Czy to skutki promieniowania słonecznego?

Leżing i smażing

Uczyłem kiedyś zasad udzielania pierwszej pomocy. W programie zajęć, obok przeróżnych przypadków omawialiśmy skutki oparzeń, w tym słonecznych z poszerzeniem o takie zagadnienia jak porażenie słoneczne, udar słoneczny, udar cieplny. Omawiałem możliwe do rozpoznania przez każdego objawy, skutki, zasady udzielania pierwszej pomocy, a przede wszystkim zwracałem uwagę na profilaktykę, bo wszyscy wiedzą o tym, że …”Strzeżonego…
Przypominam o tym epizodzie w celu wskazania na fakty o jakich zwykle zapominamy w czasie gorrrącego lata. Aby nie powoływać się na podręcznik szkolny postanowiłem zajrzeć do  Internetu. Znalazłem obszerny materiał na ten temat: http://www.nantes.com.pl/wp-content/uploads/2011/05/93-97.pdf
Autorki opracowania Jolanta Węgłowska i Agnieszka Milewska z Wyższej Niepublicznej Szkoły Medycznej we Wrocławiu już w zamieszczonym  na wstępie streszczeniu napisały co następuje: Promieniowanie słoneczne niesie za sobą wiele zagrożeń. Jego nadużywanie niekorzystnie wpływa na zdrowie. Dlatego ekspozycja na słońce powinna być umiarkowana i kontrolowana. Obserwacje i doświadczenia własne wskazują, że powszechne praktyki korzystania ze słońca nie są zgodne z powyższymi zaleceniami… Dalej znajdziemy dużo informacji o korzystnym i niekorzystnym działaniu promieni słonecznych na skórę mogących zweryfikować zasadę promowaną na lato, a mieszczącą się z haśle: Plażing i smażing.
  Warto przy okazji wskazać na jeszcze inne niebezpieczeństwo wynikające z przegrzania zwojów mózgowych i to spotykane również poza plażą.
W dyskusji na zaprzyjaźnionym blogu ktoś krytycznie nastawiony do adwersarza ucina dyskusję słowami:
Drogi panie.  Znowu upał Panu zaszkodził…
Materiał dotyczący wypowiedzi księdza, który podobno otrzymuje SMS-y od szatana ktoś anonsuje na Fb. słowami: 
–  Się porobiło. Tylko nie wiem czy to efekt upału czy niezdiagnozowanego porażenia dziecięcego. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ksiadz-twierdzi-ze-otrzymuje-sms-y-od-diabla/kgr6g

   Od kilku dni media piorą temat klauzuli sumienia dla nauczycieli. Zanosi się na nowe otwarcie rozpoczętej już wojny ideologicznej  z ideologią gender w tle. Ktoś podjął temat, zaproponował treść owej klauzuli i opublikował ją na blogu, a ktoś inny temat podchwycił i wprowadził do publicznego obiegu.Na Fejsbuku już rozpoczęto ataki na pomysł, który ma prowadzić do ideologizacji szkoły i uczynić ją szkołą wyznaniową . Dyskusja toczy się wokół tej informacji:  http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/klauzula-sumienia-takze-dla-nauczycieli-jest-juz-projekt-deklaracji,454417.html .

Zauważmy, że pani minister oświaty odpowiada na pytania w miejscu, które jest szczególnie nagrzane słońcem i może dlatego krytykujący ją poseł używa wobec niej słów:
Być może pod wpływem upałów przestraszyła się i nagle uświadomiła sobie, że ludzie (nauczyciele )…  mają własne przekonania i własne sumienie ...
Dzisiaj rano znalazłem na Fb taki wierszyk :

Lepiej poddać się cenzurze niż pod krzyż iść w diabła skórze
Lepiej zamknąć pysk na skobel niż się wdać z Marzeną Wróbel

Ach, te upały…

 

56 uwag do wpisu “Czy to skutki promieniowania słonecznego?

  1. — z dzisiejszego dnia… ponad czterdziesto pięcio tysięczne miasteczko w centrum Polski , godz. trzynasta z minutami, sprawia wrażenie prawie wymarłego… tylko w samym centrum jakiś większy ruch… żal za to tych starszych osób, które to nie wiadomo dlaczego siedzą na ławkach w pełnym słońcu… no cóż, można by tylko rzec…. ” sorry, ale taki mamy klimat „

    Polubienie

  2. ~miral59 pisze:

    Widzę, że często zaczynasz temat o sprawach religii i kościoła… Wolę się nie wypowiadać zbyt dosadnie…
    Moje zdanie jest takie. Sprawy wiary i religii powinny być czysto prywatną sprawą. Nie powinno się to mieszać z polityką, ani z wykształceniem. Katolickie źródła podają, że w Polsce jest 95% Katolików, a ja wiem, że to nie jest prawda. Na moich terenach za dużo jest innych wyznań. Całe wsie są prawosławne… na zachodzie kraju, bardzo dużo różnego rodzaju Protestantów… Nie można prawa dopasowywać do jednej religii!!!
    Oburzamy się na Islamistów, że wprowadzili w niektórych krajach, czy regionach szariat… A co jest w Polsce? Czy nie zaczyna być państwem wyznaniowym? Gdzie nie ma tolerancji dla innych religii, czy ateizmu?
    Wczoraj swoją „klauzulę sumienia” podpisali lekarze, dziś nauczyciele, a jutro? Mamy wracać do średniowiecza?

    Polubienie

  3. ~miral59 pisze:

    Może moje podejście do spraw kościoła jest trochę wypaczone… To wspomnienie z dzieciństwa. Przed Pierwszą Komunią nasz ksiądz zostawił mnie po lekcji, kupił lody, a potem… ten wielki brzuch przyciskający mnie… te łapy macające w różne miejsca… udało mi się uciec, ale wiele lat śniło mi się to w formie koszmaru. Nie wiedziałam czego ode mnie chce, nawet nikomu o tym nie powiedziałam. Dzisiejsze dzieci są bardziej uświadomione… ja nie wiedziałam. Gdyby ten ksiądz jeszcze żył, pewnie podałabym go do sądu. Nie dlatego żeby się zemścić, ale żeby uchronić inne dzieci przed tym koszmarem. Nie żyje, więc nawet nie wymieniam jego nazwiska…
    Dopiero po latach zrozumiałam, że to nie Bóg jest zły, ale jego słudzy. Nadal wierzę, ale nie księżom…
    Po przyjeździe do USA byłam zdziwiona, że amerykańscy Katolicy mają inne zasady, inne pojęcie grzechu, niż my, Polacy. Nawet przygotowanie do Pierwszej Komunii wygląda zupełnie inaczej. Nie ma tego wkuwania „paciorków”, ani egzaminów. I uważam to za słuszne. Wiara nie polega na klepaniu tych samych słów (często bez zrozumienia). To powinna być więź duchowa… Często modlę się do Boga, ale nie tymi oklepanymi słowami. To jest prawdziwa rozmowa (a właściwie monolog, bo przecież nie słyszę wyraźnej odpowiedzi). Nauczyliśmy się też w Polsce, że Boga trzeba prosić o wszystko… Ale czy Bóg jest naszym lekarzem, skarbnikiem, obrońcą i sama nie wiem kim jeszcze? To nie jest nasz „bodyguard”, który będzie nas od wszystkiego chronił!!! O wszystko musimy zadbać sami. Możemy Go najwyżej poprosić o znak w jaki sposób rozwiązać nasz problem, a potem słuchać i patrzeć…
    Czasami gdy patrzę na tych niby rozmodlonych ludzi… coś mi się w środku przewraca. Mówią te „paciorki”, a nie rozumieją, ani nie stosują tego, co po kilka razy dziennie powtarzają. Czy słowa „… i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…” nie mówią o tolerancji? O darowaniu bliźnim win, nawet wobec nas? A jak to wygląda w rzeczywistości? Szkoda słów… I jakże często zamiast słów „bądź wola Twoja…” staramy się wymusić „…bądź wola moja…”

