Przedsiębiorczość niejedno ma imię

Grzegorz Micugow prowadzi w TVN24 swoją autorską audycję Inny Punkt Widzenia, do której zaprasza z Polski i ze świata ludzi mających do opowiedzenia niezwykle ciekawe historie. To właśnie od nich – jak się domyślam – pochodzi nazwa tej audycji. Staram się je oglądać, chociaż jest to sporym wyzwaniem, jako że pora emisji wypadająca w okolicy północy niejednego może odwieść od takich zamiarów.

Ostatnio, chyba 10 listopada br. oglądałem w tej audycji wywiad z p. M.J. Fernando właścicielem marki Dilmah z Cejlonu. Starszy już pan opowiedział o tym jak przez 34 lata z wielkim samozaparciem walczył o zarejestrowanie jako własnej marki Dilmah, herbaty oryginalnie cejlońskiej, a nie żadnych tam mieszanek oferowanych przez zmonopolizowany rynek. Przeżył w tym czasie epokę kolonializmu, socjalizmu, 30 lat trwającą wojnę domową, a więc więcej niż ktoś może sobie wyobrazić i … dopiął swego. Dzisiaj ma wszystko czego mu potrzeba, ale postanowił dzielić się tym, czego się tam dorobił wspierając na wszelkie możliwe sposoby ludzi, (nie tylko pracowników)w tym, aby stali się odpowiedzialnymi za siebie i swoje rodziny, no i samowystarczalni. Nie buduje dla siebie kolejnych luksusowych willi, nie sprowadza coraz lepszych modeli samochodów, czy samolotów uważając, że dom i to, co w domu i wokół niego ma jedynie służyć ułatwieniom w pracy, zapewniać bezpieczeństwo i należny odpoczynek. Stworzył fundację zajmującą się przygotowaniem, wdrażaniem i nadzorem nad realizacją oraz finansowaniem projektów dopasowanych do możliwości poszczególnych osób. Dla niego pomaganie, to nie jest jednak to samo, co rozdawnictwo. „Nie dawaj ryby! Naucz go łowić” – powiedział magnat herbaciany. Opieka świadczona przez ludzi zatrudnionych w fundacji świadczona nad całym frontem wspierania inicjatyw biznesowych, od opracowania projektu aż po bieżący nadzór nad prowadzeniem finalnej działalności zapewnia efektywne wykorzystanie środków ograniczając liczbę plajt, bankructw, czy też zwyczajnego przejadania środków.

Słuchałem tego pana i szczerze podziwiałem. To, co u nas nie udaje się wdrożyć rządowi i samorządowi oraz całej armii pracowników socjalnych tam, w dalekim Cejlonie On sam realizuje za własne pieniądze. To rzadki przypadek biznesmena wciąż wierzącego w sens prowadzenia etycznego biznesu. Przekonująco dla mnie brzmiały w jego ustach banalne poniekąd słowa: Kiedy przychodziliśmy na świat niczego ze sobą nie przynosimy. Kiedy umieramy, niczego ze sobą nie zabieramy. Skoro walcząc o zarejestrowanie swojej marki obiecał ludziom pracującym u niego, że będzie się z nimi dzielił swoim dorobkiem, to konsekwentnie dotrzymuje słowa.

Dlaczego ja tyle opowiadam o tym przypadku? Ano dlatego, że jesteśmy akurat w środku trwającego od 18 listopada Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości.

Pod tym adresem : https://www.facebook.com/GEW.Poland  przeczytamy o tym że:

Światowy Tydzień Przedsiębiorczości – 18-24 listopada 2013; obejmuje 135 krajów, 10 milionów osób, i składa się na niego 20 000 imprez, wydarzeń oraz konkursów…

Z założeń programowych Tygodnia Przedsiębiorczości dowiemy się m.in. tego, że:  Przyszłość przedsiębiorczości, przedsiębiorczość młodych i digitalizacja przedsiębiorstw to trzy główne tematy poruszone podczas inauguracji szóstej edycji Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości w Polsce. Gośćmi honorowymi inauguracji byli pan Wicepremier Janusz Piechociński oraz Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, pan Stephen Mull. Na ręce Wicepremiera złożony został List Młodych Przedsiębiorczych, przygotowany specjalnie na tę okazję przez Forum Młodych Lewiatan przy wsparciu Polskiej Rady Organizacji Młodzieżowych...

