Makabryczna dydaktyka

Kończy się podliczanie strat wywołanych Orkanem Ksawery. Jeszcze tu i ówdzie przywracane są dostawy energii elektrycznej i usuwane inne straty. Dotknięci przez los jeszcze długo będą „lizać rany”, bo zapomoga z budżetu państwa w wysokości 6 tys. zł doraźnej pomocy nie na wiele im wystarczy.

W napisanym wczoraj tekście „Tak wiało, że wywiało…” podniosłem m.in. problem przygotowania społeczeństwa do przetrwania tego typu zdarzeń losowych. Jest to realizowane przez szkoły w ramach przedmiotu Edukacja dla bezpieczeństwa, jednak w wymiarze dalece niewystarczającym w mojej ocenie. W ramach edukacji dla dorosłych zajmują się tym ( czytaj – zajmować się powinny) zakłady pracy oraz Centra Zarządzania Kryzysowego w powiatach, województwach i poprzez Centrum Rządowe. Jak to jest realizowane? O to chciałem dzisiaj zapytać przypominając tekst napisany prawie trzy lata temu, bezpośrednio po trzęsieniu ziemi w Japonii. Zapraszam:

 

18/03/2011r. Makabryczna dydaktyka

Dzisiaj już tydzień mija od wydarzenia, które wstrząsnęło światem, czyli katastrofalnego trzęsienia ziemi, jakie nawiedziło Japonię. Wpadłem wtedy około południa na chwilę do domu i zajrzałem do Internetu. Akurat prezentowano informację o tragedii oraz film wideo pokazujący skuteczność zmiatania z bardzo starannie utrzymanych miast Japonii wszystkiego co na tej ziemi postawiono lub tylko pozostawiono, przez falę tsunami. Byłem wstrząśnięty widokiem wyrzucanych na ląd łodzi, a nawet dużych jednostek morskich. Przerażał mnie widok porywanych przez falę i niesionych niczym dziecięce klocki samochodów i wszelakiego sprzętu oraz materiałów pochodzących z rozbitych domów. Natychmiast zamieściłem na Naszej-klasie link do tych filmików z dopiskiem: Zobaczcie sami falę tsunami, a pod kolejnym filmem dopisałem: Polecam. Będziemy o tym rozmawiać na lekcjach PO.

Piszę o tym, gdyż będąc nauczycielem przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa zwanego również przysposobieniem obronnym dostrzegłem w tej niesamowitej tragedii szansę na pełniejszą realizację głównego celu edukacyjnego tego przedmiotu, jakim jest przygotowanie społeczeństwa do radzenia sobie w razie takich właśnie katastrof technicznych, czy też klęsk żywiołowych. Młodzież klas drugich LO i technikum akurat ma już za sobą takie tematy jak system ratownictwa medycznego, zarządzanie kryzysowe, alarmowanie ludności i postępowanie w czasie powodzi oraz pożarów, postępowanie ratownicze na wypadek skażeń chemicznych i promieniotwórczych, zakażeń biologicznych z ćwiczeniami w zakresie wykorzystywania sprzętu ochrony dróg oddechowych i skóry, zasady przeprowadzania ewakuacji itd. Istnieje wprawdzie obudowa multimedialna  do tego przedmiotu w postaci filmów, plansz, przeźroczy, czy foliogramów ale… ich jakość i aktualność budzi duże zastrzeżenia, więc jest mało wykorzystywana.  Taka katastrofa, to najprawdziwsza prawda, która wydarzyła się tu i teraz i jest dzięki przekazom medialnym na oczach całego świata. Taka katastrofa wydarzyła się w kraju przygotowanym jak żadne inne państwo do radzenia sobie w razie trzęsień ziemi, które tam występują z dużą regularnością. To się zdarzyło w państwie, gdzie już małe dzieci ćwiczą zasady zachowania się na wypadek alarmu i zarządzonej ewakuacji. W państwie, gdzie ludzie żyją według zupełnie różnej od naszej filozofii przetrwania. Każdy człowiek we wszystkich państwach świata oglądając relacje zapewne zastanawia się, co by zrobił w razie takiego nieszczęścia, a więc – ja w naiwności swojej pomyślałem, że i młodzież szkół średnich spędzająca dużo czasu przy telewizorach, a jeszcze więcej przy komputerach powinna tak samo postrzegać tragedię rodem z Japonii. Postanowiłem wykorzystać tę okazję i porozmawiać z uczniami wszystkich klas, w których uczę tego przedmiotu o tym, co widzieli i co to zdarzenie może oznaczać dla ludzi mieszkających w tamtym regionie świata, a nawet dla nas w odległej Polsce.

Po pierwszych poniedziałkowych lekcjach byłem rozbity. Nie wiem, czy ktoś uwierzy, jak małe zainteresowanie przykłada się do takich zdarzeń w wieku 15 do 18 lat. Na kolejnych lekcjach w kolejnych klasach spotykałem się z sytuacją niemal całkowitego braku wiedzy o tym, co się stało w Japonii. Jeśli kilka osób na klasę wiedziało o tym, że było tam trzęsienie ziemi, a nawet fala tsunami, to była to wiedza tak fragmentaryczna, że trzeba by ją uznać za zerową. Często za najważniejszą informację uważano to, o ile odchylił się biegun magnetyczny ziemi, czy też o ile metrów przesunęła się wyspa, a nie to jakie rozmiary szkód w ludziach, czy jaką wielkość strat materialnych odnotowano. Jeśli do tego dodać wypowiadane czasem opinie typu:

–       A co mnie to obchodzi, przecież to daleko od nas, albo:

–        Nie oglądam telewizji, a przynajmniej programów informacyjnych, bo tam ciągle polityka, katastrofy, afery, przekręty. Wolę spędzać czas tak, jak lubię,

W tej sytuacji wziąłem na siebie ciężar poinformowania moich uczniów o grozie sytuacji z wykorzystaniem wiedzy tych uczniów, którzy widzieli przekazy i rozumieli istotę zagrożeń skażeniem promieniotwórczym.

W kolejnych dniach rozniosła się po szkole informacja o charakterze zajęć z PO, co miało ten pozytywny efekt, że uczniowie byli już bardziej przygotowani do dyskusji i brali w niej udział. Ponieważ przedmiot ma wymiar jednej godziny w tygodniu, to miałem za sobą dość ograniczoną czasem próbę dotarcia do wyobraźni wszystkich młodych ludzi, których uczę (ok.300 osób) z bardzo ważnymi informacjami wynikającymi z rozmiarów klęski żywiołowej oraz katastrofy nuklearnej.

Myślę, że ta próba była jednak udana. Teraz już inaczej będą patrzeć na kolejne relacje. Docenią też, jak wyjątkowym narodem są Japończycy w swej niezwykłej postawie myślenia grupowego i nadzwyczajnym zdyscyplinowaniu ułatwiającym zarządzanie akcją ratowniczą, co prowadziło do ograniczenia szkód. Dowiedzieli się również i tego, że my nie jesteśmy gotowi na to, aby stawić czoła takiemu zagrożeniu.

Kogo za to winić? Co zrobić abyśmy przyswoili choć trochę umiejętności zachowania się w razie katastrof, prezentowanych teraz przez Japończyków dla ogólnoświatowej widowni?

Czy w wypowiedziach zanotowanych teraz, już po przejściu orkanu będzie dominować zadnie: – No i o co kopię kruszyć? Było, minęło…