Obywatelu, lecząc się samodzielnie zaoszczędzisz na zdrowiu i na pieniądzach

Znajoma z lat szkolnych, była uczennica, po kilku miesiącach od ostatniego spotkania zapytała mnie kontaktowo: – A pan jak się miewa? Jak zdrówko? Odpowiedziałem grzecznie:
Miło, że pytasz. Jakoś nie daję się chorobom, ale co rusz to składam wizyty jednym, lub innym specjalistom. Tak już będzie. Niestety, lata lecą…
Nie odpowiedziała nic w temacie zdrowia, bo przecież wie jaka jest kolej rzeczy, mimo, że jest młoda. Następnego dnia spotkałem się ze znajomymi, tym razem równolatkami w poczekalni laboratorium medycznego naszego szpitala, gdzie było aż ciemno od ludzi czekających na swoją kolejkę do pobrania krwi.

Mała poczekalnia, kilka krzeseł dla ludzi starszych i kobiet ciężarnych, a reszta podpierając ściany nudzi się sromotnie i denerwuje zarazem, bo przecież to tylko badania i liczyli na to, że za chwilę wrócą do pracy, szkoły, czy gdzie tam jeszcze zaplanowali wracać. Sytuacja sprzyja pogawędkom, a w ramach tych pogawędek to o czym można pogadać najlepiej? Oczywiście , że o zdrowiu, przebytych chorobach, operacjach i wynikających stąd doświadczeniach, a również i ograniczeniach jakie na nas za przyczyną przebytych chorób spadły. Atmosfera jaką chyba każdy zna, bo przecież wszyscy tam co jakiś czas lądujemy. Pogadaliśmy sobie serdecznie wymieniając poglądy na wszelkie możliwe tematy związane ze zdrowiem, czy jego brakiem nie pomijając diagnozy przyczyn takiego stanu rzeczy. Na temacie ZDROWIE każdy się zna, nieprawdaż? Po powrocie do domu zastanowiłem się nad tym, że lata lecą, a tu zamiast być coraz lepiej, to jest coraz gorzej. Obchodzony w tych dniach Dzień Walki z Rakiem niósł pożyteczne hasło: Zamiast gadać – IDŹ SIĘ ZBADAĆ!!!
   Znajomy z tamtej poczekalni znał to hasło i przyznawał mu słuszność tylko, że…mając własne i dosyć świeże doświadczenia odpowiedział mi na to:
Panie i co z tego, że pójdę się zbadać. Mojej żonie na prywatnym tomografie wykryto tętniaka w mózgu i do tego jakiegoś guza i myśli pan, że znalazła natychmiastową, a przynajmniej szybką pomoc?

Gdy usłyszałem w radio, że 11 lutego obchodzony jest Światowy Dzień Chorych niosący wzrost zainteresowania tzw. zdrowiem, to odszukałem w archiwum bloga swój tekst sprzed czterech lat. Przeczytam uważnie i … zdecydowałem się go tu przypomnieć, bo nic się przez te lata nie zmieniło…

http://tatulowe.blog.onet.pl/2010/02/09/obywatelu-ulecz-sie-sam/
Post scriptum:
W niedzielę 9 lutego, po powrocie z porannej mszy św. zajrzałem do znajomych blogów zatrzymując się przy czytaniu ostatniej notki na blogu Siostry Małgorzaty. http://siostramalgorzata.blogspot.com/  Przeczytałem, przemyślałem i zamieściłem tam komentarz, który po jakimś czasie postanowiłem również tu zaprezentować. Oto on: Pierwsze skojarzenie prowadzi do wartego wysłuchania utworu Elektrycznych Gitar pt: Kto ma klucze. Zapraszam: http://www.youtube.com/watch?v=do7YRPAoW9U
Lider zespołu jest lekarzem, a to prowadzi do następnego skojarzenia. Dzisiaj…w kościele obchodzony jest Światowy Dzień Chorych. Ustanowił go w 1992 r. Jan Paweł II obierając na dzień obchodów datę 11.02. czyli dzień rocznicy objawień Matki Boskiej z Lourdes, do której pielgrzymują miliony ludzi z całego świata. Wszyscy oni liczą na to, że ich prośby o łaskę  lub cud uzdrowienia zostaną tam wysłuchane. Kościół katolicki od zawsze patronuje i czynnie wspiera ideę poprawy opieki nad chorymi i cierpiącymi, upatrując w osobach chorych symboliczną mękę samego Jezusa. Księża i osoby konsekrowane z natury swej szczególnej posługi są od zawsze bardzo blisko osób chorych. To oni potrafią nadać cierpieniu ludzi starych i chorych sens i w ten sposób przynieść im duchową pociechę. Są dla nich lekarstwem w czasie, gdy nic już nie może im pomóc. Nie darmo funkcjonuje w obiegu powiedzenie: Kogo Pan Bóg kocha, temu krzyże zsyła. Wystarczy w to uwierzyć, aby w pokorze przyjąć to, co spotyka człowieka terminalnie chorego lub poszkodowanego w katastrofie. To duchowni niosą tym ludziom szansę pojednania oraz udzielają sakramentu namaszczenia chorych. Oni wreszcie odprowadzają większość z nas na tamtą stronę. Kto wie, czy to nie ten aspekt wiary zapełnia kościoły ludźmi starymi, a więc będącymi już blisko owego progu oddzielającego życie ziemskie od tego co nas czeka po śmierci… pisałem przed czterema laty na swoim blogu.

