Czy to się może powtórzyć???

Nawiązując do poprzedniej wspomnieniowej opowieści, pod wpływem komentarzy i bieżąco słuchanych wspomnień różnych ludzi pomyślałem, że może warto postawić pytania skierowane w przyszłość. A nasuwa się ich sporo. Kiedyś, za czasów słusznie minionych  opowiadało się dowcip o tym, co nadaje radio Erewań. Dla przykładu choćby taki: Radio Erewań ogłosiło, że z okazji kolejnej rocznicy rewolucji każdy otrzymał po połowie świni, a komu było mało, to mógł jeszcze dostać po świńskim ryju. Albo taki z innej beczki: W radio Erewań ogłoszono, że przewidywania co do przyszłości są zupełnie jasne. Problemem jest przeszłość, nad interpretacją której pracują najtęższe umysły.

 

Dlaczego te akurat dowcipy przywołuję? Ano pomyślmy o tych, którzy nie załapali się przed 25 laty na sesję zdjęciową z Lechem Wałęsą. Podobno z wytypowanych przez drużynę kandydatów do parlamentu takiego zdjęcia nie posiadało, z różnych względów zresztą tylko około 20 osób. Ich szanse były jednak znikome wobec zabiegów drugiej strony, aby głosować na ich nominatów. Losy tych, którzy weszli do tego kontraktowego parlamentu też nie były jednakowe. Jedni poszli dalej otrzymując w kolejnych rozdaniach coraz to lepsze oferty i teraz żyją jak paniska, a inni odpadli. Jedni mają te swoje pół świni, do której w postaci premii, nagród, awansów i to, co sami sobie wezmą z tytułu dostępu do konfitur a inni ??? Mają najwyżej szanse na ten dodatek z dowcipu. Rewolucja pożera swoje dzieci – mawiano w minionych epokach, a teraz dzieci rewolucji pożerają jej efekty?

Inna kwestia. Masowy ruch sprzeciwu jakim była ówczesna Solidarność wyrósł z totalnego sprzeciwu ludu pracującego miast i wsi na jaki sobie wyjątkowo zapracowała ówczesna władza. Totalne załamanie gospodarki było najbardziej przekonującym dowodem na to, że system sprawiedliwości społecznej w jakim żyliśmy sam tworzył sobie problemy, których rozwiązać nie potrafił. Dowodów nie przywołuję, bo szkoda na to czasu. Pytania chcę jednak postawić:

–         Co jeszcze musi zrobić obecna władza, aby wywołać podobną do tamtej falę sprzeciwu?

–         Czy pan Kaczyński z Dudą i innymi pomniejszymi krytykami jest w stanie zaproponować i zrealizować taki wariant rozwiązania wszelkich problemów naszej Ojczyzny jaki powszechnie głosi – skoro do tej pory nie zrealizowano porozumień gdańskich?

–         Czy są w stanie porwać za sobą masy?

–         Czy któryś z nich może powtórzyć numer wyborczy z tamtych czasów stając do zdjęcia ze swoimi nominatami? A może istnieje inny współczesny Wałęsa?

Pora na kolejny dowcip:  W radio Erewań ogłoszono, że przewidywania co do przyszłości są zupełnie jasne. Problemem jest przeszłość, nad interpretacją której pracują najtęższe umysły…

– Czy prawicowa zwłaszcza interpretacja przeszłości jest już zakończonym dziełem? Sam dostęp do teczek po SB i do innych dokumentów jaki zafundowano IPN-owi jest żyłą złota dla pracujących tam nad opracowaniem naszej przeszłości tęgich głów. Przybywa profesorów tworzących w mozole nową historię najnowszą. Będą więc wpływać na treść nowych już podręczników, w których coś się pominie, coś podkoloruje, zmieni akcenty, zwali kogoś z cokołów, aby na nich ustawić nowych.

– Czy to jest kolejna faza pełzającej rewolucji? Jak długo jeszcze?

13 uwag do wpisu “Czy to się może powtórzyć???

  1. ~grzechol pisze:

    Nie pamiętam tamtych czasów, więc nie mogę nic powiedzieć swoimi słowami o etosie Solidarności. W zamian zacytuję więc fragment wywiadu z Andrzejem Stasiukiem:

    „Nie ma wolności bez solidarności”. Pamięta pan?

    – Pamiętam. Ładne. Rymowało się. Można jeszcze: „bez odpowiedzialności”, „roztropności” albo i „bez miłości”, ale była akurat „Solidarność”, więc tak zostało.

    A z tego hasła co dziś zostało?

    – Tyle co z chwilowych uniesień. Czasem coś zostaje. Jakaś zmiana, którą w uniesieniu dało się przeprowadzić. Ale na dłuższą metę to raczej nic. Nie da się żyć w nieustannym uniesieniu. Melancholia zostaje.