    Polubienie

  4. ~miral59 pisze:

    I jeszcze jedno… te klauzule sumienia… Podpisane, bo tak chce moda i możliwość awansu… a w praktyce? W prywatnym gabinecie można wszystko. Nie tylko tabletki wczesnoporonne, ale i nielegalna aborcja. Czyli sumienie tylko na pokaz? To tak ma wyglądać Katolicyzm? To już wolę mieć do czynienia z ateistą. Mówi co myśli i nie ogląda się na żadne przykazania. Jeśli jest dobry, to dlatego, że chce nim być, a nie dlatego, że boi się co powiedzą sąsiedzi, czy ksiądz przy spowiedzi.
    Pojęcie grzechu też się zmienia. Wiele wieków temu, za grzech uważano noszone przez kobiety majtki. Teraz jest odwrotnie, szczególnie przy krótkich spódniczkach… Grzechem była sekcja zwłok, czy leczenie niektórych chorób, jako zesłanych przez Boga. Teraz też się wymyśla nowe grzechy. Stosownie do sytuacji. I potem wychodzi taki cyrk, że w Warszawie jeden z biskupów udzielił dyspensy w związku z kanonizacją Jana Pawła II, a drugi nie. I jedna część Warszawy mogła balować, druga miałaby z tego tytułu grzech… Czyż nie paranoja? Czy takie rzeczy powinny zależeć od widzimisię jakiegoś biskupa?
    A co ze zmianą przykazań kościelnych wiele lat temu? Jak na mszy ksiądz nam je czytał, myślałam że padnę. Szczególnie punkt, który mówi o nieprzestrzeganiu postów w piątek. Wystarczy zapłacić i już się tego grzechu nie ma…
    Chrystus wygonił przekupniów z domu swego Ojca, a kler z powrotem ich tam wprowadził… mało tego, sam stał się tymi przekupniami. I dziś nikt nie może żyć z wiarą bez odpowiedniego kapitału. Począwszy od chrztu, poprzez wszystkie sakramenty, po zgon… jeśli nie masz kasy, nie są dla ciebie. I tu mam pytanie. Czy to na pewno jest wiara, czy już biznes?

    Polubienie

    • ~Basia pisze:

      ~miral59 – pozwolisz, że odniosę się do Twoich komentarzy?
      Przeczytałam i…nasunęła się refleksja taka; poruszasz tak wiele problemów dotyczących wiary katolickiej, że nie sposób odnieś się do wszystkich zarzutów.
      Rozumiem, że Twoje doświadczenie życiowe sprawiło, że masz uraz do księży-ale dlaczego GENERALIZUJESZ. Czy wszyscy księża mają „ten wielki brzuch przyciskający mnie…”? NIE! Czy wszyscy księża „przyciskali Cię”? NIE! Tamten ksiądz popełnił grzech wobec Ciebie, a Ty mszcząc się za jego winę popełniasz grzech czepiając się wszystkich innych księży- czy tego nie jesteś świadoma?
      Jestem już emerytką, więc w swym tułaczym życiu dane mi zetknąć się z różnymi kapłanami – nie pomyślałaś, że to są ludzie tak samo słabi i grzeszni, jak Ty i ja? „z ludu wzięci i do ludu posłani”. To nie są święci. Jezus był Bogiem, a przecież miał wśród uczniów [apostołów] zdrajcę Judasza; miał Piotra, który się Go 3 razy zaparł; a pod krzyżem spośród 12 został tylko jeden- Jan. W sobotę pochowaliśmy męża siostry – nasz Proboszcz w upale prowadził 1,5 godzinną ceremonię pogrzebową i uczynił to tak wspaniale, że licznie zgromadzona rodzina z całej Polski ukradkiem ocierała łzy wzruszenia.Zaś młode osoby już mnie pytały – czy zgodziłby się na udzielenie im sakramentu małżeństwa bo nie są z tej parafii. Zgodził się. Nie wziął za pogrzeb ani grosza. Oznajmił, że od nikogo nie bierze, więc dlaczego miałby wziąć ofiarę od rodziny Osoby, która włączała się w akcje pomocowe na rzecz wspólnoty parafialnej.
      Ucieszył się tylko, że pamiętano o ministrantów i symbolicznie nagrodzono za ich posługę. Byłam zamówić mszę św. w intencji zmarłego szwagra; nad wyraz grzecznie mnie przyjął a po załatwieniu sprawy rzekł; „o pieniądzach nie rozmawiamy”.
      To tylko jeden przykład- bieżący, aktualny i jakże nie pasujący do Twego obrazu kapłanów w Polsce.
      Jeśli faktycznie miałaś osobisty kontakt z księżmi takimi, o jakich piszesz [a nie tylko obraz z mediów] to proponowałabym abyś się za nich modliła, a nie po sądach włóczyła. Moje życiowe doświadczenie; zło rodzi zło, dobro rodzi dobro. Przestrzegam- zło wyrządzane przez Ciebie [choćby poprzez takie oczernianie wielu niewinnych księży wrzucając wszystkich do jednego worka] wróci do Ciebie niczym bumerang i to ze zdwojoną siłą; pozdrawiam

      Polubienie

      • ~Basia pisze:

        P.S. skoro oczekujesz aby kapłani wcielali w życie naukę Jezusa, to zobowiązuje Cię do tego, abyś sama zaczęła stosować rady i pouczenia Jezusa;
        „Błogosławcie, a nie złorzeczcie” (Rz 12, 14); „Nie oddawajcie złym za złe ani złorzeczeniem za złorzeczenie! Przeciwnie zaś, błogosławcie!”
        Z Twych komentarzy zaś tchnie rozgoryczenie, żądza zemsty i powielanie opinii o księżach [np. opinii wydawanych przez świadków Jehowy], które często są krzywdą dla wielu wspaniałych kapłanów. Za tą krzywdę przyjdzie kiedyś zapłacić, bo Jezus nie mówił „oko za oko….” lecz masz przebaczyć w sercu nie 7 lecz 77 razy. Wiem, że to trudna nauka, lecz Ty sama domagasz się, oczekujesz, aby to inni-księża- ją stosowali w życiu; wysoka poprzeczka dla innych a dla siebie…usprawiedliwienie. Czyż to nie jest z Twej strony; „Ojcze; odpuść mi moje winy, lecz moich krzywd nie daruj; i szkoda, że tamten ksiądz już nie żyje, bo mną wciąż targa pragnienie zemsty, dlatego rykoszetem obrzucę błotem innych kapłanów- a co? też noszą sutannę…” jaka to chrześcijańska postawa???

