naprawdę to nie tyle są politycy co tzw. spin doktorzy, a więc specjaliści, których zadaniem jest ochrona reputacji lub popularności pracodawcy przed czynnikami mogącymi im zaszkodzić, a także przekuwanie wad i niedociągnięć pracodawcy w sukces – najczęściej wyborczy oraz dyskredytowanie przeciwników politycznych (podaję to za Wikipedią). Co wzorcowo, moim zdaniem zaprezentowali w w/w programie Moniki Olejnik, przy czym akurat mnie bardziej podobał się Kamiński.
    Taką po prostu mają profesję Tatulu, ot tak żeby nas trochę czarować ….. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Marek Jan pisze:

      Od czarowania są czarodzieje a to są pyskacze trajkocący jak zepsute katarynki i w co drugim zdaniu mijające się z prawdą.

      Co do tytułomanii to pełna zgoda z Tatulem. Ja też nie widzę najmniejszych powodów, by jakichś „eksów” tytułować niebyłymi tytułami, bo brzmi to lizusowsko i z gruntu fałszywie.

      Polubienie

    • Ja jestem piekarzem z pierwszego zawodu, a później.. „co zawód to zawód!”. Zmieniałem wiele razy i dopiero w nauczycielstwie pozostałem do końca kariery zawodowej. Oni są spin doctorami, ale bez przydziału. Podobnie oceniam tamten występ. Ubawiłem się ich wzajemnymi przytykami, a zwłaszcza odpowiedziami na nie.
      To jednak jest już przeszłość. Teraz będą wegetować z łaski mediów i … czytelników, bo Kamiński wydał jakąś książkę.Jestem życzliwie nastawiony do każdego, ale oni nie są z mojej bajki i oceniłem ich dorobek tak jak w tekście

      Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        Aktualnie bez przydziału, ale przecież to co robią, ma pokazać ich możliwości i aktualne preferencje polityczne (czyli, do którego „pracodawcy” im bliżej). Obaj „celowali” do Brukseli, ale im nie wyszło, a z czegoś przecież żyć trzeba. Więc próbują czarować i „uwodzić” ewentualnego pracodawcę. Także przez media. A że robią to inteligentnie i z medialnym „wdziękiem”, to są do mediów zapraszani. My zaś mamy „temat” do rozmowy. 🙂
        To, że potrafią sprawnie posługiwać się słowem w argumentacji prezentowanych stanowisk nie jest trajkotaniem i stanowi przecież w „pijarze” 🙂 zaletę , a nie wadę.

        Polubione przez 1 osoba

      • tatul pisze:

        Mario – słusznie bierzesz ten ich „wdzięk” w cudzysłów.
        Gdyby jeszcze zechcieli się postarać i nie mówili na raz?
        Niech sobie uwodzą kogo chcą, ale ja się nie dam uwieść.Ja nie chciałbym mieć z nimi nic wspólnego

        Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        @MariaR

        Trochę Ci się dziwię, że takie gnidy jak ci dwaj budzą u Ciebie pewien rodzaj uznania.
        To ,że ktoś gębą sprawnie miele, to jeszcze nie dowodzi jego wartości, bowiem jako człowiek jest kompletnym zerem o czym świadczą wyczyny zarówno jednego jak i drugiego, choć w mojej ocenie Kurski to większa menda i szubrawiec porównywalny z osławionym Hofmanem.
        Aż dziw bierze, że jego brat Jarosław Kurski z-ca naczelnego GW, jest jego dokładnym przeciwieństwem.

        Polubione przez 1 osoba

      • Marku Janie, chyba jesteś pierwszym komentatorem używającym tak mocnych słów na tym blogu. Wybacz, ale nie chciałbym upowszechnienia się u mnie takiego języka.

        Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        Nie oceniam Marku Janie ani moralności tych panów ani ich wcześniejszych wyczynów czy zmiennych preferencji politycznych.
        Jeśli jednak przyjąć, że spin doctor to jest jakaś „pijarowa” profesja, to uważam, że zwłaszcza Kamiński był (i pewnie jest) po prostu dość dobry w tym, co robi. A w tym zawodzie „służy się” temu, kto płaci (lub spodziewa się, że zapłaci).
        To co mnie w wym. programie szczególnie w nim ujęło to: elokwencja, inteligencja, częste uśmiechanie się, celna riposta, nowatorska i przekonująca argumentacja itd. Piszę nowatorska, bo wtedy (sondaż) akurat wszyscy naokoło „trąbili” jakie to wielkie zwycięstwo wreszcie odniósł PIS. Kamiński zaś argumentował odwrotnie – zwycięstwo tylko matematyczne, praktyczne to klęska, bo samodzielnie będzie rządził w 1-2 sejmikach, Co się akurat okazało prawdą (bardzo bolesną dla PIS ) i w sondażu i w wyborach..

        Polubione przez 1 osoba

  3. Drzewiej, że kogo premierem, czy ministrem tytułowali, choć ów niem ćwierć wieku temu być przestał, znaczyło, że ów tym co zdziałał, lub choćby postawą w tamtem czasie swoją i godnością na taki zasłużył szacunek, że onegoż otoczenie go niejako w sensie towarzyskim „awansowało” do rangi dożywotniej… Pułkownik w stanie spoczynku nie przestaje być pułkownikiem, podobnie jak w dawnej Polsce urzędy ziemskie i godności były w znakomitej części dożywotnie, a nawet jak nie były, to wzgląd na zasługi dawne skłaniał towarzystwo do takiego nazewniczego „dożywocia” (vide choćby Sędzia w „Panu Tadeuszu”, który już dawno żadnym sędzią nie jest). A tu co? Ani godności, ani szacunku, zatem za cóż, na Miły Bóg, to wymuszanie nieistniejącego…?
    Kłaniam nisko:)

    Polubione przez 1 osoba

    • tatul pisze:

      Dziękuję Waszmości za wizytę i cenny wkład wniesiony w naświetlenie sprawy pochodzenia tej pradawnej maniery.W dawnych czasach przykładano znacznie większe znaczenie do honoru, przyzwoitości, lojalności i paru innych przymiotów charakteru. Wiedziano też co znaczy formuła „Noblesse oblige” – przynajmniej tak mi się wydaje.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  4. ~Marek Jan pisze:

    „Obiektywni” dziennikarze to tacy, którzy odpowiadają naszym poglądom.

    Jak ktoś mówi „cały TVN” to już wiem, gdzie tryskają krynice uznawanej przez niego „mądrości, prawdy i obiektywizmu”

    Polubienie

  5. Pamiętam czasy, kiedy na żony pułkowników mówiło się pani pułkownikowa, choć miała 7 klas szkoły ha ha
    Nic się nie zmieniło i z prezesa Kaczyńskiego taki premier, no i nie dokończę.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      No niestety, żona pułkownika to pani pułkownikowa i jej wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy. Nie zawsze też formalne wykształcenie stanowi o wartości człowieka, w szczególności o jego walorach moralnych, a często nawet zawodowych (!).
      A co do Kaczyńskiego no to też niestety – podoba nam się to czy nie, to był takim samym pełnoprawnym premierem, jak np. premier Mazowiecki czy premier Tusk czy każdy inny w wolnej Polsce. I cieszy się nadal ogromnym szacunkiem bardzo wielkiej rzeszy obywateli, ba jest otaczany wręcz „kultem” („Jarosław Polskę zbaw” 🙂 ), jakim nie cieszył się żaden inny.

      Polubione przez 1 osoba

  6. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Amerykanie – świętujący dzisiaj ważne dla ich tradycji święto, majką w swoim języku praktyczny, bo przydatny w życiu zwrot: Game over.
    Czy nasi dziennikarze zapraszający do audycji telewizyjnych, czy do debat radiowych byłych premierów, byłych marszałków, byłych ministrów z wiceministrami w roli ekspertów nie powinni stosować wobec nich tej samej zasady?

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.