Nie pozwól babci wybierać prezentów…

Podobno każda przeciętna polska rodzina przeznacza na organizację nadchodzących świąt około 1126 zł. Jest to wyraźnie mniej niż w roku ubiegłym, co eksperci zapisują nam na konto rosnącej skłonności do oszczędzania. To duży pozytyw. Część tych pieniędzy przeznaczymy na prezenty. Sporą część. O ten rynek walczą zaciekle handlowcy wielu branż , bo to praktycznie jedyna w roku okazja, aby sobie powetować różne niepowodzenia i poprawić wskaźniki sprzedaży, no i – co chyba oczywiste – również zysków. To w tym celu już od połowy listopada pojawiają się świąteczne dekoracje, świąteczna muzyka i przeróżne specjalne okazje świąteczne. To dlatego ilość reklam w programach radiowych i telewizyjnych i czas ich nadawania tak skokowo rośnie. Niektóre z nich potrafią nas rozbawić, a inne serdecznie wkurzają, ale podobno bardzo oddziaływają na naszą wyobraźnie …no i na chęć czynienia zakupów. Te dwa czynniki wprawiają nas w stan jakiegoś amoku. Spieszymy się i kupujemy wszystko co nam podsuwają, tak jakby miało tych towarów zabraknąć. Może to jeszcze pamięć pustych sklepów z czasów PRL-u tak nas dopinguje?

Przed paroma dniami znalazłem w Onet przedruk ciekawego artykułu z portalu Gazeta.pl, w którym przedstawiono rozmowę z doświadczoną panią handlowiec na temat atmosfery panującej w centrach handlowych przed świętami. Przytoczę tu tylko fragmenty tej rozmowy. Pani redaktor wprowadza w temat następującymi słowami:

… W ostatnią sobotę miałam wielką nieprzyjemność być w warszawskiej galerii handlowej Złote Tarasy i wyszłam bliska ataku paniki. Przeraziły mnie te tłumy robiące przedświąteczne zakupy.
– Ania: To prawda. Rzadko kiedy kupujący w galeriach są tak nabuzowani, źli albo agresywni. A pierwsze symptomy przedświątecznej gorączki można zauważyć już w połowie listopada. Pojawiają się wraz z pierwszymi świątecznymi dekoracjami. Wtedy ludzie zaczynają kręcić się po sklepach w poszukiwaniu prezentów na mikołajki albo już pod choinkę. Jeszcze nie wiedzą, czego dokładnie szukają, ale już szukają.
Z czego to się bierze?
Ludzie wchodzą do tego udekorowanego świątecznie centrum handlowego, zewsząd atakują ich choinki, mikołaje albo jakieś reniferki, słyszą „Last Christmas” lecące z głośników, widzą te podniecone tłumy i wpadają w taki dziwny stan. A kiedy zobaczą jeszcze do tego gdzieś wywieszkę „OKAZJA”, to już kompletnie się rozpadają….
Wariują, czyli…
– Chodzą, włóczą się, nie wiedzą, czego chcą – ale wiedzą, że coś na pewno – i wystarczy nawet bardzo niewielka zachęta ze strony ekspedienta. Biorą wszystko. Już przy ladzie zapytasz: „A może jeszcze podkolanówki?”. Biorą. „I te skarpetki ładne może?”. Też biorą. „A te wełniane…?”. I tak można bez końca. Kluczowe jest jednak słowo „okazja”. Nawet nie „przecena”.
... byłam świadkiem takiej dostawy do sklepu bardzo znanej sieci odzieżowej. Ciężko to sobie wyobrazić, jak się tego nie widzi, ale to były olbrzymie kontenery z wielkimi paletami pełnymi głównie – jak podejrzewam – złogów magazynowych. Takie złogi szybciutko się przemetkowuje i już ma się świeżutki, nowy towar, który można sobie postawić dumnie na środku sklepu albo przy wejściu z oznakowaniem „Kolekcja świąteczna”. Dlatego przed świętami trzeba uważać na to, co wyłożone jest na środek sklepu. To są zwykle rzeczy, których sklep chce się pozbyć.

Rodzice to łatwy cel?
– Tak, strasznie łatwo jest ich naciągnąć. Przed świętami są tak napaleni – bo przecież chodzi o dzieci – że nie patrzą, że to nie ten kolor (bo co za różnica?), nie ten rozmiar (za parę lat dorośnie!), że to sukienka, a nie spodenki… Mówię ci, czyste szaleństwo…
No właśnie : Dzieci…Dla nich wszystko!

W Jedynce PR dość często pojawia się ostatnimi czasy reklama, której fragment użyłem w tytule. Jakaś starsza pani zachwala dziecku gumową kaczuszkę i wtedy pojawia się energiczny doradca wygłaszając to zdanie: Nie pozwól babci wybierać prezentów… Po takim wstępie oferuje przeróżne gadżety elektroniki użytkowej w cenach „O hohoho!!!” Jak zakrzyknąłby z podziwem w głosie Mikołaj. Jakaś tam kaczuszka za parę złotych? Kto to widział. Musi być sprzęcior Ful wypas… To dopiero będzie się liczyć. Nawet dla twojej wygody będą prowadzić nocną sprzedaż, po okazyjnych cenach. Brakuje ci pieniędzy? No problem. Są banki i para banki, które chętnie pożyczą…w 15 minut, z odroczoną o 3 miesiące spłatą pierwszej raty. To że będzie w tym czasie już nowy okres przedświąteczny nie stanowi problemu. Bierz i nie zastanawiaj się. Podpisuj umowę i nie trać czasu na jej czytanie, a zwłaszcza w miejscach gdzie treść wymagała użycia tych małych liter. Idą Święta!. Trzeba się spieszyć z zakupami, bo później trzeba jeszcze umyć szyby w oknach, zmieniać firanki, pościel, posprzątać, upiec ciasta i gotować tradycyjne potrawy, a tak to przynajmniej to jedno będzie już za nami…

Gorączka przedświątecznych zakupów, to ciężka i zaraźliwa przypadłość i lubi mieć nawroty.  Czy znane są Państwu objawy tej choroby?