Z wypowiedzi pani Anny Pietrzak, dyrektor naczelnej Amway Polska dowiemy się o tym, że: – W młodych Polakach drzemie ogromny potencjał. Jak pokazują najnowsze badania Amway 2013, aż 81 proc. Polaków do 30. roku życia prezentuje pozytywne nastawienie do przedsiębiorczości, jednak już tylko 49 proc. z nich wyobraża sobie pracę na własny rachunek. Wynika to m.in. z obawy młodych ludzi przed porażką (71 proc. badanych w grupie do 30 lat). W związku z tym niezwykle istotne jest stymulowanie młodych do zakładania własnych firm poprzez zapewnienie wsparcia ze strony odpowiednich instytucji i organizacji, np. łatwo dostępnych kredytów na rozpoczęcie własnego biznesu, ograniczenia biurokracji, czy edukacji w zakresie przedsiębiorczości –

Młodzi Przedsiębiorczy złożyli na ręce obecnego na inauguracji wicepremiera Janusza Piechocińskiego list określający sytuację młodych Polaków i zakreślili w nim również oczekiwania, jakich się spodziewają w posunięciach władz rządowych i samorządowych wobec  wchodzących na rynek pracy. List zaczynał się słowami:

Wyzwania i problemy młodego pokolenia powinny być przedmiotem zainteresowania każdego rządu. Przyszłość całego polskiego społeczeństwa zależy od mądrych, długofalowych decyzji dotyczących młodych; decyzji podejmowanych teraz. Kryzys, którego obecnie doświadcza gospodarka światowa szczególnie silnie dotyka najmłodszych obywateli, w szczególności studentów i absolwentów, a główną sferą, gdzie jego skutki są przerażająco widoczne, jest rynek pracy. W Polsce co czwarty obywatel poniżej 24 roku życia pozostaje bez zatrudnienia. Jednocześnie w urzędach pracy wzrasta odsetek bezrobotnych w wyższym wykształceniem. Nie stać nas na marnowanie kapitału społecznego na taką skalę… Treść całego listu w załączeniu.

List_Mlodych_Przedsiebiorczych

Gdy tak pomyśleć nad zarysowanym choćby w tych zacytowanych tu słowach problemem, to trzeba przyznać, że jak na 24 lata wdrażania przemian ustrojowych i ekonomicznych dla biznesu, zwłaszcza młodego, dopiero wkraczającego na rynek nie zrobiono zbyt wiele. Mówią o tym wymownie wskaźniki jakie Polska od lat uzyskuje w zakresie warunków stwarzanych do prowadzenia biznesu. Mamy ambicje być w 20-ce najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, a lokata w tym właśnie obszarze, to 60-70 miejsce na sto kilkanaście sklasyfikowanych gospodarek świata. Od lat wiadomo o tym, że: Najbardziej krytyczny dla nowo powstałych przedsiębiorstw jest pierwszy rok. Jak dowodzą statystyki GUS, do 2007 r. ten okres przeżywało 62–67 proc. firm, a reszta była po prostu likwidowana. Dziś jest trochę lepiej – spośród firm utworzonych w latach 2007–2011 co najmniej rok utrzymało się 71–77 proc. Ale gdy pod uwagę weźmie się dłuższą perspektywę, obraz znowu maluje się w ciemnych barwach – pięciu lat dożywa niespełna jedna trzecia firm. To znacznie mniej niż średnia w UE, gdzie piąte urodziny obchodzi połowa firm. – czytamy tu: http://forsal.pl/artykuly/737940,pierwszy-rok-dzialania-krytyczny-dla-nowych-przedsiebiorstw.html

Jest co robić, prawda? Młodzi wiedzą co im doskwiera, wskazują na potrzeby i są otwarci na współdziałanie. Teraz będą czekali na działania rządu.

Cytowany pan Fernando potrafi przyjąć w swej działalności społecznej dłuższą niż na to wskazuje kadencja każdego rządu perspektywę. Widzi rozwiązanie problemów wewnętrznych w kierunkowo świadczonej potrzebującym pomocy oraz w ochronie swojego rynku przed globalizacją, która sprawia, że wielkie spółki dbające tylko o swój interes i osiąganie wysokiego poziomu zysków niszczą zarówno miejscowego klienta jak i małe i średnie przedsiębiorstwa, a te są przecież trzonem zasobności ekonomicznej każdego społeczeństwa. Zanikła zupełnie etyka biznesu czego wymiernym dowodem jest to, że banki mają coraz większe zyski, podczas gdy poszczególne gospodarki upadają i całe państwa zagrożone są upadłością lub niewypłacalnością.

