W szkole zachowujemy się … wciąż na miarę oczekiwań

– Co to są jaja kobyły ? pytano dawniej chcąc wciągnąć rozmówcę w dość absurdalne rozumowanie. Zwykle pytany odpowiadał ze zdziwieniem:
– Jaja kobyły? To byłby ciekawy przypadek zoologiczny. No wiec co to takiego te jaja kobyły? A to jest taka sytuacja gdy były premier, minister, dyrektor czy prezes zaczyna sięgać do własnych doświadczeń mówiąc:
– Ja, jako były … – brzmiała odpowiedź.

No wiec ja jako były nauczyciel dbam o bieżący kontakt z oświatą czytając prowadzony przez pana Dariusza Chętkowskiego w ramach Polityki blog pod znamiennym tytułem Belferblog. Dzisiaj rano naszła mnie ochota sprawdzić co nowego w szkole piszczy i zaglądnąłem pod ten adres: http://chetkowski.blog.polityka.pl/2014/01/07/ocena-za-udawana-grzecznosc/ Wybrałem jako pierwszy wpis pt: Ocena za udawaną grzeczność. Czytam więc co następuję:

Kończy się semestr, trzeba ocenić zachowanie nastolatków – to dopiero kłopot. Jedni uczniowie mają tę ocenę głęboko w d…, a inni obrażają się za bardzo dobre. Uważają, że należy im się wzorowe. Przecież nikogo nie zamordowali. Przynajmniej na razie.

Ocena zachowania na pewno ważna jest dla małych dzieci, w gimnazjum służy dyscyplinowaniu wyrostków. Ale po co oceniać zachowanie licealistów? Najczęściej jest to ocena za chodzenie do szkoły i za trzymanie języka za zębami. Jeśli ktoś siedzi cicho, nie podskakuje nauczycielom, jest posłuszny, to uznaje się go za wzór…

Przeczytałem cały wpis oraz całą dyskusję jaką wywołał. Bardzo to pouczające – pomyślałem, ale … przypomniało mi się natychmiast to, że przed czterema laty ja również zabierałem głos w tej sprawie. Przeczytałem swoje ówczesne wynurzenia i stwierdzam, że czas płynie, a na tym polu wciąż panują te same zasady. Czyżby było tak, jak to wyraził jeden z komentatorów używający nicku <klakier> cytując złośliwie brzmiącą sentencję… „W przedwczorajszych szkołach wczorajsi nauczyciele uczą dzisiejszych uczniów rozwiązywania problemów jutra? Jest się nad czym zastanowić. Oto mój wkład w dyskusję:

Ocena zachowania 13/05/2010

Zachowanie ucznia, tak jak i jego wiedza podlega okresowej ocenie. Czy ocena zachowania jest faktycznie obiektywną oceną postaw młodzieży? Czy zawiera w sobie informację o poziomie spełniania kryteriów stawianych przed wzorowym, czy tylko bardzo dobrym uczniem? Czy zawiera w sobie elementy wychowawcze, które by motywowały do zmiany postępowania? Można sformułować mnóstwo takich pytań, szczególnie gdy się zna od kuchni procedurę oceniania i realia codzienności w życiu szkoły. To są – jak sądzę – istotne dylematy dręczące każdego wychowawcę w czasie semestralnej i końcowo rocznej klasyfikacji uczniów. Nie przedłużając zbytnio chcę podkreślić fakt, że ostateczną wyrocznią w tym zakresie jest wychowawca. Opiekując się powierzoną młodzieżą obserwuje i ocenia zachowanie i postawy swoich wychowanków według kryteriów szkolnych wprawdzie, ale uwzględniających wytyczne zawarte w odpowiednim rozporządzeniu MEN. W ocenie zachowania uwzględnia się również samoocenę ucznia jak i opinie jego kolegów i nauczycieli, którzy z nim współpracują. Ostatecznie ocena jest przedstawiana radzie pedagogicznej, która ma jeszcze możliwość zgłosić jakieś uwagi optujące za podwyższeniem czy za obniżeniem oceny zachowania dla poszczególnych uczniów.
Wśród wielu kryteriów uwzględnianych w ocenianiu zachowania chciałem zwrócić uwagę na takie wymogi jak:
– dbałość o piękno mowy ojczystej,
– godne i kulturalne zachowanie się w szkole i poza nią, \
– okazywanie szacunku innym osobom.

