Pocieszać każdy może…

PocieszaniePocieszać każdy może – trochę lepiej, lub trochę gorzej… Oto moja przygoda, jaka zdarzyła mi się już po lekturze opisanych w poprzednim poście materiałów na temat pocieszania. Ciekawe, czy autor cytowanych tam fragmentów przemyśleń wystawi mi pozytywną, czy negatywną cenzurkę.

A było tak …Wśród ukazujących się w tempie karabinu maszynowego wpisów na Fb zauważyłem pewnego dnia, jakoś tak bliżej północy, bardzo skromny  w słowach, ale bogaty w treść wpis:

– Deprecha 😦

Miniaturka zdjęcia osoby udostępniającej posta nie mówiła mi zbyt wiele, ale i nie była mi całkiem obca. Młodziutka, ładna dziewczyna jakich wiele. Co ją skłoniło do wrzucenia w netową przestrzeń takiej informacji? Czego mogła oczekiwać od swoich znajomych oraz innych użytkowników Fb?

Mimo wykonywania pilnej pracy postanowiłem odpowiedzieć na ten list i uczyniłem to w następujących słowach:

Ja: – Deprecha??? –  to już prędzej w listopadzie, ale we wrześniu?

W. – Ha, ha, ha … Pan to umie podtrzymać na duchu…

Ja –  Mam doświadczenie, bo przestrzegam zasady, z której wynika że: … każdy sukces, każdy dół, trzeba dzielić pół na pół – co wynika z tej piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=D8VrJri1-qM

Tu nastąpiła krótka przerwa w wymianie słów potrzebna na słuchanie piosenki, a potem W. przełączyła się na czat i napisała:

W –Tak, tylko że ja nie mam z kim dzielić pół na pół. O wszystkim muszę sama myśleć, a to przerasta mnie

Ja – Biedactwo… Wyjechał?

W – Tak. I  zostawił bez niczego nie myśląc o dziecku. Popadam w coraz gorsza depreche

Ja – Nie ma słów, aby to podsumować. Tyle jest teraz rozbitych małżeństw, że rozmiar nieszczęścia jest jak ocean…

W – Jaka ślepa byłam, to Bóg jeden wie. Za kogo się brałam? Świat chciałam zmieniać… Jezu, myślę o rozwodzie, bo już tak od dwóch lat tkwię. Jego zazdrość stała sie chorobliwa. Boje się o to, że coś nam zrobi. Jest nieobliczalny…

Ja – Masz rację, że tak to nazywasz. Jako nauczyciel poznałem dużo dziewczyn będących teraz w podobnej sytuacji, ale jakoś sobie radzą. Rodzice, teściowie, a czasem i dom samotnej matki … Smutne. Dlaczego tak ślepną ci młodzi ludzie?

W – Rodzice zawsze mi pomogą. O teściach to nawet nie chce mówić. Ja nie wiem jak dam radę. Muszę, mam synka i dla niego musze się otrząsnąć. Boje sie iść do opieki po pomoc, boje sie ludzi…

Ja – Nie dziwię się. Mus, to mus. Widocznie nie jest jeszcze tak źle, ale trzeba się otrząsnąć i trzeźwo ocenić możliwości. Sama nie dasz rady

W – Nie mam nikogo żeby mi pomógł. Rodzicom to nawet głowy zawracać nie chce. Bo i tak mam szczęście, że jeszcze mieszkam u nich. I w tym, że mi pomagają, tak jak mogą. Ja nie widziałam tego jak on mną poniewierał, jak oszukiwał, zdradzał, szkoda słów. Nie uwierzę już żadnemu facetowi

Ja – Nawet mnie? – zapytałem, tak z głupia frant, aby wywołać choćby uśmiech na jej twarzy

W – Pan mnie uczył, pana znam, tak, że to inna bajka.

Tu wymieniliśmy parę zdań na temat naszej znajomości z czasów szkolnych, po czym wróciłem do tematu naszej rozmowy.

Ja – A więc stąd ten post o depresji? Pogadaliśmy sobie troszkę? Ulżyło ci? Będziesz lepiej spała?

