Garbata brzoza

Jadąc w ostatnich dniach do Staszowa przejeżdżałem obok kępy drzew w których rosły sobie „moje” garbate brzozy. Zainspirowały mnie przed kilku laty do napisania tekstu, któremu dałem tytuł: Czy każdy musi mieć jakiś garb?https://tatulowe.wordpress.com/2009/01/18/czy-kazdy-musi-miec-jakis-garb/ Czytaj dalej

Świat nie słucha naszych żali

W czasie niedzielnego śniadania usłyszeliśmy w Jedynce PR piosenkę Andrzeja Sikorowskiego pod tytułem List do świata. Znana mi piosenka i tym razem przeniosła mnie do świata wspomnień jako, że przed laty zainspirowany jej słowami napisałem na blogu jedną ze swoich opowieści „Gdyby piosenek słuchał świat”. http://tatulowe.blog.onet.pl/2009/01/25/gdyby-piosenek-sluchal-swiat/ Teraz też podśpiewywałem sobie wraz z wykonawcą…
Na moim podwórzu jest ściana łaciata
na ścianie tej dzieci list piszą do świata
ogromny zbiorowy list

w tym liście są żale i skargi dziecięce
pisane niedbale bazgrane naprędce
gdy z okien nie patrzy nikt

 Gdyby te listy czytał świat
to pewnie by się zmienił
a mędrcy mądrzy że aż strach
milczeli zawstydzeni… Polecam do posłuchania, bo warto: http://www.youtube.com/watch?v=PrYTnP7rC-0
Dyskusja jaką wywołał tamten tekst jest i dzisiaj aktualna, gdyż nic się nie zmieniło w świecie muzyki, ani tym bardziej w świecie polityki. Muzyka, w tym ta szczególna jej forma jaką jest piosenka nadal jest środkiem wyrażania tęsknot za miłością, przyjaźnią, jakimś szczególnym sposobem życia i bycia, za swobodą, wolnością i za czym się komu podoba. Bywa też sposobem wyrażania sprzeciwu, protestu czy buntu. Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej…prawda? Niech więc śpiewa, niech słucha tego co lubi, jeśli mu to pomoże się zrelaksować, rozładować jakieś frustracje, wyłączyć się…a przy okazji da sobie wcisnąć jakieś reklamy i dżingle podstawowych informacji.
Gdyby te listy czytał świat, to pewnie by się zmienił
a mędrcy mądrzy, że aż strach milczeli zawstydzeni…
   Ano właśnie. Gdyby ŚWIAT czytał te wszystkie żale i skargi dziecięce i nie tylko dziecięce? Gdyby ŚWIAT słuchał piosenek niosących różne przesłania. Gdyby świat słuchał różnych haseł wykrzykiwanych z gniewem na polskich pochodach, czy choćby ostatnio na placu Majdan w Kijowie. Ale najwyraźniej nie słucha. Albo słucha i puszcza je mimo uszu. A poza tym trzeba by wyjaśnić, co należy rozumieć pod pojęciem świat? Ja czytam te hasła i protesty. Ja słucham piosenek niosących jakieś przesłanie. Będąc pod ich wpływem jakoś tam uczestniczę z życiu tego świata. To wciąż mnie interesuje i dlatego podejmuję ten temat.
Każdy z nas zna pewnie wiele takich piosenek lub ich części, które zapamiętał, bo jakoś szczególnie przemówiły do jego wyobraźni, bo przynoszą nam to poruszające nas przesłanie. Znam wiele takich piosenek. Bardzo cenię sobie teksty Jacka Cygana, Andrzeja Sikorowskiego, a szczególnie supermistrza w felietonowym ujmowaniu i wyśpiewywaniu ważnych życiowo problemów – Wojciecha Młynarskiego, które okazują się wciąż bardzo aktualne. A przecież nie tylko ich utwory zasługują tu na wymienienie. Warto zapamiętać i mieć w zanadrzu przesłanie płynące z piosenki Starszych Panów:
Piosenka jest dobra na wszystko
Piosenka na drogę za śliską
Piosenka na stopę za niską
Piosenka podniesie Ci ją…

