Empatyczne dzieci i asertywni rodzice potrzebni od zaraz

   W ostatnim czasie napotykam na często poruszany i to w różnych aspektach problem empatii. Poruszają go dziennikarze, politycy, ale blogerzy i my sami nie używając nawet słowa EMPATIA.

Zacznijmy od polityki i tego, co się od paru miesięcy dzieje za naszą wschodnią granicą. Niemal wszyscy biorący pod uwagę to, co przeżywa tamtejsze społeczeństwo zastanawiają się nad tym jak my sami zachowywalibyśmy się w ich sytuacji. Interesujemy się ich sytuacją materialną i podejmujemy próby niesienia przeróżnych form pomocy, które nie poprawią ich losu, ale pozwolą im poczuć co? EMPATIĘ  właśnie i płynące stąd próby wsparcia ich w walce o to, co my już od ćwierćwiecza mamy, a nawet często nie potrafimy docenić.
W naszym sejmie od tygodni toczy się walka o pomoc materialną dla rodziców wychowujących niepełnosprawne dzieci. Dołączyli do nich ostatnio opiekunowie ludzi dorosłych niepełnosprawnych, aby wspólnie walczyć o wsparcie. Rząd się wije i skręca, bo nie ma na tyle środków aby wszystkie potrzeby zaspokoić, ale ma świadomość tego, że powiedzenie protestującym twardego NIE, lub NIE TERAZ sprowadzi na niego ocenę bezduszności i braku EMPATII właśnie.

Na blogu http://missjonash.blox.pl/html  pani zawodowo zajmująca się poradnictwem zastanawia się jak to jest możliwe, że „Jak to możliwe, że rodzice nie wiedzą, że ich nastoletnie dziecko tnie się od roku”. Że piją alkohol i podlegają innym procesom antywychowawczym poza domem, z którym mają coraz luźniejsze związki. Zabierając głos w powyższej sprawie tytułem komentarza wpisałem: „Dzisiaj w TV słyszałem informację o samookaleczaniu się wśród młodzieży i przy okazji o tym, że takie „dziaranie” wynika z potrzeby rozładowania napięcia i stresu. Badacze odnotowują jakiś narastający lęk przed życiem, a dodatkowo w tej grupie wiekowej odkryto aż 50 proc. wskaźnik ludzi nieszczęśliwych i aż 1/3 przypadków braku rozmów z rodzicami. Zatrważające. Nie potrafię znaleźć na to recepty bez generalizowania i wchodzenia na niebezpieczne i drażliwe pole etyka – religia”.
Odpowiedź autorki brzmiała następująco: – Tatulu – ano zatrważające. Mnie boli to, że często mówią mi o takich sprawach, o których nigdy nie powiedzieliby członkom rodziny. A przecież powinni opowiadać to właśnie najbliższym… 

Siostra Małgorzata http://siostramalgorzata.blogspot.com/2014/04/dwie-empatie.html zamieściła ostatnio tekst pt.: Dwie empatie, w którym dla ilustracji problemu Empatii użyła wymownego demota. Czy nie jest prawdą akcentowanie potrzeby spojrzenia na kogoś i na jego problemy z własnej pozycji? Czy tak postępujemy na co dzień? Czy nasze dziecko potrafi spojrzeć na nas naszymi oczyma? A my starsi i już trzeźwo myślący potrafimy spojrzeć na nasze dziecko jego oczyma? A na swojego partnera, szefa, pracownika, urzędnika, ministra, premiera patrzymy przez pryzmat empatii? Nie wystarczy zapytać z nerwami:
– A oni, to niby są asertywni wobec nas?
To niczego nie zmieni. Wskazując na kogoś jednym palcem zauważ, że pozostałe trzy wskazują na ciebie – powiedział ktoś mądry.

Wczoraj w nocy, w Jedynce PR słuchałem audycji prowadzonej przez ks. Ołdakowskiego na temat warunków jakie muszą być spełnione, aby małżeństwa trwały długo i przynosiły satysfakcję, poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa dla całej rodziny. Telefonujący do redakcji ludzie dzielili się własnymi doświadczeniami w tym względzie i próbowali definiować te warunki. Nie łatwo się domyśleć jak ważne w tych warunkach było wskazywane przez wszystkich zachowanie EMPATII  we wszelkich możliwych relacjach rodzinnych. Ci, którzy potrafili tak żyć osiągali szczęście i spełnienie w długotrwałych związkach małżeńskich. Czy nie pora się zabrać za spełnienie tego warunku?