… Wróciłem właśnie z kościoła. Czytano list naszego Biskupa Sandomierskiego wystosowany do wiernych naszej diecezji z okazji Dnia Chorego. Dużo w nim mądrości i odniesień do ludzi cierpiących jak i do tych, którzy niosą ulgę w cierpieniu. List opublikowano na stronie diecezjalnej i w innych miejscach więc łatwo do niego trafić, gdyby ktoś nie słuchał. W modlitwie wiernych usłyszałem m.in. takie słowa:
– Módlmy się za tych, którzy głodnym podają chleb, bezdomnym udzielają dachu nad głową...A wierni powtarzają gromko: Wysłuchaj nas Panie.
Pomyślałem o Siostrze właśnie. Teraz po przeczytaniu ostatniego tekstu tym bardziej dociera do mnie myśl o tym, że poszukujący tego chleba, tego dachu nad głowa, czystego łóżka jakimś cudem trafiają pod właściwy adres i nie mają wątpliwości co do tego o co pyta pan Sienkiewicz
…Kto ma klucze, kto ma klucze, kto ma kluczeee…
Jeszcze te, ostatnie słowa dzisiejszej notki Siostry Malgorzaty:
…Najgorzej, jak zginie nam Miłość. Jeśli kiedyś znajdzie się na właściwym miejscu, we właściwej kieszeni- będziemy żyli w pokoju. Wystarczy sięgnąć ręką i już jest. Tam, gdzie powinna, spokojnie sobie jest. Co zrobić, żeby pamiętać i trzymać ją na właściwym miejscu? Klucz do niej jest bardzo prosty i zabytkowy. Ma 2000 lat.
Jakie to proste i jakie wymowne zarazem…

Wszystkiego co najlepsze dla podopiecznych i ich opiekunów, z Siostrą na czele życzę.

16 uwag do wpisu “Obywatelu, lecząc się samodzielnie zaoszczędzisz na zdrowiu i na pieniądzach

  1. — etap leczenia ,, przetestowałam ” począwszy od najniższego stopnia i tak w górę… można by na ten temat pisać i pisać… ku zdziwieniu niektórych mogę dużo pozytywnie… choć te inne też się zdarzały , ale ważny jest efekt końcowy a u mnie to raczej na plus… ( powiem tylko, że na tym najniższym stopniu wyglądało to najgorzej ) … a słowa, które wypowiedział kiedyś Artur Schopenhauer , to moje motto życiowe od kilku lat….

    Polubienie

    • Oczywiście, że masz rację Aliku. Ja nie narzekam na służbę zdrowia i nie to było celem napisania tej notki sprzed czterech lat, a podkreślenie jak duzo możemy sami zrobić dla swojego zdrowia. Pierwotnie zamieściłem całą notkę, ale ponieważ całość była zbyt długa, to dałem link, ale teraz zauważyłem , że nie jest aktywny. Spróbuję coś z tym zrobić.
      „Zdrowy żebrak jest bardziej szczęśliwy jak chory król”- tak brzmi końcowe motto zawarte w tamtym tekście.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  2. W imieniu Wielkiej Kapituły
    mam zaszczyt uhonorować
    PRZEMIŁEGO TATULA
    ORDEREM BRATKA ŻYCZLIWEGO

    Z przyjemnością i wdzięcznością przypinam Order !
    Certyfikat do odebrania na blogu „szpakowedrzewo”

    Z poważaniem – kanclerzyca Malina M*

    Polubienie

    • Bardzo dziękuję Malino za to wyróżnienie. Niewielkie są moje zasługi, bo jak to łatwo zobaczyć na Twoim blogu, to wyłącznie sobie zawdzięczasz uznanie ludzi, którzy tam wpadli i… pozostali zachwyceni ofertą.
      Życzę sukcesów i dużo radości z prowadzenia blogów
      Pozdrawiam

      Polubienie

    • ~grzechol pisze:

      Mój dziadek też zwlekał ile się dało, i niestety jak przestał zwlekać, to było już za późno. Lekarze zdiagnozowali nowotwór jelita grubego, ale w takim stadium, że niewiele można było już zrobić. Nikt nie lubi lekarzy i badań, a tym bardziej wizyt w szpitalu… Tylko czy lubienie jest ważniejsze od zdrowia i życia?

      Polubienie

  3. ~Kneź Okrutnik pisze:

    idę zamówić tam-tam, opaski z wężowej skóry na kostki i koźlą skórę – bardzo zawsze chciałem być szamanem – zapełnię lukę w służbie zdrowia! 🙂

    Polubienie

  4. ~s.Małgorzata pisze:

    Jesteś, Tatulu jednym z niewielu, co na służbę zdrowia nie narzekają. Nie na lekarzy, tylko system. Lekarze, jak wszyscy, bywają dobrzy lub nie bardzo, natomiast system jest, jak każdy widzi. Ja nie narzekam, bo szkoda na to czasu, ale niekiedy nóż się w kieszeni sam otwiera. Dobrzy lekarze są sfrustrowani niemożnością wykonywania dobrze i z pożytkiem dla pacjenta pracy. Inni mają to w nosie, jeszcze inni wykorzystują nieudolność systemu do nabijania sobie kieszeni. Pozdrawiam

    Polubienie

  5. Witam serdecznie Siostro. Nie jestem wcale zachwycony. Sam doświadczyłem sporo i nasłuchałem się jeszcze więcej na temat słuzby zdrowie. Śledzę wskażniki ekonomiczne i wysokość budżetu NFZ. Nie mam złudzeń ze ten sytem sam się usprawni. Za dużo w nim polityki i chciejstwa różnych populistów. Dlatego mawołuję od lat: „Obywatelu ulecz się sam”.
    Jeśli już musisz skorzystać ze słuzby zdrowie to niech Pan Bóg ma cię w swojej opiece.
    Zdrowia życzę Siostro

    Polubienie

Odpowiedz na ~tatul Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.