Pora spotkań świątecznych w klasach szkolnych

spotkanie_oplatkowe_w_klasie_szkolnejKto jest w szkole – ten wie, a kto był (wszyscy byliśmy kiedyś uczniami), ten wspomni swoje przeżycia z okresu tzw. wigilii klasowych. Nauki praktycznie już wtedy nie ma, bo obowiązuje niepisana zasada, że: Już od Księcia Ziemowita, przed świętami nikt nie pyta. Jedyne co się wtedy dzieje, to dekoracja sal, wykonywanie gazetek o tematyce świątecznej, uzgadnianie co, kto przyniesie z domu, aby urządzić klasową wigilię.    Nasza gazetka, obok życzeń i wątków historycznych mówiących o korzeniach tradycji świątecznej, zawiera również dwa piękne wiersze jednej z byłych uczennic naszej szkoły, napisane specjalnie na taką okazję. Uczniowie podjęli trud organizacji przyjęcia klasowego, które odbędzie się w ostatnim dniu nauki przed przerwą świąteczną. Rozpisane zostały zadania i role. Czekamy na nasze klasowe uroczystości. Bardzo jestem ciekawy efektów mamino-uczniowskich zabiegów o stronę kulinarną, a jeszcze bardziej o stronę duchową spotkania. Pewnie przyniosą opłatek, ułożą na sianku i…
Zaproszono  za pomocą specjalnie przygotowanych zaproszeń o kształcie czerwonych bombek, wszystkich nauczycieli. Na pewno przyjdą. Będą, jak sądzę, uroczyście wyglądać w świątecznych ubraniach. Będą się do siebie uśmiechać życząc sobie tego wszystkiego, co najważniejsze dla nastolatków. Czy uda się jednak stworzyć atmosferę świątecznego spotkania na obcym gruncie? Czy są na tyle zintegrowanym zespołem, aby podjąć się i należycie wywiązać się z trudnej przecież funkcji gospodarza przyjęcia? Czy uda się zaśpiewać wspólnie jakąś kolędę? Porozmawiać po duszam – jak to mówią Rosjanie? Mało ich znam, gdyż dopiero w tym roku uczyniono mnie ich wychowawcą. Do tego – jak to się zdarza nawet w najlepszej rodzinie – może zbyt dużo wymagam?

Różnie bywa z tymi uroczystościami. Każdy nauczyciel wspomni przeróżne fakty związane z takim klasowym świętem. Ja, przed wielu laty jako wychowawca męskiej klasy zawodówki przeżyłem taką oto przygodę. Studiowałem wtedy na studiach podyplomowych w Krakowie. Dojeżdżałem tam na weekendy autobusem, a po mieście poruszałem się komunikacją miejską. Przyglądałem się kiedyś, jadąc tramwajem, staruszce z pieskiem wielorasowym. Wsiedli, oboje mocno zmoknięci do dość pustego tramwaju. Piesek usiadł na foteliku przy oknie, a jego pani na siedzeniu obok. Piesek patrzył przez okno na światła miasta, a jego pani próbowała go głaskać, porządkując przy okazji jego zmokniętą mocno sierść. Piesek nawet na nią nie spojrzał. Ja wysiadłem wcześniej, a oni pojechali dalej. Utkwiła mi jednak w pamięci ta scena, bo tłumaczyłem sobie, że ona pewnie samotna, a pies jest być może jedyną bliską jej istotą. Wiedziałem, że chłopaki niczego sami nie przygotują, a względy prestiżowe w tym wieku nakazują być nade wszystko… twardzielem. Na ostatniej lekcji wychowawczej postawiłem przyniesiony z domu na biurku stroik świąteczny, zapaliłem świeczkę i biorąc w rękę przyniesiony opłatek – wygłosiłem nawiązanie do tego, co miało za chwilę nastąpić:

   Wiecie, że Święta Bożego Narodzenia nazywane są najbardziej rodzinnymi ze wszystkich świąt. Wszyscy spieszą z daleka, aby w ten jedyny wieczór być z bliskimi, połamać się opłatkiem, popłakać się przy tym i poczuć, przy całowaniu z dubeltówki, jakie dziwnie mokre są również policzki tych, którym my właśnie składamy życzenia. Kto przeżył chociaż jedne święta z dala od bliskich, ten wie o czym mówię. Są jednak samotni, którzy tę samotność odczuwają szczególnie dotkliwie w ten właśnie wieczór. Przygotowujemy puste nakrycie dla przygodnego gościa, a tak naprawdę mało kto dba o to, aby to puste nakrycie miało swego użytkownika. Rozejrzyjmy się wokół, czy nie mamy kuzynki, sąsiadki czy innej samotnej osoby, która mogłaby w ten wieczór przy takim nakryciu z nami usiąść