Pisałem o tym jeszcze z pozycji nauczyciela akcentując materii pomieszanie w przesadnej nauce naszych dzieci asertywności zamiast EMPATII właśnie. Pozwolicie się zaprosić? https://tatulowe.wordpress.com/2009/12/16/asertywnosc-i-empatia/

 

21 uwag do wpisu “Empatyczne dzieci i asertywni rodzice potrzebni od zaraz

  1. Bardzo ubolewam nad tym, co dzieje się ze społeczeństwem, dziećmi, młodzieżą. Gdzie podziała się ta dawna radość życia. Mają przeważnie wszystko. komputery, komórki, smartfony, portale różniste, a jednak wszyscy wkoło są nieszczęśliwi. Młodzież narkotyzuje się, tnie, łyka jakieś dopalacze i pytam po co? Nie rozumiem już tego świata. Pozdrawiam:)

    Polubienie

  2. No właśnie, dzieci mają dużo gadżetów, a nie maja z kim porozmawiać.
    Która mama teraz czyta dziecku do snu, rozmawia o tym jak minął dzień.
    W każdym wieku dziecko potrzebuje szczerej rozmowy z rodzicami, przytulenia, bliskości, poczucia bezpieczeństwa. Musi wiedzieć, ze jest kochane, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Straszne jest to, że dobra materialne w rodzinie są przedkładane nad taką prawdziwą więź rodzinną.

    Polubienie

  3. Tak się rozwija patologia. Uzależniamy się od nowego i coraz bardziej wypasionego sprzętu, a tęsknimy za żywym człowiekiem, który podobnie jak my tęskni za nami. Zaklęty krąg
    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. ~Antoni Relski pisze:

    Znacznie lepiej radziliśmy sobie z tym problemem wtedy gdy uczucia zrozumienia dla problemów drugiego człowieka nie nazywaliśmy tak powszechnie empatią

    Polubienie

  5. ~Marek Jan pisze:

    Empatii może mamy deficyt, to fakt.

    Za to rząd Tuska zafundował społeczeństwu system „Empatia” za 50 mln, portal dla bezdomnych.

    Pieniądze publiczne od zawsze w tym nieszczęsnym kraju są traktowane są jak wirtualna waluta, którą można wpompować w każdy absurd.

    Portal dla bezdomnych z dziesięcioma wnioskami miesięcznie, który obsługuje armia 3,5 tys urzędników wyposażona w laptopy.
    To dopiero empatia!
    Empatia na miarę naszych czasów a przede wszystkim na miarę możliwości urzędujących w rządzie debili, jacy za wprowadzenie tego systemu odpowiadają.

    Polubienie

    • ~MariaR pisze:

      Oglądałeś ten portal Marku Janie? Nie wydaje mi się, żeby był tylko dla bezdomnych (dla nich chyba najmniej, ze względu na brak możliwości skorzystania – wątpliwe jest, żeby bezdomny miał komputer, zasilanie, abonament, znajomość obsługi itd.), bo jest dla wszystkich ludzi, którzy mogą korzystać z pomocy społecznej, z funduszy alimentacyjnych, dla osób niepełnosprawnych itd.W zamyśle ma także „uszczelniać” system eliminując „wyłudzaczy”.
      Poza tym środki finansowe na ten portal pochodzą z funduszy unijnych, które nie mogą być chyba przeznaczone na bezpośrednią „konsumpcję” dla ludzi ubogich.
      Mnie ten portal dość się podoba – zgromadzono w jednym miejscu wiele informacji nt. pomocy społecznej, komu przysługuje, jak się ubiegać, możliwość elektronicznego składania wniosków itd. Nie umiem ocenić, czy to musiało aż tyle kosztować, choć jak piszą na stronie kosztuje o połowę mniej niż zakładano na początku.

      Polubione przez 1 osoba

      • ~Marek Jan pisze:

        Nie sądzę by tego rodzaju portal spełniał swą rolę, bo jak się okazuje wcale nie spełnia, o czym wyżej.
        Stał się ponadto przedmiotem dość powszechnej krytyki prasowej.
        Szastanie pieniędzmi Unii jest też marnowaniem publicznego grosza, to chyba dość oczywiste.