Chyba wszyscy, mający w pamięci jeszcze świeży obraz życia szkoły, jak i sceny z życia młodzieży szkolnej poza nią, mogą sami ocenić czy kryteria, które wymieniłem wyżej są, czy nie są oceniane. Gdyby własna pamięć była zawodna lub wymagała aktualizacji to proponuję dodatkowo:
– przejechać się autobusem dowożącym młodzież do szkół i posłuchać jak oni się zachowują i jak rozmawiają,
– zajrzeć do klubów, dyskotek czy innych takich miejsc gdzie przebywa młodzież,
– wpaść do miejsc gdzie młodzi chodzą na papierosa, na piwo ,
– ocenić krytycznie postawy młodych sąsiadów czy tylko znajomych.

Gdyby po takim przeglądzie istniejącego stanu zajrzeć do świadectw szkolnych, to zobaczymy tam niemal wyłącznie bardzo dobre i wzorowe oceny z zachowania. Czy kogoś to dziwi, a tym bardziej  niepokoi?

Mnie, starego nauczyciela zastanawia to wszystko i dlatego postanowiłem o tym napisać i w ten sposób podzielić się swoimi niepokojami na szerszym forum. Jakoś trudno przychodzi mi zaakceptowanie istniejącego i coraz powszechniej występującego stanu podwójnej moralności, z którą tak łatwo radzi sobie większość młodych ludzi. Jeśli w wieku szkolnym tak doskonale przyswoili sobie zasady podwójnej miary dla oceny postępków – tej na użytek szkolny i tej na czas spędzany poza szkołą – to co będzie dalej?
Złości nas wszystkich zachowanie polityków stosujących zasady podwójnej moralności, a jednak dajemy im poparcie. Oburzamy się gdy wygłaszają równie gładko swoje prywatne, jak i partyjne, czy korporacyjne opinie mimo, że są one diametralnie różne. Wybaczamy im rozbrajające wyjaśnienia o tym, że :
– tylko krowa nie zmienia poglądów. Przyswajamy sobie coraz łatwiej powszechnie już obowiązujące powiedzenie:
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czy też :
– grabie zawsze grabią do siebie.

Czy obserwujący to jak młodzi przyswajają sobie te wszystkie zasady panujące w świecie dorosłych nadal mamy nadzieję, że świat sam się zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki?
Czy te wszystkie patologiczne zachowania same ustąpią przed potrzebą zachowania zasad przyzwoitości, praworządności, honoru i temu podobnymi, pustymi już niestety hasłami?

Zapytała mnie, przed paroma dniami znajoma? Powiedz mi jako nauczyciel:

Jak to jest możliwe, że wulgarny, a często po prostu chamski w obejściu chłopak, czy dziewczyna (one są często jeszcze gorsze od chłopaków) przynoszą ze szkoły świadectwa z paskiem i wzorową oceną zachowania?
Czy te same dzieci, które piją po kątach i obściskują się w miejscach publicznych w szkole są aniołkami, czy po prostu nikogo nie obchodzi to jacy faktycznie są ci młodzi ludzie?

Odpowiedziałem, że szkoła ocenia faktycznie jedynie to, co ujawnia się w szkole. Poza jej murami każdy postępuje według swoich zasad i tam jest już oceniany przez rodziców i środowisko, w którym żyje. Odpowiedziałem, ale ponieważ nie mogłem pozbyć się różnych myślenic z tym związanych to zapytałem o ocenę tego problemu młodzież w kilku klasach pierwszych i drugich technikum. Postawiłem im to samo pytanie, które mnie postawiła moja znajoma:
– Czy w szkolnej ocenie zachowania ucznia powinno się uwzględniać jego postępowanie poza szkołą, a nawet w domu gdzie szkolni prymusi bywają niekiedy postrachem dla swoich matek i rodzeństwa?