Jedna audycja, a jak wiele z niej może wynikać?

6 uwag do wpisu “Przedsiębiorczość niejedno ma imię

  1. oj też byłam kiedyś młodym przedsiębiorcą, teraz jestem starym ale z łezką młodość wspominam chociaż ciągle było pod górkę, zawsze na kredytach, zdobywanie rynku, tworzenie firmy a potem utrzymanie to wielki trud ale też satysfakcja. . Jeśli do pracowników z sercem się podejdzie to oddadzą a w firmie gdzie przyjazne stosunki można przetrwać kataklizmy. zakładałam naszą w 2001 roku i ciągle jest to ta sama firma chociaż w krytycznym roku, kiedy nie przedłużyli nam kredytu inwestycyjnego rozdzieliliśmy się to znaczy wspólnik dostał intratną propozycję i wspólnie ustaliliśmy, że on się ratuje my zostajemy z firmą i długami. Pracownicy pożyczali nam na papier do odbijania projektów. Wiesz – kiedyś występowaliśmy o finansowanie unijne i otrzymaliśmy z funduszu Struder. Po jakimś czasie komisja chyba z Irlandii przyjechała sprawdzić jak działa nasza firma i udzielić nam wskazówek w sprawach zarządzania. Oczywiście blady strach na nas padł bo wiesz – my wszystko w programy i pracownię ale nasz gabinet to zupełnie do przyjmowania komisji europejskich ani żadnych innych, się nie nadawał. Komisja przyjechała i … ocenili nas bardzo dobrze, stwierdzili, że we wszystkich firmach jakie dotąd odwiedzali widzieli piękne samochody i eleganckie fotele prezesów a u nas w tej materii kiepsko ale miejsca pracy jak w bajce . Pewnie, że miło to brzmi , mam ogromną satysfakcję ale pieniędzy jak zwykle nie za bardzo … cóż nie można mieć wszystkiego 🙂 W firmie wszyscy wiedzą, że na jednym wózku jedziemy, trzeba nockę zarwać to się zarywa ale przed Świętami wcześniej będzie wolne , jeśli ktoś ma możliwość dostania fuchy to ją bierze i nie kryje się bo nie zabraniamy, jeśli ma możliwość dorobienia jego zysk. Ale pracownik wyszukuje najtańszego tuszu czy papieru tak, jak by to robił dla własnej firmu

    Polubienie

  2. Dziękuję Malino za piękny przykład działalności na własny rachunek ludzi zmotywowanych i wierzących we wspólny sukces.
    Byłem kiedyś w sekretariacie pewnej ważnej pani dyrektor i tam na ścianie był zamieszczony piękny grawerton o treści:

    „Jeśli chcesz rządzić ludźmi, to nie goń ich przed sobą leć spraw aby sami podążali za tobą” Cytuję z pamięci, ale jest w tym głęboki sens.
    Życzmy aby takich grawertonów dorobili się wszyscy szefowie.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  3. To jest ta audycja, którą oglądam w telewizji .Zaproszeni Goście to mądrzy ludzie. Szkoda, że nadawana o północy. Śmieszne tłumaczenie, że dobrych audycji ludzie nie chcą, należy wyrzucić do lamusa. Niechże telewizje nie promują głupoty i nie wmawiają wszystkim, że to widzowie są ograniczeni. Ludzie nie chcą oglądać głupich celebrytów politycznych, modowych, czy znanych z tego, że występują w telewizji, ciągle tych samych ogranych, o umysłach zakotwiczonych w średniowiecznej puszczy, a nawet w średniowieczu było wielu światlejszych. A może należy na grawertonie napisać i powielać, by zmienić zwyczaje…

    Polubienie

    • Oglądałem . Pan Dariusz Filar zaprezentował się znakomicie.
      Ciekawe byłoby zapoznanie się z jego ostatnią książką: „Między zieloną wyspą a dryfującą krą”, Arche, Gdańsk 2015. Panowie wiele razy nawiązywali do tego.
      A co do pasm oglądalności?
      Wiemy co to kasa z reklam. To jest najważniejsze.
      Teraz będzie rewolucja w mediach publicznych to może się coś zmieni?

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.