Zadumie towarzyszy zadyma… To się kupy nie trzyma

Przed nadejściem Narodowego Święta Niepodległości śledziłem medialne zapowiedzi dotyczące organizacji tegorocznych obchodów wypatrując odpowiedzi na pytanie, czy tradycja oddzielnego świętowania zostanie uszanowana. Niestety. Już na kilka dni przed godziną Zero pewien aktywny narodowiec, na którego zawsze można liczyć jak na Zawiszę zaatakował najważniejszego w Polsce prezesa w sposób wykluczający wszelkie wątpliwości na temat paskudnego zwyczaju zawłaszczania przywództwa na prawicy i wszelkiej opozycyjności wobec rządzących. Ostatecznie, wieczorem już wszyscy wiemy jak się stało. Było jak zawsze. Była zaduma, ale dla równowagi była również zadyma. Obie strony bardzo się starały. Pan Prezydent przygotował nawet niespodziankę w postaci cadillaka należącego do samego Marszałka. Był już odrestaurowany czołg, jest cadillak więc naturalnym jest, że budzą się oczekiwania na to, że w następnych latach pojawi się sklonowana kasztanka, tylko nie wiadomo kto by na mógł ją dosiąść. Czy pan Olbrychski podoła? Czas pokaże.
W obchodach oficjalnych, za którymi niezmiennie optuję rzuciło mi na uszy zdanie wygłoszone przez Pana Prezydenta o znaczeniu zgody w naszej bardzo skomplikowanej historii. Powiedział jakoś tak: – Wiele razy przegrywaliśmy, gdy byliśmy podzieleni, a wygrywaliśmy, gdy byliśmy połączeni jedną myślą i wolą zgodnego działania. To nie jest może odkrywcze, ale przekonujące. Pamiętam, jeszcze z podstawówki chyba, reakcję starego króla, którego dzieci już za jego życia dzielili się królestwem. Świadomy tego, co się stanie po jego śmierci wezwał synów i kazał jednemu z nich wziąć do ręki pęk gałązek i złamać je, tak za jednym podejściem. Krzepki syn nie dał rady. Wtedy stary ojciec kazał mu łamać te gałązki pojedynczo. Zadanie okazało się dziecinnie łatwe. Król był stary i doświadczony życiem, a młodziki, jak to młodziki – świszczypały, raptusy jakieś, bo to podobno jest cecha ponadczasowa. Zapamiętałem jak widać.