Tu opowiedziałem im scenkę zaobserwowaną w tramwaju. W klasie panowała cisza. Pomyślałem sobie, że najwyższy czas sięgnąć do opłatka i wtedy… jeden z uczniów zapytał głośno:- A skąd pan bierze takie kawałki, sam pan to wymyśla?
Czar prysnął, jak się to mówi. Okazało się ponadto, że prawie nikt nie przyniósł swojego opłatka i mój musiał wystarczyć. Przynajmniej dla mnie do składania im życzeń. Oni między sobą podawali sobie tylko grabę i wygłaszali standardowe „zdrowia, szczęścia, pomyślności”.

Innym razem wśród abiturientów, jeszcze 5-letniego technikum, przy poprawnie zastawionym stole zostałem poczęstowany i zabawiany rozmową stosowną do okazji. W tle słychać było kolędy odtwarzane z płyt. Było bardzo dostojnie i elegancko. Po kwadransie ktoś z uczniów zapytał kolegę odpowiedzialnego za oprawę muzyczną: – Czy nie masz czegoś na swojską nutę? Okazało się, że miał. Były to nagrania hip-hop, w których oni akurat gustowali. Zapytali grzecznie: – Czy mogą zmienić rytm?
– Jasne, odpowiedziałem. To jest Wasze święto klasowe. Było więc tak, jak lubili i sami chcieli.
   Kiedyś tak wypadło, że miałem lekcję w klasie  II LO akurat w czasie, gdy przygotowywali klasową wigilię i ledwie zdążyli zsunąć stoły. Przyniesione z własnych domów wiktuały były raczej świąteczne niż wigilijne. Stół nakrywały niektóre tylko dziewczyny. Reszta siedziała czekając, aż nakrywanie zostanie zakończone. Zaproponowali mi herbatkę. Położyli plastikowe sztućce i porcję ciasta na talerzyku. Nikt jednak nie poczuł się do roli gospodarza. Opłatki leżały sobie na białej serwetce, pod którą było sianko i czekały… na co? Do składania sobie życzeń i połamania się opłatkiem niestety nie doszło. Ich wychowawczyni przebywała na zwolnieniu lekarskim. Z zainteresowaniem obserwowałem 18-latków, którzy sami się jakoś zorganizowali i zainwestowali własne pieniądze i pracę w sałatki, napoje i ciasta i przynieśli to wszystko, często z domów bardzo odległych od szkoły. Nakryli i już. Masz, jedz i baw się dobrze. Tak, jakby w tym wszystkim wyłącznie o jedzenie chodziło.

Ciekawe, czy znają klimaty tworzone w piosence śpiewanej przez Elżbietę Wojnowską: …Zaproście mnie do stołu, zróbcie mi miejsce, między wami… http://www.youtube.com/watch?v=unuivE67DFo Albo tę nastroje jakie stworzył Andrzej Sikorowski z zespołu Pod Budą w swojej piosence: http://www.youtube.com/watch?v=pmWuscbxJuA

Pogawędzimy sobie nieco,
gwiazd zapytamy co nas czeka.
Starzy znajomi skądś przylecą
może się uda nie narzekać?

   Wkrótce przeżyję praktyczny sprawdzian klasowego przyjęcia wigilijnego w mojej klasie. Trzymam kciuki za to, aby wszystko się udało.

Święta, święta, radości tyle w nas,
święta, świętą, choinkę ubrać czas.
Święta, święta miłości bije dzwon,
święta, święta podajmy sobie dłoń.