W – Mhm, przepraszam, że zwaliłam sie Panu na głowę

Ja – A tam. Piszę coś i mam otwarte dodatkowe okienko dialogowe,

W – Dziękuje. Pan jest jak dobry duszekDziękuje za poświecony mi czas, dobranoc

Ja – Trzymaj się jakoś i pomachaj czasem łapką dobremu duszkowi

W – Postaram się, dziękuje.

Ja – I nie wyrzekaj się niczego. Znajdziesz odpowiedzialnego faceta, przyjdzie jeszcze czas na dobry związek i na miłość. To doświadczenie jakie teraz zdobywasz bardzo ci się przyda.

W – Wiem, już ktoś powiedział mi, że jak na młody wiek mądrze gadam. I znam życie, tylko o to chodzi, że ja już tak przejechałam się w moim krótkim  życiu, że boje sie zaufać I odpycham od siebie tych, którzy wcale nie chcą mnie zranić. Już nie wiem co jest kłamstwem, a co prawdą. Nie umiem tego odróżnić. Nie chce się zakochać, bo się boję, że znów wpakuje sie w jakieś bagno…

Ja –To nie czas na nowy związek. Najpierw ureguluj swoje sprawy z mężem i sprawy Twojego dziecka z jego ojcem, a później szukaj spokoju i nowego rozdania kart. A teraz spać. Dobranoc

W – Dziękuje, dobranoc

Koniec rozmowy na czacie. Teraz toczymy dalej tę rozmowę, ale tylko w wewnętrznym dialogu. Jesteśmy tylko znajomymi Facebook`a

 

 

 

Reklamy

10 uwag do wpisu “Pocieszać każdy może…

  1. Czasami taka zwykła rozmowa pomaga. Rozmawiając z kimś, problem robi się mniejszy, do przeskoczenia. A jeszcze jak się trafi na taką osobę jak ty Tatulu, to deprecha przechodzi jak ręką odjął. Pozdrawiam

    Polubienie

  2. ~Agnieszka pietrek pisze:

    Czytajac cała ta rozmowe daje tej młodej osobie duzo cierpliwosci w pokonywaniu tak trudnych chwil ale badz dobrej mysli bedzie wszystko dobrze tylko teraz potrzebujesz czasu aby zapomiec te trudne dla ciebie chwile z jakimi przyszło ci sie borykac.

    Polubienie

  3. ~Antoni Relski pisze:

    Prowadziłem taką wymianę maili z bardzo młodą nie znaną mi zupełnie dziewczyną. Kiedy czytałem o jej problemach zastanawiałem sie gdzie są jej rodzice a jednocześnie czułem ciążącą na mnie odpowiedzialność. Chyba było nieźle bo wymiana maili powtarzała się co pół roku tak chyba ze trzy razy. Pozdrawiam

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Dziękuję Antoni. To chciałem właśnie podkreślić. Takich nieszczęść jest mnóstwo. Wystarczy się odezwać i wysłuchać jeśli nie można nic więcej.
      Pozdrawiam

      Polubienie

    • tatul pisze:

      Nie wiem co masz na myśli Gosiu pisząc o porze na każdego, ale zgadzam się w 100 proc. z pierwszą częścią komentarza.
      Tu jest ogromna przestrzeń zależności w doborze partnera i w oczekiwaniach wybierającego. Trudno utrafić, ale to się zdarza.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. ~MariaR pisze:

    Tatulu drogi, czy Ty nadal pocieszasz bliźnich w „innych miejscach” ? A może sam jakiego pocieszenia potrzebujesz? Bo tak się jakoś na blogu „zatrzymało”, od 5 dni nowych notek nie ma, a i z komentarzami jakoś krucho. Odsłon dzisiaj też tylko ok. 30. Gdzie te kilkanaście tysięcy sprzed paru dni?
    Zaglądam tu i zaglądam, i już powoli jakiś spleen zaczyna i mnie łapać. 🙂
    Wybacz za to „przymuszanie” , ale skoro się kogoś od siebie „uzależniło” …. 🙂
    Więc może pociesz nas jaką nową notką. Pozdrawiam

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Masz nosa MarioR. Tak czasem życie się plecie. Nie było mnie przez kilka dni i nie było warunków, aby dodać nową opowieść.
      Mam nadzieję, że wkrótce coś z siebie dam.
      Miłe to co piszesz…
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.