Kaczyński broni chrześcijaństwa

Od kiedy Jarosław Kaczyński zaatakował Donalda Tuska zarzutem o wrogość wobec chrześcijaństwa zacząłem zastanawiać się nad legitymacją prezesa PiS do oceny drugiego człowieka w tej, tak osobistej i drażliwej kwestii. Nie czyni tego osoba duchowna nie robi tego papież, a czyni to osoba świecka mająca też swoje różne słabości na sumieniu.
Oto co czytam w Onet.wiadomości: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/tusk-chrzescijanstwo-jest-dla-mnie-synonimem-milosci/0ztwz

Prezes PiS w wywiadzie dla „wSieci” – pytany o spotkanie Tuska z papieżem …nazwał premiera „wrogiem chrześcijaństwa”. Kaczyński pytany dziś przez dziennikarzy o potwierdzenie tego faktu wyjaśniał:
„Jego (Tuska) deklaracja o akceptacji związków homoseksualnych jako związków afirmowanych przez państwo jest postawą antychrześcijańską, w najczystszym tego słowa znaczeniu”. W ocenie prezesa PiS, Tusk „ma to do siebie, że jego stosunek do Kościoła się nieustannie zmienia i najwyraźniej ma charakter czysto taktyczny”. Atak poprzedzający wizytę Premiera z małżonką u papieża Franciszka miał nadać jej innej niż oczekiwana wymowy i zneutralizować niewątpliwy sukces wizerunkowy odniesiony przez premiera pod Monte Casino i we Włoszech. Czy jednak najbardziej nawet zagorzała walka wyborcza usprawiedliwia taki atak?

Premier natychmiast odpowiedział słowem na słowo:
Dla mnie chrześcijaństwo jest synonimem miłości i tak pozostanie …

W niedzielne poranki moja ulubiona Jedynka Polskiego Radia nadaje katolicką audycję Familijna Jedynka. Jednym z tematów tamtego poranka była informacja o tym, że: Ks. prof. Tomasz Halik, wybitny czeski teolog został laureatem tegorocznej Nagrody Templetona 2014, przyznawanej za osiągnięcia w dziedzinie myśli filozoficzno-religijnej .Wyróżnienie jest przyznawane corocznie osobom, które przełamują bariery między nauką a religią. Przyznawana od 40 lat Nagroda Templetona, zwana też „teologicznym Noblem”, jest jedną z najwyżej dotowanych na świecie i wynosi w tym roku 1,8 miliona dolarów. Zainteresowałem się tematem m.in. dlatego, że W 2006 roku nagrodę Templetona otrzymał po raz pierwszy Polak – ksiądz Michał Heller, profesor filozofii na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, współpracownik Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, a także fundator i dyrektor Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych. Wtedy zainteresowałem się dorobkiem prof. Hellera i odtąd strzygłem uszami zawsze, gdy padało jego nazwisko i nazwa tej fantastycznej nagrody. Tym razem laureatem został 65-letni ks. Tomáš Halík należący do najbardziej znanych katolickich intelektualistów w Europie Środkowo-Wschodniej. Należał do bliskich współpracowników byłego prezydenta Czech Václava Havla jak i wieloletniego arcybiskupa Pragi kard. Františka Tomáška. Urodził się w Pradze. Studiował socjologię i filozofię, psychologię kliniczną oraz teologię. Pracował jako psychoterapeuta. Uczestniczył w ruchu odnowy w okresie Praskiej Wiosny. W 1978 został tajnie wyświęcony na księdza katolickiego. Działał w opozycyjnych środowiskach intelektualnych. Od lat podejmuje liczne inicjatywy ekumeniczne i międzyreligijne. Dla ks. profesora tylu dziedzin wiedzy ważną dziedziną jest dialog wiary i niewiary. Świadczą o tym książki pisane na ten temat jak i całe jego życie. Sam będąc konwertytą dostrzega bardzo ważny wymiar tego, byśmy jako chrześcijanie, ludzie wiary, potrafili zrozumieć tych, którzy tej wiary nie mają. W tej dziedzinie zajmuje go cała skala: od ateizmu „wojującego” do ateizmu „cierpienia”. Tomáš Halik, kontynuator tradycji Chestertona, Lewisa, Nouwena i Mertona, nazywany czeskim Tischnerem pisze o tym, co dotyczy każdego z nas. Każdy na drodze swojej wiary spotyka się z niewiarą: różnymi wątpliwościami, pytaniami, poczuciem Bożego milczenia. Z tajemnicą nieobecności Boga człowiek jednak nie może się po prostu uporać, musi wobec niej zachować tytułową cierpliwością i przyzwolić, by wątpliwości prowadziły go ku dojrzałości. To droga rzeczywiście długa i często prowadzi także przez pustynię i ciemność. Zdarza się, że człowiek na niej błądzi i by odnaleźć właściwy kierunek, musi niejednokrotnie zejść bardzo głęboko w przepaść, w ciemną dolinę. Gdyby jednak droga ta nie wiodła tamtędy, nie byłaby drogą do Boga… – czytamy w artykule: http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,17873,ks-halik-laureatem-nagrody-templetona-2014.html

Gdy słuchałem tej audycji, to tym bardziej myślałem o wyczynie Kaczyńskiego. Ten wybitny człowiek (w ubiegłym roku odznaczony wysokim odznaczeniem polskim przez Prezydenta RP) powiada, że: „ … każdy katolik ma sobie coś z ateisty, bo nieustannie toczą się w jego myślach walki na argumenty za wiarą przeciwstawiane argumentom przeciw wierze”, a Kaczyński wie, bez konsultacji choćby z kapelanem sejmowym, czy własnym proboszczem kto jest wrogiem, a kto obrońcą chrześcijaństwa…

Od wysłuchania tej niedzielnej audycji już kilka razy słyszałem wypowiedzi różnych mądrych głów na temat tego ataku. Nie usłyszałem jednak z kręgów politycznie neutralnych żadnego sensownego uzasadnienia. Wszystkie książki ks.prof. Tomasza Halika zostały wydane w Polsce. Czy będzie zapotrzebowanie na jego naukę?