Wspomnienia, wspomnienia…*

*Powyższe działo się  w 2008 r. i moi młodzi przyjaciele spisali się na medal

13 uwag do wpisu “Pora spotkań świątecznych w klasach szkolnych

  1. Piękne wspomnienia.I ważne, że obecnie poprzez pisanie tez przybliżasz młodym tradycje bożonarodzeniowe.Aż się wzruszyłam, patrząc na te zdjęcia, przypominające mi też niejedną wigilię szkolną.moje dzieci były tylko młodsze…ale równie wymagające. Tak myślę, jakby o Bożym Narodzeniu napisać w rytm hip- hopu? a nie poloneza, czy kołysanki…a może już ktoś śpiewa kolędy w rytm rapu???

    Polubienie

  2. ~Inka pisze:

    Bardzo ciekawie opisał Pan szkolne wigilijne spotkania. Pozwoli Pan,że przytoczę coś od siebie. Liceum skończyłam jakiś czas temu, nie na tyle jednak późno, by ominął mnie zwyczaj uczestniczenia w „klasowej wigilii”. Ba, 2 razy byłam jej jeną z organizatorek.
    Więc tak: samo zorganizowanie takiej „imprezy” wymaga wysiłku logistycznego – należy zapanować nad klasą, znaleźć odpowiedzialnego za zaproszenia, rozdzielić zadania – kto co przynosi/kupuje. Byliśmy pierwszą klasą, niezbyt doświadczoną, ale muszę przyznać, że wyszło super. Nic,że osoba mająca przynieść ryby nagle zrezygnowała… każde z nas przyniosło z domu talerzyki, własne sztućce. Był obrus, taki świąteczny, pod którym leżało sianko. Nic,że ten obrus leżał jedynie w pierwszej części stołu,tam gdzie przyjmowaliśmy gości 😉 Funkcja przyjmowania nauczycieli spadła na tych rozmownych, na tych z którymi dany nauczyciel lubił rozmawiać. I z niektórymi to spotkanie było bardzo fajne, dało się porozmawiać z bardziej „ludzkiej” strony. Ale przeciez byłoby za pięknie. Czwórka ze wszystkich zaproszonych nauczycieli, nie omieszkała nam na wstępie powiedzieć że „inna klasa zrobiła lepiej”, bo mieli bombki, talerzyki plastikowe (tak, to było zaletą) czy rozwieszone w oknie światełka.. Po zapronowaniu jednej z Pań kawy, usłyszeliśmy „ja tego czegoś nie piję, pijam XXX”, i chwila zastanowienia- naprawdę trzeba aż tak? Uważam że była to dla nas cenna lekcja. Zwłaszcza, że w kolejnym roku przyszło na naszą wigilię pół klasy, a drugie pół „znieczulało” się na wagarach. Nasze próby stworzenia spotkania były w tym roku klapą. Na trzeci rok postanowiłam,że nie biorę już udziału w tej farsie, kolejnego również,
    Czasami myślę, że te wigilie to był chybiony pomysł. Już lepsza byłaby sama akademia i połamanie się opłatkiem jak w gimnazjum. A potem do domu….

    Polubienie

  3. ~uleczka pisze:

    Z tymi,,wigiliami podobnie jak z mikołajem juz w listopadzie. Owszem nazwać spotkaniem świątecznym to może i fajnie by było ale Wigilia? I to sianko i łamanie opłatkiem gdzie się tylko patrzy to dewaluacja . Absolutnie nie w moim guście. Mąż p[o kilku takich spotkaniach ,,wigilijnych zawsze przychodził do domu na rauszu.

    Polubienie

  4. Antoni Relski pisze:

    Szkoła ma zadania edukacyjne i czasem zdarza się że to dopiero tu młody człowiek dowie się jak być powinno. To rozumiem.
    Nie lubię natomiast zakładowych Wigilii gdzie zmuszano mnie do składania życzeń osobie widywanej raz w roku, albo takiej która dopiero co obsmarowała mi d.pe u szefa. Oczywiście incognito
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Cieszę się z tego, że tak uważasz Antoni, Ludzi trzeba uczyć tak, aby nie zdawali sprawy z czynionych zabiegów. A druga z ważnych nauczycielskich sentencji głosi, że : Słowa tylko uczą, a przykłady pociągają.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  5. Dziękuję Panie Czesławie za piękne wspomnienia, wszystkie „swoje klasowe wigilie ” pamiętam i bardzo zatesknilam za tymi spotkaniami. Każde nasze takie spotkanie było dopracowane, myślę że gospodarzy tez nie brakowało, nasza kobieca klasa była wyjątkowa Emotikon smile
    Julka