…Po to wiążą słowo z dźwiękiem kompozytor i ten drugi
Żebyś nie był bez piosenki, żebyś nigdy jej nie zgubił
Żebyś w sytuacji trudnej mógł lub mogła westchnąć z wdziękiem:
Życie czasem nie jest cudne, ale przecież mam piosenkę…
   Mamy więc kolejny przepis na osiąganie korzyści płynących z piosenek. Tylko korzystać.A swoją drogą warto zastanowić się nad tą kwestią z piosenki List do świata. Jaki byłby ten świat gdyby czytał (i realizował) to, co na ścianach piszą dzieci?
… w tym liście są żale i skargi dziecięce pisane niedbale bazgrane naprędce…

 

 

Czy wszyscy lubimy słuchać jak o nas mówią?

„Nawet siedząc na ławie oskarżonych lubimy słuchać o sobie” – powiedział niegdyś Albert Camus. Zapisałem sobie tę sentencję i mam ją pod wierzchem – jak to się mówi. Zwłaszcza gdy zdarza mi się słyszeć czyjeś świadectwo o drugim człowieku, to sięgam do niej zastanawiając się nad tym, czy zasłużenie go chwalą oraz nad tym, co on by na to powiedział, gdyby usłyszał to na własne oczy. Czytaj dalej

Dziadek, dziadzio, dziadziuś…

   Przed świętem Babci i Dziadka zajrzałem do Internetu w poszukiwaniu wierszyków, czy też wierszowanych życzeń pisanych na tę okazję. Otworzyłem dwa pierwsze linki jakie wskazała przeglądarka i znalazłem tam całkiem pokaźną ilość wzruszającego materiału do przemyśleń. Treść tych dzieł to głównie piękne podkreślenie zasług tej najważniejszej rodzinnej instancji, niezbędnej dla utrzymania rodzinnego ciepełka. W życiu każdego chyba człowieka dziadkowie odegrali istotną rolę wychowawczą. Pisałem o tym w ubiegłym roku – do sprawdzenia w archiwum – opatrując tekst zapożyczonym gdzieś tytułem Babia Anioł-dziadek stróż, co chyba dobrze oddaje charakter relacji z wnukami. Żałować należy każdego, komu nie dane było zaznać tej ciepłej babcinej opieki i troski, ale cóż poradzić – takie życie. Wracając do okazjonalnej poezji – aby nie być gołosłownym zaproszę wszystkich do jej czytania licząc na to, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Młodzi czytelnicy odnajdą jakąś, a starsi może odrobinę radości – na wypadek gdyby ich wnuki zapomniały wysłać życzeń, czy choćby zatelefonować do swoich babć i dziadków. Oto adresy tych dzieł: http://lena.libra-wrd.pl/Wierszoteka/Babcia.htm

http://www.edukacja.edux.pl/p-396-dzien-babci-i-dziadka.php

Czytając piękne wierszyki, czy przeplatane nimi scenariusze zajęć dla przedszkolaków związanych z obchodami Święta Babć i Dziadków dotarła do mnie taka refleksja:

– Przecież wypowiadane ustami dzieci wierszyki napisali zupełnie dorośli ludzie. Nie ma pewności, czy ci autorzy doznali od swoich dziadków tego, o czym tak pięknie piszą. Widać jednak, że wiedzą co trzeba podkreślać, aby to było wychowawcze dla dzieci, a zarazem stało się wzruszającym dziękczynieniem nie tylko dla własnych babć. Zastanawiam się jednocześnie dlaczego na przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki kończy się całe edukacyjne i wychowawcze zainteresowanie tematem? Czyżby gimnazjaliści nie mieli już za co dziękować tym, którzy pomagali ich rodzicom w wychowaniu następnego pokolenia w rodzie ? A licealiści, czy oni są już na tyle dorośli, że sami pamiętają o swoich dziadkach i ich zapotrzebowaniu na słowa pamięci i dowody wdzięczności? A jeśli nawet dostrzegą kartkę w kalendarzu, to czy pójdą – tak sami z siebie – odwiedzić swoje babcie?