Zgadniecie jakie były odpowiedzi na tak postawione pytanie ?

P.S. W większości szkół, wewnątrz szkolny system oceniania dla oceny zachowania WZOROWE wymienia jako główne kryterium:
-Jest wzorem do naśladowania dla innych uczniów w szkole i w środowisku. Tylko tyle i aż tyle !!!
Takie będą RZECZPOSPOLITE, jakie młodzieży chowanie ? To bardzo stare motto, prawda? Nie ma o co kopii kruszyć?

Nauczyciel też jest oceniany przez uczniów. Szkoda, że za jego plecami.

19 uwag do wpisu “W szkole zachowujemy się … wciąż na miarę oczekiwań

  1. ~uleczka pisze:

    Przykro mi to napisać ale tu na blogach wypowiedzi także czasem klakierskie niestety.. bo poza ekranem inne zupełnie. Świat lubi takie zachowania, a szczerość na ogół nie popłaca, i to nie tylko w szkole. Pokorne ciele dwie krowy ssie… Pozdrawiam

    Polubienie

    • Ano właśnie. Szczerość tak, ale anonimowa i wtedy straszna w odbiorze .
      Uczymy poprawności kosztem otwartości w głoszeniu swojej prawdy. Czy to dobre podejście?
      Trudny temat, sale wart poruszania.
      Pozdrawiam Cię Uleczko

      Polubienie

    • ~uleczka pisze:

      Okres dorastania to trudny okres u młodego człowieka. O mały włos skończyło by się tragicznie właśnie powodem było zachowanie u mojego pierworodnego. Moja interwencja w ogólniaku w czasach PRL u sprawę tylko pogorszyło. Konsekwencją była zemsta i karne przeniesienie do szkoły w której syn nie potrafił się niestety odnaleść ,bo już mu przylepiono łatkę rozrabiaki.(ale tam poznał swoja wielką miłość a w przyszłym roku maja srebrne wesele)Szkoły i studia już potem w trybie zaocznym. Zrobił karierę i jest prezesem międzynarodowej firmy. Jak pewnie z tego możesz wnioskować ,zachowanie ucznia trzeba czasem karać ale też można przesadzać i nie zawsze to się tak kończy jak u mojego syna….

      Polubienie

      • Szczęściarze z Was.
        Ja też ma bardzo wiele dowodów na to, że wartościowi ludzie wyrośli z tych trudnych uczniów, a nie z prymusów, którzy potrafili „grać”rolę poukładanych .
        Różnie z tym bywa.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  2. To jest bardzo trudny temat. Przede wszystkim- ja nie wierzę i obiektywizm oceniania. Każda ocena, zwłaszcza z zachowania, to subiektywny wytwór nauczyciela.Może on nie zachowuje się „dobrze’ i nie mieści w normach i przepisach szkolnych, a jest osobą mądrą, dobrą, fantastyczną.Różnie to bywa…Trzeba wiele rzeczy wziąć pod uwagę, żeby „nie zepsuć ” dziecka na przyszłość.Bo jeśli ono uważa, że zostało skrzywdzone niską oceną- jak to zaowocuje w przyszłości? Każdy z nas- nawet dorosły lubi być chwalony i to mu dodaje skrzydeł.Dlatego uważam, że oceniając zachowanie uczniów- dodajmy im siły i wiary w siebie. Zwłaszcza, że nauczyciele – też są oceniani, jak słusznie zauważyłeś, a muszę podkreślić, że nie tylko za jeden semestr, ale na całe życie.I Ty, to już na pewno wiesz, bo masz dobry kontakt z dziećmi i ludźmi. Teraz tak sobie myślę, że idąc do lekarza, albo do fryzjera spotykam- ucznia. Dobrze, że nie musi mi przypomnieć, że go źle oceniałam.Bądźmy łagodni, a i młodzież będzie lepsza.Ja uwielbiam młodzież!Mam trochę młodzieży wokół siebie i dzięki temu lepiej się czuję.