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Jak to łatwo przerzucić kamyczek z ogródka do ogródka, prawda? Nie jestem kapłanem, nauczycielem i nie pouczam innych jak powinni żyć. Czy sądzisz, że gdy pasterz robi złe rzeczy, nie ma to wpływu na owieczki? Ja nie stoję na świeczniku i nie wymagam od nikogo by postępowali według moich zasad…
        Nie obrzucam też błotem wszystkich, a tylko tych, z którymi miałam nieszczęście się zetknąć. Pisałaś jak pięknie celebrował mszę w upale ten ksiądz. Podczas pogrzebu mego ojca, ksiądz nie powiedział o nim ani jednego słowa. Była natomiast pogadanka na temat aborcji. Na pogrzebie mojej babci, proboszcz nie wpuścił nas do kościoła, a tylko do kaplicy, i cała msza nie trwała nawet pół godziny, bo szwagier nie zapłacił tyle, ile ksiądz żądał. Nie mieliśmy pieniędzy… Moi przyjaciele chcieli ochrzcić dziecko, a że są na dorobku, nie byli w stanie zapłacić żądanej sumy. Ksiądz powiedział im, że jak uzbierają, to niech przyjdą… Nie ochrzcili do dziś… To tylko kilka przykładów. I to nie z gazet, a z mojego życia. Mówi się „co łaska, ale nie mniej niż…”
        Czy uważasz, że to jest żądza zemsty? Nie oczerniam, a daję świadectwo prawdzie. Nie wymyślam czegoś, czego nie było. Nie jest grzechem mówienie prawdy… A że czasami nie jest to miłe…

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Widocznie nie miałam szczęścia, takiego jak Ty Basiu, bo trafiłam na wielu księży, dla których tylko kasa się liczyła. Czy generalizuję? Raczej nie, bo nie pisałam, że dokładnie wszyscy są tacy źli. A ten, o którym piszesz, stanowi pewien wyjątek, jak sama nieświadomie to przyznałaś. Bo gdyby wielu takich było, nie szliby do niego wierni z innych parafii… każdy miałby takiego u siebie.
        Nie poszłam do sądu, bo zanim dorosłam, ten ksiądz już nie żył i nie zgadzam się, że sama modlitwa za niego wystarczy. Tu nie chodzi o zemstę, a o uchronienie innych dzieci przed takim obciążeniem psychicznym. Chyba nie zdajesz sobie sprawy co i jak takie dziecko przeżywa. I jaki to ma wpływ na jego późniejsze życie. Piszesz dokładnie to, co jest obecnie pewną doktryną w KK, czyli pomodlić się i zamieść sprawę pod dywan, a nie iść z tym do sądu. Księdza zboczeńca przenieść na inną parafię i po sprawie. Ciekawi mnie, czy byłabyś taka wyrozumiała, gdyby to spotkało Ciebie, czy kogoś z Twoich bliskich?
        Nie wiem też dlaczego piszesz o moim źle i że do mnie ono wróci? A może to ja jestem jakby tym bumerangiem, który wraca? Powinno się uczulać rodziców i dzieci, żeby takie przypadki wyeliminować i nie jest to wyraz zemsty…

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        ~miral59> sakramenty ustanowił Jezus Chrystus i są one bezcenne. Sprawę ofiary składanej przy okazji korzystania z posługi duszpasterskiej wyjaśniają słowa Biblii;
        (1 Tym 5, 18): „Mówi bowiem Pismo: Godzien jest robotnik zapłaty swojej”.
        Często jest to jedyna okazja złożyć datek na kościół, aby nie żerować na tym, by to inni utrzymywali księdza i kościół [parafię]. Bo jeśli nikt nie będzie wnosił datków na koszta to parafia przestanie istnieć- logiczne?

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Nie, nie jest to logiczne. Bo jeśli ktoś chodzi regularnie do kościoła, to czy nie utrzymuje go w niedzielnych datkach na tacę? Gdy zmarł nasz przyjaciel, jego żona musiała zapłacić za pogrzeb bez żadnej taryfy ulgowej. A przecież jej zmarły mąż, będąc już na emeryturze, pracował przy budowie nowego kościoła. Całe dnie tam spędzał. Jako inżynier budowlany służył fachową pomocą zupełnie bezpłatnie. A co usłyszała żona? Że gdyby to ona zmarła, to mąż miałby ulgę finansową…
        Czy możesz mi wytłumaczyć, dlaczego tylko robotnik w sutannie ma mieć zapłacone za swoją pracę, ale już ci, którzy pracują na jego rzecz, nie?
        Poza tym, na fundusz emerytalny dla księży składa się całe społeczeństwo, bez względu na wyznanie. Nawet ateiści muszą to robić, bo nikt się ich o zdanie nie pyta. Czy uważasz to za sprawiedliwe rozwiązanie?
        W USA jest pod tym względem lepiej. Kościół, jako instytucja społeczna, nie płaci podatków. Chyba, że zaczyna za bardzo politykować, to musi takowy zapłacić. Księża nie mają emerytury i dwa razy do roku we wszystkich kościołach zbierane są datki na utrzymanie domów księży emerytów. Dawałam, bo rozumiem, że taki emeryt musi coś jeść i w coś się ubrać, że o innych wydatkach nie wspomnę…
        Czy nie można by było wprowadzić tego i w Polsce? Czy nie byłoby to demokratyczne rozwiązanie?
        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

  5. Świadectwo ideału przeciw świadectwu patologii…
    Nie sądzę, aby takim przerzucaniem się można było kogoś przekonać do zmiany postawy, czy zapatrywań. Pozostaniemy zapewne przy swoich zapatrywaniach.
    To, że poruszam tematy związane z wiarą nie powinno nikogo bulwersować, bo od zawsze podkreślałem to swoje nastawienie. Miejscowi mogą to skonfrontować z tym, co widzą w każdą niedzielę. Przekonywanie mnie do tego, że moje wybory moralne nie mają sensu, a ja należę do ciemnogrodu również nie odniosą żadnego skutku. Jesteśmy wolnymi ludźmi i każdy robi to, w co wierzy i uważa za stosowne.
    Mam nadzieję, że ta wymiana zdań nie przyniesie drastycznych słów.

