Pani premier nie pyta, ale zapewne słucha…

Napotkałem dzisiaj w Onecie na artykuł z Wyborczej pod wdzięcznym tytułem: Jedna dobra rada. Autor znany i szanowany, a rady (nie jedna, niestety) też interesujące. Zobaczcie zresztą sami http://wyborcza.pl/1,75968,16643422.html Przeczytałem i westchnąłem cicho. Łatwo radzić – pomyślałem, gorzej będzie spełnić te wszystkie oczekiwania… Przyszedł mi zaraz na myśl zarzut sformułowany kiedyś przez mojego szwagra, którego się o coś radziłem. Odpowiedział z widocznym zniecierpliwieniem: – Pytasz co zrobić, a potem tego nie słuchasz, tylko robisz po swojemu…
   Miał pewnie rację wychodząc z egocentrycznego założenia, że to co on podpowiada jest najsłuszniejszym i jedynym rozwiązaniem jakiejś kwestii, a tak przecież myślimy niemal wszyscy. Ja, zanim podejmę decyzję mam jednak zwyczaj czerpania z wiedzy i doświadczenia wielu osób, a i tak często wychodzi nie tak jak sobie zaplanowałem. Dlatego też zabrałem głos w tej sprawie pisząc następujący komentarz:
Jedna rada ???: Przeczytać możliwie wszystkie rady i robić to, co zrobić się da, ale tak do końca, ale tak – do dna…
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,16643422,Jedna_dobra_rada.html#ixzz3DMWtqeHr