40 uwag do wpisu “Kaczyński broni chrześcijaństwa

  1. ~Marek Jan pisze:

    Zarówno ks.prof. Heller jaki ks.prof. Halik to bodaj jedyni laureaci wschodnioeuropejscy owej prestiżowej nagrody.

    Obaj prezentują to, co najbardziej lubię: trzeźwość i obiektywizm ocen zjawisk nas otaczających i wysoki poziom przekazu.

    Na tle siermiężnego intelektualnie gremium naszych hierarchów zdominowanych obłudną propagandą ojca „doktora dyrektora” prezentują się jak rodzynki w zakalcu.

    Bogu dzięki za nich, choć Halik to Czech ale dość dobrze chyba u nas zadomowiony, którego chętnie słuchają zsekularyzowani Czesi a i ateiści ucha nadstawiają.
    Nieraz się zastanawiam czy ks. Halik wierzy w tego samego Boga co kler naszego, rodzimego chowu.

    Polubienie

    • ~Izabela pisze:

      Marku Janie, nareszcie znalazłes sobie bloga na odpowiednim poziomie! Mnie sie ten blog podoba, zarówno poziom intelektualny, merytoryczny jak specyficzny elegancki styl autora.Nie znam jeszcze jego pogladów , bo za krótko czytam, ale język , sposób przekazu i ogólna optyka rzeczywistości- jak najbardziej zachęcające.

      Obawiam sie jednak, że ty masz bardzo ubogie doswiadczenia w kontaktach z duchowienstwem , bo to, co tu wypisujesz to istne bzdury, które nijak się mają do rzeczywistości.
      Ponieważ moje kontakty z biskupami i w ogóle wspólczesnymi kapłanami są ” nieco” wieksze- zapewniam , że to sa ludzie wykształceni, doskonale zorientowani we wsółczesnych tendencjach naukowych , filozoficznych i społecznych. Nie wiem doprawdy skąd czerpiesz taką „wiedzę”. Obawiam sie , że wynika ona z …niewiedzy.
      I przyznaj sam- nie chodzisz do kościoła- bo juz zwykły proboszcz jest mądzrzejszy w kwestiach religijnych od ciebie. Mimo twojej nieprzeciętnej inteligencji….
      I nie miej mi tego za złe, ale takich farmazonów jakie tu wypisujesz nie da sie pominąć milczeniem. Co innego zakonnice- te najczęście reprezentują poziom intelektualny wiejskiej szwaczki niepełnosprawnej umysłowo. Choć nie wszystkie. Co do poziomu moralnego- z tym jest jeszcze gorzej. I czasem trzeba takie omijać szerokim łukiem, żeby wiary nie stracic.
      I nie rozumiem dlaczego taki człowiek jak ty poprzestaje na ojcu Rydzyku- kościoły sa pełne wybitnych i swietych kapłanów. Tylko ci najgorsi pchaja sie do mediów. Bo nic nie maja do zaproponowania.
      W jednym masz racje- niektorzy zdaja sie nie zauważać pogłębiającej sie biedy – i to jest największa …zbrodnia wykształconych erudytów. Ale to jest tez ich klęska .
      Życzę owocnych poszukiwań, bo warto
      Izabela

      Polubienie

      • ~grzechol pisze:

        Oczywiście masz rację, że bardzo wielu kapłanów to nie tylko osoby wykształcone, ale też po prostu dobrzy ludzie. Nie da się jednak zapomnieć takich skandalicznych wypowiedzi w mediach jak opinia ks. Lipki, że „inna czynność seksualna to rzecz podlegająca interpretacji” (o zarzutach pedofilskich dla księdza Grzegorz K.) czy arcybiskupa Michalika o pedofilii – że „dziecko szuka miłości, ono lgnie i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga”. Albo o bruzdach po in vitro, o czym mówił ks. Franciszek Longchamps de Bérier.

        Niestety, ale właśnie takie wypowiedzi w dużej mierze kształtują negatywny wizerunek nie tylko kapłanów, ale również biskupów. Arcybiskup Michalik zamiast przeprosić za swoją wypowiedź, to jeszcze brnął w wyjaśnienia że nie to miał na myśli. Każdy człowiek popełnia błędy. Ale jeśli ktoś nie potrafi się do tego błędu przyznać i za niego przeprosić, to ja dla takiej osoby nie mam szacunku, choćby to był sam papież.

        Polubienie

      • Anonim pisze:

        Mam nieodparte wrażenie, że ‚grzechol’ i Marek Jan to ta sama osoba….ale zostawmy to.