    Polubienie

    • ~miral59 pisze:

      Na pewno nie z mojej strony, Tatulu 😀 Nie mam zamiaru nikogo namawiać na zmianę poglądów, czy postępowania. Nie uważam też ludzi wierzących za ciemnogród, a przynajmniej większości z nich. Tak jak napisałeś, każdy ma wolny wybór i może postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Tylko robi się nieprzyjemnie, gdy ktoś usiłuje udowodnić coś czego nie ma.
      I nie mam na myśli istnienia Boga. Zawsze rozśmieszają mnie ludzie, którzy szukają dowodów, że On jest, tak samo jak ci, którzy szukają dowodów, że Go nie ma. To nie jest nauka ścisła, gdzie każdą tezę można udowodnić. Wiara polega głównie na tym, że się wierzy nie widząc i nie mając dowodów…
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

    • ~Basia pisze:

      Tatulu- daleka jestem od tego by używać drastycznych słów aby komuś pokazać, że zło w różny sposób pcha się na świecznik; zaś dobro ma twarz pokorną i jeśli się go nie wydobędzie, to wielu wcale go nie dostrzeże. Jest takie powiedzenie;
      „żyj i daj żyć innym” albo „wybacz a będzie ci wybaczone”; etc…
      każdy z nas chowa w sercu różne rany, ale czy ich rozdrapywanie na coś się przyda? wątpię; podobno ciągłe rozpamiętywanie doznanych krzywd tak naprawdę szkodzi nam samym, bo nadwyręża nasz system nerwowy.
      Nie zgodzę się z twierdzeniem, że przestrogą jest wypominanie grzechu osoby już zmarłej; bo ostrzeganie przed „złym” nieboszczykiem na pewno nie przyniesie ani ukojenia ani nie zapobiegnie dalszym czynom molestowania. Taka osoba jest już na sądzie Bożym i wypominki jego grzechów po śmierci, moim zdaniem, są jedynie „biciem piany”. No cóż- moje zdanie, nie musi pokrywać się z cudzym zdaniem/poglądem;
      Podobno dobrym lekarstwem jest zasada; „Bądź miłym dla innych, a to wróci do Ciebie! Traktuj innych w taki sposób, w jaki chcesz by obchodzono się z Tobą;
      Tatulu pozdrawiam

      Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        I tu się z Tobą Basiu zgodzę w 100% 😀
        „… zło w różny sposób pcha się na świecznik; zaś dobro ma twarz pokorną i jeśli się go nie wydobędzie, to wielu wcale go nie dostrzeże…”
        I nie wiem czemu akurat to, że ten ksiądz nie żyje aż tak bardzo Cię bulwersuje? Nie mówię dokładnie ani jego nazwiska, ani nawet nie podaję parafii w której pracował, także według Twoich standardów, nie szarpię go po śmierci i nie kalam jego pamięci… Czyż księża nie mówią na kazaniach o grzechach bliźnich, o których słyszeli na spowiedzi? Obowiązuje ich przecież tajemnica spowiedzi (mnie nie, bo to nie spowiedź).
        Nie staram się ostrzec przed jego molestowaniem, ale przed tymi, którzy nadal działają. A na system nerwowy działa to kojąco. Bo świadomość, że może chociaż jedno dziecko zostanie uratowane, dzięki takim ostrzeżeniom, pomaga… i to bardzo.

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        Pytasz; „…nie wiem czemu akurat to, że ten ksiądz nie żyje aż tak bardzo Cię bulwersuje?”
        Określenie „bulwersuje” jest przesadzone. Znana jest mi zasada;
        o zmarłych nie mówi się źle, a jeśli nie potrafimy uszanować pamięci, to lepiej nie mówić wcale. Tej zasady się trzymam, lecz wcale się nie bulwersuję 🙂
        Chcesz tu na blogu i w tak enigmatyczny sposób „ostrzec przed tymi, którzy nadal działają” – kogo? przed kim? tu na blogu uratujesz jedno dziecko dzięki swemu ostrzeżeniu? żarty sobie robisz?
        Przecież problem molestowania nieletnich jest problemem ogólnospołecznym i dziecko cierpi jednakowo – bez względu na to kto dopuszcza się tego haniebnego czynu – czy ksiądz, czy nauczyciel, czy policjant czy inny zboczeniec, a Ty uczepiłaś się tutaj kapłanów Kościoła Katolickiego. Tymczasem ten problem dostrzegany jest także u świadków Jehowy i w innych religiach, bo to winny jest człowiek-zboczeniec, a nie religia. To dowodzi Twego uprzedzenia do kleru KK.

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Zastanowiło mnie jeszcze coś. Dlaczego aż tak bardzo bronisz tych zboczeńców? Czy gdyby nie mieli sutanny, potępiłabyś ich z całą bezwzględnością? I tylko ta sutanna Cię powstrzymuje? Piszesz o przebaczaniu, o zemście i modlitwie. A co z tymi dziećmi? Z ich straconym i złamanym życiem? Czy to jest mniej ważne od opinii jaką ma taki czy inny ksiądz?
        I czy to nie Jezus powiedział, że „jeśli ktoś skrzywdzi tych najmniejszych, to tak jakby mnie skrzywdził”? Cytat nie jest dokładny, ale czyż nie o to chodziło?

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        ~miral59> pytasz;
        „Dlaczego aż tak bardzo bronisz tych zboczeńców? Czy gdyby nie mieli sutanny, potępiłabyś ich z całą bezwzględnością? I tylko ta sutanna Cię powstrzymuje?”
        błędnie interpretujesz moje wypowiedzi. Nie moją rolą jest oskarżać, osądzać, potępiać czy bronić kogokolwiek, bez względu – czy nosi sutannę czy inny uniform. Jezusa także zaliczono w poczet złoczyńców, dlatego ferowanie wyroków i domaganie się „sprawiedliwości” rozumianej po ludzku, bez znajomości faktów, może prowadzić do większego zła. Poczucie krzywdy może wypaczać pogląd na sprawę. Każda krzywda woła o pomstę do Nieba, a krzywda dzieci szczególnie dotyka Serce Jezusa. Myślisz, że ludzki sąd jest w stanie bardziej zrekompensować taką krzywdę, albo ludzki lekarz uleczy psychikę tych skrzywdzonych lepiej niż miłość Jezusa Chrystusa? Czyż ta miłość Syna Bożego, Który wycierpiał o wiele więcej niż my, nie będzie stanowić większego zadośćuczynienia [balsam na poranione serce skrzywdzonego dziecka] niż wyrok skazujący dla zboczeńca? nawet morderca ma prawo obrony, a nawet kara dożywotniego więzienia nie przywróci życia ofierze. Za to Jezus potrafi swą miłością potrafi zaleczyć wszelkie rany.
        Odnoszę wrażenie, że żądza zemsty za doznaną krzywdę zaślepiła Cię i trwasz w tym poczuciu krzywdy niczym w amoku. Rozumiem, gdyż sama w życiu doświadczałam wielu krzywd [mało wiesz o mnie] i wiem jak trudno jest wydostać się z tego obłędu, jakim jest obsesja z powodu doświadczonego zła-krzywdy. Z autopsji wiem, że jedyna droga do wyzwolenia się z tego, jest zawierzenie i powierzenie tego bólu Jezusowi. Ja tak uczyniłam, a Ty uczynisz jak zechcesz. Proszę tylko nie imputuj mi, że dla mnie ważniejsza jest „opinia” niż człowiek. Opinię można urabiać, gębę można komuś dorabiać i przez to także można komuś złamać życie.