Gdy tak sobie rozmyślałem nad obrazami i słowami wypowiadanymi przez dziennikarzy, polityków, ekspertów komentujących dzisiejsze wydarzenia to przypomniałem sobie jednego z bohaterów tamtego czasu, który ma pomnik na trasie przemarszu dzisiejszego pochodu i dlatego składano mu wiązanki kwiatów. Czytałem ostatnio szeroką wypowiedź pt. Czyn zbrojny Polonii Amerykańskiej  zamieszczony w Głosie Nauczyciela – Lato 2014 wydawany przez Komisję Oświaty Kongresu Polonii Amerykańskiej. Miałem okazję powrócić do tego tekstu, aby tu zacytować słów kilka o działaniach całej Polonii Amerykańskiej na rzecz odzyskania niepodległości przez kraj ojczysty, z którego z niebywałym trudem emigrowali. Czas akcji:  I Wojna Światowa. Polonia mimo, że od zawsze bardzo rozbita i zróżnicowana, mobilizuje się wokół działań na rzecz pomocy krajowi i pozostawionym tam rodzinom. Ten klarowny cel działania jest doskonałym lepiszczem dla pozrywanych więzi. Czytam i oczy przecieram:
    W latach 1914-1918 Polonia zdołała zapisać pasjonujące strony swoich dziejów, wznieść się ponad dotychczasowe animozje i, zdobyć się na prawdziwie imponujący wysiłek materialny, polityczny i ludzki, a wszystko po to aby dowieść, ze uczucia żywione wobec pozostawionej za Oceanem Ojczyzny były dla nich żywą treścią, a nie tylko słowami i deklaracjami – czytamy w materiale. Dalej znajdujemy wiele budujących przykładów skuteczności działań, aby dotrzeć do anonsu dotyczącego  I. J. Paderewskiego:
Przełom miał nastąpić za sprawą pojawienia się w Stanach Zjednoczonych osoby Ignacego Jana Paderewskiego ( z mandatem Komitetu Generalnego Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce, stworzonego w Lozannie), a jednocześnie spontanicznego i imponującego zaangażowania mas Polonii we wszelkie akcje wspierania rodaków w kraju. Znany działacz i bankier chicagowski Jan F. Smulski , stanął na czele Polsko-Amerykańskiego Komitetu Pomocy Rannym, który współdziałał z amerykańską siecią konsularną w Europie. Komitet Polek rozwinął żagle, korzystając z zaangażowania się słynnej śpiewaczki Marceliny Sembrich – Kochańskiej. Helena Paderewska, żona pianisty stworzyła Polski Biało Krzyż ( na wzór organizacji Czerwonego Krzyża). Hasłem dnia stało się zbieranie środków na finansowe wsparcie Polaków. Tak też rozumiał swoją misję Paderewski, który z końcem maja 1915 r. u stóp pomnika T. Kościuszki w Chicago , mówił w obliczu 150 000 zgromadzonych tam rodaków: Nie przyjechałem tu koncertować, przybyłem, aby przemówić do serc narodu amerykańskiego. Artysta wystąpił na 300 wiecach, wzniecając entuzjazm Polonii, ale co ważniejsze, z racji nazwiska i wcześniejszego rozgłosu, bez trudu trafiał do prawdziwej amerykańskiej finansjery (John P.Morgan, Andrew Carnegie, i kard. John M. Farley z Nowego Jorku weszli w skład Polish American Relief Committee). Co ważniejsze, prezydent Stanów Zjednoczonych, Thomas W. Wilson w grudniu tegoż roku wydał proklamację na temat pomocy materialnej dla Polski, widomy znak  szybkiego awansowania „sprawy polskiej” w rządowej agendzie. Jednocześnie organizacje polonijne czyniły wszystko, by zewrzeć szeregi i podjąć bardziej zdecydowane działania. Znakiem widomym  tej woli stał się Zjazd Sokolstwa Polskiego w Detroit, na którym przygotowano memoriał domagający się przywrócenia do egzystencji niepodległego państwa polskiego z Gdańskiem. Dokument wręczono następnie administracji prezydenta Wilsona. Jednocześnie fakt zaangażowania się całej Polonii w poparcie (czyli zakup) wojennych pożyczek amerykańskich, tzw. Liberty Loans manifestował skalę patriotyzmu i wyrzeczeń polskich emigrantów, którzy zainwestowali w akcje rządowe ponad 150 milionów ciężko zarobionych dolarów. Kierowany przez samego Paderewskiego apel  Liberty for Poland został podpisany przez 600 tys. osób. Rozprowadzono też niemal taką samą liczbę znaczków domagających się rekonstrukcji państwa polskiego. Zwrotnym momentem okazały się, fortunnie dla Polonii, prezydenckie wybory jesienią 1916 r. kiedy zaniepokojony spadkiem popularności  i zabezpieczaniem głosów Wilson skierował do rozmów z polskim środowiskiem swego doradcę płk. Edwarda M. Haus`a. Z jednej strony maestro Paderewski wykorzystał w pełni okazję, by osobiście przedstawić wagę problemu odrodzenia państwa polskiego dla Polonii, z drugiej dal dowód swoich wpływów na środowisko etniczne, kiedy szala wyborów prezydenckich w trzech stanach centralnych została przeważona głosami właśnie polskich wyborców. Nie ulega kwestii, że historyczne orędzie  nowo wybranego prezydenta Stanów Zjednoczonych z dnia 22 stycznie 1917 po raz pierwszy tak stanowczo opowiadające się za istnieniem zjednoczonej, niepodległej i samodzielnej Polski było spłaceniem długów wdzięczności Wilsona wobec polskich emigrantów i samego Paderewskiego. Bez tamtego orędzia do senatu nie byłoby też słynnego punktu 13 prezydenckiego orędzia z 8 stycznia 1918.gdzie padły tak oczekiwane sformułowania: powinno być ustanowione niepodległe państwo polskie… zamieszkałe przez bezsprzecznie polską ludność , mające zapewniony wolny i bezpieczny dostęp do morza. Słowa, na które tak długo czekano po obu stronach Atlantyku…(Podkreślenie moje)
Przepraszam za zbyt może długi cytat, ale mam odczucie, że udział I.J. Paderewskiego w odzyskaniu niepodległości jest jakoś – może i nie tendencyjnie – pomijany. To samo można powiedzieć o zbiorowym wysiłku ówczesnej Polonii. To jedynie cząstka działań i szczęśliwego splotu okoliczności jakie przyczyniły się do naszej, tak długo oczekiwanej NIEPODLEGŁOŚCI. Byliśmy jednością. Mieliśmy ideowych i wybitnych pod każdym względem  przywódców. Mieliśmy jasno sprecyzowany cel. Skutek znamy. Dzisiaj mamy Niepodległą, ale mamy równocześnie znaczne rzesze ludzi śpiewających: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Czy tak być musi?