        Informacje, o których tam jest mowa, są dostępne w każdym ośrodku pomocy społecznej, gdzie i tak się trzeba udać, będąc w potrzebie.

        Przez internet się tego nie załatwi.

        Ponadto nie sądzę by ludzi biednych, kwalifikujących się do pomocy społecznej stać było na posiadanie komputera z dostępem do internetu.
        Myślę, że owe pieniądze można było sensowniej spożytkować, nie tworząc jeszcze dodatkowej biurokracji, przeżerającej pieniądze podatników.

        Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        Ocena, czy portal spełnia założone cele będzie możliwa po pewnym czasie – kiedy projekt zostanie wdrożony do praktycznej realizacji.
        Założenia do projektu powstały wiele lat temu (ok. 8 lat) i wtedy był czas na takie „krytyki” – dzisiaj można już tylko zastanawiać się jak najlepiej wykorzystać to, co powstało. I w tym kierunku powinny iść dzisiaj nasze działania.
        Wbrew temu co tu podnosisz Marku Janie, ten portal w założeniu ma właśnie zmniejszać biurokrację, oszczędzać czas i środki petentów przez umożliwienie składania wniosków i uzyskiwania różnych zaświadczeń przez internet.
        A z dostępem do internetu w społeczeństwie jest coraz lepiej, przecież można z niego już korzystać nawet przez telefon. I należy zakładać, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej w tym zakresie.
        Ponadto każde dziecko, nawet najbiedniejsze, ma już chyba do niego dostęp (nawet tylko w szkole). I myślę, że nawet jak babcia czy rodzic jeszcze tego nie potrafi, to może im w tym pomóc ich dziecko – właśnie w ramach tej empatii, której dotyczyła notka Tatula. Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~Marek Jan pisze:

        To ciekawe Mario, w ramach walki z biurokracją powołano dodatkowo 3,5 tysiąca urzędników do obsługi tego systemu ( podobno kulawo działającego).

        No jasne, jak coś źle działa, trzeba powołać kolejny urząd do „usprawnienia” tego co i tak nadal będzie źle działało.

        Siostra Małgorzata, która sie chyba lepiej orientuje w tym temacie niż my oboje razem wzięci i jeszcze może wielu na dokładkę, też nie zostawiła na tym systemie suchej nitki.

        Polubienie

      • ~MariaR pisze:

        My oboje razem wzięci Marku Janie 🙂 (i jeszcze może wielu na dokładkę) pewnie gorzej orientujemy się od Siostry w tym temacie, zwłaszcza od strony praktycznej. Co jednak nie zwalnia nas z obowiązku samodzielnego myślenia i wyrabiania sobie s w o j e g o poglądu na sprawę na podstawie dostępnych materiałów źródłowych, a nie „chowania” się za Siostrę czy artykuły prasowe.
        A tak właśnie „odczytałam” Twój komentarz i przyznaję, zrobiło mi się trochę przykro. Swoje racje próbowałam przedstawić wyżej.
        Dodam, że nie podoba mi się takie proste przeciwstawianie biednych i potrzebujących pomocy społecznej z jednej strony i urzędników czy pracowników socjalnych z drugiej. Wydaje mi się, że każda z tych grup ma swoje źródło finansowania i jedna drugiej nic „nie zabiera”. I wcale nie jest tak, że jeśli jedna coś „zaoszczędzi”, to te oszczędności przypadną tej drugiej. Przy czym ta druga wykonuje za te pieniądze, lepiej lub gorzej, jakąś pracę (w imieniu społeczeństwa, a więc także Twoim i moim), za którą utrzymuje siebie i swoją rodzinę. Ta pierwsza często tylko z pomocy „korzysta”, choć pewnie w niej jest wielu, którzy za tę pomoc mogli by coś dla społeczeństwa „w podzięce” i w ramach „empatii” zrobić, np. w wolontariacie, dla innych potrzebujących itd.
        Pozdrawiam

        Polubienie

    • Ja nie oglądałem tego portalu, a sam pomysł utworzenia takiej formy łączności uważałem za dość kosmiczny. Czytałem chyba w Angorze jakiś przedruk z innej gazety dość krytycznie oceniający to przedsięwzięcie. Nie umiem zająć stanowiska w tej sprawie. Mam nadzieję, że ktoś, kto to zarządził i zrealizował miał pozytywne przesłanki i dobrą wolę. Może trzeba czasu aby to zadziałało?
      Pozdrawiam