        Nie ulega natomiast wątpliwości , że mam racje i nie oczekuję od Ciebie potwierdzenia. Takie sa fakty. Ich nieznajomość nie usprawiedliwia wypisywania wciąż tych samych żenujących sloganów na temat księży. Których to „rewelacji” nie warto nawet komentować. I nie chodzi o to, że wielu księży to dobrzy ludzie. A raczej o to, że Marek Jan nie dostrzega, że to ..arystokracja wśród intelektualistów, ludzie którzy nijednokrotnie całe życie poświęcili na rozważania filozoficzno- teologiczne. I są w tym biegli.
        Autentyczna wiara natomiast, przeżywana na poważnie zmienia człowieka, jego mentalnośc. Dla osób stawiających sie z rozmysłem z boku ( Marek Jan) jest to swoista enklawa, której nie rozumieją. A plotą na ten temat niczym kobieta po czterdziestce na …kazdy temat. Narażając sie tym tylko na osmieszenie.

        „Grzecholu”- którz Ci każe słuchac biskupa Michalika, który pojęcia nie ma o czym mówi , bo też zaburzenia osobowości właściwe pedofilom nie były nigdy przedmiotem jego studiów ani tym bardziej głębokiej refleksji. Cóż poradzic? Miał inne zainteresowania.
        Który to biskup dodatkowo dodatkowo nie nalezy do osób oswojonych z miediami.

        Posłuchaj kardynała Macharskiego, nieżyjącego już biskupa Życińskiego, całej plejady dominikanów, księdza Abrahamowicza, Hryniewicza. Czy z bardziej współczesnych chocby ks prof. Jana Perszona.
        Twoje zbawienie to Twoja sprawa i sam musisz o nie zadbac. I nie wrózę nic dobrego tym, którzy będą go szukać słuchająć takich nieudolnych, medialnych kawałków jak wspomniany. A nad pedofilami nie warto sie nawet pochylić. Należałoby ich po prostu zamykac w więzieniach. Jesli naprawdę nimi są…
        Izabela

        Polubienie

      • ~grzechol pisze:

        „Mam nieodparte wrażenie, że ‚grzechol’ i Marek Jan to ta sama osoba”

        Tym mnie rozbawiłaś 🙂 Zaręczam, że nie jestem tą samą osobą co Marek Jan. Spójrz na dyskusję pod wpisem „Wybierajmy…” – musiałbym nie zgadzać się sam ze sobą, a na rozdwojenie jaźnie nie cierpię, o ile mi wiadomo 🙂 Masz rację – wtrąciłem się w waszą dyskusję, może niepotrzebnie. Jeśli nie życzysz sobie tego – po prostu daj znać.

        Ja nie powtarzam żadnych sloganów, stereotypów ani oszczerstw. Przytaczam fakty. Kto mi każe słuchać biskupa Michalika? Nikt, ponieważ nikt nie każe mi w ogóle oglądać telewizji, słuchać radia itd. Ale jeśli biskup Michalik wypowiada się w tych mediach, i to jeszcze na tematy, o których (jak sama piszesz) nie ma pojęcia, to trudno się dziwić, że kreuje taki, a nie inny wizerunek, również w mojej świadomości. Jak sama zauważyłaś – „ci najgorsi pchaja sie do mediów. Bo nic nie maja do zaproponowania”. Niestety to właśnie o nich się mówi, ponieważ to ten przekaz dociera do zwykłego człowieka, ten przekaz jest dla zwykłego człowieka zrozumiały. Stąd właśnie biorą się stereotypy i slogany, poparte nierzadko soczystymi cytatami.

        Nie szukam zbawienia w niczyich wypowiedziach, ponieważ jestem ateistą. Teksty filozoficzne jak najbardziej zdarza mi się czytać, tak samo jak encykliki. Nie przeczę, że wielu księży to wybitni intelektualiści. Nie można jednak przez to udawać, że skandalicznych wypowiedzi nie ma, nie zgadzam się na puszczanie tego mimo uszu. Kardynał Macharski nie powoduje, że arcybiskup Michalik przestaje istnieć w przestrzeni medialnej.

        Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        @Grzechol
        nie szkodzi, że się wtrąciłeś, nie zamierzam toczyć zdanych dialogów z tą damulką zmienno – nickową, która snuje się za mną po blogach jak smród za krasną armią, przypisując mi różne idiotyzmy nie wyłączając tego, że prowadzę jakiś pornograficzny blog, którym gorszę niewinnych i maluczkich. (Pytanie, co ona ma do szukania na takich blogach).
        Tym razem nas „pożeniła”, no cóż jak sie komuś we łbie kiełbasi, to zwykle na całego.
        Nic sobie z tego nie rób, podobnie jak ja.
        Najwyraźniej owa damulka chce „zaistnieć” za wszelką cenę z braku lepszego zajęcia.

        Polubienie

  2. ~Basia pisze:

    Tatulu- podzielam pogląd czeskiego Tischnera; tu się zgadzamy.
    Jednak z notki wyraźnie tchnie Twoja „wrogość” do Kaczyńskiego a można wywnioskować, że stajesz się adwokatem Tuska. W tym względzie nie podzielam Twego zdania. Nie zamierzam robić za adwokata któregokolwiek z nich a jedynie po ich zachowaniu [jakie media nam przekazują] mogę wyrobić sobie własne zdanie; zadałam sobie więc pytanie – w oparciu o jakie zachowanie Tuska Kaczyński wysnuwa takie swoje zdanie, że Tusk jest wrogiem chrześcijaństwa. Myślę, że należałoby zachowanie premiera [nie tylko jego ale każdego z nas] rozpatrywać w aspekcie nauki Jezusa Chrystusa zapisanej w Biblii. Nie wiem czy Tusk jest „wrogiem chrześcijaństwa” lecz wiadomo mi, że niektóre fakty z jego życia przeczą nauce KK. Nie mnie osądzać cudze zachowanie, w aspekcie zbawienia [życia wiecznego] gdzie sędzią będzie Bóg, lecz o opinię o konkretnym zachowaniu, dlatego mam prawo mieć swoje zdanie. Premier jest osoba publiczną, dlatego od niego wymaga się więcej; „komu wiele dano, od tego wiele wymagać będą”. A mnie postawa Tuska tchnie hipokryzją, działaniem pod publikę. Jestem na tym tle wyczulona. Tusk powiada; „Dla mnie chrześcijaństwo jest synonimem miłości i tak pozostanie …”NAPRAWDĘ? jaka to miłość do zony że dopeiro po 25 latach małżeństwa zawiera z nią sakrament małżeństwa i to tuż przed wyborami czyli mając w tym własny interes? a ta wizyta u papieża przed wyborami do Europarlamentu -to miłość? do czego? bo chyba nie do kogo [Gowina czy Schetyny]? w moim odczuciu to on jest kameleonem. Przypuszczam, że wielu kapłanów podziela pogląd Kaczyńskiego, że Tusk to ” wróg chrześcijaństwa” w oparciu o jego fakty wzięte z jego życia i… mają do tego prawo, gdyż oni nie osądzają Tuska w aspekcie zbawienia [życia wiecznego] lecz wyrażają własna opinię, a do tego mają prawo.

    Polubienie

    • ~grzechol pisze:

      >> Przypuszczam, że wielu kapłanów podziela pogląd Kaczyńskiego, że Tusk to ” wróg chrześcijaństwa” w oparciu o jego fakty wzięte z jego życia i… mają do tego prawo<<

      Powołujesz się na fakt, że Tusk żył ze swoją partnerką bez ślubu przez 25 lat. Jeśli to oznacza, że jest wrogiem chrześcijaństwa, to zgodnie z Twoją logiką każdy grzesznik jest wrogiem chrześcijaństwa. Pogląd absurdalny i sprzeczny z nauką Kościoła Katolickiego.

      Proponuję spojrzeć na to z innej strony. Skąd wiesz, że wziął ślub z przyczyn politycznych? A może się nawrócił, może jest jak ten syn marnotrawny? Nie możesz znać motywów jego działań, nie możesz wiedzieć co się dzieje w jego sercu.

      Tak, masz prawo do wyrażania własnej opinii. Nie zmienia to faktu, że ta opinia może być niesprawiedliwa i krzywdząca.

      Polubienie

      • ~Basia pisze:

        ~grzechol> nie mam wątów, że Tusk jako rzekomy chrześcijanin żył ze swoją partnerką bez sakramentu małżeństwa 25 lat; to jego wybór, lecz mam obiekcje, że wziął ślub w czasie kampanii wyborczej; chciał ugrać [żerował] na wierze wyborców; w wyborach samorządowych głosuję na znane mi członka SLD, lecz ta osoba nie urządza mistyfikacji w czasie kampanii wyborczej; miałabym szacunek dla Tuska gdyby te gesty mające świadczyć o jego chrześcijańskiej postawie wykonywał w innym czasie, a tak, mam prawo przypuszczać że gra pod publikę i żeruje na wierze wyborców;
        nic mi do tego – kto jaki ma światopogląd; Bóg każdemu dał wolną wolę i rozum, więc nie do mnie należy rola Sędziego w aspekcie życia wiecznego,
        lecz razi mnie HIPOKRYZJA; a zachowanie Tuska na to wskazuje; także mam wątpliwości co do tych słów;
        ” Dla mnie chrześcijaństwo jest synonimem miłości i tak pozostanie …” gdyby to wcielał w czyn, a nie ograniczał się do stwierdzenia;to może bym go i polubiła:)

        Polubienie

      • ~grzechol pisze:

        Nie zależy mi na tym, żebyś polubiła Tuska 🙂 Ale powtarzam: nie możesz wiedzieć, że ślub odbył się w celach politycznych. Nie możesz wykluczyć, że rzeczywistym powodem było nawrócenie.

        Załóżmy przez chwilę, że rzeczywiście była to gra polityczna. W takim razie, jeśli wykorzystywanie wiary wyborców do celów politycznych oznacza bycie wrogiem chrześcijaństwa, to wrogami chrześcijaństwa są wszyscy nasi politycy, od lewa do prawa 🙂

        Mi nie chodzi o obronę Tuska. Chcę tylko podkreślić, że określenie „wróg chrześcijaństwa” jest na tyle mocne, że powinno być zarezerwowane dla osób, które w jakiś sposób aktywnie zwalczają chrześcijaństwo bądź chrześcijan.

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        ~grzechol > a jakiego określenia spodziewałeś się w czasie kampanii wyborczej? nie czyńmy z jednego słowa tragedii; wieloznaczeniowe określenie „wróg” może być „synonimem” jakiejś postawy; niekoniecznie dotyczy to faceta wywijającego szabelką czy walącego z armaty. Proszę, nie bądź moim „wrogiem”, bo mnie ani ziębi ani parzy Tusk czy Kaczyński; zapewniam Cię, że mnie nic z nimi nie łączy, nie sympatyzuję ani z jednym ani z drugim.
        Można czepiać się każdego słówka mówcy, można wyrywać z kontekstu zdania cudzej wypowiedzi – ale po co? żeby się podniecać i rozbierać na czynniki pierwsze;snując domysły – co miał na myśli mówiąc to czy owo?
        a daj im wszystkim Boże zdrowie; skoro kręci ich żądza władzy, to niech się bawią w tą grę polityczną; mnie to nie bawi; pozdrawiam

        Polubienie

      • ~grzechol pisze:

        Basiu, wielu różnych określeń spodziewałem się w czasie kampanii wyborczej, ale „wróg chrześcijaństwa” jak dla mnie jest dość mocnym określeniem. Przecież nawet nie-chrześcijanin nie musi być wrogiem chrześcijaństwa, tak samo jak chrześcijanin nie musi być np. wrogiem buddyzmu!