PS: Przeczytałem właśnie wstępniaka jakiegoś artykułu w Onet. Polska zapalczywość sprawiają, że lepiej jako nasze godło sprawiłby się nie orzeł, lecz kogut – mówi Partycja Pustkowiak, której książka „Nocne Zwierzęta” w tym roku była nominowana do nagrody NIKE.

10 uwag do wpisu “Zadumie towarzyszy zadyma… To się kupy nie trzyma

  1. 12.11. Poranne informacje: http://biznes.onet.pl/warszawa-trwa-liczenie-strat-po-zajsciach-w-trakcie-marszu-niepodleglosci/ggs70#fp=info

    Warszawa: trwa liczenie strat po zajściach w trakcie Marszu Niepodległości
    Stołeczna po­li­cja i war­szaw­ski Ra­tusz pod­li­czą stra­ty po wczo­raj­szych zaj­ściach pod­czas Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści w War­sza­wie. Do­szło do nich pod ko­niec mar­szu na Ron­dzie Wa­szyng­to­na po pra­skiej stro­nie Wisły. Chu­li­ga­ni nisz­czy­li ba­rier­ki przy jezd­niach, znaki dro­go­we, wy­ry­wa­li kost­kę bru­ko­wą i płyty chod­ni­ko­we. Ponad 70 osób zo­sta­ło ran­nych, w tym – 51 funk­cjo­na­riu­szy.

    Polubienie

  2. ~Aisab pisze:

    Strach się bać…brakuje mi słów, aby określić zachowanie „zadymiarzy”. Co wolność czyni z człowieka??? Oczywiście szkody [koszta] pokryje społeczeństwo] a nie zadymiarze, bo oni nie będą poddani karze- świadomi bezkarności na nasz koszt „bawią się” w bandytów i policjantów.
    Dawniej mówiło się, aby takich „zagonić do roboty, a nie będą im w głowie głupoty” -cóż kiedy u nas brakuje roboty nawet dla odpowiedzialnych obywateli. Pytam- gdzie leży tego przyczyna i czyja to wina???