        Polubienie

  6. ~miral59 pisze:

    Wypada mi tylko przeprosić Tatula, za poruszanie tematów niezgodnych z Jego poglądami… Może faktycznie nie powinnam się odzywać. Postaram się poprawić pod tym względem i nie odpowiadać gdy temat jest zbyt kontrowersyjny…
    Chociaż z drugiej strony… masz ożywioną dyskusję 😀
    Chciałabym tylko dodać, że szanuję poglądy innych. Jeśli ktoś w coś wierzy (nie chodzi mi tylko o wiarę w Boga), to nawet powinien bronić swojego zdania. I nie przylepiam łatki oszołoma, czy ciemnogrodu osobom, tylko dlatego, że mają inne zdanie niż ja. Każdy może się mylić, każdy też może mylnie osądzić inną osobę, czy sytuację. Nie ma ludzi nieomylnych. Pisząc to mam na myśli również siebie, a nie tylko swoich rozmówców (to tak w formie wyjaśnienia, żeby nie było, że chcę komuś brzydko dogadać)…

    Polubienie

  7. Czy mogę zapytać o zdanie na temat poruszony w tekście?
    Myślałem że rozmowa potoczy się w kierunku oceny wpływu promieniowania słonecznego na umysły projktodawców klauzuli sumienia dla nauczycieli.
    Byłbym wdzięczny.

    Polubienie

    • ~Basia pisze:

      Tatulu- masz rację, że toczona przeze mnie dyskusja z ~miral59 jest nie na temat notki. Nie powinna więc wcale mieć miejsca.
      Przepraszam za to, że wcieliłam się w Twoją rolę i zabrałam głos, jako ripostę na komentarze będące nie na temat notki. Uznałam, że nie można było pozostawić bez odzewu, zbyć milczeniem [a Ty nie zareagowałeś], tak poważny atak na kapłanów. Uważam, że bez względu na jakim/czyim blogu i pod jakim tematem, pojawią się takie krzywdzące opinie o innych, na które się natknę, zapala mi się”lampka” w głowie, że należy reagować. Tak mi dyktuje sumienie. Przepraszam.

      Polubienie

      • Basiu, ja doceniam Twoje starania. Bałem się jedynie o to, aby chęć przekonywania przeciwnika w dyskusji nie wprowadziła typowego już w takich przypadkach języka.
        W tym miejscu udało się (jak dotąd) różnic się, ale bez agresji i obrażania kogokolwiek.
        Dziękuję za bardzo merytoryczne wypowiedzi i zrozumienie dla poglądów autora.
        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

    • ~Marek Janj pisze:

      Po jakiego grzyba są komuś potrzebne jakieś klauzule sumienia?
      Czy Prawo Boże wymaga jeszcze jakichś protez?
      Czy wyznawca Prawa Bożego musi wspierać dodatkowo swoje sumienie jakimiś klauzulami? Bo jak tej klauzuli nie podpisze i nie będzie się z nim afiszował przed innymi, to mu sumienie zacznie szwankować, złamie wyznawane przez siebie Prawo Boże i popadnie w co popadnie?Według mnie to nonsens. Bicie piany i tyle. W upałach istotnie może się niektórym ” zabełtać błękit w głowie”.

      Polubienie

      • ~Marek Janj pisze:

        Mnie się lampka czerwona w głowie natychmiast zapala wtedy, gdy widzę „obrońców kapłanów”.

        Prawdziwa cnota krytyk się nie boi i żadnych obrońców nie potrzebuje.

        A że wśród kapłanów są łajdacy bez powołania, ździercy i obłudnicy oraz wspaniali ludzie o prawdziwym powołaniu i potencjalnie święci, to jest chyba oczywiste dla każdego.

        Sęk w tym, że niektórym się wydaje, że jak ktoś powie, że kapłan X to zboczeniec a inny to zdzierca, czy dziwkarz, to uznają to za atak na cały stan kapłański, Kościół, Pana Boga, Matkę Bożą i Wszystkich Świętych i usiłują gorliwie owego stanu kapłańskiego „bronić” wszelkimi sposobami. Myślę, że taka forma obrony jest nie tylko żałosna ale przeciw skuteczna.
        Ponadto utrwala stereotypy negatywne zarówno o kapłanach jak i o ich nadgorliwych obrońcach i w istocie przynosi im samym więcej szkody niż pożytku.

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        Pytanie; ” Po jakiego grzyba są komuś potrzebne jakieś klauzule sumienia?”
        Klauzula sumienia – szczególna regulacja prawna, zgodnie z którą lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem. Klauzula sumienia zapisana jest w akcie prawnym obowiązującym w Polsce, w Ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty.
        Skoro jest ZAPISANA w AKCIE PRAWNYM, to widocznie jest potrzebna. Prawo Boże nie wymaga protez, lecz prawo ludzkie widać tak. Prawo Boże brzmi jednoznacznie; NIE ZABIJAJ; zaś prawo ludzkie to przykazanie Boże interpretuje wedle swego uznania. Klauzula sumienia nie potrzebna jest Bogu, lecz ludziom i nie po to, aby się tym afiszowali, lecz aby wolno im było pracować bez narażania swego sumienia na nakazy prawa ludzkiego. Wszystko ma swoje plusy i minusy; taka informacja jest także istotna dla pacjenta, bo będzie wiedział kto, jakie usługi świadczy; kobieta po aborcję nie uda się do lekarza z klauzulą sumienia, lecz poszuka sobie takiego, który spełni jej życzenie.
        A co do „lampki” ; od dawna wiadomo mi że u Ciebie zapala się ona także na dźwięk mego imienia. Wynika top chyba z różnicy zdań/poglądów.
        Zgadzam się co do tych Twoich słów i nie zaprzeczam, że;
        „wśród kapłanów są łajdacy bez powołania, ździercy i obłudnicy oraz wspaniali ludzie o prawdziwym powołaniu i potencjalnie święci, to jest chyba oczywiste dla każdego. ..”
        Jednak jeśli ktoś maluje obraz kapłana w sutannie jako łajdaka, ździercę i obłudnika bez podpisu w dodatku anonimowo, to automatycznie godzi w cały stan kapłański. Podpis i wskazanie personalnie takiego księdza narażałby na konsekwencje, gdyż trzeba byłoby udowodnić. Zaś plucie i obrzucanie błotem anonimowo nic nie kosztuje, ale – moim zdaniem- tak czynią tchórze. Człowiek odpowiedzialny swe pretensje i roszczenia kieruje bezpośrednio do adresata/kata, a nie kryje się za nickiem i w dodatku ogólnie pod nazwą stanu/zawodu oskarża delikwenta. Potem wszyscy patrzą podejrzliwie na każdego księdza [nauczyciela, policjanta, ateistę… etc.etc.] bo a nuż to ostrzeżenie [mowa] dotyczy jego i trzeba byłoby drżeć na widok każdego księdza czy innej osoby.
        Marku Janie – nie robię za „obrońców kapłanów” lecz obstaję za prawdą. Nie wolno GENERALIZOWAĆ, a takie wyrażanie opinii o anonimowy księdzu w dodatku podpisem nickiem uważam za tchórzostwo, plotkowanie i bicie na alarm, by na widok sutanny popadać w paranoję i w każdym widzieć zboczeńca, zdziercę i obłudnika.