    Cały wywiad (polecam): http://wyborcza.pl/1,75475,15698467,Andrzej_Stasiuk_o_25_latach_wolnej_Polski__Zawsze.html

    Co do rewolucji. Obalić władzę – to jest relatywnie proste zadanie. Wystarczą odpowiednie nastroje społeczne, jedna iskra i ustrój idzie z dymem. Znacznie, ale to znacznie trudniej jest zbudować stabilne struktury państwowe na gruzach tych obalonych. Proszę spojrzeć co dzieje się na Ukrainie. Majdan przyniósł nadzieję, tymczasem teraz mają upadające i bankrutujące państwo w stanie rozkładu. Bardzo ciekawa relacja dziś na Onecie: http://wiadomosci.onet.pl/prasa/majdan-pod-psem/bf6fe

    A odpowiadając na postawione w tekście pytania:

    Co jeszcze musi zrobić obecna władza, aby wywołać podobną do tamtej falę sprzeciwu?

    – Absolutnie nie zanosi się na falę sprzeciwów nawet w jednej setnej podobną do ówczesnych. Bardzo nam daleko do załamania gospodarki, która każdego roku rośnie. Jasne, w Holandii żyje się lepiej. Nie można jednak oczekiwać, że w 25 lat nadrobimy 50 lat opóźnienia względem Zachodu. Oni też nie stoją w miejscu!

    – Czy pan Kaczyński z Dudą i innymi pomniejszymi krytykami jest w stanie zaproponować i zrealizować taki wariant rozwiązania wszelkich problemów naszej Ojczyzny jaki powszechnie głosi?

    Niech zaproponuje cokolwiek, to zobaczymy. Pan Kaczyński już raz rządził, i to w okresie prosperity, a nie ogólnoświatowego kryzysu. Nie przypominam sobie jednak, żeby zrobił nam tu jakieś Eldorado. Pamiętam natomiast, że jego specjalnością było wykorzystanie służb specjalnych do walki politycznej – w postaci prowokacji wymierzonych we własnego koalicjanta. Powtórka? Dziękuję, postoję.

    – Czy są w stanie porwać za sobą masy?

    Jeśli przez siedem lat bycia główną siłą opozycyjną przegrywają wszystkie wybory (sześć albo siedem razy z rzędu), to chyba łatwo odpowiedzieć na to pytanie.

    Polubienie

    • Przeczytałem wywiad z p. Stasiukiem, chociaż do połowy jest prezentacją dziwnego stylu życia. Głusza leśna, brak kontaktu ze światem i świadomość że to jest pisarz, który ma, a przynajmniej powinien mieć dużo do powiezenia. Dalej już jest lepiej, ale praktycznego użtku z tego zrobić się nie da. Tyle jest obrazów Polski ilu jest Polków. Podobnie chyba z patriotyzmem oraz skłonnością poniesienia wielkich i największych ofiar gdyby Ojczyzna była w potrzebie, chociaż podobno w stosunku do innych nacji to przynajmniej w tym zakresie nie jesteśmy w ogonie rankingu.Większość woli jednak nie myśleć w takich kategoriach. Chcemy dobrego i wygodnego życia i niech się raczej wszyscy odwalą od nas.
      Przed chwilą słuchałem u T.Lisa dyskusji o wojnie polsko-polskiej. Pogadali i… każdy pozostał na swoim poziomie rozumienia i bez cienia zgody na zakończenie tej wojny.
      My też tu pogadamy i co z tego wyniknie?

      Polubienie

  2. ~Marek Jan pisze:

    Problem w tym ,ze ani Kaczyński ani Duda niczego sensownego tzw. masom, zwłaszcza tym zawiedzionym, nie mają do zaproponowania. Jeden i drugi ogranicza się do ustawicznej krytyki poczynań obecnej ekipy, co jest w gruncie rzeczy najprostsze.
    Obaj są rewolucjonistami jak z kabareciku Olgi Lipińskiej, gdzie banda obdartusów wyśpiewywała na całe gardło;
    „… bogatym zabrać domiar dowalić
    i rozdać ludziom, kto ludzie? MY!!!”
    Nie są oni pod tym względem bynajmniej oryginalni a jedyną ich prawdziwą motywacją jest władza i związane z nią synekury, co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

    Polubienie

  3. ~Antoni Relski pisze:

    Nic mnie tak nie irytuje jak trzydziestolatek który po lekturze dokumentów wie jak ktos powinien wtedy postąpić.
    Nie musiał sie godzić, mógł zaprotestować. itp. A wszystko to patrząc przez pryzmat obecnej wolności słowa.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. Antoni, pozwól że zacytuję mistrzynię słowa:
    Młodość sądzi, strarośc rozgrzesza. Sylva Carmen
    Podobno tak było zawsze. Młodzi są jak siarka. Podpaloną trudno ugasić. Po zrywie, rewolucji itp zdarzeniach odstawia się ją do kąta … aż do nastepnego przewrotu. Tak postępują u nas narodowcy, JKM, Palikot, a inni nie są gorsi.
    „Młodość musi się wyszumieć, ale żeby szumieć trzeba mnieć i umieć”. To nie jest satyra, to życie

    Polubienie

  5. ~Marek Jan pisze:

    Starość też się musi wyszumieć, co widać po krzepkich emerytach gotowych podczas pewnych uroczystości „patriotycznych”, okładać lagami każdego, kto się im wydaje „nieprawomyślny”.

    Polubienie

  6. ~Stanisław pisze:

    Na początku odpowiem na pytanie.Nie wydaje mi się aby powstał jakiś ruch oddolny zdolny do wywrócenia polskiej sceny politycznej.Za bardzo jesteśmy podzieleni,co widać przy urnach wyborczych i frekwencji wyborczej.Jeśli już coś się zmieni – będą to zmiany globalne , przynajmniej na scenie europejskiej.Są już pewne przesłanki.Niedawno prezydent Obama przypomniał nam.że kiedyś zdradził nas zachód,co niektórym naszym politykom nie bardzo się podobało,bo teraz wróg jest po przeciwnej stronie.Ponieważ w tekście jest o pisaniu nowej historii miłej IPN-wi i tak zwanym prawdziwym Polakom chciałem przytoczyć wywiad z pewnym kombatantem : W pamiętnym wrześniu zachodni koalicjanci Polski nie zrobili nic,by wywiązać się z sojuszniczych zobowiązań pisze p.Stefan. Rządy Anglii i Francji zwolniły sie z nich w przeddzień agresji radzieckiej , o któej wiedzieli od 12 września 1939r. Gdy padła Francja a nad światem zawisł cień zwycięstwa państw tzw Osi Winston Churchill wzniósł się nad swą wrogość do ,,czerwonego imperium zła” i zawarł pakt polityczno – militarny ze Stalinem.Brytyjski premier bez większych oporów przystał na kolejną zdradę polskich interesów w imię nowego podziału wpływów – nie bacząc na to , że ponad 200.000 Polaków walczyło w formacjach zachodnich aliantów.Cóż wielka polityka ma swoje prawa pisze p. Stefan. A skoro dogadali się śmiertelni wrogowie,to pogasili swe żale i ból ci Polacy,którzy pod przymusem znalezli sie na terytorium ZSRR.Tłumnie zasilili Pierwszy Korpus gen.Andersa,a pózniej I Dywizję, zaczątek I Armii Wojska Polskiego.Gdy w sierpniu 1944r. front stanął na Wiśle do punktu rekrutacji zgłosił się p. Stefan,wówczas 20-letni partyzant BCh.Nim dotarł na przedpola Berlina ,trzy razy był ciężko ranny.Był jednym z 12.000 polskich żołnierzy,którym dane było brać udział w ostatnie bitwie II wojny światowej.Pan Stefan dumny jest ze swego życia.Dożywa swych ostatnich dni w swoim domku z gankiem i z rozterką w głosie pyta: 1) dlaczego ma dziś czuć wyrzuty sumienia z powodu szlaku bojowego,jaki przebył,bo takie jest oczekiwanie współczesnych rządów prawicowych i IPN-u? 2)Czy mam się wstydzić że walczyłem w zwycięskiej armii? 3)Że z tego mojego plutonu dnia kapitulacji dożyło 4-ch kolegów, to zle, czy dobrze? 4) Bo może żle,że nie wytłukły nas szkopskie kule? 5) Dlaczego pamięć o tych, którzy zanieśli Biało- Czerwoną Flagę do Berlina ma mnie uwierać aż do śmierci? 6) I co zdecydowało że Dzień Zwycięstwa świętujemy z tymi co kilka razy Polskę zdradzili,a nie z tymi,co nas uzbroili i z którymi przelewaliśmy krew? 7) Jak Churchill nie brzydził się wojennego sojuszu z Ruskimi,dlaczego mamy brzydzić się nim dziś? Redaktor opisujący historię p. Stefana,pisze że nie potrafił dać mu sensownej odpowiedzi na te pytania..Ja też nie potrafię.My starsi znamy wiele podobnych historii,ale czy za 20 , czy 30 lat ktoś będzie o tym pamiętał? Pozdrawiam.