        A co do rozbierania wypowiedzi na czynniki pierwsze i analizy – czyż nie tego dotyczy wpis, który komentujemy? 🙂

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        ~grzechol> odpowiem Ci sekwencję z filmu Sami swoi;można łatwo sparafrazować ten tekst ;

        „Kazimierz: Jak swoi żyją, to i nam tu żyć.
        Babcia: Swoi? Kargul to wróg najgorszy ze wszystkich.
        Kazimierz: Wróg? A wróg. Ale swój, mój, nasz… Na własnej krwi wyhodowany.
        Marynia: Gdzie indziej nie można było, a?
        Kazimierz: Mała, ty nie nerwuj się. Trzeba nam szukać nowego wroga, jak tu pod bokiem znalazł się stary? Toż to by było nie po bożemu”.
        No i wszystko jasne;

        Polubienie

      • Obawiam się, że masz rację w ocenie polityków . Księża mają obywatelskie prawo do własnych poglądów, a nie zawsze prezentują to zdanie jako własne, a to idzie na konto Kościoła. Oceny zwykle nie biorą pod uwagę, że żyjemy w państwie demokratycznym, a nie wyznaniowym – co jest zapisane w konstytucji, na którą przysięgali politycy. To m.in. dlatego PiS-owi marzy się zwycięstwo uprawniajace do samodzielnego rządzenia i do zmian w konstytucji, do czego jak wiemy potrzeba kwalifikowanej większości. Tu dopiero potrzebna jest wiara w to, że wtedy znajdziemy się w kraju o jakim marzy większość ludzi, a nie w jakiejść V – tej już chyba RP

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        Tatulu- moim zdaniem- tu wystarczy nasza gorliwa modlitwa, aby Bóg wyprowadził dobro z każdej sytuacji; pozdrawiam

        Polubienie

      • ~Basia pisze:

        Tatulu- aleś utrafił z tym linkiem; w samo serce; posłuchałam, uroniłam łezkę i doczytałam, co mnie jeszcze bardziej wzruszyło, że;
        „Bułat Okudżawa Gustaw Lutkiewicz Francois Villon – Modlitwa – Pieśń tą poświęcam zmarłemu nagle mojemu koledze Andrzejowi z Mędrowa; ”
        chciałabym ją też poświęcić mojemu niedawno tragicznie zmarłemu, bo brutalnie zamordowanemu Koledze;

        Polubienie

  3. Taki ze mnie dwokat Tuska jak z Ciebie Basiu jego oskarżyciel.
    Polecam zamiast komentarza książkę córki Świętej Pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pt. Moi rodzice, po lekturze której grzech Tuska z rozdzielnym braniem ślubu cywilnego i kościelnego przestanie Cię razić. Dzisiaj 1/3 zwiazków żyje na kocią łapę i oni wszyscy są wrogami chrześcijaństwa? O Jarosławie wiele mówi choćby ostatnia wypowiedź jego niedawnego pupila:
    Jeden z ideologów PiS nie wytrzymał i puścił farbę o Kaczyńskim.
    Chodzi o prof. Andrzeja Zybertowicza, który w tygodniku „wSieci” publikuje „Alfabet Zybertowicza”. Toruński socjolog tak opisuje prezesa PiS: Liczba jego wad przekracza ludzkie wyobrażenie. Niekiedy, gdy w gronie ekspertów są krytykowane jego decyzje, mam wrażenie, iż sam nie może się nadziwić, że zaszedł w życiu tak daleko.

    Mnóstwo takich wypowiedzi znajdziesz w sieci. Wszystkie pisane przez wrogów tej formacji? Do tego w mainstrimowych mediach?

    Minie kampania. Do następnej będziemy mieli sporo czasu potrzebnego na ochłonięcie i na zastanowienie. Mam nadzieję, że nie będziemy się klócić, ani przekonywać bo być może oboje czerpiemy infoprmacje z nie do końca obiwektywnych źródeł.
    Czas najlepiej to zweryfikuje.
    Pozdrawiam

    Polubienie

      • ~Basia pisze:

        Tatulu – źle mnie zrozumiałeś; nie chodzi mi o to, że Tusk wziął ślub kościelny po 25 latach małżeństwa, lecz w czasie wyborów; gdyby był nieinteresowny to albo wziąłby dużo wcześniej albo wstrzymał się ; skoro 25 lat mu to nie wadziło, to co by się stało gdyby wziął ślub po wyborach? np. jako votum dziękczynne za wygrane wybory? miałabym dla niego więcej szacunku, gdyby nie czynił tej mistyfikacji; a tak mam prawo przypuszczać, że uczynił to pod publikę; teraz znowu wizyta u papieża w czasie kampanii wyborczej… podpieranie się argumentem, że wielu żyje „na kocią łapę” co nie jest zgodne z nauką chrześcijańską, nie upoważnia kandydata do ważnego „stołka” do hipokryzji i żerowania na wierze wyborców; fakt- nie on pierwszy i nie ostatni;
        „co wolno zwykłemu śmiertelnikowi to nie premierowi”; a jego stosunek do „kolegów”, ich upokarzanie i poniżanie, to także wyraz rzekomej miłości? kogo? chyba siebie? za potraktowanie Schetyny powinien założyć worek pokutny i udać się na pustynię a nie do papieża; takie jest moje zdanie