        Polubienie

  8. ~Marek Jan pisze:

    To, że owa klauzula jest zapisana w akcie prawnym, nie oznacza jeszcze że jest potrzebna. W Polsce mamy wiele aktów prawnych psu na buty.

    Problem tkwi gdzie indziej.
    Ma to być jakaś forma asekuracji, tylko na dobrą sprawę nie wiadomo przed kim. Przed samym sobą? Przed pacjentami?
    Skoro lekarz nie wykonuje aborcji bo jest wierzący to ma obowiązek wskazać pacjentce takiego lekarza, który tę aborcję wykona.
    Tyle i tylko tyle. Nie jest do tego potrzebna żadna klauzula sumienia. Od dawna to regulują stosowne przepisy. Nikt też lekarza nie zmusi do aborcji gdy tego nie robi, bo uważa to za zabójstwo.I nie musi się zasłaniać żadnymi klauzulami sumienia.

    PS. Nie polemizuję z imionami a jedynie z poglądami. Nie mam nic do imienia Basia, wprost przeciwnie.

    Polubienie

  9. Sam muszę szukać odpowioedzi na postawione pytania. Oto co przed chwilą zamieścił Onet.

    „… Kierujący pracami Konferencji Episkopatu Polski, organy administracji państwowej „mają być bezstronne wobec światopoglądu nauczycieli, rodziców i dzieci”, nie mogą więc „narzucać” im swojej wizji świata.

    „Gdy dochodzi do konfliktu między dobrze uformowanym sumieniem a prawem stanowionym, obywatel ma zawsze prawo do sprzeciwu sumienia”. Powołuje się na fragment z…. Katechizmu: „Obywatel nie jest zobowiązany w sumieniu do przestrzegania zarządzeń władz cywilnych, jeżeli są one sprzeczne z wymogami porządku moralnego, z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii”.

    http://www.wprost.pl/ar/460816/Abp-Gadecki-Nie-trzeba-przestrzegac-zarzadzen-wladz-cywilnych-jesli/

    Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      „Sam muszę szukać odpowiedzi….” Tatulu, ale w jakim mistrzowskim stylu to robisz! Jak sam Abp! Który przecież nie wyraził jednoznacznie (tak/nie) swojego zdania w/s klauzuli sumienia dla nauczycieli, ale dopuścił możliwość i z góry usprawiedliwił przypadki nieprzestrzegania porządku prawnego państwa. Bo co to znaczy „dobrze uformowane sumienie” ? Kto to może właściwie ocenić? Przecież taki fundamentalista religijny (obojętnie jakiej religii) jest najbardziej przekonany o „dobrze i właściwie uformowanym” własnym sumieniu. Więc może robić co chce, bo mu tak sumienie podpowiada? Mając w „dużym poważaniu” inaczej myślących, porządek prawny państwa?
      Wiarę powinno się mieć w sercu, nie na papierze. Bo taki „papier” będzie dzielił społeczeństwo i skłócał ludzi.
      No i co z zasadą „cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie” ?
      Trochę mnie to wszystko zaczyna niepokoić, bo upały się skończą, a pozostanie społeczne przekonanie, że obowiązujące prawo można lekceważyć.

      Polubienie

  10. Witaj MarioR. Widzę, że przyznajesz mi rację. Ten upał jest nieznośny i jego skutki mogą być dłuższe niż zwykłe porażenie słoneczne. Prognozy pogody niosą zapowiedź jeszcze większych upałów. Co to będzie???

    Polubienie

    • ~Basia pisze:

      Tatulu- nieznośny upał dał się wielu we znaki, ale…od kilku dni mamy ochłodzenie, które w moich stronach przyniósł łagodny, spokojny i jakże potrzebny deszcz. Co za ulga.
      Tatulu piszesz; ” Prognozy pogody niosą zapowiedź jeszcze większych upałów.” a jakich regionów kraju to dotyczy? jeśli nad morzem, to odpowiem na Twoje pytanie;
      „Co to będzie???”
      wtedy u MNIE będzie wielka radość – wreszcie wejdę dla ochłody do morskiej wody [zimnej nie lubię], wszak lada dzień wybieram się na wypoczynek.
      A co do tematu notki- gdyby prawo ludzkie było doskonałe, nie potrzeba byłoby klauzul ani innych „papierowych” zabezpieczeń. Rodzi się pytanie;
      Kto ma prawo do wolności sumienia i wyznania?
      Wolność sumienia i religii to swobodny wybór własnego światopoglądu. Bez jakiejkolwiek ingerencji ze stron władzy państwowej, ani osób trzecich. Wolność wyznania to prawo do reprezentowanie swojego światopoglądu oraz postępowania w zgodzie z własnym sumieniem.
      Czy lekarz legitymujący się klauzulą sumienia może być zmuszany do aborcji albo do wskazania innego „mordercy” [bo według jego sumienia traktuje on usunięcie ciąży-dziecka jako morderstwo]? czy to nie jest ingerencja państwa w jego światopogląd? czy to nie powinno być w inny sposób rozwiązane? tak, aby obie strony nie czuły się dyskryminowane?
      albo gdy nauczycielowi zakazuje się uczęszczania do kościoła, bo daje zły przykład [wzór] wychowankom, a tego doświadczyła moja siostra nauczycielka -czy to nie jest ingerencja władzy szkolnej w światopogląd nauczyciela?
      dalej – dotyczy to także programu nauczaniu- czy nie powinien on być tak opracowany aby nikt nie miał poczucia ingerencji w jego światopogląd? prawo nie może iść na ustępstwa wobec jednych kosztem drugich; bez względu na to, jak kto ma „uformowane sumienie”- nie wolno narzucać mu prawnie czy bezprawnie zasad niezgodnych z jego sumieniem. W naszym kraju katolicy [w niektórych zawodach] muszą bronić swoich praw do tego co im gwarantuje Konstytucja- ;
      Elementami wolności sumienia i religii są:
      swoboda wyboru przekonań,
      wolność praktyk wykonywanych publicznie i prywatnie,
      prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem,
      prawo do milczenia w sprawie religii,
      wolność tworzenia zrzeszeń religijnych,
      wolność tworzenia wspólnych zrzeszeń przez różne związki religijne.
      Niestety – przedstawicielom niektórych zawodów w naszym kraju niezbędna jest klauzula sumienia.

      Polubienie

      • ~Basia pisze:

        P.S. siostra nauczycielka popadła w konflikt sumienia, bo nie wolno jej było chodzić do kościoła, aby nie dawała złego przykładu wychowankom [zakaz władz szkolnych], a nie chodząc do kościoła dawała zły przykład swym dzieciom, bo kto miał je prowadzić do kościoła jak nie matka katoliczka?
        ktoś kto tego nie doświadczył – nie zrozumie, a potem komentuje, podważając zasadność „papierka”. .

        Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        Wyznawanie wiary, zwłaszcza szczere i prawdziwe, zawsze wymaga wyrzeczeń i ofiary a nieraz i cierpienia.
        Własnym przykładnym życiem trzeba dawać świadectwo prawdzie, a pouczenia innych rzadko kiedy odnoszą właściwy skutek zwłaszcza jak się rozmijają z czynami pouczającego.
        Jak zapewne wiesz, tak jest w ewangeliach napisane i w listach apostolskich.
        Myślę zatem, że te papierkowe deklaracje tak naprawdę niczego tu nie załatwiają.
        W wypadku nauczycieli widzę jeszcze jedno niebezpieczeństwo: ideologizacji wiedzy, przekazywanej uczniom. Czy np. lekcje biologii zamienia się w katechezy i prezentacje osobistych poglądów nauczyciela, który się „zadeklarował”?
        Obawiam się, że cofnie nas to do średniowiecza.
        Szkoła powinna być świecka z definicji.
        Jeśli ktoś ma inne poglądy, powinien uczęszczać do szkoły wyznaniowej, wszak mamy szkoły katolickie, niektóre nawet na całkiem niezłym poziomie i o dobrej opinii.

        Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        Wydaje się, że opisywana sytuacja miała miejsce dawno, w systemie socjalistycznym, kiedy była prowadzona otwarta walka z religią. Dzisiaj jednak mamy już inne czasy. Nikt nauczycielowi nie zabrania chodzić do Kościoła nawet na sumę, może uczestniczyć we wszystkich Mszach od rana do wieczora. Oczywiście w czasie wolnym od zajęć zawodowych.
        Więc ta ironia o rozumieniu i „zasadności papierka” jest bezzasadna, bo odnosi się do zupełnie innych warunków.

        Polubienie

    • ~Marek Jan pisze:

      Problem przestrzegania prawa jest istotny w państwie prawa. Oczywiście wiemy o tym wszyscy: prawo nie jest doskonałe i nie załatwia wszystkiego. Zresztą im bardziej szczegółowe regulacje, tym większe rodzą się tendencje do omijania prawa.
      To wszystko jest dość oczywiste.
      Pozostaje zatem zdrowy rozsądek, a ten nakazuje by w żadnej dziedzinie nie przeginać pały. Również w sprawach wyznawania takiej czy innej wiary, czy ideologii.

      Przykład owego ginekologa dowodzi dość jasno tego, że będąc szefem szpitala państwowego trzeba państwowego prawa przestrzegać. Jak się ma prywatną klinikę, to sobie można robić po swojemu i wszystko jest wtedy OK.Nikt do nikogo pretensji miał nie będzie.

      Dla mnie przykład owego ginekologa, który przy okazji zabawia się w moralizatora, po wykonaniu iluś tam skrobanek, jest mało przekonujący. Zwłaszcza, że zrobiono z niego wręcz męczennika.
      Podobnie jak dr Piecha, który podobno tysiąc skrobanek wykonał a teraz publicznie potępia wszystkich innych ginekologów, którzy się jeszcze nie „nawrócili”.

      Skoro to były zabójstwa ( a były, bo przecież jest to pozbawienie życia człowieka w łonie kobiety z premedytacją), to obaj ci faceci są seryjnymi mordercami.
      Jakie zatem mają prawo do pouczania innych i do nawoływania, by łamać obowiązujące prawo? Wydaje mi się to szczególnie skandaliczne zwłaszcza na tle chóru „wiernych” dzielnie ich wspomagających w sianiu moralnego zamętu w ludzkich głowach.

      Polubienie

  11. Znowu posługujesz się jednostkowym przykładem Basiu. Nauczyciele to potężna grupa zawodowa i społeczna, a więc i bardzo zróżnicowana. Na pewno znajdziesz tysiące odwrotnych przypadków. Ten projekt nie dotyczy jednak praktyk religijnych, a raczej treści nauczania i sposobu wychowywania. Przeczytałem trochę materiałów o jakich pisze autor klauzuli dla nauczycieli i oświadczam, że nie mam nic przeciwko takiemu wychowaniu, bo wielokrotnie poruszałem ten temat: http://tatulowe.blog.onet.pl/2009/03/26/wagary-od-wiary/

    Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że tej postulowanej zmiany nie da się wprowadzić przy pomocy klauzuli sumienia dla nauczycielu. Nie tędy droga. Nakaz przyjęcia jednej opcji będzie potraktowany właśnie jako zamach na wolność i to zrodzi bunt najpierw wśród uczniów.
    Jak sobie wyobrazić naukę o pochodzeniu świata i życia. Czy według teorii kreacjonizmu, ewolucjonizmu, czy inteligentnego projektu. A może wszystkie trzy teorie łącznie i to w każdej szkole

    Polubienie

  12. ~Marek Jan pisze:

    W USA są już takie szkoły, gdzie wykłada się kreacjonizm, są to szkoły wyznaniowe, rzecz oczywista.
    Oczywiście jak ktoś w to wierzy, może sobie to studiować, bo jest to zgodne z Księgą Rodzaju, tylko całkowicie się rozmija z faktami naukowymi. To doskonały przykład ideologizacji wiedzy.

    Tzw. Inteligentny Projekt sam w sobie może nie jest wcale głupi, tylko został ostatecznie skompromitowany przez chrześcijańskich propagandystów, zwłaszcza protestanckich.
    Czy to są Twoje obawy Tatulu?

    Polubienie

  13. Nie wyrażam tu obaw, a tylko wskazuję na „materii pomieszanie”.
    Może szansą byłoby nauczanie indywidualne – przez rodziców, według ich zapatrywań?. Oszczędzono by sporo na oświacie

    Polubienie

    • ~Marek Jan pisze:

      Być może, choć to raczej pomysł dla zamożnych. Drzewiej po pałacykach i dworach tak bywało.
      W moim przekonaniu szkoła państwowa powinna być świecka i pozbawiona wszelkiej indoktrynacji ideologicznej bez względu na jej źródło.
      A pomysł deklaracji wiary źle mi się kojarzy. To jakiś rodzaj lojalki a to zawsze niesie za sobą więcej szkody niż pożytku.

      Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      Naprawdę wierzysz Tatulu, że wielu rodziców byłoby w stanie nauczyć swoje dzieci tego, co może i powinna nauczyć szkoła???
      Rodziców, którzy w roku (a może nawet w ciągu wielu) nie przeczytali ani jednej książki? A statystyki mówią, że niestety zatrważająco wielu jest takich ludzi. To przecież także statystyki mówią o tzw. „wtórnym” analfabetyzmie i to nie tylko wśród osób, które swoją obowiązkową edukację zakończyły dawno temu.

      Problem nie jest w tym, że ktoś powinien mieć prawo do własnego światopoglądu, bo to oczywiste. Problem jest w tym, żeby tego światopoglądu nie narzucać innym, a o to jest niestety bardzo łatwo, zwłaszcza tam, gdzie jedni od drugich jakoś zależą, jak np. w szkole.

      A najgorsze jest, kiedy samemu stosuje się to, co drugiemu się zarzuca i zakazuje, np. generalizowanie.