    Polubienie

  3. Masz rację . Nie jest łatwo ocenić ucznia. Dlatego stawiane są pytania o zasadność oceniania czegoś takiego jak zachowanie. Liczyłem i wciąż liczę na szerszą dyskusję na ten temat.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. ~David pisze:

    Komu? Nauczycielom, którzy kurczowo trzymają się pozostałości po systemie edukacji z PRL (tzw. nauczyciele „homo sovietus”). Ocena z wychowania to resztki władzy autorytarnej nauczycieli. Pozwala ona pokazać wychowawcom, że to właśnie oni są górą a uczniowie to nic nie znaczące pionki.
    Już w latach 70 ubiegłego wieku postulowano zniesienie tego nonsensu. Przemiany ustrojowe w Polsce też nie wiele dały, sejmiki nauczycieli też raczej zakończyły się porażką i w dalszym ciągu mamy dziwną ocenę z zachowania.
    Jest ona wysoce szkodliwa jeśli chodzi o sam proces wychowania. Zachowanie ocenia się w czterostopniowej skali i dochodzi do dziwnych zjawisk. Osoby nietolerancyjne, wulgarne, homofobiczne, nie mające za grosz kultury, ale za to potrafiące wykalkulować sobie, co muszą zrobić dla kilku dodatnich punktów są stawiane za wzór (bo przecież mają wymaganą liczbę punktów do danej oceny)!
    Ocena wystawiona przez wychowawcę jest ostateczna i żadna siła (instancja wyższa) tego nie zmieni. Wychowawcy mogą użyć tej noty do szykanowania danego ucznia. Ocena z zachowania stają się toporem w rękach kata – wychowawcy.

    Polubienie

  5. ~Dawid pisze:

    Komu? Nauczycielom, którzy kurczowo trzymają się pozostałości po systemie edukacji z PRL (tzw. nauczyciele „homo sovietus”). Ocena z wychowania to resztki władzy autorytarnej nauczycieli. Pozwala ona pokazać wychowawcom, że to właśnie oni są górą a uczniowie to nic nie znaczące pionki.
    Już w latach 70 ubiegłego wieku postulowano zniesienie tego nonsensu. Przemiany ustrojowe w Polsce też nie wiele dały, sejmiki nauczycieli też raczej zakończyły się porażką i w dalszym ciągu mamy dziwną ocenę z zachowania.
    Jest ona wysoce szkodliwa jeśli chodzi o sam proces wychowania. Zachowanie ocenia się w czterostopniowej skali i dochodzi do dziwnych zjawisk. Osoby nietolerancyjne, wulgarne, homofobiczne, nie mające za grosz kultury, ale za to potrafiące wykalkulować sobie, co muszą zrobić dla kilku dodatnich punktów są stawiane za wzór (bo przecież mają wymaganą liczbę punktów do danej oceny)!
    Ocena wystawiona przez wychowawcę jest ostateczna i żadna siła (instancja wyższa) tego nie zmieni. Wychowawcy mogą użyć tej noty do szykanowania danego ucznia. Ocena z zachowania stają się toporem w rękach kata – wychowawcy

    Polubienie

  6. ~uleczka pisze:

    Mój młodszy bardzo sprytny i mądry człowiek nie chciał ogólniaka i zadecydował że zacznie od zawodówki. Widziałam tam zupełnie innego rodzaju ludzi wykładających tam przedmioty. Tam naprawdę była młodzież. Czasem z bardzo podejrzanych moralnie środowisk. Jednak potrafili tych młodych ludzi zmobilizować i zachęcać do dalszej nauki. Na podstawie tej szkoły kończyli w większości technikum i wielu studia. Jest nawet kilku księży.To także były jeszcze czasy PRL u . Wszędzie są ludzie i ludziska ale jeżeli o wychowanie młodego pokolenia chodzi to nie jst niestety obojętne kto je uczy ,komu powierzamy nasze dzieci. Mój syn nie poszedł na studia choć byłby je bez problemu skończył. Jednak jest świetnym fachowcem i nie grozi mu chyba nigdy bezrobocie. Mieszka juz od kilku lat we własnym domu jest tzw ,,złotą rączką” . Wzorowy mąż i ojciec,a sprawdził się także, kiedy potrzebowałam pomocy w opiece nad chorymi w naszym domu kiedy jeszcze razem mieszkaliśmy ..

    Polubienie

  7. ~Piotr Opolski pisze:

    Nie znam się na temacie ale trochę drepczę po tym swiecie i mam w te sprawie przemyslenie bardzie a propos niż merytorycznie w tym temacie.
    Jak byłem piekny i młody nauczyciel był wmontowany w społeczność lokalną jak ksiądz, Pan Posterunkowy /Dzielnicowy/, Pan Piekarz, zrzędząca sąsiadka. Od czasu do czasu każda z tych nacji „natykała” sie na siebie i wymieniała poglądy co skutkowało iż młody człowiek niewiele miał miejsc do ukrycia co z kolei rzutowało na jego zachowanie.
    Dziś takich powiązań nieformalnych nie ma a jest odwrotnie tzn. lepiej nie widzieć, nie słyszeć, nie mówić.
    Takie czasy
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Witaj Piotrze. Masz rację co do tego, że świat się zmienia. My się zmieniamy i to często pod wpływem naszych dzieci odmienionych przez kontakt ze światem zewnętrznym.
      W wielu domach rządzą dzieci.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~uleczka pisze:

        Skupić się na przywróceniu równowagi w rodzinie jak i w szkole w prawidłowej relacji wychowawca -dziecko. Dziecko ma być dzieckiem, nie osobą na stanowisku kierowniczym!

        • Kochać mądrze – zbyt rygorystyczna postawa wychowawcza sprowadza się do tresury i tłumi spontaniczny rozwój młodego człowieka, natomiast wychowanie bezstresowe w konsekwencji godzi w poczucie bezpieczeństwa młodych.

        • Rozmawiać, – jeśli dziecko czuje się kochane i akceptowane wszelkie zakazy rodziców i szkoły, nawet gdy wywołają krótkotrwały bunt, zostaną przez nie zaakceptowane.

        • W miarę dorastania obarczać młodych obowiązkami domowymi i poza domem także..

        • Interesować się, co czytają, co oglądają i w co grają i z kim się zadawają.

        • Rozmawiać, tłumaczyć i zawsze w nie wierzyć i nie tracić nadzieję. No dobrze, hehe, już to ostatnie komentowanie (chyba że poczuję się sprowokowana do dalszej dyskusji) . Pozdrawiam serdecznie .

        Polubienie

  8. ~uleczka pisze:

    Układy i znajomości. Nie kompetencja i talent się za często tu u nas liczy. I mamy to co widzimy tu u nas na co dzień, i dlaczego ci którzy naprawdę coś potrafią rzucają wszystko i wyjeżdżają Tak po 3 Powstaniu Śląskim ci przywiezieni w teczkach na Śląsku po stronie polskiej rządzili a Korfantego do więzienia wpakowali. Po 45 robiono podobnie tu po tej niemieckiej stronie która po wojnie przypadła Polsce. Fachowców Ślązaków jedynie pakowali na nieodpowiedzialne stanowiska a na stołki dyrektorskie sadzali tych na wojnie zasłużonych partyzantów najczęściej, którzy swoich znajomych z kolei sadzali wszędzie i w szkolnictwie także. Fachowcy Ślązacy teraz na Zachodzie a my tu juz prawie na ruinach tej kiedyś kwitnącej najnowocześniejszą technika światową krainy siedzimy i patrzymy jak wszystko się rozlatuje…