Pracując w szkole wielokrotnie miałem okazję przypominać nastolatkom o Święcie Babci i Dziadka. Pytałem przy okazji czy wybierają się z życzeniami? Dowiadywałem się wtedy, że raczej rzadko to czynią, bo daleko, bo jakoś tak zeszło itd. Spotkałem i takie wypowiedzi:

Tak, odwiedzam dziadków co jakiś czas. Zawsze udaje mi się wysępić trochę kasy na swoje potrzeby.

Porównując treść dziecięcych(?) wierszyków z rzeczywistością robi się trochę smutno z tego powodu, że to tak właśnie było…ale minęło. Bo co pozostaje z dziecięcych, żarliwie wypowiadanych deklaracji ?

Babcia jest najlepsza w świecie,

każde dziecko o tym wie.

Czy to zima, czy to w lecie

zawsze bardzo kocha mnie.

Z dziadkiem można iść na spacer

i do parku i do zoo.

Dziadek wszystko wytłumaczy,

mądry jest jak mało kto.

Dziś życzenia im składamy.

BAJKA DZIADKA

Usiądź obok dziadka, dziadek ci opowie

Jak gdzieś za górami żyli raz królowie.

Jak na szklanej górze tęskniła księżniczka

Jak ktoś smacznie mieszkał w chałupce z pierniczka.

A jeśli się zdrzemniesz troszeczkę za wcześnie

Koniec pięknej bajki sam odnajdziesz we śnie

. No właśnie. Rzeczywistość często bywa zupełnie inna. Jaka ona bywa?

Zapytałem w wigilię Bożego Narodzenia mojego znajomego rówieśnika – ojca czwórki dzieci i dziadka czternastu wnuków – o to, gdzie spędzają święta. Rozmowa miała następujący przebieg:

– Gdzie spędzacie święta?

– No jak to gdzie? Tu gdzie mieszkamy z żoną, odpowiedział.

– To tak sami, we dwoje? Ja myślałem, że wyjedziecie do dzieci, czy one tu do was przyjadą?

– A gdzie tam. Nawet życzeń nie przysłali. No z wyjątkiem syna, który dzwonił wczoraj z Anglii.

– To dość smutnie brzmi  powiedziałem, na pewno zadzwonią gdy pokaże się pierwsza gwiazdka na niebie , pocieszyłem go na pożegnanie.

– Ano zobaczymy, odpowiedział dość smutno.

Z wcześniejszych opowiadań jego żony wiedziałem, że mimo posiadania skromnych emerytur zawsze pamiętała o urodzinach każdego z wnuków i zawsze im coś wysyłała, choćby to było bardzo skromnym prezentem. Jak ona się czuła w te święta? Nie pytałem, bo wiem. Przy okazji zapytam jak jej wnuki spisały się przy okazji Święta Babci. Pomyślmy o tym wszystkim w Dniu Babci i jutrzejszym Dniu Dziadka. Pomyślmy o swoich babciach pamiętając o tym że:

Odczuwać wdzięczność i jej nie wyrazić to tak samo jak kupić komuś prezent i go nie wręczyć.

Warto może wysłuchać w tym dniu tej piosenki, która świetnie oddaje rolę BABCI w każdej niemal rodzinie borykającej się z trudnościami jakie fundował nam najlepszy z systemów społecznych, czyli PRL. Mimo, że dla większości czytelników jest to już tylko zamierzchła historia :

http://pilsudczyk.wrzuta.pl/audio/1OdtiRGqSkS/jacek_zwozniak_-_szoruj_babciu_do_kolejki

Dzisiaj mamy już na szczęście inną rzeczywistość. Babcie coraz częściej korzystają z możliwości jakie daje im życie i nie zajmują się na co dzień wnukami oraz domem swoich dzieci. Coraz częściej pojawia się w rodzinach młodych ludzi w tej roli jakaś przyszywana ciocia, czy babcia pragnąca sobie dorobić. Pamiętajmy też i o nich. One zapewne mają i swoje wnuczęta, a więc czują i myślą po babcinemu.