      Polubienie

      • tatul pisze:

        Dziękuję. Tak niewiele trzeba zrobić, a tak wiele można się dowiedzieć o zakresie spraw możliwych do załatwienia tą drogą.
        Dziękuję i pozdrawiam

        Polubienie

      • Dziękuję za link, z chęcią wejdę tam i zobaczę na własne oczy i własny rozum. Dyskusja bardzo mnie zmotywowała.
        Wiem jedno – jeśli przypniemy łatkę polityczną to po ptakach, zawsze będzie źle i nie tak … a może tak właśnie trochę empatii, trochę zaufania, zamiast rząd głupi i wywalił pieniądze pomyśleć, że rząd żadnego interesu w wywalaniu pieniędzy nie ma, bezdomni to nie kolesie a ta mityczna armia urzędników to na początek, systemy elektroniczne mają to do siebie, że trzeba wysiłku by wdrożyć i się wdrożyć a potem leci. Może warto pomyśleć, że w Unii są pieniądze adresowane i jeśli nie wykorzystamy ich na dany cel wykorzysta kto inny i jeszcze podziękuję. Czasem wydaje nam się bardzo oczywiste, że my byśmy lepiej wykorzystali ale to pozory, kiedy się wejdzie głębiej to widać, że diabeł tkwi w szczegółach a skoro inni myśleli i nie wymyślili to nasz geniusz diabła niekoniecznie pokona. Jeśli z góry przekreślimy, bo w rządzie to sami idioci, to niby gdzie nasza empatia ? dziennikarze oczywiście obsmarują wszystko a im mniej się znają tym łatwiej i z mniejszymi skrupułami smarują Taki ich zawód i chleb. Tu bym się empatii nie spodziewała, empatię mają na zawołanie, gdy zwietrzą niusa. Czasem słucham relacji z mojej branży, to co podają dziennikarze i co niby jest jasne jak słońce czasem funta kłaków warte tak mija się z prawdą. Populizm dobra rzecz ale z populizmem i dziennikarzami lepiej uważać. Żyjemy w dobrym świecie jeśli tylko potrafimy to dobro zauważyć, cieszć się nim i dziękować. Ale jeśli w naszym świecie Kościół to pedofile, Polska to kondominium na skraju ruiny, politycy to dziwki a biżni to ten, co ma zgodne poglądy to czy w takim świecie najważniejszym problemem będzie empatia

        Polubione przez 1 osoba

  6. Witaj Malino, miło Cię tu widzieć i zadumać sie nad Twoim komentarzem.
    Często poruszam temat ogromnego spustoszenia jakie wywołała i wciąż wywołuje walka o władzę. Jeśli nałożyć to co się teraz dzieje na wzorce zachowań wyniesione z PRL-u i wcześniejszych okresów, to mamy niezwykle urozmaicone bagienko. Może gdy Kaczyński dojdzie za dziewiątym razem do władzy to się wszystko uspokoi?
    Pozdrawiam

    Polubienie

  7. ~Marek Jan pisze:

    Lud prosty z reguły się myli, bowiem jest podatny na demagogię i wierzy w „cuda”.
    Ponadto część kleru, szczególnie z owego ludu się wywodząca, zabawia się w dość skuteczną pro pisowską agitację ( co, to księdzu nie będą wierzyć?).

    Myślę, że Polski nie stać na tego rodzaju eksperymenty, zwłaszcza, że niejaki Macierewicz ( chorobowy „zespół Macierewicza” już stał się przysłowiowy), jest drugim po Kaczyńskim przywódcą owej partii. Kolejne wybory znów będą „przeciw” a nie „za”., lub tez frekwencja będzie znacząco niższa niż przeciętnie. Ja, szczerze mówiąc, nie mam na kogo głosować.
    Na Tusku się zawiodłem, a Kaczyńskiego et consortes nie chcę jak zarazy.
    Reszta tych pomniejszych ugrupowań zupełnie mnie nie interesuje ( folklor i plankton polityczny).
    Chyba zostanę w domu, tak będzie najuczciwiej, przynajmniej wobec samego siebie.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.