        Polubienie

  4. ~grzechol pisze:

    „Mądrości” Kaczyńskiego doskonale wpisują się w postawę prezentowaną przez niektóre środowiska nazywane u nas „prawicowymi”. Postawa ta polega przedstawianiu Kościoła Katolickiego jako oblężonej twierdzy, na którą szturmowy atak przypuszcza każdy, kto ośmieli się głosić poglądy sprzeczne ze zdaniem niektórych hierarchów, bądź przebąknąć coś o świeckości państwa. Wiadomo, żaden wspólny cel nie jednoczy ludzi tak skutecznie jak wspólny wróg.

    A najzabawniejsze jest to, że z przeciwnej, czyli lewej strony sceny politycznej pod adresem Tuska padają dokładnie odwrotne oskarżenia. A to że jego minister „rzucił na tacę” pieniądze na budowę Świątyni Opatrzności Bożej, a to że nadmiernie ustąpił episkopatowi w sprawie odpisu podatkowego na Kościół. Palikot użył nawet sformułowania „Tusk jest na kolanach i liże śmietanę z kolana Nycza”.

    Jedne i drugie oskarżenia uważam za element gry politycznej. Taka jest rola opozycji, żeby szukać dziury w całym, a niektórzy opozycjoniści uważają, że wystarczy po prostu jak najmocniej przywalić rządzącym. Dyskusja merytoryczna jest trudna, tymczasem nie ma niczego łatwiejszego niż miotanie epitetami i rzucanie oskarżeń. A stanowisko skrajne znacznie skuteczniej przyciąga uwagę opinii publicznej niż wyważone.

    Ale jeśli przeciwne strony rzucają sprzeczne oskarżenia, to chyba można tylko się z tego śmiać? Tusk jest jednocześnie wrogiem i przyjacielem chrześcijaństwa, zarówno wspiera Kościół, jak i z nim walczy. Cokolwiek nie zrobi – zawsze komuś będzie źle. Tymczasem gdyby każda ze stron przyjęła argumenty przeciwnej, to wyszłoby na to, że tego Tuska chwali 🙂

    >>W tej dziedzinie zajmuje go cała skala: od ateizmu „wojującego” do ateizmu „cierpienia”<<

    Nie lubię określenia "wojujący ateizm". Używa się go do określenia osób wojujących słowem. Jak w takim razie nazwać chrześcijan, którzy przez całe wieki "nawracali" różne nacje ogniem i mieczem? Albo islamskich terrorystów wysadzających się w powietrze w imię świętej wojny z niewiernymi?

    Polubienie

  5. Mamy kampanię wyborczą, więc politycy zniżają się do poziomu piaskownicy.
    Tusk jest zakłamany, bo wziął ślub przed wyborami, a teraz był w Watykanie. Ale Kaczyński sam jest hipokrytą i wykorzystuje „wiarę” do celów politycznych.
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

    • ~Basia pisze:

      Maks – ależ ja nie robię za adwokata Kaczyńskiego; jego zachowanie określiłabym powiedzeniem; „przygania graca gracy a oba jednacy”. Nie wiem czy Tusk jest „wrogiem chrześcijaństwa” mogę jedynie oceniać jego niektóre zachowania, o których dowiaduję się z mediów, a biorę to na poważnie gdyż nie znam się na PR tak, jak Tusk czy inni politycy ; nie wiem też, czy Kaczyński to „przyjaciel chrześcijaństwa” – znam jego obraz jedynie z opisu mediów -z obrazka mediów. Wspomniany tu Ks. Józef Tischner mawiał, że u górali są trzy rodzaje prawdy: prawda, tys prawda i g… prawda. Może w górach jeszcze tak jest, ale w pozostałej części kraju są tylko: nieprawda, g… prawda i prawda medialno-polityczna, dlatego uważam, że „każda sroka swój ogon chwali, a cudzy gani” i na wybory w niedzielę nie idę. .
      pozdrawiam

      Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        Błąd, na wybory trzeba chodzić.
        To istotny element demokracji. Jeśli się z tego wycofamy, dajemy większe szanse różnej maści oszołomom.
        Zgadzam się z tym, że nieraz wybieramy między złym a jeszcze gorszym, ale właśnie chodzi o to, by to „jeszcze gorsze” nie zatriumfowało.

        Polubienie

      • ~grzechol pisze:

        Obejrzałem i straciłem 8 minut z życia. Mieszanka przewidywań politologicznych i socjologicznych z ogólnikami. Dwa ciekawsze cytaty:

        „Świeższym powietrzem wieje z Węgier” – owszem, proputinowskim 🙂
        „Partia niezadowolonych zdobędzie więcej niż się spodziewają wszyscy” – nie znam takiej partii… KNP i RN balansują na granicy progu wyborczego.