Jako dziadek upomnę się również o pamięć dla dziadków. To też gorące serca zatroskane o los dzieci i wnuków, a ich święto przypada na dzień następny. I dobrze, że mamy taką serię. Wszak… Babcia to Anioł, a dziadek to stróż ogniska domowego i wartości rodzinnych.

Napisała do mnie w Dniu Babci zatroskana swoim zdrowiem młoda dziewczyna. Koniec tej rozmowy przebiegał następująco:

– U babci byłaś?

– Na cmentarz idę zapalić znicze i się pomodlić – odpowiedziała

– To dobrze. Nich chociaż ona o Ciebie zadba 

– Pójdę i będę płakała, tak mi jej brakuje – odpowiedziała

– Chociaż tyle masz wsparcia. Uważaj na lodowicę, bo można się połamać, tak ślisko – zakończyłem rozmowę, jeszcze głębiej zamyślając się nad rolą Babci w życiu wielu ludzi

Amerykańskie Kolorado na haju

W niedzielne do południe oglądam już tradycyjnie TVN 24, a w niej rozgadaną audycję Kawa na ławę. Bezpośrednio po niej, już nieco bardziej stonowaną Lożę prasową. Dzięki zapraszanym do studia przedstawicielom chyba wszystkich opcji politycznych z grona polityków i dziennikarzy mogę się dowiedzieć co w trawie piszczy. Czytaj dalej

Studniówka pod znakiem żałoby

„Studniówka jako egzamin dojrzałości…towarzyskiej”. Pod takim tytułem zamieściłem przed czterema już laty (jak ten czas leci!!!)swoje nauczycielskie przemyślenia na temat powszechnie organizowanych w styczniu studniówek. Teraz, już nie pracuję w szkole, ale jednak nie zaprzestałem obserwowania wszystkiego, co dotyczy szkoły i widzę, że utrwalają się już zupełnie inne zwyczaje, które delikatnie mówiąc znacznie odbiegają od wypracowanych przez wiele pokoleń schematów. Szokujące są zwłaszcza medialne doniesienia z niby szkolnych imprez, które zaczynają się standardowo, aby później już stać się jakimś karnawałowym szaleństwem kontynuowanym w lokalach, klubach, hotelach- już w dobranym towarzystwie, co ze szkołą nie ma już nic wspólnego. Czytaj dalej

W szkole zachowujemy się … wciąż na miarę oczekiwań

– Co to są jaja kobyły ? pytano dawniej chcąc wciągnąć rozmówcę w dość absurdalne rozumowanie. Zwykle pytany odpowiadał ze zdziwieniem:
– Jaja kobyły? To byłby ciekawy przypadek zoologiczny. No wiec co to takiego te jaja kobyły? A to jest taka sytuacja gdy były premier, minister, dyrektor czy prezes zaczyna sięgać do własnych doświadczeń mówiąc:
– Ja, jako były … – brzmiała odpowiedź. Czytaj dalej

Nocne Polaków o życiu rozmowy

W okresie przedświątecznym, tuż po odwiedzinach Św. Mikołaja napisał do mnie na czacie Fb mój młody znajomy. Jak się okazuję przebywał na emigracji w Norwegii, ale planował przyjazd do Polski na święta i w związku z tym planował również sposób spędzenia sylwestra, na którym moglibyśmy się spotkać i pogadać. Był rozczarowany tym, że tradycja witania Nowego Roku na rynku pobliskiego miasteczka załamała się. Takie spotkanie bez zobowiązań nie było nam dane. Połączenie rwało się, on informował o problemach z Internetem i w końcu pożegnał się z nadzieją, że jednak kiedyś się spotkamy. Czytaj dalej

Kto do kościoła chodzi sam sobie szkodzi?

okno życia.

Jeszcze pobrzmiewają w nas i obok nas tzw. Świąteczne klimaty.
Pomyślałem zatem, że wciąż jeszcze mamy dobry czas na poszerzenie tych klimatów o mało atrakcyjny, ale ważny wątek naszego życia, zwłaszcza rodzinnego. Warto go poszerzyć o problem miejsca naszych przodków przy świątecznym stole, w świątecznie przystrojonym mieszkaniu, pośród nas, ich ukochanych dzieci i wnuków. Czytaj dalej