      I zgadzam się z poglądem wyrażonym przez Marka Jana, że prawdziwe wyznawanie wiary wymaga wyrzeczeń i cierpienia. A nagroda za to wcale nie musi być od razu tu na ziemi.

      Jeśli prawo jest złe, to należy je zmieniać, a nie nawoływać do jego bojkotowania i anarchii. Zwłaszcza w takim systemie jak demokracja.

      Polubienie

  14. Tyle lat nauczyciele pracują, bez podpisywania klauzuli sumienia i nikt jakoś na tym nie ucierpiał. Dla mnie to nie ma sensu.Mnie przerażają ludzie leżący plackiem na plaży od rana do wieczora i dzieci biegające wokół bez nakryć głowy.Ciekawe czy ktoś prowadzi statystyki, ile dzieci dostało udaru słonecznego przez głupotę rodziców.

    Polubienie

    • Dziękuję Pelasiu, że Ty jedna zwróciłaś uwagę na zagrożenia dla dzieci jakie fundują im zajęci sobą niektórzy rodzice. Mimo ogromnego nagłośnienia sprawy pozostawianych w rozgrzanych autach dzieci nadal się to zdarza.
      Pozdrawiam po nauczycielsku

      Polubienie

  15. ~Marek Jan pisze:

    Ten właśnie rodzaj rozumowania występuje powszechnie w USA.
    Prawo jest niedobre, to je trzeba zmienić metodami demokratycznymi.

    Nikt jednak nie ma ma licencji na łamanie prawa jedynie dlatego, że nie odpowiada ono jego przekonaniom, czy wierzeniom religijnym.

    W społeczeństwie USA, to oczywista oczywistość i nikt się tam nie ośmieli nawoływać do łamania prawa, bo prawo, w powszechnym przekonaniu, łamią jedynie przestępcy.

    Jak widać Polakom a raczej chyba dość znaczącej części narodu polskiego, jeszcze bardzo daleko do tego rodzaju pojmowania państwa prawa.

    Polubienie

  16. No i mamy kolejną ofiarę upałów :http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1723,ksiadz-lemanski-i-wymieranie-biskupow.html

    Pojechał do młodych, gorąco było, a on w czerni. Sfrustrowany , a to podnosi mu ciśnienie. Zbyt konserwartywny , aby wykąpać się z młodymi w błocie i tam się wyluzować, no i mamy skutek. Chlapnął coś (całkiem spore to coś) i teraz dopiero się zacznie…
    Och te upały….

    Polubienie

    • Anonim pisze:

      Oj, bardzo spore. Tak bardzo, że aż niesmaczne.Co do klauzuli sumienia, to jestem zdania, że w przypadku lekarzy to dobre rozwiązanie. Pamiętać należy o historycznych doświadczeniach nie tylko w hitlerowskich Niemczech, ale ….od USA po Szwecję, poprzez Rosję Sowiecką, gdzie wykorzystywano lekarzy do eksterminacji, sterylizacji i doświadczeń na ludziach oraz eliminacji niepokornych poprzez zamykanie w psychiatrykach. Sprawa prof.Chazana nie jest taka prosta, jak przedstawiają media. Ciemnogrodzki fanatyk skrzywdził kobietę i złamał prawo. To raczej zbyt szybko okrzyknięto go przestępcą. Bo wydaje się, że w rzeczywistości nawet kulawego prawa nie złamał. Inna rzecz, że luka w prawie polega na tym, że lekarz odmawiający aborcji ma wskazać innego, który to zrobi. Czyli wychodzi na to samo.To w każdym szpitalu powinna być dostępna lista miejsc, które to robią na żądanie pacjentek. Wtedy i pacjentka i lekarz działają swobodnie zgodnie ze swoim sumieniem. Nie można też kierować wszystkich lekarzy kierujących się chrześcijańskim sumieniem do prywatnych klinik. Mają oni prawo, jak ateiści i wyznawcy innych religii do funkcjonowania w państwie, którego są obywatelami.
      Co do klauzuli dla nauczycieli….Nie czytałam propozycji tekstu, tylko o samym pomyśle. Szkoła znów jest terenem ideologizacji. Nie ukrywajmy, tak jest i zawsze będzie. I to wcale nie ze strony Kościoła, a przynajmniej nie tylko. Z projektu darmowego podręcznika dla pierwszaków wycofano karpia na Wigilię, bo animalsi protestowali. Najpierw jednak w opisie świąt pominięto ich nazwę: Boże Narodzenie. Po protestach przywrócono, tłumacząc to….niedopatrzeniem. Kafka by się uśmiał. W kwestii wiedzy- szkoła powinna być obiektywna, jednak samo prawo mówi, że w kwestiach wartości – oparta o te, chrześcijańskie. Właściwie rozumiane są podstawą naszej cywilizacji. Choć niedługo pewnie trzeba będzie pisać w czasie przeszłym: „były”. Inaczej-według klucza jakich wartości mamy wychowywać dzieci? To dość aktualne zagadnienie. I nauczyciele mają zgryz. Najdziwniejsze pomysły na szczęście i wychowanie ludzie usiłują realizować i wepchnąć je w system edukacji. Od wieków.

      Polubienie

      • ~Basia pisze:

        Anonimie- szkoda, że się nie podpisałaś, gdyż podzielam Twój pogląd i pod tym Twoim komentarzem się podpisuję. Uważam, że kto potrzebuje takie zaświadczenie o klauzuli sumienia, to niech ma do niego prawo. Mnie ono niepotrzebne, lecz to nie oznacza, że mam decydować za kogoś.
        A co do tego, że „Ks. Lemański znów na zakręcie”to uważam, że kto jak kto, ale ksiądz, który sam poucza penitentów [np. w konfesjonale] winien wiedzieć, że słowa należy ważyć. Teraz przyjdzie ponieś konsekwencje braku roztropności i niepohamowanego języka. Jego problem.

        Polubienie

      • tatul pisze:

        To nie tylko jego problem Basiu. Przemawiał do tysięcy ludzi a dzięki mediom, do milionów. Rodzą się pytania. Również wśród niewierzących. Nie wiem, czy odpowiedzi jakie wynikną z tych „rekolekcji” będą korzystne dla kościoła powszechnego

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        Tatulu – nic na to nie poradzimy- mleko się rozlało; nie przewidzimy konsekwencji [skutków] nierozważnych wypowiedzi medialnych ani dla ks.Lemańskiego ani dla kościoła powszechnego; widać nie wszyscy wiedzą, że są sytuacje kiedy „mowa jest srebrem a milczenie złotem”;

        Polubienie

  17. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Przypomnienie ważne zwłaszcza w sezonie lata. Lekarze wciąż przypominają nam o zasadach korzystania z dobrodziejstw słońca, ale i przestrzegają przed skutkami przegięć w tym zakresie. Oparzenia słoneczne i udary to już oklepana prawda, ale wciąż wysokie liczby nowych zachorowań na czerniaka skóry, liczba utonięć, zawałów wywołanych szokiem termicznym i innych zagrożeń wciąż woła o rozwagę.
    Wołam więc i ja.
    OSTROŻNIE!!!

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.