    Polubienie

    • Układy i znajomości; kumoterstwo czyli nepotyzm były, są i będą, bo taka już natura ludzka. Brak znajomości czasami powoduje łapówkarstwo i to dotyczy niemalże wszystkich regionów kraju- nie tylko Śląska. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że „fachowców Ślązaków jedynie pakowali na nieodpowiedzialne stanowiska…” w moim [dużym] zakładzie pracy na Śląsku odpowiedzialne stanowiska były przydzielane ze względu na przynależność partyjną, a mimo to wielu działaczy partyjnych piastujących intratne i dobrze płatne stanowiska wyjechało – jak się wówczas mówiło- do Ryktyk Fajnych Niemiec [RFN], a ci musieli mieć tzw. „pochodzenie”. Żartowaliśmy sobie, że będziemy sobie załatwiać pochodzenie po owczarku niemieckim.
      W googlach można sprawdzić- kto na Śląsku jest najdłużej urzędującym burmistrzem w Polsce [ za komuny naczelnikiem]. W czasach bezrobocia także etat nauczyciela zdobywa osoba „z plecami”, o urzędnikach już nie wspomnę. Jak za komuny warunkiem piastowania intratnego stanowiska była przynależność, tak teraz tajemnicą Poliszynela jest, że na Śląsku atutem jest przynależność do MN. To wszystko rozlatuje się w całym kraju, nie tylko na Śląsku; a nawet w niektórych regionach kraju bieda jest dużo większa niż na Śląsku; ta bieda ma duży wpływ na „Takie będą RZECZPOSPOLITE, jakie młodzieży chowanie”

      Polubienie

  9. ~uleczka pisze:

    Tak masz rację po wyjechali także Polacy z żonami Ślązaczkami. Gliwiczanka Niemka wyszła za mąż za milicjanta i ten w Niemczech dostawał Emeryturę niemiecką tak jakby przez całe swoje życie pracował na stanowisku niemieckiej policji. A wyjechali w czasach kiedy Niemców szykanowali ciągłymi odmowami wyjazdu i zwolnieniami z pracy a ten pracował w Katowicach w biurze paszportowym. Mniejszość niemiecka na stanowiskach? Oj chyba po jakiś opolskich wsiach ale nigdzie indziej jakoś ich nie widać..

    Polubienie

  10. ja jestem Tatulu z pokolenia „niewidzialnej ręki” czasy wredne były wtedy, ale ludzie jacyś tacy bardziej ludzcy niż teraz … ze smutkiem myślę sobie, że jeszcze tak niedawno mieliśmy „pokolenie JP II” JAKIE JEST DZISIAJ ? NIE WIEM … wiem, że takie , jakie wychowaliśmy , najgorszy jest brak autorytetów, opluwanie i niszczenie tych , co były, i wszechogarniające kłamstwo i cwaniactwo … i niestety zgoda na kłamstwo i cwaniactwo. Młody patrzy i widzi – konstytucji teoretycznie łamać nie wolno ale da się tak obejść prawo, żeby łamanie wytłumaczyć, wystarczy być odpowiednio cwanym , a to wszystko w glorii władzy i podawana jako czyste dobro i za to wszystko nagroda. To co ma zrobić taki młody ? jeśli przyjmie do wiadomości i przesiąknie, to w swoim życiu będzie prawo obchodził jak tylko da mu to jakiekolwiek profity…. kiedyś dom korygował to, co bredzili politycy, dom przeciwstawiał wartości , dlatego w młodych był ten ogień, ten zryw solidarnościowy … teraz często rodzice czasu nie mają dla dzieci, albo zwyczajnie nie wiedzą, co się dzieje uśpieni „plusami” a dzieci patrzą , wnioski wyciągają …

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.