    Polubienie

    • ~Marek Jan pisze:

      Krew żołnierza polskiego ochoczo przelewano. Mają w tym udział zarówno nasi bezmyślni dowódcy wysokich szczebli, głupi i bez wyobraźni nasi politycy, jak i niejednokrotnie nasi pożal się Boże sojusznicy, którzy zawsze woleli wyciągać kasztany z ognia cudzymi rękami. Przykłady? Proszę bardzo:
      1. Bitwa pod Lenino, całkowicie bezsensowna i związana z ogromnymi stratami.
      2.Bitwa o Monte Casino – jak wyżej,
      3. Powstanie Warszawskie – jak wyżej,
      4. Tzw. pomoc Powstaniu Warszawskiemu udzielana przez Berlingowców, bez wsparcia stojących na Pradze oddziałów Armii Czerwonej ( prikaza nie było, wiadomo dla czego), jak wyżej,
      5. Akcja „Burza” i jej skutki na Wileńszczyźnie – jak wyżej. Pewnie znalazłoby się więcej przykładów.
      Bezsensownie ginęli żołnierze polscy zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.
      Wielokrotnie tych ofiar można było uniknąć.

      Szczególnym przypadkiem jest Powstanie Warszawskie, bezprzykładny dowód bohaterstwa i poświęcenia żołnierzy AK jak i bezprzykładnej głupoty i nieudolności dowództwa AK, odpowiedzialnego za rozpętanie tej rzezi zarówno żołnierzy ale przede wszystkim ludności cywilnej i zniszczenia stolicy.

      Polubienie

  7. Witaj Stanisławie.
    Dziękuję za ten komentarz i podany przykład. Myślę, że wciąż dużo jest ludzi przeżywających gorycz ataków na ich postawy w minionym czasie. Chcieli działać, a jak już działali w jedynych strukturach jakie wtedy istniały, to z pełnym zaangazowaniem. Teraz mają przeciw sobie skierowane słowa pogardy i nienawiści. Tak Ojczyzna płaci…
    Pozdrawiam

    Polubienie

  8. ~Basia pisze:

    Moim zdaniem- historia zatoczyła koło; liczenie na sojusznika i pomoc Ameryki, która jest za oceanem, kojarzy mi się z marzeniem o cudzie;
    układy z Niemcami, które za naszymi plecami robią interesy z Rosją [np. gazociąg] dowodzi braku odpowiedzialności naszych polityków; ile razy Tusk został zwiedziony przez Merkel? robią sobie z niego jaja, a on się kaja i nie klęka przed księdzem [i… dobrze, bo powinien klękać przed Bogiem a nie przed człowiekiem] ale za to na kolanach przed Merkel, czyżby ona nie była człowiekiem, a jego bogiem? między innymi dlatego nie lubię Tuska. Napisałeś Tatulu; „tak Ojczyzna płaci…” ale wcześniej czy później to się zemści. Spełnią się słowa; „mądry Polak po szkodzie, lecz wnet Polak nowe przysłowie sobie kupi, że „przed” i „po” szkodzie GŁUPI” ; a naród zatracił w się chochilim tańcu i drepcze w miejscu; wkrótce obudzi się z ręką w nocniku [wiem, wiem- jestem pesymistką, a może Kasandrą? ]; dług publiczny powinien spędzać sen z powiek wszystkim Polakom, a kto się tym przejmuje? Podobno Bismarck powiedział; ” Dajcie Polakom rządzić a sami się wykończą.”
    to prawda, że historia kołem się toczy, a my popełniamy wciąż te same błędy;

    Polubienie

  9. Basiu, chwalę się tu czasami tym, że czytuję prasę wszelkich opcji, aby mieć pogląd z tzw. środka. Zachowałem sobie wycinek z Tygodnika Lisickiego „Do Rzeczy” z listopada 2013. W czytanym (41/2013) numerze, niejaki Piotr Gabryel pisze o maksymalnej wysokości zadłuzenia wg. wymogów traktatu z Maastricht określonej na 60 proc. PKB. Polska ma obecnie zadłużenie sięgające ok. 62 proc. PKB. Dla porównania . Pod koniec 2013 Niemcy miały zadłużenie sięgające 81 proc. PKB, Francja 92 proc. a Włochy ponad 130 proc.
    To tak dla jasności w temacie.
    Nie ma równości w podejściu do tych przekroczeń, ale faktem jest ze świat pędzi ku współnej przepaśći kupując sobie spokój społeczny kosztem powiększania zadłużenia, które będą spłacać już prawnuki – Jeśli ten dług nie będzie się nadal tak szybko powiększał.Nie ma żadnej gwarancji, że tak się stanie. Jeśli ta cała światowa finansjera działa na zasadzie gigantycznej piramidy finansowej, to pomyśl o tym, dokąd płyną te styruzki grosiwa w postaci odsetek za obsługę długu. Pomyśl też jak straszne będzie to „BUM!” , jak pęknie nadęty do granic wytrzymałości balon

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.