        „Jasnowidz z Człuchowa umiejętnie dobiera słowa, i często mówi tak, że nawet po latach trudno sprawdzić, czy jego przepowiednie się spełniły” – właśnie na tym polega praca jasnowidza 🙂

        W końcówce mówi o tym, że ludzie będą się odwracali od Kościoła. Wybacz, ale nie trzeba być żadnym jasnowidzem, żeby to stwierdzić – taka jest tendencja we wszystkich krajach rozwiniętych (może poza USA, ale tam religia ma silne znaczenie kulturowe, mocno odintelektualizowane). W Polsce w ciągu ostatnich 20 lat procent osób uczestniczących co niedzielę we mszy spadł z 50% do 40%. Ja też potrafię w ten sposób przewidywać przyszłość 🙂 Mówi też, że niszczenie Kościoła jest planem jakiegoś systemu. To z kolei nie jest przewidywaniem przyszłości lecz opisywaniem teraźniejszości, niestety nie popartym żadnymi dowodami, a więc o wartości śmieciowej.

        Polubienie

      • tatul pisze:

        Nie żałuj tych 8 minut Grzecholu. Dałeś interpretację , która objaśni innym to jasnowidzenie. Włączyłem ten link tylko dlatego, że dotyczył wyborów, o których rozmawiamy

        Polubienie

  6. ~Izabela pisze:

    ‚grzechol’- nie mam nic przeciw temu byś wtrącał sie do rozmowy 🙂
    Przeciwnie- zapraszam, jesli tylko znajdę tyle czasu.

    Co do Marka Jan – jest on w stanie pokłócic się z samym sobą i to w JEDNYM komentarzu. Dyskusji ze mną od pewnego czasu nie podejmuje, bo jego liberalna, onetowo- springerowa frazeologia nie wytrzymuje siły gatunkowej faktów. Z logiką też miewa problemy a przyłapany kilka razy na niekonsekwencji- wycofuje się lub obrzuca mnie wyzwiskami. Widac TAKĄ MA PRACĘ

    Jeśli zatem twierdzisz, że nie masz z nim nic wspólnego- to nie odnoś koment. do siebie. On dotyczy Marka Jana.
    Marek Jan powtarza owe slogany i stereotypy. Oszczerstwa już sam dorzuciłes.

    Jesli twierdzisz, że jesteś niewierzący, choć nikt tak naprawdę nie jest, to tym bardziej posłuchaj ludzi, o których pisałam.
    I nikt Ci nie karze udawać, że ks. Michalika nie ma. Masochizmem byłoby jednak stale wracać do jego ignoranckich tekstów.
    Zastanów sie jednak o co Ci chodzi: jeśli szukasz Boga to wybrałeś niewłaściwy sposób. W mediach go nie znajdziesz. Jeśli chcesz skrytykować Michalika , to za późno- dawno to zrobiono. Ale czy coś z tego wynika dla nas? Nic .
    A szukac trzeba tam, gdzie mozna znaleźć, a nie kręcić się ciągle wokół nieudanych ..kreacji medialnych.
    Pozdrawiam
    Izabela

    Polubienie

    • ~grzechol pisze:

      To dobrze – lubię dyskutować merytorycznie, ale w żadnym wypadku nie chcę się angażować w wojenki, zwłaszcza cudze 🙂

      Co do Michalika i innych „artystów”. Chodzi mi o troszkę inną rzecz, niż piszesz. Nie twierdzę, że ze wszystkich przedstawicieli Kościoła dostrzegam tylko Michalika. Nie chodzi tak naprawdę o mnie. Chodzi mi o to, że publiczne, medialne wystąpienia kapłanów czy hierarchów budują w publicznej świadomości pewien obraz Kościoła i jego przedstawicieli. Nie mówię tu o Bogu; mówię o instytucji, organizacji, jaką jest Kościół Katolicki. Jeśli biskupi wypowiadają się w mediach, to siłą rzeczy ich głos jest odbierany jako głos Kościoła. A Kościół może wpływać na to, co głoszą w mediach jego przedstawiciele. Jeśli można było zdyscyplinować księdza Lemańskiego, jeśli można było odwołać z funkcji rzecznika księdza Lipkę (tego od „innej czynności seksualnej”), to czemu tolerowane są jednoznacznie kłamliwe wypowiedzi, jak ta o bruzdach?

      Tak, to są „nieudane kreacje medialne”. Ale powtarzam – to one docierają do większości społeczeństwa i zapadają w pamięć. Ile osób, według Ciebie, przeczytało i zrozumiało przynajmniej jedną encyklikę Jana Pawła II? A ile osób usłyszało, że „dziecko lgnie i wciąga inne osoby”? I właśnie o to mi chodzi.

      Celowo użyłem określenia „ateista”, a nie „niewierzący”. Słowo „niewierzący” można odebrać jako „niewierzący w nic”, a to, jak sama słusznie zauważyłaś, nie jest możliwe. Człowiek nie jest w stanie sprawdzić osobiście całej wiedzy, jaką posiada, a więc siłą rzeczy musi „wierzyć” w prawdziwość pewnych przekonań – np. że Ziemia jest (w przybliżeniu) kulą, a nie dyskiem. Dlatego użyłem słowa „ateista”, co oznacza osobę nie wierzącą w istnienie bóstw czy innych bytów lub sił nadprzyrodzonych. Bycie ateistą nie oznacza oczywiście bycia antyklerykałem, nie oznacza też odrzucenia całej moralności chrześcijańskiej – ta bowiem w wielu przypadkach jest moralnością uniwersalną.