    Polubienie

  3. Skąd bierze się w młodych ludziach taka frustracja. To nie tylko chuliganeria, ale coś więcej! To nie tylko kibole, ale także ci niezadowoleni. To jest sygnał i nie powinno patrzeć się na to zjawisko, jako na akt kibolskich wybryków, a przyjrzeć się należy temu, że coś tu u nas nie gra.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • ~Eva70 pisze:

      Nie tylko u nas „coś nie gra”. Świadkiem podobnych, a nawet znacznie bardziej agresywnych, zajść z udziałem sfrustrowanej młodzieży bywa i Londyn, i wiele innych europejskich dużych miast, a państwa te są znacznie lepiej od naszego urządzone. Przykre jest jedynie to, że u nas dzieje się to w takim świątecznym dniu.
      W czasach słusznie minionych, kiedy armia zwalniała poborowych po odbyciu przez nich obowiązkowej służby wojskowej, warszawska Starówka była regularnie dewastowana przez bandy podpitych młodzieńców, przybranych w kiczowate barwne chusty. Wtedy jednak nikomu nie przychodziło do głowy uważać ich za miłującą socjalistyczną ojczyznę młodzież.

      Polubienie

  4. Oczywiście nikt nie pochwala takich zachowań. Tu podobnie jak w medycynie lepiej zapobiegać niż leczyć. Widać, że jest to bardzo trudne. Tak w służbie zdrowia, jak i w życiu społecznym poprawy nie widać. A przecież socjologowie, pedagodzy, prawnicy, służby porządkowe i inni wiedzą gdzie leżą przyczyny. Coś z tym zrobić trzeba, nie czekać najgorszego. O wstydzie nie wspomnę. Mnie to zwyczajnie „nie mieści się w pale”. Może to też sprawa pokolenia? Ja człek dojrzały wczoraj aktywnie uczestniczyłem we Mszy Św. za Ojczyznę, pokibicowałem sobie na meczu, by zakończyć dzień wspólnym śpiewaniem patriotycznych pieśni na uroczystej wieczornicy w naszej Gminie. No, ale takie odebrałem wychowanie. Swoje ewentualne niezadowolenie będę mógł wyrazić choćby w najbliższą niedzielę, lub tu na blogu, innych portalach. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  5. Taaak… Z jednej strony piszą że ta chołota to niezadowoleni obywatele którzy w ten sposób dają znać o sobie. Tylko, czy naprawdę nie można w bardziej cywilizowany sposób? Na FB dziś widziałam wpis od dziewczyny która wracała od koleżanki do domu i zarobiła kamieniem, bo akurat trafiła na tych „świętujących”… Trzeba jej było „obchodzić” to święto….ale szerokim łukiem. I choć byli tam ludzie, którzy faktycznie chcieli coś ważnego celebrować to zostali zepchnięci na drugi plan przez tych udawanych patriotów.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Ja też jestem tym zniesmaczony i to od kilku już lat. Na zadymiarzy można liczyć… jak na Zawiszę
    Większość z nas nie rozumie, co tymi ludźmi kieruje. Co im daje ta walka z policją, manifestacje, zadymy, obrzucanie się barierkami, pałami…
    To są tradycje kibolskie. Tym ludziom potrzebna jest adrenalina i wszystko zrobią, aby znaleźć przeciwnika do naparzania się. Policja jest w tym niezawodna, bo musi reagować. Był czas, że tę grupę młodych ludzi wspierali politycy, czyniąc z nich patriotów i dorabiając na siłę jakąś ideologię. Dobrze, że PiS zmienił front w tym względzie i przeniósł swoje obchody do Krakowa. Narodowcy też są już ostrożniejsi w identyfikowaniu się z kibolami.
    Policja w tym roku poszła po rozum do głowy i umiejętnie paraliżowała zamysły zadymiarzy. Są ofiary, są koszty ale są też sprawcy, którym powinni wystawić rachunek za ich zabawę

    Polubienie

  7. ~alik pisze:

    — powiem to z ironią; bo nawet sam prezydent o tym wspomniał…. teraz płyty chodnikowe i i znaki drogowe, na święta będziemy okładać się choinkami a na Wielkanoc pewnie jajkami… cóż taka nowa tradycja..
    – no a poważnie – żenada, dla mnie ci ludzie po prostu mają coś z psychiką…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.