    Polubienie

  6. ~quma pisze:

    Różne miałam wigilie. czy jak wolałam to nazywać spotkania opłatkowe , bo tę prawdziwa jedyną mam w domu -jak nazwa wskazuje dzień przed Świętem. Oczywiście zgrywałam kiedyś w wszystko w detalach , brałam koordynację na siebie. Generalnie się udawało w tych starszych klasach, ale zarząd był mój. Robiłam listę i losowali, kto obrus, kto stroik itp. Albo było tradycyjnie , choćby tylko z opłatkiem , ale biały obrus, herbata, pierniki , lub makowczyk. Jeśli ktoś proponował pizzę z coca-colą prosiłam , żeby się wybrali do pizzerii. Dziś jeśli się nie pokaże , trochę nie przymusi i nie uprze przy tradycji, to zniknie po cichu…niezauważenie. Tylko będzie komuś czegoś żal. A może niczego nikomu ?

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      Własnie o to pytanie się rozchodzi. Komu będzie żal?
      Wiele młodych osób wklejało na Fb przed światem mema o treści sugerującej, że oto nadchodzi okres fałszywych uśmiechów, życzeń i udawania głębszych uczuć…
      To mój wolny przekład ale z grubsza o to chodzi.
      Po co komu to potrzebne? Spotykać się, ale wcześniej poprosić o wybaczenie własnych przewin i wybaczyć innym ich winy, to stanowczo przerasta wyobraźnię.
      Świat się zmienia,
      Pozdrawiam światecznie

      Polubienie

  7. ~quma pisze:

    Owszem, mam wrażenie, że coś odchodzi. I to od chwili, gdy zniknął (nawet nie wiem kiedy i jak) mój profesor -pan Jan Nowak od pośledniego przedmiotu na pierwszym roku polonistyki. Niezwykle elegancki, uważający , jakby to ktoś powiedział, szarmancki. KTOŚ, a przecież na pierwszy rzut oka drobny , kruchy staruszek, w prochowcu -a jednak z taką kulturą, tak pięknie zwracający się do nas młodych, tak nas tym językiem wynoszący na wyższy poziom bytu. Onieśmielał nas i pociągał urokiem wysokiej kultury bez pychy, wyższości, pogardy . Później już niewiele spotkałam osób , a jeśli tak to wszyscy byli zeszłej epoki.
    Niedawno słyszałam o książce „Pokolenie Ikea”. Młodsza ode mnie o dobre dziesięć lat znajoma powiedziała, ze nie chce jej czytać, bo nie zgadza się z teza , ze świat teraz musi być płytki, wulgarny i brutalny, ale dodała, ze większość uważa , ze taki jest i nie należy dziwaczyć tylko się dostosować. Myślę , że mimo kolejnej fali fanatycznego populizmu, dyktatu popkultury , tak jak poprzednicy, gdzieś tam ochronimy „Arkę przymierza” , ktoś zawsze w tej naszej sztafecie przeniesie, ktoś usłyszy Ciebie i mnie, zrozumie zachowa, przypomni sobie na zaś…na jakieś potem. No bo potem jakieś potem będzie. Historia już taka jest.

    Polubienie

    • Jednym słowem „róbmy swoje” jak mawiał i śpiewał mistrz słowa, a wy „róbta co chceta” z tym, co u nas usłyszeliście i przeczytaliście, nieprawdaż?
      Z określeniem nauczyciela jako siewcy coraz bardziej się zgadzam. Może dlatego, że coraz bardziej oddalam się od czasów, gdy jeszcze mogłem siać? Wciąż zauważam przypadki takich ludzi jak opisany przez Ciebie profesor z klasą i zasadami.
      Ktoś ich pamięć przenosi dając świadectwa ich niezwykłości i wielkiego wpływu na uczniów.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  8. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Za kilka dni młodzież przerwie naukę na czas Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Już teraz szkoły rozbrzmiewają głosami szkolnych artystów, którzy szlifują scenariusze akademii, doskonalą dykcję recytując przydzielone im teksty, śpiewają kolędy. W klasach też wre robota związana z organizacją spotkań opłatkowych.
    Wszyscy wiemy jak to jest, a niektórzy jeszcze pamiętają jak to dawniej bywało. Warto powspominać

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.