      Polubienie

      • ~Izabela pisze:

        ‚grzecholu’- ludzie to nie bezwolne stado baranów , które przyjmuje bezkrytycznieto, co im media podają do wierzenia. Zatem Twoje obawy sa nieco przerysowane. Z bogatej rzeczywistości należy wybierać a nie przyjmować bezkrytycznie całą zmanipulowaną „prawde” medialną

        Zgadzam się natomiast, że wielu swój obraz kościoła tworzy wyłącznie na podstawie karykaturalnego o nim przekazu, Cóż , wielka szkoda.

        Nie wiem wprawdzie o jakie znowu bruzdy Ci chodzi, ale żeby coś zbudować trzeba działać pozytywnie a nie odgrzewać ciągle te same kotlety. Skupiać się raczej na tym co buduje, a tego jest niemało.

        Pytasz „ilu przeczytało encyklikę Jana Pawła”? Zapewniam ,że nie mało.
        W chrześcijaństwie nigdy jednak nie chodziło o ilość, ale o JAKOŚĆ. Tu bowiem wszystko ma początek. Chciało by się powiedziec- szukaj głębiej, nie skupiaj się na przebrzmiałych „faktach medialnych” Bo one są po to , by stracić z oczu to, co najważniejsze. …
        Izabela

        Polubienie

  7. ~Izabela pisze:

    Marku Janie- jak to ” co ona ma do szukania na takich blogach:?? ciebie tam szuka , ciebie 🙂 🙂 🙂
    Jeden komentarz i tyle niekonsekwencji- przcież snuje sie poddobno za tobą …

    Izabela

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Izabelo, zrobiłaś mi nadzieję, bo przez chwilę myślałem, że pozyskałem nowego czytelnika i komentatora, a tu widzę, że przwda jest jednak inna.
      Nie wiem czy znacie z Markiem Janem opowiastkę o gajowym, któremu zakłócali spokój Rosjanie na zmianę z Niemcami, bo odbijali sobie jego gajówkę. Gdy się tym zniecierpliwił, to pogonił jednych i drugich. Receptę mam zatem gotową. Witam Was oboje, ale wojny tu nie uprawiajcie, zgoda?

      Polubienie

      • ~Izabela pisze:

        Witaj Tatulu! Nie wiem jak Marek Jan, ale ja nie znam opowiastki o gajowym 🙂 Znam natomiast porzekadło o prawdzie, która rzeczywiście jest ZUPEŁNIE INNA….. ( prawda, cała prawda i….prawda)
        Obiecuję jednak, że będę ignorować wyzwiska, obelgi i kłamstwa pana redaktora Pawła K. zwanego też Markiem Janem i wieloma innymi nickami na wielu innych blogach.Obiecuję uroczyście!

        (Jeśli jednak będzie pisał nieprawdę- będę musiała zaprzeczyć. Choć na ogół nie chce mi sie wysilac 🙂

        Nie moge jednak nic obiecać za rzeczonego- za chwilę, jak sie domyslam, obsypie mnie wulgaryzmami aby podważyc moją wiarygodność na tak popularnym blogu. Bo wiem o nim zbyt wiele.

        Co do tej nadziei- wszystko przed nami i wszystko zależy od tematyki, poziomu i kultury dyskusji. A nade wszystko od umiejętności i taktu moderatora 🙂 Nigdy bowiem ingerencja w dialogi , które żyja w końcu własnym życiem nie przynosi spodziewanych efektów. Bo czy mozna ludziom zamknąć usta? pewnie można, ale czy o to nam chodzi? Czy można ich zmusić ( skłonic) by myśleli tak jak my? Też można. Tylko wtedy zostaniemi sami ze swoimi myślami.
        Pozdrawiam i życzę wnikliwej obserwacji
        Izabela

        Polubienie

      • Dziękuję Izabelo.Będę obserwował z najwyższą uwagą to, co u mnie się dzieje. Obseruję już od dłuższego czasu kilka znajomych blogów i aż się biję zostawiać tam komentarze, aby nie sprowadzić za nimi na ten blog nieszczęścia, obelg, wulgaryzmów, pomówień i tp. przejawów agresji.
        Nie gniewajcie się więc za to, co wcześniej napisałem

        Polubienie

  8. ~Marek Jan pisze:

    Tatulu,
    bynajmniej nie zamierzam toczyć żadnych dialogów z Izabelą czy jak jej tam jeszcze ( była M, Mirandą etc.), która pomawia mnie o to, że jestem jakimś Pawłem K. redaktorem Onetu, grzesznikiem Adamem czy kimś tam jeszcze. Ani ja jej nie znam w realu ani ona mnie.

    Tej osobniczce najwyraźniej się zdaję, że ja wręcz wyzieram z każdego kąta blogosfery.
    Po tym, co z maniackim uporem o mnie wypisuje można wnioskować, że zdradza dość typowe objawy psychozy maniakalnej.

    Usunąłem się z blogu Siostry Małgorzaty, bo nie chciałem, by na Jej blogu była obrażana przez ową Izabelę, to przywlokła się za mną tutaj.

    Nie zamierzam w żadnym wypadku reagować na jej bzdurne wpisy i insynuacje pod moim adresem, nie poparte zresztą żadnymi dowodami a będące owocem jedynie jej własnych urojeń, ani też wszczynać żadnych osobistych wojenek z kimkolwiek a z ową damulką w szczególności.

    Gościem na Twym blogu bywam sporadycznie, co zapewne zauważyłeś.

    Myślę, że ignorowanie wpisów owej damulki jest najlepszym sposobem i tego zamierzam sie konsekwentnie trzymać, tym bardziej, że tego rodzaju osobiste wojenki z kimkolwiek, leżą całkowicie poza sferą moich zainteresowań.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.