17 uwag do wpisu “Nie pozwól babci wybierać prezentów…

  1. Ja chcąc uniknąć tego szału przedświątecznego- nie chodzę po galeriach, nawet zakupy robię wieczorem, bo nie rozumiem tego szaleństwa.A dziś- biorę się już za gołąbki, bo muszę prace rozłożyć i etapami szykować się do wigilii. Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Powiem tak, reklama nie tylko w tym programie, też ją znam i też jako babcia zwróciłam na nią uwagę , tak z przymrużeniem oka oczywiście. mając dwoje wnucząt , więc prezenty , wiadomo muszą być. Żeby być w temacie kliknęłam w google i…. zaginęłam tam na prawie dwie godziny wśród zabawek, grających, piszczących, jeżdżących , a nawet latających.. Wiem co jest na topie ale jakoś nic mi nia zawróciło w głowie, a tu dzwoni córka i prosi bym kupiła dla Zosieńki // ma 7 miesięcy// taką zwykłą lalę szmaciankę -przytulankę , bo tej elektroniki ma już dość…. trochę się rozczuliłam; piękna sprawa, ja kiedyś taką miałam , córka miała,a teraz kolej na wnusię… i tu jest problem, bo w pobliskim miasteczku nie mogłam takiej znaleźć…. może producenci by pomyśleli, że to co wybrałyby babcie nie jest takie złe i nawet ta gumowa kaczuszka ma swoją wymowę , choć kosztuje grosze.

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Alik, Antoni ..Ja to popieram. Ta cała elektronika jest co prawda atrakcyjna dla młodych, ale to jest na ogół sprzęt jednorazowego użytku. Widziałem w necie link do tematu „Sami robimy prezenty”. Gdyby Bozia dała jeszcze talent, co?
      Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ~Antoni Relski pisze:

    W pogoni za towarem nie ma miejsca na ducha.
    Unikam jak mogę sklepów przed świętami.
    Chyba wprowadzę zasadę dajemy na święta to co sami zrobimy.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • tatul pisze:

      To bardzo dobre podejście, zwłaszcza gdy bliscy lubią czytać, a my znamy ich gust.
      Jeśli jeszcze dodamy jakąś ciekawą dedykację, to już „Mniód i powidło”
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. Prezenty – temat rzeka. Nie umiem robić, dlatego pragmatycznie pytam, co by kogo zadowoliło. Może pozbawiam odbarowywanych magii niespodzianki, trudno – ja też nie lubię drobiazgów, które zupełnie się nie przydają, a tylko zbierają kurz. Przy czym nie jestem za kupowaniem elektronicznych bajerów, jestem zwolennikiem książek, płyt z muzyką, a dla dzieci – gier planszowych i edukacyjnych. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  5. W dzieciństwie kochałam Święta Bożego Narodzenia. Najpierw czas adwentu, oczekiwania. Potem choinka, prezenty, zapach potraw wigilijnych, kolędy…Do tej pory wspominam tę świąteczna atmosferę. Radość oczekiwania.
    Potem przyszło szaleństwo konsumpcjonizmu. Reklamy, świąteczne gadżety już od listopada. Mikołaje wszędzie. W telewizji, radiu, w marketach, na wystawach sklepów. Aż strach otworzyć szafę, bo może i tam Mikołaj… I to nachalne nagabywanie: kup to, kup tamto. Jak nie masz za co, to jest przecież kredyt. Od ręki, bez poręczyciela. Śpiesz się To okazja. Tylko do 20 grudnia! Nie jestem dość silna, aby się od tego zdystansować. Nie daję sobą manipulować, to prawda, ale odczuwam skutki przedświątecznej nerwówki. Do kolacji wigilijnej siadam już porządnie zmęczona. Nie tyle przygotowaniami, co tymi medialnymi naciskami.

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Kochaj je nadal Luano, bo warto. Człowiek bez świąt jest jak podróżny bez zawitania do zajazdu ,aby tam odpocząć, wyspać się i naładować akumulatory. To wszystko nas denerwuje, ale robimy swoje i święta urządzimy po swojemu. Nawet nie musimy korzystać z przepisów na potrawy, czy ciasta podsuwane nam przez media. Dzisiaj po jakichś wiadomościach słyszałem rozmowę z panem psychologiem. Powiedział, że mógłby doradzać jak ustrzec się skutków różnych zabiegów marketingowych jakim poddają nas banki, czy galerie handlowe, ale doradza jedno: Bez szaleństw. Święta przygotować po swojemu , dla siebie i swoich, bo najważniejsze, aby być razem i świętować tak, jak każdy z domowników lubi.
      Tego Ci życzę.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  6. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Przeżyliśmy szał zakupów związanych z zapowiedzianą na 6 grudnia wizytą Św. Mikołaja. Jesteśmy więc przygotowani do kolejnych akcji zakupowych, bo to choinka i coś pod nią wypada położyć, prawda?
    Przypominam ten tekst sprzed kilku lat, aby na spokojnie rozważyć czy aby handlowcy nie „robią nas w konia” tak, jak opisano w tekście?

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.